Seul. Zawodniczki rozstawione w odwrocie

/ Jakub Karbownik , źródło: opr. własne, foto: East News

Jekaterina Aleksandrowa oraz Iga Świątek to dwie rozstawione zawodniczki, które w czwartek awansowały do 1/4 finału turnieju WTA 500 w Seulu. Wśród tenisistek, które pożegnały się z imprezą, są między innymi Beatriz Haddad Maia, Diana Shnaider i Daria Kasatkina.

Spośród ośmiu rozstawionych zawodniczek, które znalazły się w turniejowej drabince imprezy WTA 500 w Seulu, w ćwierćfinałach znalazły się jedynie trzy. Oprócz Jekateriny Aleksandrowej oraz Igi Świątek, dzień wcześniej szansę gry o półfinał zapewniła sobie dzień wczesniej Clara Tauson.

Najbliżej tego, by dołączyć do wspomnianych tenisistek, była Beatriz Haddad Maia. Pierwszą odsłonę po tie-breaku zapisała na swoje konto Brazylijka, w drugiej partii taki sam rezultat uzyskała Ella Seidel. Tym samym do wyłonienia ćwierćfinalistki potrzebny był trzeci set. Tego bardzo dobrze rozpoczęła zawodniczka z Ameryki Południowej, która wykorzystała już pierwszą szansę na przełamanie serwisu zawodniczki naszych zachodnich sąsiadów i prowadziła nawet 5:2. Od tego momentu jednak przegrała kolejnych pięć gemów, po drodze nie wykorzystując piłki meczowej, i miejsce w 1/4 finału wywalczyła Ella Seidel.

Rywalką Niemki w meczu o półfinał będzie Jekaterina Aleksandrowa. Zawodniczka rozstawiona z numerem drugim wprawdzie przegrała pierwszą odsłonę pojedynku z Lois Boisson. Jednak w dwóch kolejnych partiach przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Dwóch setów do awansu potrzebowały Katerina Siniakowa oraz Suzan Lamens. Czeszka, która do turnieju dostała się z eliminacji, pokonała rozstawioną z numerem czwartym Darię Kasatkinę. Z kolei Holenderka okazała się lepsza od rozstawionej z „piątką” Diany Sznajder.


Wyniki

Druga runda:

Jekaterina Aleksandrowa (2) – Lois Boisson (Francja) 4:6, 6:2, 6:2

Katerina Siniakowa (Czechy, Q) – Daria Kasatkina (Australia, 4) 7:6(2), 6:2

Suzan Lamens (Holandia) – Diana Sznajder (5) 6:4, 6:4

Ella Seidel (Niemcy) – Beatriz Haddad Maia (Brazylia, 6) 6:7(4), 7:6(3), 7:5

 

BJK Cup Finals. Wielka Brytania melduje się w półfinale

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne, foto: Peter Figura

Brytyjki w bardzo dobrym stylu awansowały do półfinału Billie Jean King Cup Finals 2025, rozgrywanego w Sewilli. Po zwycięstwach Sonay Kartal i Katie Boulter nad reprezentantkami Japonii spotkanie zakończyło się szybkim wynikiem 2:0, bez konieczności gry w deblu. 

Pierwszy pojedynek dostarczył sporo emocji. Sonay Kartal mierzyła się z Eną Shibaharą. Brytyjka od początku starała się narzucić ofensywny styl gry. Kartal dwukrotnie przełamała serwis rywalki, wykorzystując słabsze drugie podanie Japonki, która przyzwyczajona jest bardziej do gry deblowej. Drugi set był zdecydowanie bardziej wyrównany. Shibahara podniosła poziom gry, trzymała swój serwis i doprowadziła do tie-breaka. Tam jednak Kartal zachowała zimną krew – odważne returny zamknęły drugą partię i cały mecz. To zwycięstwo wyprowadziło Wielką Brytanię na prowadzenie 1:0 i dało komfort psychiczny na drugi mecz.

