ITF. Polki z tytułami w deblu oraz z finałem w singlu

/ Hanna Pałuska , źródło: X/własne, foto: Olga Pietrzak/PZT

Sobotnie mecze w turniejach rangi ITF przyniosły dwa tytuły w deblu oraz jeden finał w singlu dla reprezentantek Polski. Jako jedyny swoje spotkanie przegrał Filip Peliwo, który odpadł w półfinale. 

Turniej w Radomiu idzie po myśli Polek. Do finału awansowała Gina Feistel, która jeszcze w tym tygodniu nie straciła seta. W półfinale oddała rozstawionej z numerem 7. Niemce Sonji Zhenikhovej tylko pięć gemów. Tym samym polska tenisistka powalczy o pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Jej rywalką będzie Dunka Rebecca Munk Mortensen. Z pierwszego tytułu w zawodowym tenisie może cieszyć się Maja Pawelska. Polka razem w parze z wcześniej wspomnianą Sonją Zhenikhovą wygrały finał gry podwójnej, pokonując wyżej rozstawione Amerykanki w dwóch setach. Dla młodej zawodniczki był to udany turniej. W rozgrywkach singlowych doszła do ćwierćfinału, a w drugiej rundzie pokonała bardziej doświadczoną Annę Hertel. Obecnie Pawelska jest najwyżej notowaną Polką w rankingu juniorskim.

Zuzanna Pawlikowska razem w parze z Camilą Romero nie zrewanżowały się Weronice Falkowskiej i Katharinie Hobgarski za porażkę w półfinale w zeszłym tygodniu. Tym samym Polka i Niemka ponownie zwyciężyły w turnieju w Punta Cana. Tenisistki wygrały razem siódmy mecz z rzędu.

Rozstawiony z numerem 4. Filip Peliwo był blisko finału w australijskim Tamworth, jednak ostatecznie to Dane Sweeny okazał się lepszy. Faworyt gospodarzy wygrał w trzech setach. Pomimo porażki Polak i tak ma za sobą udany tydzień.


Wyniki

W15 Radom, półfinał singla:

Gina Feistel (Polska, 2) – Sonja Zhenikhova (Niemcy, 7) – 6:1, 6:4

M25 Tamworth, półfinał singla:

Dane Sweeny (Australia, 1) – Filip Peliwo (Polska, 4) – 3:6, 6:4, 6:3

W15 Radom, finał debla:

Maja Pawelska, Sonja Zhenikhova (Polska, Niemcy, 4) – Mia Horvit, Malkia Ngounoue (Stany Zjednoczone, Stany Zjednoczone, 2) – 6:3, 7:6(4)

W35 Punta Cana, finał debla:

Weronika Falkowska, Katharina Hobgarski (Polska, Niemcy, 1) – Zuzanna Pawlikowska, Camila Romero (Polska, Ekwador, 2) – 6:2, 7:5

Szczecin. Emocjonujące półfinały w singlu, niespodziewani zwycięzcy w deblu

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Bigstock

Pomimo braku Polaków w rywalizacji, emocji podczas turnieju Invest in Szczecin Open 2025 nie brakuje. W przedostatnim dniu imprezy poznaliśmy finalistów gry pojedynczej oraz zwycięzców w rozgrywce deblowej. 

Thiago Agustin Tirante jako pierwszy zameldował się w finale tegorocznego szczecińskiego turnieju. Argentyńczyk był jedynym rozstawionym zawodnikiem w półfinałach. W meczu 1/2 finału w trzech setach pokonał Geoffreya Blancaneaux. Pierwszy z nich należał do najbardziej zaciętych i finalnie o jego losach zadecydował tie-break, którego wygrał Francuz. Argentyńczyk jednak wyciągnął wnioski i w drugiej oraz trzeciej partii oddał rywalowi łącznie trzy gemy. W niedzielę Tirante powalczy o drugi tytuł w tym sezonie.

