Novak Dźoković przeprowadził się z Serbii do Grecji

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne , foto: Eastnews

Novak Dźoković, przez lata największa duma narodowa Serbii, podjął decyzję, która wstrząsnęła jego krajem. Po miesiącach krytyki, presji politycznej i medialnej, przeprowadził się wraz z rodziną do Grecji, gdzie został stałym rezydentem. 

Jeszcze niedawno był uosobieniem serbskiej dumy narodowej, a każdy jego triumf traktowano w Belgradzie jak zwycięstwo całego narodu. Ta narracja skończyła się w 2025 roku, kiedy doszło do tragedii w Nowym Sadzie, gdzie zawaliła się wiata na dworcu kolejowym. Zginęło 16 osób. Wydarzenie to stało się punktem zapalnym dla protestów społecznych, głównie studentów, którzy domagali się reform i odpowiedzialności władz. Novak Dźoković wsparł protestujących i publicznie wezwał do wysłuchania głosu młodych.

Prezydent Aleksandr Vucić nazwał 24-krotnego zwycięzcę turniejów wielkoszlemowych wprost „zdrajcą”. Nole zdecydował się wtedy opuścić Serbię. Wybrał Ateny, a dokładniej nadmorską dzielnicę Glifada, gdzie zamieszkał z żoną Jeleną i dwójką dzieci.

Stefan i Tara dzieci zostali zapisani do prywatnej szkoły w Grecji. Sam Novak był widziany na zakupach w lokalnych sklepach i restauracjach, pozując do zdjęć z mieszkańcami. Regularnie trenuje z synem w klubie Kavouri, a jego obecność w Atenach szybko stała się codziennością.

Dla Grecji to ogromny kapitał wizerunkowy. Miejmy nadzieję, że spokojne życie w Grecji pomoże mu odpocząć i przygotować się do kolejnych wielkich turniejów.

Puchar Davisa. Fery pokonuje Pieczkowskiego

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Michał Jędrzejewski/PZT

Wielka Brytania prowadzi z Polską 2-0 po pierwszym dniu meczu o znalezienie się w przyszłorocznej elicie Pucharu Davisa. W drugim piątkowym meczu Arthur Fery, który zastąpił kontuzjowanego Jacoba Fearnleya, pokonał Olafa Pieczkowskiego 6:4, 6:2.

Nasz reprezentant miał problemy z dobrym wejściem w mecz. Pieczkowski został przełamany już w pierwszym gemie serwisowym. Później także miał problemy ze skutecznością przy serwisie, lecz skutecznie bronił break pointów. Z czasem Polak odzyskiwał kontrolę nad przebiegiem gry. 21-latek odrobił przewagę przełamania, lecz prawdziwy sprawdzian czekał go w dziewiątym gemie, przy stanie 4-4. Panowie zagrali wówczas najdłuższego gema partii, który zakończył się grą na przewagi. Mimo dwóch okazji do odskoczenia z wynikiem, Fery wykorzystał szansę na przełamanie. Następnie Brytyjczyk bez większych problemów zakończył pierwszą odsłonę meczu.

Na początku drugiej partii powtórzył się scenariusz z pierwszych minut meczu – Pieczkowski stracił podanie. Waleczna postawa naszego rodaka w kolejnych minutach została nagrodzona. Lider polskiej kadry najpierw obronił się przed podwójnym przełamaniem, po czym doprowadził do stanu 0-40 przy serwisie rywala. Fery wyszedł jednak z opresji, wygrywając gema po grze na przewagi. Po niewykorzystanych szansach Pieczkowski znalazł się w kryzysie, co wykorzystał jego rywal. Fery przełamał na 5:2, co oznaczało, że do powrotu Polak potrzebował aż dwóch przełamań. Fery nie pozwolił naszemu reprezentantowi na choćby jedno, kończąc mecz przy pierwszej okazji.

Zwycięstwo Fery’ego wyprowadziło Wielką Brytanię na komfortowe prowadzenie 2-0 w meczu z Polską. To oznacza, że goście mogą zagwarantować sobie zwycięstwo już po pierwszym sobotnim meczu. O godzinie 13:00 spotkanie deblowe rozegrają pary Zielińsi/Drzewiecki i Glasspool/Cash.