Drugi singiel był pokazem siły Katie Boulter, która zmierzyła się z Moyuką Uchijimą. Brytyjka od pierwszych gemów narzuciła szybkie tempo, dominując w polu serwisowym, jak i w wymianach z linii końcowej. Boulter szybko przełamała rywalkę, obejmując prowadzenie 3:0. Pierwszy serwis funkcjonował praktycznie bezbłędnie, co pomogło domknąć pierwszą partię. W drugim secie Uchijima próbowała zmienić rytm, ale Brytyjka kontrolowała przebieg meczu. Regularnie wymuszała błędy i wygrywała większość kluczowych wymian, wygrywając drugą partię 6:1.

Boulter przypieczętowała awans Wielkiej Brytanii do półfinału, czyniąc trzeci – deblowy – pojedynek zbędnym. Dla Wielkiej Brytanii awans do półfinału to sukces, na który czekano od ponad czterech dekad. Przed Brytyjkami teraz zdecydowanie trudniejsze zadanie – pojedynek z reprezentacją Stanów Zjednoczonych.


Wyniki

Ćwierćfinał: 

Wielka Brytania – Japonia 2:0

Sonay Kartal – Ena Shibahara 6:3, 7:6(4)

Katie Boulter – Moyuka Uchijima 6:2, 6:1

 

Seul. Barbora Krejczikowa rywalką Igi Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Barbora Krejczikowa pokonała Emme Raducanu w meczu drugiej rundy turnieju WTA 500 w Seulu. Tym samym to Czeszka będzie ćwierćfinałową rywalką Igi Świątek. 

Udany początek debiutanckiego występu w Korea Open ma za sobą Iga Świątek. Najlepsza polska tenisistka w meczu drugiej rundy pokonała Sorane Cirsteę i zameldowała się w gronie ćwierćfinalistek.

O półfinał była liderka rankingu zagra z Barbora Krejczikowa, która wydarła zwycięstwo Emmie Raducanu.

W pierwszym secie tenisistka zza naszej południowej granicy jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania. Jednak Brytyjka odrobiła stratę, a w dziesiątym gemie sama odebrała podanie Krejczikowej, kończąc tę część spotkania.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęła Czeszka. Jednak od stanu 1:0 oddała rywalce cztery kolejne gemy. Raducanu prowadząc 5:4 miała piłkę meczową przy swoim serwisie. Jednak Krejczikowa wyszła z opresji i doprowadziła do trzynastego gema.
W nim Brytyjka trzykrotnie wychodziła na dwupunktowe prowadzenie by od stanu 5-3 przegrać kolejne trzy akcje i musieć bronić się przed przegraniem seta. Od tego momentu sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Raz jedna miała piłkę meczową, raz drugą szansę na zakończenie seta. Ostatecznie rozstawiona z ósemką mistrzyni US Open 2021 nie wykorzystała kolejnych piłek meczowych, od stanu 10-9 przegrała kolejne trzy akcje, a tym samym seta.

Trzecia odsłona była już dominacją Barbory Krejczikowej od stanu 1:1 Czeszka nie przegrała już żadnego gema i to ona będzie ćwierćfinałową rywalką Igi Świątek. Spotkanie zaplanowano jako trzeci piątkowy pojedynek na korcie centralnym od godziny 5:00 rano polskiego czasu.


Wyniki

Druga runda

Barbora Krejczikowa (Czechy) – Emma Raducanu (Wielka Brytania, 8, WC) 4:6, 7:6(10), 6:1

 

 

ATP. Trwają turnieje w Chengdu i Hangzhou

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Peter Figura

Azjatycka część sezonu ATP pokazuje zmęczenie wielu zawodników. Czwartkowe mecze przegrali Matteo Berretini, Marin Czilić, a z kortu przed dokończeniem meczu zszedł Gael Monfils. 

Turniej Chengdu Open 250 bardzo dobrze rozpoczął Nikoloz Basilashvili, pokonując w pierwszej rundzie Billy Harrisa. Giovanni Mpetshi Perricard, reprezentant młodej fali francuskiego tenisa, odwrócił losy meczu z Filipem Misolicem. Po przegraniu pierwszego seta 4:6, wygrał dwie kolejne partie 6:1, 6:4. Rozstawiony z „ósemką” Lorenzo Sonego, także musiał gonić wynik, ostatecznie wygrywając z Juanem Manuelem Cerundolo 4:6, 6:3, 6:1. Dino Prizmic finalista turnieju w Kozerkach, pokonał Francuza Terence’a Atmane’a 6:4, 6:3. Wielki pech spotkał Gaela Monfilsa. Francuz po dwóch wyrównanych setach z Aleksandrem Szewczenką musiał poddać mecz w trzeciej partii przy stanie 0:1. Są to dalsze problemy Monfilsa z przewlekłymi kontuzjami.

