Federer o przyszłości Pucharu Lavera i rywalizacji Alcaraza z Sinnerem

/ Artur Kobryn , źródło: tennis.com, foto: East News

Roger Federer jak co roku obecny jest podczas rywalizacji o Puchar Lavera. Będący pomysłodawcą tych zmagań Szwajcar w San Francisco opowiedział m.in. o ich specyfice oraz przyszłości.

20-krotny mistrz turniejów wielkoszlemowych podczas drugiego dnia gier był gościem studia Tennis Channel. 44-latek z Bazylei został zapytany o podejście i zaangażowanie zawodników do walki w tym formacie. – Kiedy zaczynaliśmy ten projekt z Tonym Godsickiem (agentem Federera – przyp. red.), założenie było takie, że musi to być prawdziwy tenis, To nie może być zabawa dla publiki. Pokazówkę możemy zrobić gdzie indziej.

Gdy siedzisz na ławce, a obok ciebie znajduje się legendarny zawodnik, w hali obecni są Rod Laver, John McEnroe i inni wielcy gracze, którzy chcą oglądać tenis na najwyższym poziomie, to wtedy musisz dać z siebie wszystko. Do tego dochodzi jeszcze atmosfera drużyny, której członkowie chcieliby być na korcie na twoim miejscu, więc grasz także dla nich. Cała ta dynamika wyciąga z ciebie to, co najlepsze i daje ogromną energię – stwierdził.

Szwajcar zdradził również, jakie są kryteria wyboru miast gospodarzy imprezy i jakich lokalizacji możemy spodziewać się w kolejnych latach. – Celem było granie w miejscach, które nie mają zbyt często dostępu do tenisa. Myślę, że udało nam się to w San Francisco, w Berlinie, czy w Vancouver. Plan zakładał, aby Puchar Lavera podróżował, ale to nie jest proste. Cały zespół wkłada w to ogrom pracy. Wszystko, co miałem w swoich wyobrażeniach wspólnie z Tonym udało się zrealizować i to nawet z nawiązką.

Zobaczymy, co będzie po Londynie, bo ze względu na kalendarz zawodników na początku chcieliśmy, by impreza odbywała się częściej w Ameryce Północnej. Azja też pewnie nie byłaby złym kierunkiem. Chętnie zobaczyłbym ją w Ameryce Południowej. Wyobraźcie sobie taki turniej w Ameryce Południowej z Joao Fonsecą w składzie. Niestety mamy tylko jeden Puchar Lavera w roku, ale cieszę się, że dziś wiele miast chce go u siebie, bo na początku wcale tak nie było – oznajmił.

Federer wypowiedział się również na temat bieżącej sytuacji w rozgrywkach ATP i przewadze Carlosa Alcaraza oraz Jannika Sinnera nad resztą stawki. – Myślę, że wszyscy wiedzieliśmy, iż oni będą dobrzy, może nawet znakomici, ale nikt nie spodziewał się aż takiej dominacji od samego początku. Muszę przyznać, że to naprawdę robi wrażenie i jest czymś świetnym dla całej dyscypliny. Zbudowali sobie markę i teraz rodzi się pytanie: kto będzie następny? To będzie trudne i zajmie trochę czasu. Pytanie brzmi też, jak długo będą w stanie utrzymać tak wysoki poziom. Sam przez to przechodziłem i wiem, że nie jest to łatwe. Oni sprawiają, że wygląda to banalnie prosto, a w rzeczywistości jest niezwykle wymagające – podsumował.

ITF. Anna Hertel zdobyła drugi tytuł w sezonie

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: LOTOS PZT Polish Tour

Anna Hertel pokonała Lucie Nguyen Tan 5:7, 6:2, 6:4 w finale turnieju ITF W15 w Nogent-sur-Marne. To drugi tytuł 24-letniej tenisistki w tym sezonie.

W pierwszym secie Hertel miała piłkę setową przy własnym podaniu, lecz po maratońskim dziesiątym gemie z siedmioma równowagami straciła serwis. Francuzka wygrała dwa kolejne gemy i była bliżej wygranej.

Później Hertel szło znacznie lepiej. Od stanu 1:2 zanotowała serię pięciu gemów z rzędu i doprowadziła do decydującego seta. Nguyen Tan prowadziła 3:1, lecz polska tenisistka pokazała wolę walki. Wygrała pięć z sześciu ostatnich gemów, dzięki czemu mogła cieszyć się z końcowego triumfu.

