Pekin. Jessica Pegula uzupełniła grono ćwierćfinalistek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jessica Pegula pokonała Martę Kostiuk w ostatnim ze spotkań czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie. Tym samym to Amerykanka będzie ćwierćfinałową rywalką Emmy Navarro.

Za nami komplet spotkań 1/8 finału China Open 2025. Najdłużej na mecz, którego stawką było miejsce wśród ośmiu najlepszych singlistek pekińskiego turnieju musiały czekać rozstawiona z numerem piątym Jessica Pegula oraz Marta Kostiuk, czyli turniejowa „23”. Było to piątke spotkanie obu zawodniczek, które tak jak pierwszy pojedynek zostało rozstrzygnięte w trzech setach.

W pierwszej odsłonie lepsza była reprezentantka USA, która od stanu 3:3 wygrała kolejne trzy gemy i zrobiła krok w stronę piątkowego ćwierćfinału. W drugiej partii Kostiuk prowadziła 5:3, a w dziewiątym gemie miała trzy szanse, aby zakończyć tę część pojedynku. Ostatecznie Pegula doprowadziła do tie-breaka i dopiero w nim zawodniczka zza naszej wschodniej granicy doprowadziła do decydującej odsłony.

Ta była widowiskiem jednej aktorki. W ciągu niewiele ponad pół godziny gry reprezentantka USA oddała Ukraince jedynie gema i dołączyła do Emmy Navarro z którą zmierzy się w meczu, którego stawką będzie awans do półfinału China Open 2025.


Wyniki

Czwarta runda:

Jessica Pegula (USA, 5) – Marta Kostiuk (Ukraina, 23) 6:3, 6:7(4), 6:1

Alicante. Ćwierćfinał nie dla Maksa Kaśnikowskiego

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Reprezentant Polski musiał uznać wyższość faworyta gospodarzy i zakończył swoją hiszpańską przygodę. W meczu drugiej rundy turnieju ATP Challenger 100 w Villenie, Alicante przegrał z Danielem Meridą Aguilarem 4:6, 3:6. 

Polak pewnie wszedł w spotkanie i wygrał dwa gemy z rzędu. Wydawać się mogło, że będzie kontynuował dobrą grę, jednak do głosu doszedł rywal. Nie tylko odrobił stratę przełamania, ale także wyszedł na prowadzenie. Łącznie wygrał cztery gemy z rzędu. Kaśnikowski, pomimo starań, nie dał rady odwrócić losów pierwszej partii. To Hiszpan znalazł się bliżej awansu do ćwierćfinału.

Początek drugiego seta był lustrzanym odbiciem tego poprzedniego. Najpierw Warszawianin prowadził 2:0, ale Merida Aguilar ponownie wygrał cztery gemy z rzędu i nie oddał prowadzenia już do końca spotkania. Jedyną różnicą była liczba zwycięskich gemów przez Kaśnikowskiego. W pierwszym secie zapisał ich cztery na swoim koncie, w drugim już tylko trzy.


Wyniki

Druga runda:

Daniel Merida Aguilar (Hiszpania, 8) – Maks Kaśnikowski (Polska) – 6:4, 6:3

Pekin. Iga Świątek bez awansu do ćwierćfinału

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Emma Navarro pokonała Igę Świątek w meczu czwartej rundy China Open 2025. Tym samym na ośmiu wygranych meczach zakończyła się seria zwycięstw Polki w pekińskim turnieju.

W środę polska tenisistka ponownie pojawiła się na korcie podczas tegorocznej edycji China Open i zmierzyła się z Emmą Navarro. Było to trzecie spotkanie obu pań i wyglądało ono zupełnie inaczej niż dwa poprzednie wygrane przez byłą liderkę rankingu WTA.

Pierwszego seta lepiej zaczęła Iga Świątek, która mimo kłopotów z podaniem w gemie otwarcia, jako pierwsza odebrała serwis rywalce, wychodząc na prowadzenie 2:0. Jednak mistrzyni China Open 2023 długo nie utrzymala przewagi. Trzy kolejne gemy, w tym dwa przy serwisie Polki, wygrała Navarro i tym razem to ona była w bardziej komfortowej sytuacji. A ponieważ więcej gemów wygranych przez odbierające w tej części pojedynku nie było, seta na swe konto zapisała reprezentantka Stanów Zjednoczonych.

