US Open. Aryna Sabalenka obroniła tytuł mistrzowski

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Aryna Sabalenka pokonała Amandę Anisimovą w finale rywalizacji singlowej US Open. Tym samym liderka rankingu obroniła tytuł mistrzowski na kortach w Nowym Jorku.

Sezon 2023 był doskonałym w wykonaniu tenisistki z Mińska. We wszystkich imprezach wielkoszlemowych Aryna Sabalenka osiągała najlepsze wyniki w karierze. Podczas kończącego sezon wielkoszlemowy US Open tenisistka z Europy dotarła do finału, w którym musiała uznać wyższość Coco Gauff. Rok później Białorusinka powróciła na Arthur Ashe Stadium, a w meczu o tytuł pokonała Jessicę Pegulę.

W tym roku panie ponownie się spotkały podczas nowojorskiej imprezy. W meczu 1/2 finału ponownie okazała się Aryna Sabalenka. A w meczu o tytuł jej rywalką była Amanda Anisimova. Amerykanka, która podczas tegorocznego Wimbledonu zadebiutowała w finale imprezy wielkoszlemowej, w drodze do meczu o tytuł na londyńskich kortach uporała się z Aryną Sabalenką. Dwa miesiące później trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa otrzymała szansę rewanżu.

Podczątek spotkania nerwowy z obu stron. Jednak pierwsza na prowadzenie z przewagą przełamania wyszła obrończyni tytułu. Jednak to nie zdeprymowało Amerykanki, która na swe konto zapisała trzy kolejne gemy. Zdecydowana większa ilość błędów popełnianych przez reprezentantkę USA sprawiła, że pierwszego seta z wynikiem 6:3 po swojej stronie zapisała obrończyni tytułu.

W drugiej odsłonie Aryna Sabalenka najpierw wygrała swego gema serwisowego „na sucho”, a po chwili wykorzystała drugą okazję na odebranie podania Anisimovej, wychodząc tym samym na prowadzenie 2:1 i mając do dyspozycji serwis. Tenisistka gospodarzy nie myślała jednak by się poddać i wygrywając kolejne dwa z trzech gemów doprowadziła do wyrównania. Jeszcze przed zmianą stron pozwoliła się kolejny raz zaskoczyć przez odbierającą podanie obrończynię tytułu, a kilka chwil później turniejową „jedynkę” od wygranej dzielił już tylko gem. Finalistka Wimbledonu jednak nie myślała o tym, aby ułatwiać zadanie obrończyni tytułu i wyszła na prowadzenie 6:5. Ostatecznie liderka rankingu doprowadziła do tie-breaka. W tym obrończyni tytułu prowadziła niemal od początku do końca. Ostatecznie spotkanie zakończyła za trzecią szansą.

Tym samym Aryna Sabalenka została pierwszą od 2013 roku tenisistką, której udało się obronić tytuł mistrzowski. Przed dwunastoma laty po drugi tytuł z rzędu sięgnęła Serena Williams, która w sumie rządziła nieprzerwanie na nowojorskich kortach w latach 2012-2014.


Wyniki

Finał:

Aryna Sabalenka (1) – Amanda Anisimova (USA, 8) 6:3, 7:6(3)

ITF. Polski finał singla w Szczawnie, triumf deblistów

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com, własne, foto: Olga Pietrzak

Sobotnie rozgrywki polskich reprezentantów w turniejach na poziomie ITF przyniosły komplet zwycięstw. 

24-letni Marcel Zieliński pewnie pokonał faworyta spotkania, Igora Gimeneza i awansował do finału turnieju w Szczawnie. O tytuł podczas tej samej imprezy walczyli Alan Bojarski i Aleksander Orlikowski, którzy po zaciętej walce z duetem irlandzko-brytyjskim triumfowali w rozgrywkach deblowych.

Sukces odniosły również polskie tenisistki w turniejach zagranicznych. Gina Feistel i Marcelina Podlińska po trzysetowej batalii z rozstawionymi z numerem „1” Dalilą Jakupovic i Madelaine Brooks, wygrały turniej W35 w Wiedniu. Zwycięstwo świętowała również Weronika Falkowska, która po ćwierćfinałowej porażce w singlu, wraz z Kathariną Hobgarski z Niemiec wygrały turniej deblowy w Punta Cana.