Wymarzony tydzień Pablo Llamasa Ruiza dalej trwa. Po pokonaniu zeszłorocznego zwycięzcy turnieju Vita Koprivę, Hiszpan nie spoczywa na laurach. W półfinale pokonał Argentyńczyka Facundo Diaza Acostę po trzysetowym boju. Tym samym argentyński finał nie dojdzie do skutku. Pierwszy set nie poszedł po myśli Hiszpana i przegrał go po tie-breaku, podobnie jak inny finalista Thiago Agustin Tirante. Druga i trzecia partia również należały do zaciętych, jednak lepsza skuteczność oraz serwis Llamasa Ruiza doprowadziły go do finału. Do tej pory żaden Hiszpan nie wygrał turnieju w Szczecinie w singlu. W tym roku może się to zmienić.

W finale debla znalazły się dwie nierozstawione pary. Po godzinie i 46 minutach gry to Denys Molczanow i David Pichler mogli cieszyć się z triumfu. Po przegranym pierwszym secie, ukraińsko-austriacki duet odnalazł drogę do zwycięstwa i wygrał następną partię oraz super tie-breaka. W drodze do tytułu pokonali turniejowe ,,dwójki”, czyli Theo Arribage i Gregoire Jacq oraz ,,trójki” – Orlando Luiza i Federico Zeballosa.


Wyniki

Półfinał singla:

Thiago Agustin Tirante (Argentyna, 2) – Geoffrey Blancaneaux (Francja) – 6:7(3), 6:3, 6:0

Pablo Llamas Ruiz (Hiszpania) – Facundo Diaz Acosta (Argentyna) – 6:7(5), 6:2, 6:3

Finał debla:

Denys Molczanow, David Pichler (Ukraina, Austria) – Iwan Liutarewicz, Bruno Pujol Navarro (Hiszpania) – 3:6, 7:6(1), 10:6

Seul. Iga Świątek poznała rywalki

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Najlepsza polska tenisistka powraca do rywalizacji na światowych kortach. Iga Świątek poznała rywalki podczas turnieju WTA 500 w Seulu.

Po zakończeniu ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema i amerykańskiego lata na kortach twardych była liderka światowego rankingu zrobiła sobie przerwę. Teraz polska tenisistka wraca do gry i będzie największą gwiazdą turnieju rozgrywanego w stolicy Korei Południowej.

Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa debiutancki występ w tej imprezie jako najwyżej rozstawiona zawodniczka rozpocznie od drugiej rundy. Tam jej rywalką będzie Lin Zhu lub Sorana Cirstea. Zwycięstwo da Idze Świątek awans do 1/4 finału. Tam na byłą najlepszą tenisistkę świata może czekać między innymi rozstawiona z numerem ósmym Emma Raducanu lub Barbora Krejczikowa.

Dwa wygrane spotkania to już półfinał. W tym najwyżej rozstawiona zawodniczka imprezy może skrzyżować rakietę z najwyżej klasyfikowanymi zawodniczkami z drugiej ćwiartki turniejowej drabinki – Clarą Tauson (turniejowa „trójka”) lub Sofia Kenin (rozstawiona z numerem siódmym).

Pierwsze mecze turnieju głównego seulskiego turnieju w poniedziałek 15 września, a nową mistrzynię poznamy w niedzielę 21 września.

Puchar Davisa. Olaf Pieczkowski podsumował występ przeciwko Brytyjczykom

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Za nami mecz Polska – Wielka Brytania w Pucharze Davisa. W ostatnim meczu, który odbył się w Gdyni, Olaf Pieczkowski uległ w dwóch setach Cameronowi Norrie. Mimo porażek, lider nasze kadry wyciągnął pozytywne wnioski z meczów przeciwko Brytyjczykom.

Jak zauważył Pieczkowski na pomeczowej konferencji, mecze w Gdyni były dla niego świetną okazją do nauki i zbierania doświadczenia. – Jest to jedno z lepszych wydarzeń w moim życiu. Na ten moment gram feautersy lub challengery, więc to jest naprawdę duże wydarzenie. Jestem wdzięczny kapitanowi, że mnie powołał. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem zagrać dwa tak wyrównane mecze. Był to niesamowity tydzień. – powiedział nasz tenisista.

