Coco Gauff z wyzwaniem dla chińskich fanów

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Coco Gauff rozpoczęła walkę o obronę tytułu w Pekinie. Amerykanka może liczyć na wsparcie miejscowych kibiców, z którymi ma świetny kontakt.

Reprezentantka Stanów Zjednoczonych przyjechała do stolicy Chin po nieudanym US Open. 21-latka wygrała już pierwszy mecz w China Open i zachowuje dobry humor. W wywiadzie, po pokonaniu Kamili Rachimowej 6:4 6:0, Coco nawiązała do ksywki, jaką nadali jej tamtejsi kibice:

Wiem, że nazywają mnie tu „Królową Owocowej Sałatki”. To fajne, ale chyba wolałabym przezwisko od jakiegoś zwierzaka. To wyzwanie dla was, jestem ciekawa, co wymyślicie.

Fani są tu wspaniali i kreatywni. Kocham tu przyjeżdżać, zawsze wyjeżdżam z Pekinu obdarowana solidniej niż na Boże Narodzenie. Tym razem prawie nic ze sobą nie wzięłam, by móc zabrać wszystkie prezenty do domu. W zeszłym roku nie było łatwo się spakować, ale niczego nie wyrzuciłam. Pluszaki to świetna dekoracja w moim domu. Mam też dodatkową torbę (śmiech).

Byłam dziś gotowa na wyrównany mecz. Nie grałam przez jakiś czas a ona jest trudną rywalką i potrafi napsuć krwi najlepszym zawodniczkom. Udało mi się odnaleźć właściwy rytm i się rozluźnić. Na początku turnieju zawsze jest się spiętym, bo nie chcesz odpaść w pierwszym meczu. Moja gra była dziś płynna a wynik dobrze to oddaje – podsumowała Gauff.

W kolejnej rundzie China Open Coco Gauff zagra z Leylah Fernández.

 

 

Pekin. Iga Świątek melduje się w trzeciej rundzie

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek pokonała Yue Yuan w meczu drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie. Tym samym Polka kontynuuje swą serię wygranych spotkań na azjatyckich kortach.

Najlepsza polska zawodniczka jesienną część sezonu rozpoczęła od występu w turnieju rangi „500” w Seulu, gdzie w swym debiucie była liderka rankingu sięgnęła po tytuł mistrzowski. Z Korei Południowej sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa przeniosła się do stolicy Chin, gdzie przed dwoma laty sięgnęła po tytuł mistrzowski.

W tegorocznym pierwszym pojedynku rywalką mistrzyni z 2023 roku była Yue Yuan. Jednak reprezentantka gospodarzy ani na moment nie zagroziła Idze Świątek. W pierwszym secie, trwającym 23 minuty, Chinka nie wygrała ani jednego gema. Wprawdzie druga odsłona rozpoczęła się od wygranego gema przez zawodniczkę z Państwa Środka przy serwisie Polki, jednak był to chwilowy moment słabości turniejowej „jedynki”, która od stanu 6:0, 0:1 wygrała kolejne cztery gemy. Yuan zdołała przerwać tą serię, ale losów meczu nie odwróciła i to Iga Świątek zameldowała się w 1/16 finału China Open.

Rywalką Polki w spotkaniu trzeciej rundy będzie Camila Osorio. Kolumbijka prowadząc 6:1, 3:0 z Anną Kalińską pozwoliła rywalce wrócić do meczu. Ostatecznie to jednak zawodniczka z Ameryki Południowej awansowała do 1/16 finału.


Wyniki

Druga runda:

Iga Świątek (Polska, 1) – Yue Yuan (Chiny) 6:0, 6:3

Hubert Hurkacz kończy sezon

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/Instagram, foto: East News

Hubert Hurkacz, najlepszy polski tenisista ostatnich lat, poinformował o zakończeniu sezonu 2025. Decyzja, choć trudna, ma umożliwić mu pełne przygotowanie do nadchodzących rozgrywek i powrót na kort w najwyższej formie.

Chciałbym Wam bardzo podziękować za wszystkie wiadomości, wsparcie i dobre słowa, które od Was dostaję. To dla mnie ogromnie ważne i dodaje mnóstwo energii – napisał Hurkacz w mediach społecznościowych.