Niedawno powstały turniej w Hangzhou również przyniósł nieoczekiwane rezultaty. Największą niespodzianką była porażka rozstawionego z „ósemką” Matteo Berrettiniego. Włoch nie znalazł sposobu na solidnie grającego Dalibora Svrcinę, który jako „lucky loser”, wykorzystał swoją szansę wygrywając 6:3, 6:3. Młody Amerykanin Nishes Basavarredy sprawił kolejną niespodziankę, eliminując niebędącego w najlepszej formie co prawda Marina Cżilicia. Tomas Martin Etcheverry dopełnił dzień pewnym zwycięstwem nad Damirem Dzumhurem.

Jak pokazują wyniki, tenisowa jesień zapowiada się niezwykle ciekawie, a przed nami jeszcze wiele imprez w Azji i Europie.


Wyniki

Chengdu – pierwsza runda

Giovanni Mpetshi Perricard (Francja, 6) – Filip Misolic (Austria) 3:6, 6:1, 6:4

Nikoloz Basilashvili (Gruzja) – Billy Harris (Wielka Brytania) 7:6(5), 6:3

Lorenzo Sonego (Włochy, 8) – Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) 4:6, 6:3, 6:1

Dino Priżmić (Chorwacja) – Terence Atmane (Francja) 6:4, 6:3

Aleksander Szewczenko (Kazachstan) – Gael Monfils (Francja) 7:6(3), 6:3, 1:0 krecz

 

Hangzhou – pierwsza runda

Dalibor Svrcina (Czechy, LL) – Matteo Berrettini (Włochy, 8) 6:3, 6:3

Nishesh Basavareddy (USA) – Marin Czilić (Chorwacja) 4:6, 6:4, 6:3

Tomas Martin Etcheverry (Argentyna) – Damir Dżumhur (Bośnia i Hercegowina) 6:2, 6:4

 

 

Caldas da Rainha. Szybka porażka Urszuli Radwańskiej w deblu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Olga Pietrzak/PZT

Urszula Radwańska zakończyła start w Portugalii. W ćwierćfinale debla turnieju WTA 125 w Caldas da Rainha Polka razem z Liną Glushko przegrały z Brytyjkami – Harriet Dart i Maią Lumsden.

Polka i Izraelka zagrały z rozstawionymi z numerem trzecim Harriet Dart i Maią Lumsden, które od początku pokazywały, kto jest lepszy na korcie. Często pierwsza okazja na przełamanie wystarczała, aby podwyższyć prowadzenie. Oprócz skuteczności w obronie break pointów słabą stroną Radwańskiej i Glushko był drugi serwis. W całym spotkaniu wygrały tylko 39% takich punktów.

W pierwszym secie po wygraniu gema otwarcia przegrały sześć kolejnych. Jedno przełamanie zadecydowało o losach drugiej partii, gdy w szóstym gemie serwis stracił polsko-izraelski debel. Brytyjki zamknęły spotkanie za drugim meczbolem i awansowały do półfinału po niewiele ponad godzinie. Tam zagrają z Amerykankami – Christiną Harrison i Ashley Lahey.


Wyniki

Ćwierćfinał debla:

H. Dart. M. Lumsden (Wielka Brytania, Wielka Brytania, 3) – L. Glushko, U. Radwańska (Izrael, Polska) – 6:1, 6:3

Bad Waltersdorf. Nieudany powrót Karola Drzewieckiego i Piotra Matuszewskiego

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: PZT

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski wrócili do wspólnej gry deblowej po prawei trzymiesięcznej przerwie. Na pierwsze zwycięstwo muszą jeszcze poczekać, ponieważ odpadli w pierwszej rundzie debla w Challengerze 125 w Bad Waltersdorf.

