US Open. Carlos Alcaraz triumfuje!

/ Marcin Dąbrowski , źródło: , foto: East News

Carlos Alcaraz wygrał z Janikiem Sinnerem w finale US Open! Włoch nie obronił tytułu na kortach Flushing Meadows i jednocześnie straci fotel lidera w najnowszym notowaniu rankingu. Był to ich trzeci finał z rzędu w turniejach wielkoszlemowych w tym roku.

Już w pierwszym gemie Alcaraz przełamał serwis Sinnera, narzucając tempo i przejmując kontrolę. Hiszpan grał znakomicie, mieszał forhendy z drop shotami, które wyprowadziły Sinnera z równowagi. W piątym gemie Alcaraz przełamał po raz drugi serwis Włocha i objął prowadzenie 4:1. Wicelider rankingu domknął pierwszego seta wynikiem 6:2 w zaledwie 37 minut. Hiszpan stracił tylko 3 punkty przy swoim podaniu oraz posłał 14 winnerów przy 5 Sinnera.

W drugim secie widzieliśmy bardziej zdeterminowanego Włocha, który poprawił skuteczność pierwszego serwisu oraz wydłużył wymiany, zmuszając Alcaraza do większego wysiłku. W czwartym gemie lider rankingu przełamał serwis rywala „na sucho”, co jeszcze bardziej go zmotywowało. Sinner kontrolował swoje podanie do końca seta i zakończył go zwycięstwem 6:3. Był to pierwszy set stracony przez hiszpańskiego tenisistę w całym turnieju.

Początek trzeciego seta był zapowiedzią tego, co nadejdzie. Alcaraz wchodził w wymiany agresywnie, nadawał tempo, returnował głęboko i natychmiast przełamał serwis rywala. Sinner został zmuszony do defensywy, a każdy zdobyty punkt tylko nakręcał Carlitosa. To było przedstawienie z jednym aktorem, gdy Hiszpan odegrał piłkę „za plecami”, wywołał wielki aplauz publiczności. W ciągu pierwszych 20 minut seta Alcaraz prowadził już 5:0, a na domknięcie seta potrzebował zaledwie 31 minut. Posłał 13 winnerów, przy tylko 4 niewymuszonych błędach oraz wygrał 20 z 24 punktów przy własnym podaniu.

Pierwszy gem czwartego seta to była walka o przetrwanie Janika Sinnera. Jednak to Alcaraz miał pod kontrolą całą czwartą partię. Hiszpan nie został przełamany podczas swojego serwisu. Wypracował sobie przełamanie, które wystarczyło do wygrania całego spotkania. Jannik Sinner obronił dwie piłki meczowe, ale trzeciej już nie dał rady. Carlos Alcaraz zdobył szósty tytuł wielkoszlemowy.

Rywalizacja Hiszpana i Włocha staje się jedną z najbardziej fascynujących w męskim tenisie. Ich spotkania zaczynają przypominać najpiękniejsze rozdziały pisane przez Federera, Nadala oraz Dźokovicia, który nadal będzie walczył o wygranie swojego 25 turnieju wielkoszlemowego.


Wyniki

Finał singla:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 2) – Jannik Sinner (Włochy, 1) 6:2, 3:6, 6:1, 6:4

Szczecin. Porażki Polaków w kwalifikacjach

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne, foto: Paweł Rychter

Na kortach przy alei Wojska Polskiego ruszyły kwalifikacje do challengera Szczecin Open 2025, największego w kraju turnieju rangi ATP Challenger 125. Aż siedmiu reprezentantów biało-czerwonych stanęło do walki o przepustki do turnieju głównego. 

Większość tenisistów otrzymało od organizatorów dzikie karty, traktując udział w kwalifikacjach jako cenne doświadczenie i szansę na skonfrontowanie się z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Choć żadnemu ze startujących nie udało się awansować do drugiej rundy kwalifikacji, każdy mecz pokazał potencjał polskich zawodników.