Wyniki

W15 Szczawno – Półfinał singla

Marcel Zieliński (Polska) – Igor Gimenez (Brazylia, 4) 6:1, 6:3

W15 Szczawno – Finał debla

Alan Bojarski, Aleksander Orlikowski (Polska) – Conor Gannon, Harry Rock (Irlandia, Wielka Brytania) 7:5, 2:6, 10-8

W75 Wiedeń – Finał debla

Gina Feistel, Marcelina Podlinska (Polska) – Dalila Jakupovic, Madelaine Brooks (Słowenia, Wielka Brytania, 1) 2:6, 7:6 [3], 10-8

W35 Punta Cana – Finał debla

Weronika Falkowska, Katharina Hobgarski (Polska, Niemcy, 2) – Anastasia Abbagnato, Stephanie Judith Visscher (Włochy, Holandia, 1) 6:2, 7:5

 

 

US Open. Marcel Granollers i Horacio Zeballos zwycięzcami gry podwójnej mężczyzn

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Finałowy mecz debla należał do zaciętych i wyrównanych, jednak zwycięska para mogła być tylko jedna. Marcel Granollers i Horacio Zeballos obronili trzy piłki meczowe i pokonali duet Joe Salisbury/Neal Skupski 3:6, 7:6(4), 7:5. Tym samym Brytyjczycy nie zrewanżowali się za tegoroczną porażkę w finale Rolanda Garrosa. 

Przed finałem

W drodze do finału Marcel Granollers i Horacio Zeballos pokonali między innymi polsko-czeską parę Jan Zieliński/Adam Pavlasek i było to ich najtrudniejsze spotkanie. W półfinale okazali się lepsi od Amerykanów Roberta Casha i Jamesa Tracy. Natomiast Joe Salisbury i Neal Skupski w meczu 1/2 finału zwyciężyli z parą Yuki Bhambri/Michael Venus. Najwyżej rozstawieni w turnieju deblowym Julian Cash i Lloyd Glasspool odpadli w pierwszej rundzie.

Najwięcej wygranych imprez wielkoszlemowych w grze podwójnej z całej czwórki ma Joe Salisbury. Brytyjczyk zwyciężył raz podczas Australian Open w 2020 oraz trzy razy w Nowym Jorku – w 2021, 2022 oraz 2023 roku. Neal Skupski triumfował raz na Wimbledonie w 2023, a Granollers i Zeballos wygrali swojego pierwszego szlema w deblu dopiero w tym roku. Miało to miejsce podczas Rolanda Garrosa.

Brytyjczycy na fali

Od początku spotkania ciężko było wskazać faworytów. Trzeci gem pierwszego seta, w którym serwowali Brytyjczycy, był bardzo zacięty i grany na przewagi. Ostatecznie nie doszło wtedy do przełamania, a Granollers i Zeballos nie mieli nawet break pointów. Sytuacja zmieniła się w ósmym gemie. Doświadczony Granollers bardzo słabo serwował i popełnił dwa błędy serwisowe. Tym samym Salisbury i Skupski wyszli na prowadzenie. Wykorzystali pierwszą piłkę setową i triumfowali w całej partii.

Walka do samego końca i pierwszy triumf na US Open

W drugim secie mecz ponownie zrobił się wyrównany. W siódmym gemie Brytyjczycy mieli aż trzy szanse na objęcie prowadzenia przy serwisie Granollersa. Hiszpańsko-argentyńska para wygrała pięć punktów z rzędu i dalej pozostawała w grze. Rozstawieni z numerem 5. nie mieli już potem takich problemów przy swoim podaniu. Zacięta gra doprowadziła do tie-breaka. W nim lepiej zaprezentowali się Granollers i Zeballos. Od stanu 2:3 dla Brytyjczyków wygrali 4 punkty z rzędu. Tym samym doprowadzili do wyrównania w setach.