Ostatnim razem polscy tenisiści grali na Wimbledonie, gdy w pierwszej rundzie przegrali z amerykańską parą Robert Cash/James Tracy. Od tego czasu Drzewiecki zdobył tytuł w San Marino i zagrał w III rundzie US Open, a Matuszewski miał problem z wygrywaniem pojedynczych meczów. W Bad Waltersdorf wrócili do wspólnego grania, a ich rywalami byli Alexander Donski i Stefan Latinovic.

Pierwszy set nie poszedł po myśli Polaków – obaj po razie stracili serwis i ulegli rywalom 2:6. W drugiej partii Drzewiecki i Matuszewski lepiej radzili sobie przy własnym podaniu. Jednak do wygrania seta wciąż było im daleko. W tie-breaku ani razu nie wyszli na prowadzenie, a łącznie trzykrotnie tracili punkty przy własnym podaniu. Skończło się na wyniku 3:7 i panowie odpadli po pierwszym meczu.

Z tego samego turnieju, ale na etapie ćwierćfinałów, odpadł też Szymon Kielan. W parze z Witalijem Sachko okazali się słabsi od Czechów – Jiri’ego Barnata i Filipa Dudę 3:6, 6:7(5). W drugim secie nie wykorzystali prowadzenia 5:3 z przełamaniem oraz czterech kolejnych piłek setowych na super tie-breaka przy stanie 6:5 i podaniu rywali. Ostatecznie przegrali tie-breaka do pięciu i musieli pożegnać się z turniejem.


Wyniki

I runda debla:

A. Donski, S. Latinovic (Bułgaria, Serbia) – K. Drzewiecki, P. Matuszewksi (Polska, Polska, 2) – 6:2, 7:6(3)

Ćwierćfinał debla:

J. Barnat, F. Duda (Czechy, Czechy) – S. Kielan, W. Sachko (Polska, Ukraina) – 6:3, 7:6(5)

BJK Cup Finals. Amerykanki lepsze od reprezentacji Kazachstanu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jessica Pegula i Taylor Townsend pokonały w meczu par deblowych Julię Putincewą i Jelenę Rybakinę. Tym samym to Amerykanki awansowały do 1/2 finału Billie Jean King Cup Finals 2025. O miejsce w finale osiemnastokrotne mistrzynie powalczą ze zwyciężczyniami meczu między Japonią i Wielką Brytanią.

Czwartek to ostatni dzień meczów ćwierćfinałowych tegorocznych finałów Billie Jean King Cup. Jako pierwsze tego dnia do rywalizacji o miejsce w półfinale stanęły reprezentacje USA i Kazachstanu.

Spotkanie rozpoczęło się od pojedynku Emmy Navarro z Julią Putincewa.Byl to pierwszy pojedynek obu pań i lepiej rozpoczęła go reprezentantka USA. Wprawdzie to Kazaszka po dziewięciu gemach prowadziła 5:4 i serwowała na seta. Jednak trzy kolejne gemy wygrała tenisistka amerykańska. Drugą odsłonę Putincewa rozpoczęła „z wysokiego C”, bo od prowadzenia 4:0. Ponieważ wypracowanej przewagi nie oddala, losy wygranej rozstrzygnęła trzecia odsłona.
Tą od przełamania rozpoczęła zawodniczka z Europy, ale Amerykanka błyskawicznie odrobiła stratę. Ponieważ więcej przełamań nie było, do wyłonienia zwyciężczyni potrzebny był trzynasty gem. W tym Navarro jako pierwsza wyszła na dwupunktowe prowadzenie. Jednak Kazaszka doprowadziła do wyrównania, a następnie prowadząc 6-4 miala dwie szanse na zakończenie meczu. Ostatecznie cztery kolejne akcje wygrała tenisistka osiemnastokrotnych mistrzyń, wyprowadzając Amerykanki na prowadzenie w całym meczu.