Jak podkreślił, obecnie skupia się na treningu i rehabilitacji: Czuję się dobrze, wszystko idzie tak jak trzeba i wygląda naprawdę pozytywnie. Codziennie pracuję z moim Zespołem na siłowni, na korcie i z fizjoterapeutą.

Polak jest świadomy, że rywalizacja na najwyższym poziomie wymaga pełnej gotowości fizycznej i mentalnej. Dlatego zdecydował się na odważny krok: Wiem, że aby wrócić do gry w turniejach i rywalizować na najwyższym poziomie, muszę być przygotowany na 110%. Dlatego najlepszą decyzją jest start w kolejnym sezonie – w pełni gotowy do walki.

Hurkacz kończy sezon 2025 z jasnym planem – odbudować formę i powrócić silniejszym w 2026 roku. Dla kibiców to bolesna wiadomość, ale jednocześnie obietnica, że zobaczymy go znów walczącego o najwyższe cele.

Dziękuję, że jesteście ze mną i do zobaczenia już wkrótce na turniejach! – zakończył swoje oświadczenie.

Decyzja Huberta wpisuje się w coraz częstszy trend w światowym tenisie – świadomego zarządzania karierą i zdrowiem. Wrocławianin pokazał, że w sporcie na najwyższym poziomie cierpliwość i długofalowe myślenie są równie ważne jak spektakularne zwycięstwa.

Miejmy nadzieję, że zobaczymy Hubiego w Australii, w pełni zdrowego i grającego na najwyższym poziomie.

Pekin. Aleksandrowa oraz Ostapenko już zakończyły swój występ

/ Jakub Karbownik , źródło: , foto:

Jekaterina Aleksandrowa oraz Jelena Ostapenko należą do zawodniczek rozstawionych, które pożegnały się z rywalizacją podczas piątkowych meczów drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie. 

Trzeci dzień rywalizacji w stolicy Chin był pierwszym, gdy mecze rozgrywały zawodniczki rozstawione. I nie zabrakło niespodziewanych rozstrzygnięć w pojedynkach zawodniczek, które od drugiej rundy rozpoczęły zmagania.

Podczas zeszłotygodniowego Korea Open Jekaterina Aleksandrowa w meczu 1/2 finału pokonała Katerinę Siniakową, która w piątek zakończyła występ w China Open 2025 na meczu pierwszej rundy. Dzień później rewanż na koleżance z reprezentacji za seulską porażkę wzięłą Barbora Krejczikowa. Czeszka po zaciętej pierwszej odsłonie, zakończonej wynikie 7:5, w drugiej partii zdecydowanie przejęła inicjatywę i turniejowej „dziewiątce” oddała jedynie dwa gemy.

Miło tegorocznej edycji China Open nie bedzie wspominać Jelena Ostapenko. Łotyszka, która w czwartej rundzie miała szansę zmierzyć się z Coco Gauff, w meczu drugiej rundy uległa Priscilli Hon. Chociaż mecz lepiej rozpoczęła zawodniczka z Europy, która przełamując serwis Australijki wyszła na prowadzenie 3:0. Od tego momentu jednak przegrała dziewięć kolejnych gemów. Wprawdzie w drugiej partii zdołała zbliżyć się do zawodniczki z Antypodów na dystans jednego gema. Ostatecznie od stanu 2:3 nie zapisała na swe konto ani jednego gema. Tym samym tenisistka z Rygi w tym roku nie powtórzy wyniku z 2017 roku, gdy dotarła do 1/2 finału China Open.

Obok Łotyszki i Rosjanki z imprezą pożegnały się też trzy inne rozstawione zawodniczki. Elise Mertens przegrała z McCartney Kessler, Xinyu Wang musiała uznać wyższość swej rodaczki Shuai Zhang, a Iva Jović w trzech setach uległa Eve Lys.

W gronie uczestniczek meczów trzeciej rundy znalazły się z kolei Coco Gauff, Amanda Anisimova, Jasmine Paolini oraz Jelena Rybakina. Największe problemy z awansem miała Kazaszka. Półfinalistka China Open 2023 potrzebowała trzech setów, aby pokonać Katie McNally.