Na początku decydującej partii Hiszpan i Argentyńczyk pierwszy raz w meczu mieli break-pointa, jednak nie wykorzystali go. Pomimo tego gorszego momentu, obie pary serwowały na dobrym poziomie. W dziesiątym gemie Brytyjczycy mieli trzy piłki meczowe przy serwisie Horacio Zeballosa. Hiszpańsko-argentyńsko para ponownie wyszła z opałów. Sytuacja odmieniła się o 180 stopni, gdy w następnym gemie Neal Skupski nie utrzymał podania i po raz pierwszy Brytyjczycy zostali przełamani. Granollers i Zeballos potrzebowali czterech punktów, by po raz pierwszy triumfować w Nowym Jorku. Zawodnicy nie zmarnowali swoich okazji i mogli cieszyć się z końcowego zwycięstwa.

Hiszpan i Argentyńczyk wygrali drugi tytuł wielkoszlemowy w tym sezonie oraz w karierze.


Wyniki

Finał:

Marcel Granollers, Horacio Zeballos (Hiszpania, Argentyna, 5) – Joe Salisbury, Neal Skupski (Wielka Brytania, Wielka Brytania, 6) – 3:6, 7:6(4), 7:5

Dźoković: Sinner i Alcaraz są teraz ode mnie lepsi

/ Artur Kobryn , źródło: atptour.com, foto: East News

Novak Dźoković zakończył udział w tegorocznym US Open na etapie półfinału. Serb nie sprostał Carlosowi Alcarazowi, przegrywając z nim w trzech setach. Po spotkaniu 38-latek z Belgradu podsumował ten pojedynek oraz opowiedział o rywalizacji z obecnie dwoma najlepszymi tenisistami świata.

Czterokrotny mistrz zmagań w Nowym Jorku był w stanie stawiać opór Hiszpanowi przez dwie pierwsze odsłony. Na pomeczowej konferencji wyznał, że na więcej tego dnia nie było już go stać. – Niestety, ale po drugim secie opadłem z sił. Miałem energię, by z nim walczyć i wytrzymywać jego tempo przez dwie partie, ale później mi jej zabrakło, a on ciągle grał na tym samym poziomie. Coś podobnego czułem już podczas meczów z Sinnerem w tym roku. Rywalizowanie z nimi w formacie do trzech wygranych setów jest dla mnie bardzo wymagające, szczególnie w końcowej fazie zawodów wielkoszlemowych. Przegrałem trzy półfinały właśnie z tą dwójką, więc wniosek jest taki, że są oni po prostu zbyt mocni – powiedział.

Serb dodał też, że jest świadomy ograniczeń wynikających z jego wieku. – Jestem zadowolony z poziomu mojego tenisa. Problemem są kwestie fizyczne. Po ćwierćfinale powiedziałem, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, by przygotować moje ciało do utrzymania wysokiej intensywności na tyle godzin, ile będzie to potrzebne, ale okazało się to niewystarczające. Jest to coś, czego na tym etapie kariery nie jestem już w stanie w pełni kontrolować – stwierdził.

Dźoković wszystkie tegoroczne turnieje wielkoszlemowe kończył na półfinale. W Australii skreczował w potyczce z Alexandrem Zverem, a w Paryżu i Londynie przegrywał z Jannikiem Sinnerem. Po tych porażkach podkreślił dystans, jaki stworzył się między nim, a Włochem i Hiszpanem, który właśnie go wyeliminował. – Przegrywanie nigdy nie jest przyjemne, ale jednocześnie, jeśli już mam z kim przegrywać, to najlepiej właśnie z ta dwójką. Jestem świadomy tego, że obecnie są ode mnie lepsi. Pokonanie Sinnera i Alcaraza w Wielkim Szlemie będzie dla mnie bardzo trudne. Myślę, że większe szanse będę miał w formacie do dwóch wygranych setów. Nie mam jednak zamiaru poddawać się w imprezach wielkoszlemowych i zamierzam walczyć o kolejne trofeum. W przyszłym sezonie znów chciałbym wystąpić we wszystkich czterech turniejach – oznajmił.

Belgradczyk wspomniał też o tym, co motywuje go do dalszej gry. – Nadal lubię dreszczyk emocji związany z rywalizacją. Dzisiaj otrzymałem od kibiców na trybunach niesamowite wsparcie i jestem za nie bardzo wdzięczny. Jest to jeden z największych powodów, dla których kontynuuję karierę. Sympatia, którą jestem otaczany na całym świecie w ostatnich latach jest niezwykła – podsumował.