Dla Anny Hertel to czwarty finał w tym sezonie na poziomie ITF-ów i drugi zakończony zwycięstwem. W trzech ostatnich spotkaniach musiała odrobić stratę seta. Wygrana we Francji zapewni Polce awans w okolice 500. miejsca w rankingu WTA. Hertel jest zgłoszona do turnieju w Cap d’Agde, również rangi ITF W15.


Wyniki

Finał singla:

Anna Hertel (Polska, 4) – Lucie Nguyen Tan (Francja) – 5:7, 6:2, 6:4

Shapovalov, Saville – śluby i nowe początki w świecie tenisa

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/tennis.com, foto: Peter Figura

Mirjam Bjorklund i Denis Shapovalov powiedzieli sobie „tak” podczas kameralnej ceremonii w Grecji, a Daria Saville razem z mężem Luke’em ogłosili, że zostaną rodzicami w marcu przyszłego roku.

Mirjam Bjorklund i Denis Shapovalov, para znana kibicom od 2019 roku, zalegalizowali swój związek 9 września 2025 roku podczas uroczystej, a jednocześnie bardzo intymnej ceremonii na greckiej wyspie Zakynthos. Ślub odbył się w pięknym Lesante Cape Hotel, z widokiem na Morze Jońskie, w gronie około 30 najbliższych przyjaciół i członków rodziny. Szwedka Mirjam, która osiągnęła najwyższą w karierze lokatę w rankingu WTA (128. miejsce), oczarowała wszystkich w sukni autorstwa ukraińskiej projektantki Milla Nova.

Tego samego dnia, Daria Saville, była tenisistka z Australii, i jej mąż Luke zapowiedzieli, że zostaną rodzicami. Dziewczynka lub chłopiec pojawią się na świecie planowo w marcu 2026 roku. Daria Saville była otwarta w mediach społecznościowych na temat swojej drogi do macierzyństwa.

Ślub planuje także inny z kanadyjskich tenisistów Felix Auger-Aliasime. Wesele z Niną Ghaibi miało się odbyć 2 tygodnie po zakończeniu US Open w Marrakeszu, jednak nie ma jeszcze oficjalnych informacji na ten temat. Felix podkreślał, że przy organizacji wesela jego rola ograniczy się do bycia w gotowym garniturze.

Takie wiadomości pokazują, że tenis to nie tylko turnieje i rankingi, ale marzenia, ważne osobiste momenty, które łączą sport z emocjami. Przykładem tego może być Novak Dźoković, który po każdym wygranym meczu wykonuje gest miłości do swojej córki.

BJKC Finals. Włoszki obroniły tytuł mistrzowski

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Jasmine Paolini pokonała Jessicę Pegulę 6:4, 6:2 w drugim meczu singlowym finału Billie Jean King Cup Finals. Tym samym Włoszki obroniły zdobyty przed rokiem tytuł mistrzowski.

W 2017 roku reprezentacja USA po raz osiemnasty wygrały rywalizację podczas Billie Jean King Cup (wówczas nazywanego Pucharem Federacji). Rok później tenisistki zza Oceanu ponownie wystąpiły w finale, ale wtedy musiały uznać wyższość reprezentacji Czech.

W tym roku w ślady naszych południowych sąsiadów, które jako ostatnie w 2016 roku obroniły tytuł mistrzowski, poszła reprezentacja Włoch. Tenisistki z Jasmine Paolini w składzie po zeszłorocznym triumfie w Maladze, tym razem zwyciężyły w chińskim Shenzhen.

W niedzielnym meczu finałowym mistrzynie rozstrzygnęły sprawę wygranej już po meczach gry pojedynczej. Pierwszy punkt dla Włoszek zdobyła Elisabetta Cocciaretto – 91. rakieta świata, która podczas zeszłorocznego Australian Open uległa Emmie Navarro, tym razem zrewanżowała się Amerykance.

O losach pierwszej odsłony zdecydowało przełamanie uzyskane przez Włoszkę już w pierwszym gemie. W drugiej partii tenisistka USA prowadziła 4:2, aby od tego momentu przegrać kolejne cztery gemy. Tym samym to obrończynie tytułu były bliżej szóstego w historii triumfu w imprezie.

– To było dla mnie niesamowite spotkanie. Wiedziałam, że muszę zagrać swój najlepszy tenis. Jestem niezmiernie szczęśliwa z tego jak się zaprezentowałam oraz z tego, że dałam punkt mojej reprezentacji – nie kryła radości podczas pomeczowego wywiadu Cocciaretto.