Młodzi zawodnicy, jak Knitter czy Sterniczuk, mimo porażek zaprezentowali się solidnie, a zdobyte doświadczenie będzie procentować w kolejnych starciach. Pojedynek Filipa Pieczonki był jednym z najciekawszych polskich występów. Masz reprezentant długo utrzymywał wyrównany poziom gry, a w drugim secie prowadził 5:4, serwując na wygraną partię. W decydujących gemach zabrakło jednak koncentracji – Czech odwrócił losy seta, kończąc mecz w dwóch partiach.

Choć niedziela nie przyniosła polskich awansów, kibice wciąż mają na kogo czekać. W turnieju głównym zagrają bowiem: Daniel Michalski wracający po kontuzji, oraz obdarzeni dzikimi kartami Alan Ważny, Dorian Juszczak i Mateusz Lange. Dodatkowo w deblu wystąpią m.in. Szymon Kielan i Filip Pieczonka.

W poniedziałek na korcie głównym zaprezentują się Alan Ważny dwukrotny zwycięzca juniorskich turniejów wielkoszlemowych w grze podwójnej oraz Dorian Juszczak, który zagra z rozstawionym z numerem 3 Włochem Francesco Passaro.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Henri Squire (Niemcy, 3) – Szymon Kielan (Polska) 6:1, 6:4

Marvin Moeller (Niemcy, 4) – Kacper Knitter (Polska) 6:4, 6:4

Tadeas Paroulek (Czechy, 6) – Filip Pieczonka (Polska) 6:3, 7:5

Jozef Kovalik (Słowacja, 8) – Bartosz Surudo (Polska) 6:2, 6:1

Niels Visker (Holandia, 9) – Oliwier Sterniczuk (Polska)  6:3, 6:4

Lorenzo Bocchi (Włochy, 11) – Krzysztof Plewa (Polska) 6:1 6:1

Maik Steiner (Niemcy, 12) – Paweł Juszczak (Polska) 6:3 6:2

Montreux. Maja Chwalińska bezkonkurencyjna w finale

/ Hanna Pałuska , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: Kamil Szpilski

W tym tygodniu Maja Chwalińska nie miała sobie równych. W finale turnieju WTA 125 w Montreux pokonała rozstawioną z numerem 5. Łotyszkę Darję Semenistają 6:1, 6:2. Tym samym Polka wróci do top 150 w najnowszym rankingu WTA.  

Finałowe spotkanie nie mogło zacząć się lepiej dla Polki. W drugim gemie przełamała podanie rywalki. Łotyszka prowadziła już 40:0, ale Chwalińska nagle wygrała pięć punktów z rzędu i wyszła na prowadzenie, które stale powiększała. W piątym gemie przeciwniczka mogła cieszyć z pierwszego i ostatniego gema w tym secie. Chwalińska nie dała jej nadziei na więcej i po 35 minutach gry triumfowała w pierwszej partii.

Reprezentantka Polski idealnie rozpoczęła kolejną odsłonę spotkania. Wygrała siedem punktów z rzędu i była coraz bliżej triumfu w Szwajcarii. Łotyszka nie poddawała się i walczyła do końca. Szczególnie szósty gem należał do nerwowych i był grany na przewagi. Trwał on bardzo długo, jednak to Chwalińska obroniła dwa break pointy i zwyciężyła. Od stanu 4:2 przeciwniczka nie wygrała żadnego punktu. 23-latka wykorzystała pierwszą piłkę meczową i triumfowała w całym turnieju. Udało jej się także zrewanżować za zeszłoroczną porażkę w Buenos Aires.

Droga do tytułu była wymagająca. Już w pierwszej rundzie Chwalińska zagrała przeciwko najwyżej rozstawionej zawodniczce i faworytce gospodarzy Jil Teichmann. Pomimo przegranego pierwszego seta 0:6, Polka nie poddała się, odwróciła losy spotkania i sprawiła największą niespodziankę. Niełatwą rywalką była także doświadczona Holenderka Arantxa Rus, jednak Chwalińska oddała jej zaledwie cztery gemy.


Wyniki

Finał:

Maja Chwalińska (Polska) – Darja Semenistaja (Łotwa, 5) – 6:1, 6:2