Wyniki

Druga runda:

Coco Gauff(USA, 2) – Kamila Rwchimowa 6:4, 6:0

Amanda Anisimova (USA, 3) – Katie Boulter (Wielka Brytania) 6:1, 6:3

Jasmine Paolini (Włochy, 6) – Anastazja Sewastowa (Łotwa) 6:1, 6:3

Jelena Rybakina (Kazachstan, 8) – Katie McNally (USA) 7:5, 4:6, 6:3

Barbora Krejczikowa (Czechy) – Jekaterina Aleksandrowa (9) 7:5, 6:2

Karolina Muchowa (Czechy, 13) – Sorana Cirstea (Rumunia) 6:2, 6:3

Belinda Bencic (Szwajcaria, 15) – Katie Volynets (USA, Q) 6:3, 6:3

Paula Badosa (Hiszpania, 18) – Antonia Ruzic (Chorwacja) 6:3, 7:6(2)

McCartney Kessler (USA) – Elise Mertens (Belgia, 20) 6:2, 6:4

Priscilla Hon (Australia, Q) – Jelena Ostapenko (Łotwa, 22) 6:3, 6:2

Weronika Kudermietowa (24) – Anna Bondar (Węgry, Q) 7:5, 6:3

Leylah Fernandez (Kanada, 25) – Maria Sakkari (Grecja) 6:2, 6:0

Sofia Kenin (USA, 27) – Polina Kudermietowa 6:4, 6:2

Shuai Zhang (Chiny, WC) – Xinyu Wang (Chiny, 31) 6:4, 6:2

Eva Lys (Niemcy) – Iva Jovic (USA, 32) 6:3, 4:6, 7:5

Tokio. Fritz i Ruud w gronie pierwszych ćwierćfinalistów

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Rozstawiony z numerem drugim Taylor Fritz oraz oznaczony „czwórką” Casper Ruud byli najwyżej notowanymi tenisistami, którzy w piątek wywalczyli awans do ćwierćfinału turnieju ATP 500 w Tokio. Tego dnia z imprezą pożegnał się też ostatni z przedstawicieli gospodarzy.

Taylor Fritz jest jedynym byłym mistrzem tokijskich zmagań, pozostającym w głównej drabince. Triumfator sprzed trzech lat, po zaciętym boju z Gabrielem Diallo w pierwszej rundzie, w kolejnym meczu nie poniósł już strat. Pojedynek z Nuno Borgesem zaczął jednak nietypowo, bo od przegrania swojego serwisu do zera. Amerykanin błyskawicznie zniwelował deficyt, a 12. gemie ponownie przełamał rywala, dzięki czemu wygrał seta 7:5.

W drugiej odsłonie Portugalczyk nawet dwukrotnie prowadził z przewagą „brejka”, ale nie potrafił utrzymać zaliczki do końca tej części gry. Fritz okazał się lepszy w tie-breaku i już po raz dziesiąty w tym sezonie awansował do ćwierćfinału zawodów ATP. W następnym meczu zmierzy się z rodakiem, Sebastianem Kordą. Debiutujący w tym roku w Tokio 25-latek z Bradenton, nie miał problemów z pokonaniem ostatniego Japończyka pozostającego w turnieju, Sho Shimabukuro, 6:1, 6:4.

Trzecia dnia imprezy interesująco zapowiadało się też spotkanie Caspera Ruuda z Matteo Berrettinim. Ich potyczka była wyrównana jednak tylko w pierwszej partii. Obydwaj gracze nie stracili w niej podania, a w tie-breaku nieznacznie skuteczniejszy okazał się Norweg. W drugim secie 26-latek z Oslo już zdecydowanie wyraźniej zaznaczył swoją przewagę.

Dwukrotnie bowiem przełamał Włocha, samemu nie dopuszczając go do żadnej szansy na odrobienie strat. Tym samym, w czwartym występie w Tokio, po raz pierwszy zdołał zameldować się najlepszej ósemce całej imprezy. O poprawę tego rezultatu zagra z Aleksandarem Vukicem. Australijski kwalifikant pokonał 6:4, 6:2 Niemca Daniela Altmaiera, czym osiągnął pierwszy ćwierćfinał zawodów ATP w 2025 roku.