Jako drugie do gry przystąpiły Jasmine Paolini oraz Jessica Pegula. Patrząc na dotychczasowy bilans spotkań faworytka była jedna. Amerykanka w czterech dotychczasowych pojedynkach nie przegrała nawet seta z dwukrotną finalistką wielkoszlemową. To jednak nie przestraszyło ósmej rakiety świata.

W pierwszym secie to Amerykanka jako pierwsza miała szansę, by objąć prowadzenie z przewagą podania, jednak żadnej z nich nie wykorzystała. Paolini zakończyła tę część meczu, przełamując serwis Peguli za pierwszym podejściem. Włoszka dała się zaskoczyć na początku drugiego seta i straciła swój serwis. Jednak pięć wygranych gemów z rzędu sprawiło, że już tylko krok dzielił ją od końcowego zwycięstwa. Paolini zakończyła mecz przy podaniu Amerykanki, dając reprezentacji Włoch szósty triumf w rozgrywkach Billie Jean King Cup.

 


Wyniki

Finał Włochy – USA 2:0

Elisabetta Cocciaretto – Emma Navarro 6:4, 6:4

Jasmine Paolini – Jessica Pegula 6:4, 6:2

Seul. Iga Świątek odwraca losy spotkania i sięga po 25. tytuł mistrzowski

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Iga Świątek pokonała Jekaterinę Aleksandrową w meczu finałowym imprezy WTA 500 w Seulu. Tym samym polska tenisistka w trzydziestym finale imprezy głównego cyklu sięgnęła po 25. tytuł mistrzowski.

W historii rozgrywanego na olimpijskim obiekcie w Seulu turnieju mieliśmy już finały z polskim udziałem. W 2013 roku po tytuł mistrzowski sięgnęła Agnieszka Radwańska, która w meczu o tytuł pokonała Anastazję Pawluczenkową. Sześć lat później wyższość rywalki – Karoliny Muchowej – musiała uznać Magda Linette.

W tym roku po dwunastu latach ponownie Polka mogła się cieszyć z turniejowego triumfu w mieście, gdzie na IO powrócił tenis. Iga Świątek ponownie jak starsza z sióstr Radwańskich pierwszej odsłonę przegrała. Z tym, że tym razem była to dominacja Aleksandrowej. Podczas trwającego niewiele ponad 30 minut seta turniejowa „dwójka” oddała wiceliderce rankingu jedynie gema. Po takim „zimnym prysznicu” sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa udała się na przerwę toaletową i wzięła się do odrabiania strat.

Przyniosło to efekt w postaci przełamania serwisu rywalki już w gemie otwarcia. Po chwili jednak mistrzyni imprezy z 2022 roku odrobiła stratę, a ponieważ w kolejnych gemach tej części meczu panie nie dały sobie nawzajem ani jednej szansy na przełamanie. Losy rozstrzygnął tie-break. Tego bardzo dobrze rozegrała była liderka rankingu, która wygrywając dwa razy punkt przy serwisie Rosjanki, wygrała tę część meczu 7-3.

Tym razem to zawodniczka z Czelabińska skorzystała z możliwości opuszczenia kortu i panie mogły przystąpić do ostatniej odsłony tegorocznego finału. Tą lepiej rozpoczęła dawna mistrzyni Korea Open, która przełamując podanie Świątek, wyszła na prowadzenie 2:1 z przewagą podania. Straty zostały odrobione, gdy Aleksandrowa serwowała na 4:2. W dziewiątym gemie Iga Świątek miała dwie piłki na 5:4. Jednak ani Polka, ani rywalka kilka chwil później nie wykorzystały okazji na kolejne przełamanie. Gdy wydawało się, że wszystko zmierza do drugiego tie-breaka, dwie szanse na zakończenie spotkania wypracowała sobie Polka. Ostatecznie wykorzystała drugą z nich i wybuchem radości mogła dać upust swoim emocjom, jakie targały nią przez całe trwające 166 minut spotkanie.

Tym samym Iga Świątek w 30. finale imprezy głównego cyklu sięgnęła po 25. tytuł mistrzowski. Jest to również trzeci turniejowy triumf Polki w tym roku. Wcześniej nie miała sobie równych na Wimbledonie oraz w Cincinnati.


Wyniki

Finał:

Iga Świątek (Polska, 1) – Jekaterina Aleksandrowa (2) 1:6, 7:6(3), 7:5