Tokio. Alcaraz walczy mimo bólu, Fritz i Ruud z problemami

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Eastnews

Drugi dzień rywalizacji w Ariake Tennis Forest Park nie zawiódł kibiców. Lider rankingu ATP, Carlos Alcaraz, przestraszył wszystkich groźnym upadkiem, ale mimo urazu dokończył mecz i wygrał w dwóch setach. Casper Ruud i Holger Rune musieli przełamywać swoje słabości, a lokalni bohaterowie i kwalifikanci – Sho Shimabukuro czy Aleksandar Vukic – udowodnili, że japońska publiczność może liczyć na emocje nie tylko dzięki największym nazwiskom.

Gdy Carlos Alcaraz wychodzi na kort, zawsze towarzyszy temu aura pewności i młodzieńczej energii. Jednak w meczu z Sebastianem Baezem atmosfera zmieniła się w ułamku sekundy. Już w piątym gemie Hiszpan niefortunnie stanął na prawą nogę i upadł. Złapał się za kostkę, a stadion zamarł.

Na kort wbiegł fizjoterapeuta. Opatrunek, zimny spray, długie minuty niepewności. – Myślałem, że to koniec – przyznał później Alcaraz. Do tego wszystkiego doszły problemy organizacyjne: deszcz, śliska nawierzchnia i konieczność wstrzymania gry na około 20 minut. Jednak Alcaraz wrócił – i to w stylu, który przypomniał kibicom, dlaczego jest światową „jedynką”. Grał mądrze, nie ryzykował nadmiernie, ale w odpowiednich momentach potrafił przyspieszyć i przejąć inicjatywę. Wygrał 6:4, 6:2, nie dając Baezowi szans na przełamanie po wznowieniu meczu.

Dla Caspera Ruuda początek meczu z lokalnym faworytem Shintaro Mochizukim nie wyglądał obiecująco. Japończyk, wspierany przez głośną publiczność, zaskoczył Ruuda skutecznymi skrótami i agresywnymi returnami, co dało mu zwycięstwo w pierwszym secie 6:4. Jednak na tym skończyła się przygoda gospodarza. Ruud włączył wyższy bieg, grał bardziej ofensywnie, dominował wymiany i pokazał klasę finalisty wielkoszlemowego. Kolejne sety wygrał pewnie – 6:1, 6:1 – i zapewnił sobie dość spokojny awans.

Taylor Fritz rozpoczął turniej starciem z Gabrielem Diallo i przez długie fragmenty wydawało się, że Kanadyjczyk może sprawić sensację. Diallo wygrał pierwszego seta 6:4. Fritz zareagował w odpowiednim momencie, odrobił straty w drugim secie (6:3), a w decydującym tie-breaku pokazał doświadczenie. Wygrał 7:6(3) i awansował dalej, choć sam przyznał, że nie był to jego najlepszy dzień.

Młody Holger Rune rozegrał swój pojedynek z Hamadem Medjedoviciem. Pierwszy set zakończył się tie-breakiem, w którym Duńczyk zachował więcej zimnej krwi i wygrał 7:6(7). W drugim secie nie było już wątpliwości – Rune przejął pełną kontrolę, grał agresywnie i zdominował rywala 6:1. To ważne zwycięstwo, bo w ostatnich tygodniach 22-latek szuka stabilności formy.

Dla publiczności w Tokio najwięcej radości przyniósł mecz Sho Shimabukuro. Kwalifikant, który jeszcze kilka dni temu walczył o samo miejsce w turnieju, pokonał Tomasza Machacza 6:3, 7:6(4). Jenson Brooksby, wracający po przerwie z powodu problemów zdrowotnych, wyeliminował rozstawionego z numerem „6” Ugo Humberta – 7:6(4), 6:3. To pierwsze tak znaczące zwycięstwo Amerykanina od miesięcy.