W drugim meczu singlowym Jelena Rybakina stawiła czoła Jessice Peguli. Patrząc na bilans spotkań (korzystny dla Amerykanki) faworytką wydawała się tenisistka amerykańska. Jednak na wysokości zadania stanęła zawodniczka pochodząca z Moskwy. W pierwszym secie dwukrotnie wygrała gema serwisowego zawodniczki z Buffalo, pozwalając na odrobienie jedn go przełamania. Jednak już w drugim secie w pełni dyktowała warunki i doprowadziła tym samym do rozstrzygającego meczu deblowego.

W tym Putincewa i Rybakina postawiły się Peguli i Townsend. Chociaż pierwszy set przebiegł pod dyktando Amerykanek, które od stanu 2:2 wygrały cztery kolejne gemy. Druga odsłona była bardziej wyrównana. Kazaszki prowadziły 4:1, aby pozwolić rywalką na odrobienie strat. W dwunastym gemie przy podaniu zawodniczek z USA zawodniczki z Europy miały dwie szanse na doprowadzenie do decydującego seta. Ostatecznie losy zwycięstwa rozstrzygnął tir-break, którego od czterech wygranych akcji z rzędu zaczęły Pegula oraz Townsend. Wówczas jedyny jakie się ostatecznie okazało, punkt padł łupem Rybakiny oraz Putnicewej. I to reprezentantki USA mogły sie cieszyć z awansu do 1/2 finału.

Tam ich rywalkami będą Japonki lub Brytyjki.


Wyniki

Ćwierćfinał:

USA – Kazachstan 2:1

Emma Navarro – Julia Putincewa 7:5, 2:6, 7:6 (6)

Jessica Pegula – Jelena Rybakina 4:6, 1:6;

J. Pegula, T. Townsend – J. Putincewa/J. Rybakina 6:2, 7:6 (1).

Seul. Nieudana pogoń Katarzyny Piter w deblu

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Największą gwiazdą turnieju w Seulu jest Iga Świątek, ale nie tylko ona reprezentowała tam Polskę. W Korei rywalizowała także Katarzyna Piter, która przegrała pierwszy mecz w grze podwójnej.

Tym razem partnerką naszej tenisistki była Sabrina Santamaria. W 1/8 finału Polka i Amerykanka trafiły na nierozstawiony, ale groźny duet Maya Joint / Catherine McNally. Obie rywalki rządzą sobie dobrze zarówno w singlu jak i w deblu.

Mecz, na który obie pary czekały od dwóch dni, rozpoczął się od mocnego startu rywalek. Caty i Maya objęły prowadzenie 5:0 i zyskały kontrolę nad pierwszym setem. Od tego momentu Polka i Amerykanka zdołały dopisać do swego dorobku dwa gemy, ale na więcej przeciwniczki już nie pozwoliły.

W partii drugiej było dużo więcej walki. W pierwszych ośmiu gemach miały miejsce po dwa przełamania dla każdej z par a na tablicy widniał rezultat 4:4. Gdy Piter i Santamaria wywalczyły „brejka” i wynik 5:4, dostały dużą szansę na zamknięcie seta przy własnym podaniu, ale niestety jej nie wykorzystały.

Panie grały zatem dalej i wciąż miały spory problem z utrzymaniem serwisu. Polka i Amerykanka ponownie uzyskały prowadzenie po przełamaniu i tym razem nie pozwoliły rywalkom na odrobienie strat. Zwycięstwo w secie z wynikiem 7:5 oznaczało konieczność rozegrania super tie-breaka.

Dodatkowy gem był bardzo wyrównany, ale ostatnie słowo należało w nim do Joint i McNally. Australijka i Amerykanka triumfowały 10-8 i to one pozostają w turnieju w koreańskiej stolicy.


Wyniki

 

Seúl (1/8 finału debla):

M. Joint (Australia) / C. McNally (USA) – K. Piter / S. Santamaria (USA) 6:2 5:7 10-8

Seul. Iga Świątek wciąż niepokonana przez Soranę Cirsteę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek pokonała Soranę Cirsteę w meczu drugiej rundy turnieju WTA 500 w Seulu. Tym samym Polka udanie rozpoczęła swój występ w azjatyckim turnieju, a o miejsce w 1/4 finału powalczy ze zwyciężczynią meczu między Emmą Raducanu i Barborą Krejczikovą. 