Genua. Szymon Walków i Mick Veldheer najlepsi w turnieju gry podwójnej

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Michał Jędrzejewski/PZT

Szymon Walków razem w parze z Mickiem Veldheerem okazali się bezkonkurencyjni we Włoszech. W finale ATP 125 Challengera w Genui pokonali włoską parę Gianlucę Cadenasso/Lorenzo Carboni 3:6, 6:4, 10:7. Dla Polaka jest to dwunaste zwycięstwo w turniejach deblowych tej rangi.

Pierwszy set obfitował w wiele zwrotów akcji. To Włosi mieli pierwsi szansę na wyjście na prowadzenie, jednak druga najwyżej rozstawiona para powstrzymała ich przed tym. Chwilę później sytuacja się odwróciła i to holendersko-polski duet był bliżej zdobycia przewagi, ale nie mogli postawić kropki nad i. Rywale odwrócili losy pierwszej partii w ósmym gemie i prowadzili już do końca. Tym samym to oni byli o set bliżej od wygrania finału.

W kolejnej odsłonie meczu Włosi dwa razy wyszli na prowadzenie, jednak nie potrafili go utrzymać. Veldheer i Walków wygrali cztery gemy z rzędu od stanu 2:4 dla przeciwników i doprowadzili do wyrównania w setach.

O tym kto zwycięży finał gry podwójnej zadecydował super tie-break. Holendersko-polska para przegrała trzy pierwsze punkty, jednak szybko odrobiła straty. Decydująca rozgrywka należała do bardzo zaciętych i nerwowych. Zarówno Włosi, jak i Holender oraz Polak walczyli do samego końca. Mimo wszystko to druga najwyżej rozstawiona para zachowała więcej spokoju w najważniejszych momentach i triumfowała w całym turnieju.

Dla Szymona Walkówa jest to pierwszy wygrany turniej rangi ATP Challenger od trzech lat. Ostatni raz zwyciężył w niemieckim Meerbusch razem w parze z innym Holendrem Davidem Pelem w 2022 roku.


Wyniki

Finał:

Mick Veldheer, Szymon Walków (Holandia, Polska, 2) – Gianluca Cadenasso, Lorenzo Carboni (Włochy, Włochy) – 3:6, 6:4, 10:7

Guadalajara. Trzy Biało-Czerwone w drabince turnieju głównego

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch, Magda Linette oraz Katarzyna Kawa znalazły się w drabince turnieju głównego imprezy WTA 500, która 8 września rusza w Guadalajarze. O awans z eliminacji będzie walczyć również czwarta Biało-Czerwona – Martyna Kubka.

W pierwszą sobotę września poznamy nową mistrzynię US Open 2025. Tytułu mistrzowskiego w meczu przeciwko Amandzie Anisimovej będzie bronić Aryna Sabalenka. Dwa dni później w meksykańskiej Guadalajarze rozpocznie się turniej, gdzie powtórzyć sukces sprzed roku spróbuje Magdalena Fręch.

Łodzianka, która podczas zeszłorocznego finału pokonała Olivię Gadecki, w tym roku w turnieju została rozstawiona z numerem czwartym. Tym samym występ rozpocznie od drugiej rundy. W tej może się spotkać ze Sloane Stephens lub zawodniczką z kwalifikacji. W 1/4 finału na Polkę może czekać Alycia Parks. Półfinałową rywalką obrończyni tytułu może być turniejowa dwójka – Weronika Kudermietowa. W górnej połówce turniejowej drabinki najwyżej rozstawionymi są Elise Mertens (numer jeden) oraz Jelena Ostapenko (rozstawiona z „dwójką”).

Magda Linette w meczu pierwszej rundy spotka się z Emilianą Arango, z którą na US Open w meczu otwarcia rywalizowała Iga Świątek. Dwa wygrane mecze dadzą poznaniance awans do 1/4 finału i szansę spotkania się z Jeleną Ostapenko.

Z kolei trzecia z Biało-Czerwonych – Katarzyna Kawa – występ rozpocznie od meczu Ivą Jović. Wygrana nad Amerykanką sprawi, że o miejsce w ćwierćfinale polska zawodniczka może mieć szansę pojedynku z rozstawioną z numerem ósmym Camilą Osorio.