Dla kibiców najważniejsze pytanie pozostają otwarte: czy kostka Alcaraza wytrzyma kolejne spotkania…


Wyniki

Pierwsza runda:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Sebastian Baez (Argentyna) 6:4, 6:2

Taylor Fritz (USA, 2) – Gabriel Diallo (Kanada) 4:6, 6:3, 7:6(3)

Holger Rune (Dania, 3) – Hamad Medjedović (Serbia) 7:6(7), 6:1

Casper Ruud (Norwegia, 4) – Shintaro Mochizuki (Japonia, WC) 4:6, 6:1, 6:1

Sho Shimabukuro (Japonia, Q) – [5] Tomasz Machacz (Czechy, 5) 6:3, 7:6(4)

Jenson Brooksby (USA, PR) – Ugo Humbert (Francja, 6)  (USA, PR) 7:6(4), 6:3

Sebastian Korda (USA) – Marcos Giron (USA) 4:6, 6:3, 7:6(4)

Luciano Darderi (Włochy) – Yoshihito Nishioka (Japonia, WC) 7:6(9), 6:3

Aleksandar Vukic (Australia, Q) – Damir Dżumhur (Bośnia i Hercegowina) 6:4, 3:6, 6:3

Jannik Sinner o nowym fizjoterapeucie

/ Izabela Modrzewska , źródło: tennisworldusa.org/oprac.własne, foto: Eastnews

Jannik Sinner opowiedział o współpracy z Alejandro Resnicoffem, który dołączył do zespołu w roli fizjoterapeuty. 

Resnicoff jest trzecim fizjoterapeutą włoskiego tenisisty od ubiegłego sezonu. We wrześniu 2024 roku zwolnił Giacomo Naldiego, a przed rozpoczęciem turniejów na kortach trawiastych zakończył współpracę z Ulisesem Badio. Nowy członek zespołu został oficjalnie ogłoszony kilka dni temu.

Podczas konferencji prasowej podczas turnieju China Open, 24-latek wyjaśnił co skłoniło go do podjęcia decyzji o zatrudnieniu nowego fizjoterapeuty. – Alejandro ma duże doświadczenie. Przez 15 lat pracował dla ATP i z wieloma zawodnikami. Szanuje to jak działa mój zespół i pomoże mi poprawić pewne aspekty mojej formy fizycznej. Ma rodzinę i jest bardzo miłą osobą dlatego jestem dumny, że jest częścią mojego teamu.

Sinner rozpoczął turniej w Pekinie od zwycięstwa w pierwszym meczu z Marinem Cilicem. W kolejnej rundzie zmierzy się z Francuzem, Terencem Atmanem.

Pekin. Zmienne szczęście bohaterek z Seulu, Iga Świątek poznała pierwszą rywalkę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Maya Joint, Emiliana Arango oraz Yue Yuan znalazły się w gronie zawodniczek, które drugiego dnia tegorocznej edycji China Open wygrały mecze pierwszej rundy i znalazły się w gronie zawodniczek, które zapewniły sobie miejsce w 1/32 finału pekińskiego turnieju.

Za nami dwa dni turniejowej rywalizacji podczas imprezy rangi tysiąc w stolicy Państwa Środka. Największą niespodziankę w pojedynkach pierwszej rundy sprawiła Anastazja Potapowa. Zawodniczka z Saratowa pokonała w meczu pierwszej rundy Katerinę Siniakową. Tym samym Czeszka nie powtórzy w Pekinie wyniku jaki uzyskała w zeszłym tygodniu w Seulu, gdzie dotarła do 1/2 finału.

Na pierwszej rundzie występ w Pekinie zakończyła jeszcze jedna z tenisistek, które z bardzo dobrej strony zaprezentowała się w Seulu. Suzan Lamens, która w 1/4 finału Korea Open przegrała z Kateriną Siniakową, w pojedynku pierwszej rundy China Open nie znalazła sposobu na Emilianę Arango.