Równiez Navarro od przełamania rozpoczęła drugą partię, ale tym razem to Iga Świątek doprowadziła do odrobienia strat w pierwszym możliwym momencie. W kolejnych gemach panie pilnowały swego podania, a tą którą wypracowała sobie następną okazję do wygrania gema serwisowego rywalki była Polka. I już za pierwsza piłką setową doprowadziła do decydującej odsłony.

Tą od podwójnego przełamania rozpoczęła Emma Navarro, która po 22 minutach trzeciego seta schodziła na przerwę z wynikiem 3:0. Po zmianie stron Iga Światek miała swoje okazje na odrobienie jednej straty podania, ale zawodniczka ze Stanów wyszła z opresji i już tylko dwa gemy dzieliły ją od 1/4 finału China Open 2025. Jednego zdobyła, trzeci raz odbierając serwis mistrzyni sprzed dwóch lat po raz trzeci w tej części meczu, a awans przypieczętowała przy swoim podaniu.


Wyniki

Czwarta runda:

Emma Navarro (USA) – Iga Świątek (Polska, 1) 6:4, 4:6, 6:0

Eksperymenty z zasadami i kontrowersje w tenisie – dokąd zmierza ten sport?

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Tenis od samego początku swojego istnienia był sportem pełnym tradycji i surowych zasad. Kort, siatka, piłka i rakieta stanowiły elementy niemal nienaruszalne, a sama rozgrywka przez dekady nie zmieniała się znacząco. Jednak w ostatnich latach świat tenisa coraz śmielej sięga po nowe technologie i eksperymenty z formatami, co wywołuje gorące dyskusje zarówno wśród zawodników, jak i kibiców. Widać, że organizatorzy największych turniejów szukają sposobów na to, by sport był bardziej atrakcyjny dla widzów przed telewizorami i dla młodszej generacji fanów, która dorasta w erze cyfrowej.

Co ciekawe, innowacje te znajdują również odbicie w codziennym życiu kibiców. Wystarczy spojrzeć na świat zakładów sportowych, gdzie prognozowanie wyników nabiera nowego wymiaru. Dzięki danym statystycznym i analizie trendów łatwiej tworzyć prognozy, a popularne typy na dziś często odwołują się właśnie do zmian wprowadzanych na korcie. To pozytywny przykład, jak eksperymenty w regulacjach mogą inspirować nie tylko samych zawodników, lecz także osoby śledzące sport na bieżąco i starające się lepiej zrozumieć jego dynamikę.

 

Coaching pods – wsparcie czy utrata samodzielności?

 

Jednym z najgłośniejszych eksperymentów ostatnich sezonów są tzw. coaching pods, czyli specjalne strefy, w których trenerzy mogą komunikować się z zawodnikami podczas meczu. Tradycyjnie tenis był dyscypliną indywidualną, a gracz musiał sam radzić sobie z presją i podejmować decyzje taktyczne. Dzięki nowemu rozwiązaniu trenerzy otrzymują możliwość przekazywania wskazówek w czasie rzeczywistym, a kibice – szansę obserwowania i słuchania dialogu pomiędzy zawodnikiem a jego sztabem.

Zwolennicy tego rozwiązania twierdzą, że zwiększa ono atrakcyjność widowiska i wprowadza nowy wymiar emocji. Widzowie mogą poczuć się częścią zespołu, zrozumieć, dlaczego gracz zmienia strategię czy próbuje nowych rozwiązań. Z kolei krytycy podkreślają, że podważa to fundamenty sportu – samotną walkę zawodnika na korcie, w której liczą się nie tylko umiejętności fizyczne, ale też zdolność adaptacji i odporność psychiczna.

Wielu zawodników ma mieszane uczucia. Novak Djoković stwierdził, że pomysł jest interesujący, ale nie chce, by rozmowy były nagrywane i transmitowane – jego zdaniem daje to rywalom nieuczciwy wgląd w taktykę. Inni gracze, jak Aryna Sabalenka, wolą trzymać się tradycyjnego boxu trenerskiego, podkreślając, że nie każdy zawodnik może zmieścić cały sztab w wyznaczonej strefie. Spór trwa, a przyszłość coaching pods nie jest jeszcze przesądzona.