Wyniki

Wielka Brytania – Polska 2-0

Arthur Fery – Olaf Pieczkowski 6:4, 6:2

Puchar Davisa. Norrie pokonuje Berkietę na otwarcie rywalizacji w Gdyni

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Peter Figura

Rozpoczął się mecz Polska – Wielka Brytania w Pucharze Davisa. Cameron Norrie wyprowadził drużynę gości na prowadzenie, pokonując w pierwszym pojedynku Tomasza Berkietę. Nasz reprezentant mimo porażki postawił trudne warunki liderowi brytyjskiej kadry.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo obiecująco dla naszego reprezentanta. W pierwszym, najdłuższym gemie w całym pojedynku, Polak miał dwie okazje do przełamania, których jednak nie wykorzystał. Berkieta utrzymywał skuteczność przy serwisie, lecz nie mógł przeciwstawić się Brytyjczykowi podczas jego podania. Z czasem Norrie zaczął coraz bardziej naciskać na naszego reprezentanta. Polak zachowywał jednak zimną krew, broniąc się przed break pointami dla przeciwnika. Niżej notowany z tenisistów znalazł się pod presją w dziesiątym gemie, gdy Norrie był dwie piłki od wygrania seta. Berkieta wyszedł jednak z opresji, doprowadzając później do tie-breaka.

Dogrywka okazała się niezwykle wyrównana. 19-latek nie wykorzystał w niej setbola przy własnym serwisie, lecz to go początkowo nie podłamało. Berkieta obronił piłkę setową przy podaniu Brytyjczyka, lecz przy stanie 9-9 popełnił podwójny błąd, który oznaczał kolejną okazję dla Norrie. Reprezentant drużyny gości wykorzystał ją, obejmując prowadzenie w meczu.

Niesiony dopingiem licznie zgromadzonych w gdyńskiej arenie brytyjskich kibiców, Norrie poszedł za ciosem, przełamując Berkietę w początkowej fazie drugiej partii. Później Polak, mimo wygrywania gemów serwisowych, nie mógł zbliżyć się wynikiem do rywala przy returnie. To zmieniło się w dziesiątym gemie, gdzie Berkieta doprowadził do równowagi. Jednakże niemal bezbłędny w drugim secie Norrie nie dał się przełamać, kończąc spotkanie asem serwisowym.

Wielka Brytania objęła prowadzenie w meczu z Polską. W drugim piątkowym pojedynku zmierzą się Olaf Pieczkowski i Arthur Fery.


Wyniki

Wielka Brytania – Polska 1-0

Cameron Norrie – Tomasz Berkieta 7:6(9), 6:4

Lleyton Hewitt ukarany przez ITIA

/ Łukasz Duraj , źródło: ITIA, foto: East News

W tym tygodniu najważniejszym wydarzeniem w kalendarzu męskich rozgrywek tenisowych jest Puchar Davisa. Drobne kłopoty miał niedawno kapitan australijskiej drużyny.

Mowa tu o Lleytonie Hewittcie, który poniósł konsekwencje swojego zachowania z listopada 2024 roku. Wtedy to, podczas finałów Davis Cup w Maladze, Hewitt miał odepchnąć pracownika ITIA, który chciał przeprowadzić kontrolę antydopingową wśród graczy.

Ponieważ były tenisista przedstawiał incydent jako samoobronę, ITIA przeprowadziła niezależne śledztwo i przesłuchała świadków oraz głównych uczestników zdarzenia. Czwartego sierpnia 2025 roku niezależny trybunał orzekł, że Hewitt dopuścił się niesportowego zachowania wobec przedstawiciela instytucji tenisowej i ukarał go grzywną w wysokości 30 tysięcy dolarów australijskich oraz dwutygodniowym zawieszeniem. Druga z sankcji ma obowiązywać od 24. września do 7. października i została wymierzona tak, by nie kolidować z meczami Pucharu Davisa. Hewitt otrzymał też prawo wniesienia apelacji od wyroku, ale jak na razie z niego nie skorzystał.

W ramach rozgrywek Davis Cup Australia zmierzy się w tym tygodniu z reprezentacją Belgii.

Lublana. Maja Chwalińska przegrała w ćwierćfinale po zaciętym pojedynku

/ Hanna Pałuska , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: Kamil Szpilski

Polka nie powalczy o półfinał. Po siedmiu wygranych spotkaniach z rzędu, Maja Chwalińska musiała uznać wyższość Simony Waltert. Najwyżej rozstawiona zawodniczka wygrała 6:2, 1:6, 6:4 w ćwierćfinale turnieju WTA 125 w Lublanie.  