21-latek dał z siebie wszystko podczas rywalizacji w Gdyni. Podczas piątkowego meczu z Arthurem Fery’m Polak zostawił na korcie dużo zdrowia, co miało wpływ na jego dyspozycję w sobotę – Chciałem wyjść na kort jak najlepiej przygotowany. Nie czułem się najlepiej po wczorajszym meczu, byłem obolały. Wydaje mi się, ze zrobiłem wszystko, aby być w stu procentach gotowy na dzisiejszy mecz. Mam nadzieję, że ludziom naprawdę podobała się moja gra. – mówił reprezentant Polski.

Olaf Pieczkowski stoi na początku tenisowej kariery. Na konferencji tenisista przyznał, że mecze rozegrane w Gdyni pozwolą mu na rozwój. – Brakuje mi troszeczkę większego spokoju w ważnych momentach. Wczoraj i dzisiaj straciłem serwis w ważnych momentach, popełniłem trochę głupich błędów.Przydało by się więcej chłodnej głowy, ale jestem naprawdę szczęśliwy ze swojej gry. – podsumował swoje występy Polak.

Głos zabrał również kapitan naszej kadry – Mariusz Fyrstemberg, który jest zadowolony z głębi składu drużyny narodowej. – Jak widzieliśmy, na korcie różnice są naprawdę małe – nie gra ranking, tylko umiejętności. Wiadomo, że informacja, że Hubret i Kamil są kontuzjowani nie była miła, ale stwierdziłem że to będzie świetna promocja dla naszych młodszych tenisistów. – powiedział.

 

 

Puchar Davisa. „Jedna z lepszych chwil, jakie przeżyłem” – Zielińśki i Drzewiecki po wygranym meczu deblowym

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Peter Figura

Sobota rozpoczęła się od niezwykle zaciętego meczu deblowego. Jan Zieliński i Karol Drzewiecki pokonali dwóch najlepszych deblistów świata – Lloyda Glasspoola i Juliana Casha. To pozwoliło się zbliżyć Polakom na 2-1 w starciu z Wielką Brytanią. Na konferencji prasowej Jan Zieliński i Karol Drzewiecki opowiedzieli o zwycięstwie nad faworytami. 

Każdy dzisiaj dobrze serwował. W trzecim secie nikt się nie przełamał. Każdy super serwował i świetnie krył siatkę. Ciężko się grało na returnach. W pierwszym secie mieliśmy dużo szans, żeby ich przełamać, lecz minimalnie zabrakło. Drugi set był już zdecydowanie lepszy, a trzeci to gra serwis za serwis do tie-breaka. – tak spotkanie podsumował Drzewiecki na pomeczowej konferencji.

Dogrywka wymsknęła się jednak spod kontroli Polaków, którzy prowadzili w niej 6-3. Jednakże wówczas Zieliński stracił dwa serwisy. Jak sam zaznaczył, wpływ na to miało oświetlenie – Po stronie, po której serwowałem jest nieprzyjemne światło z góry hali, które trochę mnie oślepia. Wykryliśmy to już na początku zgrupowania. – stwierdził. Na szczęście naszym tenisistom udało się wyjść z chwili kryzysu, kończąc tie-breaka wynikiem 8-6.

Nasz najlepszy deblista w ciepłych słowach wypowiedział się o kibicach zgromadzonych w gdyńskiej arenie. – Kibice byli trzecim zawodnikiem meczu. Panowała rewelacyjna atmosfera, jedna z najlepszych w jakiej kiedykolwiek przeżyłem. Duże ukłony dla nich, zaangażowali się w ten mecz od początku do końca. – powiedział.

Pokonanie brytyjskiego duetu zajmuje szczególne miejsce w hierarchii obu naszych tenisistów – Wygrać z najlepszą parą na świecie, razem z moim najlepszym przyjacielem, w Polsce – to jedna z lepszych chwil, jakie przeżyłem. – mówił Drzewiecki. – To top 3, lub Top 5 moich najlepszych momentów w karierze. Jeżeli chodzi o Davis Cup, to nic się nie umywa, może oprócz debiutu – uważa z kolei Zieliński. – Mam na koncie 2 tytuły wielkoszlemowe [w mikście], finał wielkoszlemowy, zwycięstwo w Masters 100 – to na pewno były przełomowe momenty dla mnie. Trzeba je jednak oddzielić grubą kreską i podzielić na własne osiągnięcia oraz drużynowe. I te osiągnięcia z orzełkiem na piersi na pewno wyprzedzają te indywidualne. – kontynuował 28-latek.