 

Sędziowie liniowi kontra sztuczna inteligencja

 

Jeszcze większe emocje wywołuje kwestia sędziowania. Przez lata to właśnie sędziowie liniowi decydowali, czy piłka wylądowała w korcie, czy na aucie. Choć technologia Hawk-Eye była używana od początku XXI wieku, początkowo pełniła jedynie funkcję pomocniczą. Dziś sytuacja zmienia się diametralnie – coraz więcej turniejów całkowicie rezygnuje z ludzi na liniach, zastępując ich systemem elektronicznym.

Wimbledon w 2025 roku po raz pierwszy w historii zrezygnował z sędziów liniowych, polegając wyłącznie na automatycznych komunikatach generowanych przez system kamer i algorytmów. Zwolennicy podkreślają, że to krok w stronę absolutnej precyzji i obiektywizmu – maszyna się nie męczy i nie popełnia błędów percepcyjnych. Jednak tradycjonaliści zwracają uwagę, że sport traci element ludzkiego dramatu. Krótkie spięcia z sędziami, kontrowersyjne decyzje czy emocjonalne protesty zawodników były częścią historii tenisa, a ich brak sprawia, że mecz staje się bardziej sterylny.

Dyskusja nie dotyczy więc tylko kwestii technicznej, ale też emocjonalnej i kulturowej. Czy sport, który przez dekady kształtował się w obecności sędziów, powinien zupełnie z nich zrezygnować? A może kompromisem byłoby łączenie człowieka i technologii – system mógłby pozostać głównym narzędziem, ale ostatnie słowo należałoby do arbitra głównego?

 

Skracanie meczów i nowe formaty

 

Kolejnym obszarem eksperymentów są same formaty rozgrywek. Mecze tenisowe potrafią trwać nawet pięć godzin, co dla współczesnych widzów – przyzwyczajonych do szybkiej rozrywki – bywa problematyczne. Dlatego organizatorzy coraz częściej testują skrócone sety, super tie-breaki w piątym secie czy mecze rozgrywane do czterech gemów.

Dzięki temu transmisje są łatwiejsze do zaplanowania, a mecze bardziej dynamiczne. Z drugiej strony krytycy wskazują, że takie rozwiązania spłycają charakter sportu, odbierając mu epickość i dramatyzm długich pojedynków. Kto pamięta pięciosetowe batalie Federera z Nadalem, ten wie, że właśnie ich maratonowa długość tworzyła niezapomniane emocje.

Podobnie eksperymentowano z przerwami i coachingiem – w niektórych rozgrywkach dopuszczono możliwość krótkich konsultacji w przerwach między gemami, a nawet interwencje statystyczne na żywo. Te rozwiązania są jednak nadal w fazie testów i nie wiadomo, czy zostaną przyjęte na stałe.

 

Powody zmian – dlaczego tenis eksperymentuje?

 

Można zapytać: po co właściwie zmieniać coś, co przez dekady działało bez zarzutu? Odpowiedź kryje się w oczekiwaniach współczesnych odbiorców i w ekonomii sportu.

1.Telewizja i streaming – stacje telewizyjne i platformy streamingowe chcą, by mecze mieściły się w określonych ramach czasowych, co ułatwia sprzedaż reklam i planowanie ramówki.

2. Młodsza publiczność – nowe pokolenia mają krótszą zdolność koncentracji i wolą widowiska dynamiczne, z jasnym przekazem i szybkim przebiegiem akcji.

3. Konkurencja z innymi sportami – tenis musi rywalizować o uwagę widza z piłką nożną, koszykówką czy e-sportem, które oferują bardziej „zwarte” formy rozgrywek.

4. Nowe technologie – skoro dostępne są systemy pozwalające zwiększyć precyzję czy atrakcyjność transmisji, presja ich wdrażania rośnie.

 

Kontrowersje i podziały

 

Każda zmiana wprowadza podziały. Tradycjonaliści twierdzą, że tenis zatraca swoją istotę – samodzielność gracza i wyjątkową dramaturgię. Moderniści odpowiadają, że sport musi iść z duchem czasu, inaczej stanie się archaiczny i straci widownię. W rzeczywistości racja leży zapewne pośrodku – bez innowacji tenis może się zestarzeć, ale bez tradycji utraci duszę.

Nie brakuje również argumentów natury praktycznej. Zastąpienie sędziów liniowych oznacza likwidację setek miejsc pracy. Wprowadzenie coaching pods może z kolei pogłębić różnice między bogatymi a biedniejszymi zawodnikami – ci pierwsi będą mogli zatrudnić cały sztab analityków, ci drudzy pozostaną z jednym trenerem.