Polka nie weszła dobrze w to spotkanie. Jej podanie zostało przełamane już w pierwszym gemie. Chwilę później miała dwie szanse na odrobienie strat, jednak finalnie Szwajcarka utrzymała prowadzenie. To nie był koniec problemów Chwalińskiej. W siódmym gemie przeciwniczka znalazła się o krok od wygrania seta po przełamaniu serwisu Polki do zera. Waltert wykorzystała szansę i triumfowała w pierwszej partii. 23-latka z Dąbrowy Górniczej zapisała na swoim koncie jedynie dwa gemy.

Drugi set zaczął się od dużo lepszej gry Chwalińskiej, ale rywalka nie poddawała się. Szczególnie trzeci i czwarty gem należał do wyrównanych. Były one grane na przewagi przez długi czas. Polka jednak nie oddała prowadzenia i od tego czasu zaczęła dominować na korcie. Po 54 minutach gry doprowadziła do wyrównania w setach.

Decydująca partia należała do najbardziej zaciętych ze wszystkich. W szóstym gemie Szwajcarka zdobyła przewagę, jednak chwilę później Chwalińska odrobiła stratę przełamania. Przy stanie 5:4 dla rywalki Polka wybroniła dwie piłki meczowe, ale przy trzeciej była już bezradna. Tym samym to najwyżej rozstawiona tenisistka zameldowała się w półfinale słoweńskiej imprezy.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Simona Waltert (Szwajcaria, 1) – Maja Chwalińska (Polska, 8) – 6:2, 1:6, 6:4

Sao Paulo. Pewny awans Haddad Mai

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Trwa turniej WTA w Sao Paulo. W czwartek miejscowi kibice mogli obserwować występy kilku swoich zawodniczek.

Impreza w Brazylii odbywa się na kortach twardych a jej największą gwiazdą bezsprzecznie jest Beatriz Haddad Maia. 29-latka, która była w przeszłości dziesiątą tenisistką rankingu, została rozstawiona z numerem pierwszym i jest główną faworytką do tytułu.

W 1/8 finału los skojarzył popularną „Bię” z rodaczką Laurą Pigossi. Tenisistka, tak samo jak Haddad Maia, pochodząca z Sao Paulo, plasuje się tuż poza pierwszą setką klasyfikacji WTA i z pewnością nie była łatwą rywalką dla bardziej utytułowanej koleżanki.

Mimo tego, Beatriz poradziła sobie z nią bardzo dobrze. W pierwszym secie wyżej notowana tenisistka straciła tylko jednego gema i pewnie zaznaczyła swoją przewagę na korcie. W partii drugiej zapowiadało się na podobny wynik – Haddad Maia zdecydowanie prowadziła 5:1, ale straciła koncentrację a rywalka przełamała ją, odrabiając jednego z „brejków”. Na więcej faworytka już nie pozwoliła i to ona zameldowała się w najlepszej ósemce.

Wcześniej do ćwierćfinałów turnieju awansowały Panna Udvardy i Renata Zarazua. Węgierka pokonała inną nadzieję gospodarzy Anę Candiotto zaś Meksykanka uporała się z Turczynką Berfu Cengiz.


Wyniki

 

Sao Paulo (1/8 finału kobiet):

B. Hadad Maia (Brazylia, 1) – L. Pigossi (Brazylia) 6:1 6:4

R. Zarazua (Meksyk, 5) – B. Cezgiz (Turcja) 6:4 6:4

P. Udvardy (Węgry, 8) – A. Candiotto (Brazylia) 6:3 6:3

Guadalajara. Nieudany dzień rozstawionych zawodniczek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Elsa Jaquemot i Victoria Jimenez Kastintseva sprawiły największe niespodzianki podczas czwartkowych spotkań drugiej rundy turnieju WTA 500 w Guadalajarze. Tenisistki, które w przeszłości triumfowały w juniorskich imprezach wielkoszlemowych w spotkaniach drugiej rundy okazały się lepsze od zawodniczek rozstawionych z numerem pierwszym i drugim podczas meksykańskiego turnieju.

Czwartek był pierwszym dniem spotkań najwyżej rozstawionych zawodniczek. I nie były to udane występy. Zarówno turniejowa „jedynka”, czyli Elise Mertens, jak i zawodniczka ulokowana na samym dole turniejowej drabinki – Weronika Kudermietowa – musiały uznać wyższość niżej notowanych rywalek.