Panowie nie wykluczyli na koniec konferencji możliwości stworzenia stałej pary deblowej w przyszłości. Jest to jednak uzależnione od rankingu Drzewieckiego. – Z mojej strony jest motywacja i troszkę presji. Świetnie dogadujemy się na korcie i poza nim. Panuje pozytywna energia, jesteśmy bardzo blisko ze sobą. Myślę, że sprawa jest otwarta. Muszę mieć lepszy ranking i wtedy będziemy mogli porozmawiać
– powiedział 29-latek.

Puchar Davisa. Olaf Pieczkowski nie uratował Polski przed porażką

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Polska – Wielka Brytania 1:3. Olaf Pieczkowski powalczył z Cameronem Norriem, lecz nie dał rady pokonać utytułowanego Brytyjczyka w meczu Pucharu Davisa. Polak przegrał 4:6, 4:6, co oznacza, że rywale awansowali do I rundy kwalifikacji Grupy Światowej. 

Po wyszarpanym zwycięstwie Karola Drzewieckiego i Jana Zielińskiego w deblu, polska reprezentacja odrobiła częściowo straty do Wielkiej Brytanii. Tym razem ponownie został rozegrany mecz singlowy, w którym zmierzyły się pierwsze rakiety – Olaf Pieczkowski i Cameron Norrie.

Początek meczu był trudny w wykonaniu Pieczkowskiego, który musiał bronić dwóch break pointów w trzecim gemie. Na korcie widać było doświadczenie i ogranie Brytyjczyka na wysokim poziomie. Ani przez moment nie był zagrożony przy własnym podaniu. Norrie przegrał tylko dwa punkty na serwisie i pokusił się o przełamanie w siódmym gemie po twardej walce. Lider reprezentacji Wielkiej Brytanii zwyciężył w pierwszym secie 6:4 i był o krok od zapewnienia swojemu zespołowi awansu do kwalifikacji do Grupy Światowej.

W drugiej partii przewaga Norrie’ego na korcie była jeszcze większa. Pieczkowski nie miał pomysłu, aby załapać się na grę. Kluczowe przełamanie miało miejsce w siódmym gemie, gdy Polak stracił serwis. Norrie zaprezentował stuprocentową przy podaniu i wygrał wszystkie punkty. Wielka Brytania mogła więc świetować wygraną w starciu z Polską 3:1.


Wyniki

Wielka Brytania – Polska – 3:1

Cameron Norrie – Olaf Pieczkowski – 6:4, 6:4

Puchar Davisa. Jan Zieliński i Karol Drzewiecki pokonali najlepszą parę świata

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Polska – Wielka Brytania 1:2. Karol Drzewiecki i Jan Zieliński rozegrali świetne spotkanie przeciwko Julianowi Cashowi i Lloydowi Glasspoolowi. Trzymający w napięciu do ostatnich chwil zakończył się zwycięstwem Polaków 3:6, 6:3, 7:6(6).

Reprezentacja Polski była pod ścianą po pierwszym dniu rywalizacji w Gdynii. Najpierw porażkę w singlu poniósł Tomasz Berkieta, a potem Olaf Pieczkowski. Nadzieję mieli przedłużyć nasi debliści. Zadanie nie było proste, ponieważ po drugiej stronie siatki stanęli mistrzowie Wimbledonu – Julian Cash i Lloyd Glasspool.

Na początku pierwszego seta pachniało przełamaniem dla Brytyjczyków. Problemy z podaniem miał Zieliński, lecz ostatecznie Polacy wyrównali na 1:1. Z biegiem czasu obaj Polacy poczuli się na korcie swobodniej. Cash i Glasspool również prezentowali wysoki poziom, zwłaszcza na returnie, który przynosił im dużo punktów. W szóstym gemie Brytyjczycy przełamali Zielińskiego. O pewnym zwycięstwie nie było jednak mowy. Glasspool musiał bronić dwóch break pointów i po długim dziewiątym gemie, set powędrował do gości 6:3.