Pierwsze zwycięstwo po przenosinach do stolicy Chin ma z kolei za sobą już Maya Joint. Australijka, która w 1/2 finału Korea Open uległa Idze Świątek, o miejsce w 1/32 China Open zmierzyła się z Victorią Jimenez Kasintsevą. Reprezentantka Andory nie zdołała powstrzymać zawodniczki z Antypodów, która o trzecią rundę zagra z Dianą Shnaider.

Inaugurację tegorocznej edycji China Open ma jeszcze przed sobą Iga Świątek. Mistrzyni China Open 2023 jako najwyżej rozstawiona zawodniczka, zmagania rozpocznie od drugiej rundy, a tam jej przeciwniczka będzie Yue Yuan. Reprezentantka gospodarzy w czwartek okazała się lepsza od Julii Putincewej i w sobotę stawi czoła mistrzyni imprezy sprzed dwóch lat.


Wyniki

Pierwsza runda:

Yue Yuan (Chiny) – Julia Putincewa (Kazachstan) 6:3, 6:3

Lin Zhu (Chiny) – Moyuka Uchijima (Japonia) 6:3, 6:3

Cristina Bucsa (Hiszpania) – Donna Vekić (Chorwacja) 6:2, 6:4

Xiyu Wang (Chiny) – Hanyu Guo (Chiny) 7:5, 6:1

Emiliana Arango (Kolumbia) – Suzan Lamens (Holandia) 6:3, 6:3

Zeynep Sonmez (Turcja) – Sija Wei (Chiny) 6:2, 6:0

Elena-Gabriela Ruse (Rumunia) – Rebeka Szramkowa (Słowacja) 6:2, 6:2

Anastazja Potapowa – Katerina Siniakowa (Czechy) 6:3, 6:4

Sonay Kartal (Wielka Brytania) – Alycia Parks (USA) 6;3, 6:2

Camila Osorio (Kolumbia) – Ann Li (USA) 7:5, 6:7(5), 7:5

Lois Boisson (Francja) – Dalma Galfi (Węgry)  7:6(5), 5:7, 6:2

Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania) – Jaqueline Cristian (Rumunia) 6:4, 6:0

Ajla Tomljanović (Australia) – Julia Starodubcewa (Ukraina) 7:6(1), 6:2

Janice Tjen (Indonezja) – Aliaksandra Sasnowicz 6:7(4) 7:5, 6:1

Maya Joint (Australia) – Victoria Jimenez Kasintseva (Andora) 6:3, 6:2

Pekin. Udane otwarcie Sinnera, Chaczanow za burtą

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

W środę wystartowała impreza ATP 500 w Tokio, dzień później w innej azjatyckiej stolicy – Pekinie. Udany początek ma za sobą finalista zeszłorocznej edycji Jannik Sinner, który zameldował się w następnej rundzie. Z turniejem pożegnał się rozstawiony z numerem 5. Karen Chaczanow. 

W stolicy Chin rozegrano pięć pojedynków singlowych. Jako pierwsi na kort wyszli Francuz Alexandre Muller oraz turniejowa ,,piątka” Karen Chaczanow. Po wygranym pierwszym secie nikt nie spodziewał się, że Muller może sprawić niespodziankę. Reprezentant Francji wyciągnął wnioski z poprzednich gemów i odwrócił losy spotkania. Po prawie trzech godzinach gry to on mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Tym samym Karen Chaczanow nie obroni punktów z zeszłego roku, gdzie dotarł do ćwierćfinału. W drugiej rundzie mogło dojść do francuskiego pojedynku, jednak rywalem Mullera będzie Fabian Marozsan. Węgier pokonał w dwóch setach Benjamina Bonziego.