Dla mistrzyni juniorskiego Australian Open z 2020 roku wygrana nad Weroniką Kudermietową to pierwszy wygrany mecz z zawodniczką notowaną w top 50 w rankingu WTA. Z kolei mistrzyni Roland Garros w tej samej kategorii wiekowej sprzed pięciu lat wprawdzie przegrała pierwszą odsłonę spotkania z turniejową „jedynką”. Jednak w dwóch kolejnych setach okazała się lepsza od moskwianki.

Jedyną rozstawioną zawodniczką, której w czwartek udało się wygrać mecz singlowy jest Magdalena Fręch. Broniąca tytułu łodzianka uporała się z Lucrezią Stefanini. Z kolei z imprezą pożegnała się Camila Osorio. Rozstawiona z numerem „ósmym” Kolumbijka musiała uznać wyższość Ivy Jović, które w pojedynku pierwszej rundy zatrzymała Katarzynę Kawę.

Z kolei Emiliana Arango, która w meczu otwarcia zagrała przeciwko Magdzie Linette, w spotkaniu 1/8 finału okazała się lepsza od Storm Hunter.


Wyniki

Druga runda:

Elsa Jaquemot (Francja) – Elise Mertens (Belgia, 1) 4:6, 6:3, 6:4

Victoria Jimenez Kasintseva (Andora) – Weronika Kudermietowa (2) 6:4, 6:2

Iva Jović (USA) – Camila Osorio (Kolumbia, 8) 6:4, 6:2

Emiliana Arango (Kolumbia) – Storm Hunter (Australia) 6:2, 6:2

 

Szczecin. Ulewa przerwała mecze

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne , foto: Bigstock

Warunki pogodowe nie pozwoliły na rozegranie wszystkich zaplanowanych na czwartek meczów w ramach Challengera w Szczecinie.

Największą niespodzianką dnia było zwycięstwo Geoffreya Blancaneauxa nad rozstawionym z numerem „4” Danielem Elahim Galanem. Francuz, grający odważnie i skutecznie na returnie, zakończył mecz w dwóch setach, eliminując jednego z głównych kandydatów do zwycięstwa.

Bezproblemowy marsz kontynuuje Andrea Pellegrino, który po odprawieniu Polaka Mateusza Lange w pierwszej rundzie, teraz rozbił Niemca Rudolfa Mollekera. Jego forma stawia go w roli z jednego z faworytów całego turnieju.

Najbardziej dramatyczny okazał się mecz Jozefa Kovalika z Thiago Agustinem Tirante. Argentyńczyk prowadził 6:5 i miał dwie piłki meczowe, gdy nad Szczecin nadciągnęła ulewa.

Najgłośniej komentowaną parą deblową są Orlando Luz i Federico Zeballos. W pierwszej rundzie wyeliminowali Szymona Kielana i Filipa Pieczonkę, a w ćwierćfinale, po dramatycznym meczu zakończonym super tie-breakiem, odprawili Szymona Walkowa i Inigo Cervantesa. Oznacza to, że w dwa dni pokonali trzech Polaków.

Jedynym polskim akcentem pozostaje Piotr Matuszewski, który razem z Petrem Nouzą zagrają w piątek spotkanie ćwierćfinałowe w okolicach godziny 13:00, jeśli tym razem pogoda nie zmieni planów organizatorów.


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej:

Geoffrey Blancaneaux (Francja) – Daniel Elahi Galan (Kolumbia, 4) 6:4, 6:3

Andrea Pellegrino (Włochy, 5) – Rudolf Molleker (Niemcy) 6:3, 6:2

Thiago Agustin Tirante (Argentyna 2,) – Jozef Kovalik (Słowacja) 6:3, 4:6, 6:5*

 

Ćwierćfinał gry podwójnej:

Orlando Luz (Brazylia, 3)/Federico Zeballos (Boliwia, 3) – Inigo Cervantes (Hiszpania)/Szymon Walków (Polska) 6:4, 5:7, 10:3

Guadalajara. Magdalena Fręch powalczy o półfinał

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch pokonała Lucrezię Stefanini w meczu drugiej rundy turnieju WTA 500 w Guadalajarze. Tym samym reprezentantka Polski udanie rozpoczęła obronę tytułu mistrzowskiego i w meczu 1/4 finału spotka się z Nicolą Bartunkową.