Wyniki

Druga runda gry pojedynczej:

Taylor Fritz (USA, 2) – Nuno Borges (Portugalia) 7:5, 7:6(4)

Casper Ruud (Norwegia, 4) – Matteo Berrettini (Włochy) 7:6(4), 6:2

Sebastian Korda (USA) – Sho Shimabukuro (Japonia, Q) 6:1, 6:4

Aleksandar Vukic (Australia, Q) – Daniel Altmaier (Niemcy) 6:4, 6:2

Felix Auger-Aliassime ożenił się z Niną Ghaibi

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/Tennis.com, foto: Peter Figura

Felix Auger-Aliassime, jeden z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia, na kortach słynie z elegancji i dyscypliny. Po zakończeniu intensywnego lata turniejowego zdecydował się na równie ważny krok poza sportem – w Marrakeszu poślubił Ninę Ghaibi, swoją wieloletnią partnerkę i towarzyszkę życia.

21 września Marrakesz stał się areną innego rodzaju wydarzenia sportowej gwiazdy. Auger-Aliassime, niedawny półfinalista US Open, złożył przysięgę małżeńską przed rodziną, przyjaciółmi i bliskimi ze środowiska tenisowego. Oprawa uroczystości łączyła elegancję z marokańskim kolorytem – kwiatowe dekoracje, naturalna sceneria i symboliczny łuk ustawiony nad basenem stworzyły wyjątkowe tło dla momentu, w którym tenisista postawił najważniejszy krok w życiu prywatnym.

Historia pary sięga 2019 roku, kiedy Felix i Nina zaczęli tworzyć relację, która szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych w świecie sportu. Ghaibi, zawodniczka jeździectwa o marokańskich korzeniach, towarzyszyła Kanadyjczykowi w najważniejszych momentach kariery – od triumfów turniejowych po chwile trudniejsze, gdy kontuzje i presja rywalizacji wystawiały go na próbę.

W listopadzie 2024 roku tenisista poprosił ją o rękę na Seszelach, a decyzja o wrześniowym terminie ślubu nie była przypadkowa – idealnie wpasowała się w kalendarz startowy, pozwalając na chwilę wytchnienia między wymagającymi turniejami.

Auger-Aliassime nie ukrywa, że większość organizacyjnych decyzji pozostawił swojej partnerce, sam koncentrując się na prostym celu: „żeby garnitur był gotowy i żeby każdy czuł się mile widziany”. Ten drobny komentarz pokazuje, że w świecie, w którym każdy detal meczu podlega analizie, Kanadyjczyk na własnym ślubie postawił na autentyczność i gościnność.

W historii tenisa wielokrotnie zdarzało się, że małżeństwo stawało się początkiem nowego, jeszcze lepszego etapu w karierze. Roger Federer, który poślubił Mirkę Vavrinec w 2009 roku, wkrótce potem odzyskał formę i triumfował na Wimbledonie oraz US Open. Andy Murray po ślubie z Kim Sears sięgnął po kolejne wielkoszlemowe sukcesy, a Novak Dźoković wielokrotnie podkreślał, że małżeństwo i ojcostwo nadały jego życiu stabilności, która przełożyła się na wyniki na korcie.

ITF. Polacy ze zwycięstwami w dobrym stylu

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: JACEK PRONDZYNSKI/FOTOPYK

W tym tygodniu reprezentanci Polski grają w turniejach rangi ITF na całym świecie. Większość z nich wygrała swoje mecze i zameldowała się w kolejnych rundach.

Niezwykle dobrze radzi sobie we Włoszech Daniel Michalski. Warszawianin wrócił do poziomu ITF-ów po kilku miesiącach. W dwóch ostatnich spotkaniach stracił łącznie trzy gemy. Michalski, rozstawiony z numerem 2, jest niewątpliwie faworytem do wygrania całej imprezy. W ćwierćfinale zmierzy się z kolejnym Włochem Michele Ribecai.

Z awansu do następnej rundy może cieszyć się także Anna Hertel. W tym tygodniu Polka walczy o końcowe trofeum we Francji. Po emocjonującym spotkaniu wyeliminowała Norweżkę Matyldę Burylo i znalazła się w ćwierćfinale.