Tego dnia francuscy kibice mieli kolejne powody do uśmiechu. Mecz pierwszej rundy wygrał Terence Atmane. Po nieudanym występie w Chengdu, 23-latek wrócił na zwycięskie tory. Bez problemu pokonał reprezentanta gospodarzy Zhizhena Zhanga. Chińczyk dostał od organizatorów dziką kartę, jednak nie dał rady postawić się lepiej dysponowanemu Francuzowi. W kolejnej rundzie Atmane ponownie zmierzy się z najwyżej rozstawionym Jannikiem Sinnerem, z którym przegrał w półfinale w Cincinnati kilka tygodni temu. Włoch szybko rozprawił się z doświadczonym Marinem Ciliciem i oddał mu zaledwie cztery gemy. Wicelider rankingu mierzy wysoko – po przegranej w emocjonującym finale z ubiegłego roku przeciwko Carlosowi Alcarazowi, tym razem chce wygrać cały turniej. Hiszpan nie obroni tytułu, ponieważ w tym sezonie wybrał imprezę w Tokio.

W dobrym stylu do drugiej rundy awansował Alejandro Davidovich Fokina. Po godzinie i pięciu minutach gry pokonał Argentyńczyka Camilo Ugo Carebelliego. Był to jedyny rozegrany mecz tego dnia z dolnej części drabinki. W następnej rundzie Hiszpan może się zmierzyć z Cameronem Norrie lub turniejową ,,ósemką” Daniiłem Miedwiediewem.

Oprócz pojedynków singlowych, rozegrano również dwa mecze w deblu. Ze zwycięstwa mógł cieszyć się reprezentant gospodarzy Yunchaokete Bu. Razem w parze z Cameronem Norrie okazali się lepsi od duetu Marcelo Melo/Alexander Zverev. Do grona zwycięskich Francuzów mogli dołączyć Sadio Doumbia oraz Fabien Reboul. Pokonali oni parę Romain Arneodo/Sander Gille.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Alexandre Muller (Francja) – Karen Chaczanow (5) – 4:6, 7:6(5), 6:4

Benjamin Bonzi (Francja) – Fabian Marozsan (Węgry) – 7:6(1), 6:3

Terence Atmane (Francja) – Zhizhen Zhang (Chiny, WC) – 6:4, 6:2

Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania) – Camilo Ugo Carabelli (Argentyna) – 6:1, 6:3

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Marin Cilić (Chorwacja) – 6:2, 6:2

Pierwsza runda debla: 

Yunchaokete Bu, Cameron Norrie (Chiny, Wielka Brytania, WC) – Marcelo Melo, Alexander Zverev (Brazylia, Niemcy) – 7:6(5), 6:4

Sadio Doumbia, Fabien Reboul (Francja, Francja) – Romain Arneodo, Sander Gille (Monako, Belgia) – 7:6(4), 6:2

Iga Świątek najlepsza w Seulu!

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

W niedzielne południe 21 września polskiego czasu dobiegł końca turniej WTA 500 w Seulu. W finałowym starciu Iga Świątek pokonała Jekatierinę Aleksandrową. Jaki był to turniej dla reprezentantki Polski?

 

Cristea w pierwszym starciu

 

Iga Świątek rozpoczęła turniej w Seulu od rywalizacji z reprezentantką Rumunii – Soraną Cristeą. Zakłady na tenis przed startem tego spotkania wyraźnie faworyzowały Polkę. Było to już szóste starcie pomiędzy tymi zawodniczkami w historii ich rywalizacji i po raz szósty z rzędu zakończyło się zwycięstwem Igi.

Statystyki wskazują, że do tej pory reprezentantka Rumunii wygrała z Polką tylko jednego seta. Rywalizacja w Seulu zakończyła się w dwóch partiach, w których Rumunka ugrała tylko 5 gemów.

 

Poważny sprawdzian? Nie tym razem!

 

Na etapie ćwierćfinału zapowiadało się na naprawdę wymagający i poważny sprawdzian z Barborą Krejcikovą. Iga Świątek ponownie była wyraźną faworytką na podstawie proponowanych kursów przez zakłady bukmacherskie na tenis, jednak były one wyższe niż w starciu z Cristeą. Krejcikova jest wyżej notowaną zawodniczką, która ma na koncie triumfy na najwyższym poziomie, więc akurat to nie powinno dziwić.