Drzewiecki i Zieliński pokazali ducha walki w drugim secie. Lepiej radzili sobie przy siatce, a także wzajemnie się uzupełniała. Polacy doczekali się pierwszego przełamania w spotkaniu, gdy po podwójnym błędzie Brytyjczycy przegrali podanie do zera. Na korcie wiele już się nie wydarzyło, a polscy tenisiści pewnie wywalczyli wyrównanie.

Decydujący set przebiegał bardzo szybko. Żadna z par nie miał choćby jednej szansy na przełamanie. Im bliżej było tie-breaka, tym emocje sięgały zenitu. Kibice wiedzieli, że niespodzianka może okazać się faktem. W tie-breaku pierwsze cztery punkty powędrowały do returnujących. Później skuteczniejsi byli Polacy, którzy wypracowali trzy kolejne meczbole. Dwa serwisy miał Jan Zieliński, lecz żadnej z okazji nie zamienił na zwycięstwo. Doszło do zmiany stron, po której kapitalnym lobem popisał się Drzewiecki. To właśnie on zakończył spotkanie i dopełnił miłą niespodziankę w Pucharze Davisa.

Polska pozostaje w grze w meczu z Brytyjczykami. Jako następni na kort mają wyjść pierwsze rakiety krajów, czyli Olaf Pieczkowski i Cameron Norrie.


Wyniki

Wielka Brytania – Polska – 2:1

K. Drzewiecki, J. Zieliński – J. Cash, L. Glasspool – 3:6, 6:3, 7:6(6)

Guadalajara. Pogromczyni Katarzyny Kawy melduje się w półfinale

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Elsa Jacquemot z Emilianą Arango oraz Iva Jović z Nikolą Bartunkową zmierzą się w sobotnich meczach WTA 500 w Guadalajarze. 

Rozgrywany w tym tygodniu turniej w Meksyku jest pełen niespodzianek. Najwyżej rozstawioną zawodniczką, która awansowała do piątkowych ćwierćfinałów była bronią tytułu rozstawiona z numerem czwartym Magdalena Fręch. Jednak sposób na Polkę znalazła Nikola Bartunkowa, która tym samym po raz pierwszy wystąpi w półfinale imprezy głównego cyklu.

Tam rywalką Czeszki będzie Amerykanka Iva Jović. Amerykanka by awansować do półfinału potrzebowała ponad 150 minut. W trzeciej odsłonie zakończonej tie-breakiem reprezentantka USA obroniła piłkę meczową i ostatecznie pokonała Victorię Jimenez-Kasintsevą.

W drugim półfinale wystąpi Elsa Jacquemot, która wprawdzie przegrała pierwszego seta z rozstawioną z numerem szóstym Tatianą Marią, ale w dwóch kolejnych odsłonach przechyliła szalę zwycięstw na swą stronę. Tym samym kończąc występ ostatniej z rozstawionych w imprezie zawodniczek. Rywalką Francuzki będzie Emiliana Arango. Kolumbijka  jedynym dwusetowym ćwierćfinale pokonała Marinę Stakusić. Kanadyjka w piątek musiała wychodzić na kort dwukrotnie. Nim rozpoczęła pojedynek o półfinał, w trzech setach odprawiła Jelenę Ostapenko.


Wyniki

Ćwierćfinały:

Elsa Jacquemot (Francja) – Tatiana Maria (Niemcy, 6) 3:6, 6:4, 6:4

Iva Jović (USA) – Victoria Jimenez Kasintseva (Andora) 6:3, 3:6, 7:6(6)

Emiliana Arango (Kolumbia) – Marina Stakusić (Kanada) 6:2, 6:3

Druga runda:

Marina Stakusić (Kanada) – Jelena Ostapenko (Łotwa, 3) 6:4, 6:7(6), 6:2

 

Guadalajara. Magdalena Fręch zatrzymana przez Nikolę Bartunkową

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Peter Figura

Magdalena Fręch przegrała 5:7, 4:6 z Nikolą Bartunkową w 1/4 finału turnieju WTA 500 w Guadalajarze. Tym samym Polka nie obroni tytułu mistrzowskiego i zaliczy spadek w najnowszym notowaniu rankingu WTA.