Słodko-gorzki dzień miała Xenia Bandurowska. Reprezentantka Polski przebywa obecnie w tureckim Kayseri. Na początku odpadła z rywalizacji singlowej po wyrównanym meczu z turniejową ,,trójką” Ewgeniją Burdiną. Potem jednak razem w parze z Niemką Ann Akashą Ceuca zrewanżowała się przeciwniczce i pokonała ją oraz Kaat Coppez w deblu. Tym samym Polka powalczy o zwycięstwo w grze podwójnej.

Do Monastyru udali się Piotr Pawlak oraz Martyna Kubka. Reprezentant Polski, razem ze Szwedem Johnem Hallquistem Lithenem, awansowali do półfinału turnieju w deblu. Ich przeciwnicy, najwyżej rozstawieni, oddali mecz walkowerem. W 1/2 finału gry podwójnej zameldowała się także Kubka. Po nieudanym występie w singlu i odpadnięciu w pierwszej rundzie, Polka nie ma sobie równych w deblu. Razem w parze z Katariną Kuzmową są rozstawione z numerem 1.

W Stanach Zjednoczonych aktualnie przebywa trójka Polaków: Zuzanna Pawlikowska, Olivia Lincer oraz Oskar Grzegorzewski. Najlepiej radzi sobie Pawlikowska, która awansowała zarówno do ćwierćfinału singla, jak i debla. Z kolei Lincer musiała uznać wyższość turniejowej ,,piątki” i zakończyła swój udział w singlu, jednak dalej walczy o najwyższe trofeum w grze podwójnej. Z rywalizacją pożegnał się Oskar Grzegorzewski.


Wyniki

M25 Santa Margherita di Pula, 2 runda singla:

Daniel Michalski (Polska, 2) – Giorgio Tabacco (Włochy) – 6:1, 6:1

W75 Templeton, 2 runda singla:

Kayla Cross (Kanada, 5) – Olivia Lincer (Polska) – 7:6(8), 6:1

W35 Berkeley, 2 runda singla:

Zuzanna Pawlikowska (Polska, 4) – Carolina Kuhl (Niemcy) – 7:5, 6:2

W15 Cap D’agde, 2 runda singla:

Anna Hertel (Polska, 3) – Matylda Burylo (Norwegia) – 6:3, 6:7(2), 6:2

W15 Kayseri, 2 runda singla:

Ewgenija Burdina (3) – Xenia Bandurowska (Polska) – 7:5, 5:7, 6:4

M15 Monastyr, ćwierćfinał debla:

John Hallquist Lithen, Piotr Pawlak (Szwecja, Polska) – Massimo Giunta, Niklas Schell (Włochy, Niemcy, 1) – walkower

M15 Ann Arbor, ćwierćfinał debla:

Shunsuke Mitsui, Alexander Kotzen (Japonia, Stany Zjednoczone) – Oskar Grzegorzewski, Tristan Stringer (Polska, Stany Zjednoczone, 4) – 6:3, 6:2

W75 Templeton, ćwierćfinał debla:

Olivia Gadecki, Olivia Lincer (Australia, Polska) – Emina Bektas, Louisa Chirico (Stany Zjednoczone, Stany Zjednoczone) – 7:6(4), 6:3

W35 Berkeley, 1 runda debla:

Francesca Pace, Zuzanna Pawlikowska (Włochy, Polska, 2) – Mika Buchnik, Ella McDonald (Izrael, Wielka Brytania) – 7:5, 6:0

W35 Monastyr, ćwierćfinał debla:

Martyna Kubka, Katarina Kuzmowa (Polska, Słowacja, 1) – Valeria Bhunu, Alyssa Reguer (Zimbabwe, Francja) – 7:5, 6:2

W15 Kayseri, ćwierćfinał debla:

Xenia Bandurowska, Ann Akasha Ceuca (Polska, Niemcy) – Ewgenija Burdina, Kaat Coppez (Belgia, 3) – 6:1, 3:6, 10:8

Pekin. Magda Linette podzieliła los Magdaleny Fręch

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Magda Linette przegrała z Marie Bouzkovą 5:7, 5:7 w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie. To oznacza, że Polka zanotowała czwartą porażkę z rzędu i tak jak Magdalena Fręch, pożegnała się ze stolicą Chin po pierwszym meczu.