Czeszka nie postawiła na etapie ćwierćfinału wymagających warunków. Iga Świątek już w pierwszej partii zwyciężyła w stosunku 6:0, pokazując dysproporcję w umiejętnościach obu zawodniczek. Druga partia tego meczu była bardziej wyrównana, ale ponownie zakończyła się wygraną Polki.

 

Zaskakujący półfinał

 

Gdy ogłoszona została turniejowa drabinka, to wydawało się, że nieuniknione będzie półfinałowe starcie na linii Polska – Dania. Mowa oczywiście o potencjalnym pojedynku Igi Świątek z Clarą Tauson. Taki mecz nie doszedł do skutku, ponieważ Dunka przegrała z niżej notowaną Mayą Joint z Australii. Ogólnie była to jedna z największych niespodzianek całej imprezy.

Starcie Igi z Mayą Joint było pierwszą rywalizacją w historii potyczek tych zawodniczek. Polka nie miała żadnej problemów z pokonaniem młodszej rywalki i w pierwszym secie ponownie nie straciła nawet jednego gema. Druga partia również była bez większej historii, ponieważ młodsza rywalka ugrała zaledwie 2 gemy. Iga Świątek zakończyła półfinałowe starcie w Seulu po zaledwie godzinie i 7 minutach.

 

Spodziewany finał!

 

W wielkim finale imprezy w Seulu wystąpiły 2 najwyżej rozstawione zawodniczki, więc można powiedzieć, że było to starcie zgodne z przewidywaniami zakładów bukmacherskich. Jeszcze przed startem tego turnieju zakłady na tenis wskazywały, że to właśnie reprezentantki Polski i Rosji mają największe szanse, aby spotkać się w finale.

W ćwierćfinale i półfinale Iga Świątek w znakomitym stylu rozpoczynała rywalizację, ponieważ wygrywała sety bez straty gema. Finałowe starcie miało jednak zdecydowanie inną historię. Zakłady bukmacherskie na tenis spodziewały się wygranej Polki, a lepiej w mecz weszła Rosjanka. Aleksandrowa wygrała pierwszą partię 6:1, co wzbudziło niepokój wśród kibiców.

Iga była jednak w stanie odwrócić losy tej rywalizacji i w drugiej partii wróciła do gry po zwycięstwie w tie-breaku, a decydującego seta wygrała ponownie po mocnej walce 7:5. Trzeba przyznać, że był to jeden z najtrudniejszych finałowych pojedynków, w których wzięła udział Iga Świątek w jej całej karierze.

Mecz Igi Świątek możesz obstawiać w ofercie zakładów bukmacherskich na ComeOn.pl.

 

Obstawianie zakładów bukmacherskich niesie ze sobą ryzyko uzależnienia. Pamiętaj, że nie może być sposobem na życie. W Polsce korzystanie z usług nielegalnych bukmacherów jest zabronione, możesz grać wyłącznie u tych operatorów, którzy posiadają zezwolenie Ministerstwa Finansów.

Cherry Online Polska sp. z o.o. posiada zezwolenie na urządzanie zakładów wzajemnych – bukmacherskich przez sieć Internet na podstawie Decyzji Ministra Finansów z dnia 07 czerwca 2022 r. (znak: DAG11.6831.11.2022).

Autor tekstu: Mateusz Nowak – absolwent dziennikarstwa sportowego i zarządzania w sporcie na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i fan piłki nożnej, szczególnie w polskim i angielskim wydaniu.

Pekin. Magdalena Fręch żegna się z rywalizacją

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Ella Seidel pokonała Magdalenę Fręch 7:5, 6:4 w meczu pierwszej rundy turnieju WTA 1000 w Chinach. Tym samym to Niemka powalczy o 1/16 finału turnieju rozgrywanego w stolicy Chin.