US Open. Jannik Sinner w finale

/ Łukasz Duraj , źródło: usopen.org, foto: East News

 

W sobotnią noc poznaliśmy drugiego finalistę US Open.

O drugie miejsce w najważniejszym meczu nowojorskich rozgrywek mężczyzn walczyli Jannik Sinner i Felix Auger-Aliassime a ich mecz wyznaczono na sesję nocną.

Przed starciem na stadionie imienia Arthura Ashe’a panowie spotkali się trzy razy a w bilansie ich bezpośrednich pojedynków 2-1 prowadził reprezentant Kanady. Ponadto otrzymał on od Włocha jednego walkowera.

W drodze do półfinału obaj tenisiści radzili sobie dobrze i nie musieli rozegrać pięciosetówki. Trudniejszych rywali – z racji niższego rozstawienia – miał Auger-Aliassime. 25-latek musiał pokonać między innymi Alexandra Zvereva, Andrieja Rublowa i Alexa de Minaura. Z drugiej strony Sinner uporał się na przykład z Denisem Shapovalovem i swoim rodakiem Lorenzo Musettim.

Mecz w Nowym Jorku znakomicie rozpoczął się dla Sinnera. Obrońca tytułu zdecydowanie wygrał pierwszą partię i pokazał rywalowi skalę trudności zadania, jakie go czeka. Kanadyjczyk zareagował jednak bardzo dobrze. W drugiej partii to on miał przewagę, którą udało się udokumentować przełamaniem w ósmym gemie. Był to jedyny „brejk” tego seta, więc to Auger-Aliassime zapisał go na swoim koncie.

W partii trzeciej było sporo walki a jej kluczowym momentem był szósty gem. To właśnie wtedy Sinner przełamał oponenta i uzyskał korzystny wynik 4:2. Felix bronił się potem przy własnym podaniu, ale sam nie wypracował okazji na odrobienie strat. Włoch prowadził zatem 2-1 w setach i był bliżej zwycięstwa.

Kanadyjczyk był tego świadomy i w czwartym secie wypracował sobie kilka okazji na przełamanie lidera rankingu. Reprezentant Italii obronił się jednak a w piątym gemie sam wyprowadził cios. Od tego momentu przewaga przechyliła się w stronę Sinnera. 24-latek mógł nawet wywalczyć kolejnego „brejka” a przy swoim serwisie pozostał niezagrożony. Po trzech godzinach i dwudziestu minutach Jannik wykorzystał pierwszą piłkę meczową i zasłużenie zwyciężył.

W wywiadzie na korcie Włoch mówił:

Czuję się wspaniale. Mam za sobą znakomity sezon a turnieje wielkoszlemowe są w nim najważniejsze. Znów jestem w finale i zdecydowanie nie mogę narzekać. Publiczność jest tu wspaniała. Jeśli chodzi o Felixa, to bardzo się poprawił od naszego meczu w Cincinnati – lepiej serwował i lepie grał z głębi kortu, więc było bardzo ciężko. Widziałem, że miał jakiś kłopot ze zdrowiem, ale mam nadzieję, że to nic poważnego. To miły gość i zawsze przyjemnie z nim grać.

– Ja sam czuję się dobrze, nic poważnego się nie dzieje. W niedzielę czeka nas wspaniały finał, nie mogę się doczekać. Myślę, że moja rywalizacja z Carlosem tak naprawdę zaczęła się właśnie tutaj. W 2022 roku zagraliśmy fantastyczny mecz. Trochę się jednak zmieniliśmy, obaj mamy więcej pewności siebie. Dobrze się znamy; zobaczymy, co się zdarzy. Tak czy inaczej, turniej był dla mnie wspaniały, dziękuję wszystkim za wsparcie. Zobaczymy się w finale.

W bilansie bezpośrednich pojedynków Sinnera i Alcaraza 9-5 prowadzi reprezentant Hiszpanii.


Wyniki

 

US Open (półfinał mężczyzn):

J. Sinner (Włochy, 1) – F. Auger-Aliassime (Kanada, 25) 6:1 3:6 6:3 6:4