Pierwotnie Linette miała zagrać w pierwszej rundzie z Biancą Andreescu. Jednak po wycofaniu Eliny Svitoliny weszła na jej miejsce jako rozstawiona z numerem 33 i zmagania rozpoczęła od drugiej rundy. Jak się okazało, nawet zmiana rywalki nie sprawiła, że Polka miała łatwiejsze spotkanie.

Marie Bouzkova przełamała polską tenisistkę w trzecim gemie, a później utrzymywała przewagę. Polka była stroną aktywniejszą, lecz to wiązało się z większą liczbą błędów. Czeszka miała szansę zamknąć seta wcześniej, lecz turniejowa „33” doprowadziła do wyniku 5:5 po obronie setbola. Gonitwa poszła na marne, gdy Linette przegrała swoje podanie, a następnie gema przy serwisie Bouzkovej na przewagi.

W drugim secie zanosiło się na wyraźną porażkę po wyrównanej poprzedniej partii. Czeszka prowadziła 4:1 z podwójnym przełamaniem i była na dobrej drodze do trzeciej rundy. Polka nie poddała się i stopniowo odrabiała straty. Gdy Bouzkova serwowała na mecz, Linette zagrała odważniej, zmuszając rywalkę do ruchu. Mimo wyrównania, końcówka nie poszła po myśli poznanianki, która dała się przełamać i po drodze popełniła dwa podwójne błędy serwisowe. Bouzkova pewnie zamknęła spotkanie do zera, wyrzucając rozstawioną tenisistkę z turnieju. Teraz zmierzy się z Weroniką Kudermietową lub Anną Bondar.


Wyniki

Druga runda singla:

Marie Bouzkova (Czechy) – Magda Linette (Polska, 33) – 7:5, 7:5

Iga Świątek o rankingu i celach na turniej w Pekinie

/ Łukasz Duraj , źródło: tennis.com, foto: East News

Po triumfie w Seulu Iga Świątek wystąpi w Pekinie. Polka ma już za sobą konferencję prasową, na której dominował temat układu sił w rankingu WTA.

Zawody w stolicy Chin mają rangę WTA 1000, ale w tym roku zabraknie w nich liderki kobiecych rozgrywek – Aryny Sabalenki. Absencja ta stwarza Idze Światek okazję do zmniejszenia straty punktowej do Białorusinki i czyni wyścig o numer jeden na koniec roku jeszcze ciekawszym. Nie dziwi zatem, że kwestia ta pojawiła się podczas spotkania Igi z mediami. Nasza reprezentantka mówiła:

To zawsze jest gdzieś w tle, ale nie jest to moje główne zmartwienie. Wiem, że myślenie o rankingu jako celu samym w sobie do niczego nie prowadzi. Jedynka czy dwójka to tylko cyfry. Najważniejszym jest czuć swój tenis i pozostawać skupioną. Jeśli to działa, wyniki przyjdą same.

Sytuacja jest oczywiście inna niż w zeszłym roku, gdy nie mogłam bronić mojego miejsca w rankingu. Cieszę się że mogę tu być i rywalizować, powalczyć o fotel liderki swoimi występami. Podkreślam przy tym, że myślę głównie o jakości mojego tenisa i o tym, by dobrze czuć się na korcie.

Iga Światek jest w Pekinie rozstawiona z numerem jeden. Jej pierwszą rywalką będzie Chinka Yue Yuan.

Tokio. Alcaraz walczy mimo bólu, Fritz i Ruud z problemami

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Eastnews

Drugi dzień rywalizacji w Ariake Tennis Forest Park nie zawiódł kibiców. Lider rankingu ATP, Carlos Alcaraz, przestraszył wszystkich groźnym upadkiem, ale mimo urazu dokończył mecz i wygrał w dwóch setach. Casper Ruud i Holger Rune musieli przełamywać swoje słabości, a lokalni bohaterowie i kwalifikanci – Sho Shimabukuro czy Aleksandar Vukic – udowodnili, że japońska publiczność może liczyć na emocje nie tylko dzięki największym nazwiskom.