Pogoda nie rozpieszcza organizatorów rozgrywanej w tym tygodniu w Meksyku imprezy rangi 500. Opady deszczu sprawiły, że w piątek musiało dojść do zmian w planie gier. Tym samym Magdalena Fręch zamiast na korcie centralnym, podobnie jak dzień wcześniej do gry przystąpiła na drugim co do ważności korcie – Grandstand.

Początek spotkania nie był udany dla Polki, która już w gemie otwarcia dała się zaskoczyć i oddała serwis rywalce, która po zmianie stron podwyższyła wynik na 2:0. Jednak wtedy Fręch poprawiła swą grę co przyniosło jej cztery kolejne wygrane gemy. Jednak tym razem tenisistka zza naszej południowej granicy od razu odrobiła straty, a kluczowy okazał się jedenasty gem. Po raz trzeci przełamana została tenisistka rozstawiona z numerem czwartym i kilka chwil później grająca z dziką kartą Czeszka zakończyła pierwszą część spotkania.

Drugiego seta lepiej rozpoczęła Fręch, która odbierając serwis Bartunkowej wyszła na prowadzenie 2:0. Jednak nie utrzymała przewagi i finalistka juniorskiego Wimbledonu z 2023 roku wróciła do gry, aby w siódmym gemie samemu zaatakować na odbiorze podania i wyjść na prowadzenie 4:3. Ponieważ więcej zwrotów akcji w meczu już nie było, miejsce w 1/2 finału zapewniła sobie reprezentantka Czech.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Nikola Bartunkova (Czechy, WC) – Magdalena Fręch (Polska, 4) 7:5, 6:4

Sao Paulo. Indonezyjka pisze historię, porażka nadziei gospodarzy

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Zakończyły się ćwierćfinały pań w turnieju WTA 250 w Sao Paulo. Z rozstrzygnięć nie będą cieszyć się gospodarze, ponieważ z turnieju odpadła Beatriz Haddad Maia. Grają dalej za to Indonezyjka Janice Tjen czy Francesca Jones.

Haddad Maia próbowała zdobyć tytul przed własną publicznością po słabym sezonie. Brazylijka zagrała z Renatą Zarazuą, która ostatnio notuje wartościowe zwycięstwa nad czołowymi tenisistkami. Haddad Maia mogła prowadzić w spotkaniu, lecz nie wykorzystala serwisu na seta przy stanie 5:3. O wyniku zadecydował tie-break i słaby serwis Brazylijki, gdy wygrała tylko dwa z sześciu punktów przy swoim podaniu. W drugiej partii tylko jedno przełamanie zadecydowało o jego losach, a miało ono miejsce w ósmym gemie. Zarazua awansowała do drugiego półfinału WTA w karierze. Poprzednio dokonała tego w Acapulco w 2020 roku. O pierwszy finał zagra z Tiantsoą Rakotomangą Rajanoah, która wyeliminowała Pannę Udvardy w dwóch setach

Drugą parę półfinałową tworzą Francesca Jones i Janice Tjen. Brytyjka pokonała wyżej rozstawioną Solanę Sierrę 6:4, 6:2. Tymczasem Indonezyjka okazała się lepsza od turniejowej „trójki” Alexandry Eali 6:4, 6:1. Tym sposobem Tjen nie dość, że poprawi życiówkę (w rankingu live jest 115.), to jeszcze została pierwszą reprezentantką Indonezji w półfinale WTA od 2002 roku. Wówczas Angelique Widjaja nie miała sobie równych w Pattayi.

 


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Renata Zarazua (Meksyk, 5) – Beatriz Haddad Maia (Brazylia, 1) – 7:6(5), 6:3

Francesca Jones (Wielka Brytania, 6) – Solana Sierra (Argentyna, 2) – 6:3, 6:4

Janice Tjen (Indonezja) – Alexandra Eala (Filipiny, 3) – 6:4, 6:1

Rakotomanga Rajaonah (Francja) – Panna Udvardy (Węgry, 8) – 6:2, 6:4