Najlepsza polska tenisistka po zakończeniu występu na US Open zrobiła sobie kilka dni przerwy, a następnie po treningach w Warszawie, udała się na kontynent azjatycki, gdzie po raz pierwszy w karierze startuje w Korea Open. Jako najwyżej rozstawiona, Iga Światek miała wolną pierwszą rundę, a jej rywalką w meczu o ćwierćfinał była Sorana Cirstea.

Przed pojedynkiem faworytka spotkania była jednoznaczna – była liderka rankingu – która w pięciu dotychczasowych meczach z zawodniczką z Bukaresztu straciła jedynie seta. I widać to było od początku czwartkowego meczu, który najlepsza polska tenisistka rozpoczęła od prowadzenia 3:0 z podwójnym przełamaniem. W prawdzie w tym momencie Cirstea odrobiła jedno przełamanie, aby po chwili pozwolić się przełamać ponownie. Przy prowadzeniu 5:1 i serwisie rywalki wiceliderka rankingu miała pierwsze trzy szanse na zakończenie tej części meczu. Jednak rywalka wyszła z opresji. Również przy swoim podaniu sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa nie wykorzystała szansy na zakończenie pierwszej odsłony. Ostatecznie dokonała tego w ósmym gemie, posyłając czternaste uderzenie kończące.

Drugi set rozpoczął się podobnie do pierwszego, czyli od wyniku 3:0 dla Igi Światek. Z tą różnicą, że tym razem to Polka jako pierwsza serwowała, więc tylko raz odebrała podanie Cirstei. Chociaż Rumunka miała swe szanse na odrobienie strat. Po serii gemów wygrywanych przez zawodniczki serwujące, przy 5:2 była liderka rankingu ponownie przełamała serwis przeciwniczki i za pierwszą piłką meczową zakończyła spotkanie.

Ćwierćfinałową rywalkę Polki wyłoni mecz Barbory Krejczikowej z Emmą Raducanu. Pojedynek dwóch mistrzyń wielkoszlemowych zaplanowano jako ostatnie czwartkowe spotkanie na korcie centralnym.


Wyniki

Druga runda:

Iga Świątek (Polska, 1) – Sorana Cirstea (Rumunia) 6:3, 6:2

BJK Cup Finals. Historyczny awans Ukrainek do półfinału

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne , foto: Peter Figura

W środowe popołudnie zespół Ukraina pokonała Hiszpanię 2:0 w ćwierćfinale Billie Jean King Cup i po raz pierwszy w historii awansowała do półfinału tej prestiżowej imprezy. 

Na otwarcie rywalizacji Marta Kostiuk zmierzyła się z Jessicą Bouzas Maneiro. Tie-break był konieczny, żeby rozstrzygnąć pierwszą partię spotkania. Ukrainka potrafiła podjąć ryzyko, a jej forhendy przełamały defensywę Bouzas Maneiro. Wygrany set uspokoił Kostiuk,  a drugi był już jednostronnym widowiskiem wygranym ostatecznie 6:2.

W kolejnym meczu spotkały się Elina Switolina z Paulą Badosą. Pierwszy set padł łupem Hiszpanki 7:5 – Badosa dobrze serwowała, utrzymywała inicjatywę i wydawało się, że kontroluje wydarzenia na korcie. W drugim secie Switolina podniosła poziom returnu, zmuszając rywalkę do defensywy i zakończyła drugą partię 6:2 na swoją korzyść. W decydującym secie Switolina prowadziła już 4:1, ale Badosa doprowadziła do stanu 5:5. Kluczowe okazało się przełamanie serwisu Badosy i pewne zamknięcie spotkania 7:5 przy własnym serwisie.

W półfinale Ukrainki zmierzą się z Włoszkami, czyli obrończyniami tytułu. Zadanie będzie niezwykle trudne. Włochy dysponują solidnym składem. jeśli jednak Switolina utrzyma swoją formę, a Kostiuk dołoży agresywną grę, Ukraina może stać się niespodzianką turnieju.


Wyniki

Ćwierćfinał: Ukraina – Hiszpania 2:0

Marta Kostiuk – Jessica Bouzas Maneiro 7:6(3), 6:2

Elina Switolina – Paula Badosa 5:7, 6:2, 7:5