Gdy Carlos Alcaraz wychodzi na kort, zawsze towarzyszy temu aura pewności i młodzieńczej energii. Jednak w meczu z Sebastianem Baezem atmosfera zmieniła się w ułamku sekundy. Już w piątym gemie Hiszpan niefortunnie stanął na prawą nogę i upadł. Złapał się za kostkę, a stadion zamarł.

Na kort wbiegł fizjoterapeuta. Opatrunek, zimny spray, długie minuty niepewności. – Myślałem, że to koniec – przyznał później Alcaraz. Do tego wszystkiego doszły problemy organizacyjne: deszcz, śliska nawierzchnia i konieczność wstrzymania gry na około 20 minut. Jednak Alcaraz wrócił – i to w stylu, który przypomniał kibicom, dlaczego jest światową „jedynką”. Grał mądrze, nie ryzykował nadmiernie, ale w odpowiednich momentach potrafił przyspieszyć i przejąć inicjatywę. Wygrał 6:4, 6:2, nie dając Baezowi szans na przełamanie po wznowieniu meczu.

Dla Caspera Ruuda początek meczu z lokalnym faworytem Shintaro Mochizukim nie wyglądał obiecująco. Japończyk, wspierany przez głośną publiczność, zaskoczył Ruuda skutecznymi skrótami i agresywnymi returnami, co dało mu zwycięstwo w pierwszym secie 6:4. Jednak na tym skończyła się przygoda gospodarza. Ruud włączył wyższy bieg, grał bardziej ofensywnie, dominował wymiany i pokazał klasę finalisty wielkoszlemowego. Kolejne sety wygrał pewnie – 6:1, 6:1 – i zapewnił sobie dość spokojny awans.

Taylor Fritz rozpoczął turniej starciem z Gabrielem Diallo i przez długie fragmenty wydawało się, że Kanadyjczyk może sprawić sensację. Diallo wygrał pierwszego seta 6:4. Fritz zareagował w odpowiednim momencie, odrobił straty w drugim secie (6:3), a w decydującym tie-breaku pokazał doświadczenie. Wygrał 7:6(3) i awansował dalej, choć sam przyznał, że nie był to jego najlepszy dzień.

Młody Holger Rune rozegrał swój pojedynek z Hamadem Medjedoviciem. Pierwszy set zakończył się tie-breakiem, w którym Duńczyk zachował więcej zimnej krwi i wygrał 7:6(7). W drugim secie nie było już wątpliwości – Rune przejął pełną kontrolę, grał agresywnie i zdominował rywala 6:1. To ważne zwycięstwo, bo w ostatnich tygodniach 22-latek szuka stabilności formy.

Dla publiczności w Tokio najwięcej radości przyniósł mecz Sho Shimabukuro. Kwalifikant, który jeszcze kilka dni temu walczył o samo miejsce w turnieju, pokonał Tomasza Machacza 6:3, 7:6(4). Jenson Brooksby, wracający po przerwie z powodu problemów zdrowotnych, wyeliminował rozstawionego z numerem „6” Ugo Humberta – 7:6(4), 6:3. To pierwsze tak znaczące zwycięstwo Amerykanina od miesięcy.

Dla kibiców najważniejsze pytanie pozostają otwarte: czy kostka Alcaraza wytrzyma kolejne spotkania…


Wyniki

Pierwsza runda:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Sebastian Baez (Argentyna) 6:4, 6:2

Taylor Fritz (USA, 2) – Gabriel Diallo (Kanada) 4:6, 6:3, 7:6(3)

Holger Rune (Dania, 3) – Hamad Medjedović (Serbia) 7:6(7), 6:1

Casper Ruud (Norwegia, 4) – Shintaro Mochizuki (Japonia, WC) 4:6, 6:1, 6:1

Sho Shimabukuro (Japonia, Q) – [5] Tomasz Machacz (Czechy, 5) 6:3, 7:6(4)

Jenson Brooksby (USA, PR) – Ugo Humbert (Francja, 6)  (USA, PR) 7:6(4), 6:3

Sebastian Korda (USA) – Marcos Giron (USA) 4:6, 6:3, 7:6(4)

Luciano Darderi (Włochy) – Yoshihito Nishioka (Japonia, WC) 7:6(9), 6:3

Aleksandar Vukic (Australia, Q) – Damir Dżumhur (Bośnia i Hercegowina) 6:4, 3:6, 6:3