Trzy polskie tenisistki znalazły się w drabince turnieju głównego przedostatniej w tym roku imprezy rangi WTA 1000. Iga Świątek i Magda Linette jako rozstawione w pierwszej rundzie mają wolny los, a o to by dołączyć do nich w meczu z Ellą Seidel rywalizowała w czwartkowych poranek polskiego czasu Magdalena Fręch.

Przeciwniczka trzeciej rakiety naszego kraju do turnieju głównego w Pekinie dostała się z kwalifikacji. Tym samym zawodniczka zza naszej zachodniej granicy miała nieco więcej czasu by zapoznać się z tegorocznymi warunkami panującymi na kortach w stolicy Państwa Środka. Mimo to łodzianka od początku postawiła Seidel trudne warunki.

Obie panie miały swe szanse na przełamanie podania rywalki, ale wszystko wskazywało na to, że losy pierwszej odsłony rozstrzygnie tie-break. Ostatecznie do niego nie doszły. Seidel za trzecią piłką setową, zakończyła tę część spotkania wynikiem 7:5. W gemie otwarcia drugiej partii to Fręch miała swoje okazje na odebranie serwisu Niemce. Jednak ta wyszła z opresji, a po zmianie stron sama wygrała gema przy serwisie Polki i wyszła na prowadzenie 2:0. Był to początek serii trzech gemów, które wygrywały zawodniczki odbierające serwis. W dziewiątym gemie Ella Seidel serwowała na mecz. Magdalena Fręch zdołała wtedy przełamać podanie Niemki. Jednak na niewiele się to zdało, bo w dziesiątym gemie pojedynek ostatecznie dobiegł końca.

Tym samym to reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów zameldowała się w drugiej rundzie, gdzie jej rywalką będzie Marta Kostiuk. Z kolei porażka dla Polki oznacza nie obronienie punktów za zeszłoroczną edycję China Open, a to będzie skutkowała wypadnięciem Magdaleny Fręch z top 50 rankingu WTA.


Wyniki

Pierwsza runda:

Ella Seidel (Niemcy, Q) – Magdalena Fręch (Polska) 7:5, 6:4

Tokio. Zieliński i Romboli nie dali rady faworytom

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: Diadora

Jan Zieliński i Fernando Romboli zakończyli udział w turnieju głównym w Tokio. Polak i Brazylijczyk odpadli z rywalizacji po zaciętym spotkaniu.

Przypomnijmy, że „nasza” para weszła do drabinki zawodów w stolicy Japonii dzięki wygranym eliminacjom. Duet wygrał w nich dwa mecze a po nich poziom trudności jeszcze wzrósł. Na Jana i Fernando czekali bowiem Christian Harrison i Evan King, czyli Amerykanie, rozstawieni z numerem pierwszym.

Partię otwarcia lepiej rozpoczęli Zieliński i Romboli. Duet uzyskał wynik 3:1, ale niestety nie zdołał utrzymać tej przewagi. W szóstym gemie rywale odrobili straty a w dalszej części seta nie było już przełamań. O wyniku zdecydował zatem tie-break, w którym nieco lepsi byli Amerykanie.

Drugi set również był bardzo wyrównany a jego losy rozstrzygnęły się w dziewiątym gemie. To właśnie wtedy King i Harrison zdobyli „brejka”, który otworzył im drogę do zwycięstwa. Polak i Brazylijczyk mogli jeszcze przełamać rywali, ale nie udało im się wykorzystać swoich okazji. Oznacza to, że to turniejowe „jedynki” będą dalej grać o tytuł w Tokio.

 


Wyniki

 

Tokio (pierwsza runda debla):

C. Harrison (USA, 1) / E. King (USA, 1) – J. Zieliński / F. Romboli (Brazylia) 7:6(5) 6:4