Trzy Biało-Czerwone tenisistki znalazły się w drabince turnieju rangi pięćset rozgrywanego w tym tygodniu w meksykańskiej Guadalajarze. Na pierwszej rundzie występ zakończyły Katarzyna Kawa oraz Magda Linette. Z kolei udany początek ma za sobą Magdalena Fręch.

Rozstawiona z numerem czwartym łodzianka rywalizację rozpoczęła od drugiej rundy. W niej naprzeciwko Polki stanęła Lucrezia Stefanini, która w meczu otwarcia okazała się lepsza od Sloane Stephens.

Spotkanie Magdaleny Fręch z reprezentantką Włoch rozpoczęło się od serii przełamań serwisu. Pierwszą, która utrzymała swój serwis, była łodzianka co dało jej prowadzenie 3:1. Był to początek serii czterech wygranych gemów z rzędu przez obrończynię tytułu. Seta Polka zakończyła przy pierwszej okazji po nieco ponad trzech kwadransach gry.

Druga partia rozpoczęła się bliźniaczo podobnie do pierwszej. Panie po razie odebrały sobie podanie, a gdy zeszły na zmianę stron po trzecim gemie, mecz został przerwany z powodu opadów deszczu. Panie powróciły do gry po trzydziestu minutach i mecz się wyrównał. Żadna z zawodniczek nie była w stanie wypracować sobie znaczącej przewagi. W dziesiątym gemie Fręch wypracowała sobie piłkę meczową przy serwisie Włoszka. Jednak zawodniczka z Południa Europy wyszła z opresji i doprowadziła do stanu 5:5, aby przed zmianą stron wyjść na prowadzenie z przewagą podania. Tym razem jednak Polka stanęła na wysokości zadania, odrabiając stratę i doprowadzając tym samym do tie-breaka. Tego lepiej rozpoczęła obrończyni tytuły, która wyszła na prowadzenie 4-1. Jednak Włoszka ani myślała się poddawać i wygrała kolejne pięć akcji i miała dwie szanse na doprowadzenie do decydującej odsłony. Od stanu 4-6 akcje wygrywa jednak już tylko Magdalena Fręch i to ona melduje się w 1/4 finału turnieju WTA 500 w Guadalajarze.

Ćwierćfinałową rywalką Polki będzie Nikola Bartunkowa.


Wyniki

Druga runda:

Magdalena Fręch (Polska, 4) – Lucrezia Stefanini 6:1, 7:6(6)

Winston-Salem. Obronili cztery meczbole, wykorzystali pierwszą. Kacper Szymkowiak w półfinale debla

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Freepik

Kacper Szymkowiak kontynuuje swój start w Winston-Salem. Polak wspólnie z Lucą Powem obronili cztery piłki meczowe i awansowali do półfinału Challengera 75 w Winston-Salem po pokonaniu Martina Damma i Alexa Rybakova.

W pierwszym secie Pow i Szymkowiak dwukrotnie przełamali serwis Amerykanów – w pierwszym i piątym gemie. Co prawda sami raz stracili podanie, lecz to nie przeszkodziło im w zwycięstwie 6:4.

Damm i Rybakov skutecznie odpowiedzieli w drugim secie. Wywalczyli kluczowe przełamanie w czwartym gemie, a rozmiary zwycięstwa mogli jeszcze powiększyć, lecz nie wykorzystali trzech setboli. Ostatecznie Amerykanie bez problemu zamknęli seta wynikiem 6:3.

W super tie-breaku Pow i Szymkowiak zaczęli dobrze – od prowadzenia 4:3 z mini-breakiem. Później stracili trzy punkty z rzędu, aż w końcu przyszło im bronić piłek meczowych. Wtedy Polak i Brytyjczyk rozpoczęli udany comeback. Obronili łącznie cztery takie okazje, a sami wykorzystali pierwszą na zamknięcie meczu. Ostatecznie Pow i Szymkowiak wygrali super tie-breaka 12:10 i awansowali do półfinału Challengera. To będzie pierwszy występ Polaka na tym etapie. O finał zagrają z kolejną amerykańską parą – Andrew Fenty/Noah Schachter.


Wyniki

Ćwierćfinał debla:

L. Pow, K. Szymkowiak (Wielka Brytania, Polska, WC) – M. Damm, A. Rybakov (USA, USA) – 6:4, 3:6, 12-10