 

Co dalej?

 

Przyszłość pokaże, które eksperymenty zakorzenią się w świecie tenisa. Najprawdopodobniej system elektronicznego sędziowania stanie się standardem, bo zapewnia precyzję i obiektywizm. W przypadku coaching pods czy skróconych setów decyzje nie są tak oczywiste – wiele zależy od opinii zawodników, reakcji publiczności i efektów biznesowych.

Jedno jest pewne: tenis, choć mocno osadzony w tradycji, nie zatrzyma się przed zmianami. Sport, który przetrwał dziesiątki lat niemal niezmieniony, dziś staje się polem doświadczalnym, gdzie nowe technologie i formaty testuje się niemal co sezon. Niezależnie od opinii, warto śledzić te procesy, bo kształtują one przyszłość jednej z najpiękniejszych dyscyplin sportowych na świecie.

Pekin. Sonay Kartal z pierwszym ćwierćfinałem turnieju rangi WTA 1000

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Sonay Kartal i Linda Noskowa powalczą w pierwszym piątkowym ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Pekinie. Dla Brytyjki to szansa na pierwszy półfinał imprezy tej rangi.

Za nami kolejne mecze czwartej rundy przedostatniej w sezonie imprezy rangi WTA 1000. Znamy już sześć zawodniczek, które w czwartek i piątek powalczą o miejsca w półfinałach turnieju rozgrywanego w stolicy Chin. Do Evy Lys, Amandy Anisimovej, Coco Gauff i Jasmine Paolini w środowy poranek polskiego czasu dołączyły dwie tenisistki.

Pierwszą zawodniczką w górnej połówce turniejowej drabinki, która zapewniła sobie udział w ćwierćfinale, jest Linda Noskowa. Czeska tenisistka, która na początku sezonu w Dubaju w 1/4 finału musiała uznać wyższość Clary Tauson, tym razem stanęła do gry o ćwierćfinał z Anastazją Potapową. Pojedynek rozstrzygnął się w dwóch setach. W pierwszej odsłonie wyrównana rywalizacja trwała do stanu 2:2. Od tego momentu serię pięciu wygranych gemów z rzędu, w tym trzech przy podaniu rywalki, zanotowała Noskowa. W drugiej odsłonie Potapowa dwukrotnie odrabiała stratę podania. Ostatecznie w dziewiątym gemie kolejny raz pozwoliła turniejowej „26” na przełamanie, a po chwili zakończyła swój występ w tegorocznej edycji China Open.

Niespodziewaną zawodniczką w gronie ćwierćfinalistek po wtorkowych meczach była Eva Lys, która w drodze do 1/4 finału odprawiła między innymi Jelenę Rybakinę. W środę do Niemki dołączyła Sonay Kartal. Brytyjka debiutuje w China Open i nie zamierza się zatrzymywać. Dziś znalazła sposób na Mirrę Andriejewa, pokonując turniejową „czwórkę” w trzech setach. Zwycięstwo nad piątą zawodniczką rankingu WTA dało jej pierwszy ćwierćfinał turnieju rangi 1000. Jest pierwszą Brytyjką na tym etapie rywalizacji w chińskim tysieczniku od 2016 roku i występu Johanny Konty.

 


Wyniki

Czwarta runda:

Sonay Kartal (Wielka Brytania) – Mirra Andriejewa (4) 7:5, 2:6, 7:5

Linda Noskowa (Czechy, 26) – Anastazja Potapowa 6:2, 6:4

 

Suzhou. Katarzyna Kawa w półfinale debla

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Katarzyna Kawa odpadła z turnieju singla w Suzhou. Polce pozostały jednak zawody w grze podwójnej, w których odniosła już drugie zwycięstwo.

Tenis często daje zawodniczkom szybką okazję do zapomnienia o porażkach. Taką szansę dostała w Chinach Katarzyna Kawa. W deblu nasza reprezentantka połączyła siły z Makoto Ninomiyą.

W ćwierćfinale imprezy rywalkami polsko-japońskiego duetu zostały Peangtarn Plipuech z Tajlandii oraz Chinka Wushuang Zheng. Obie pary wygrały wcześniej po jednym spotkaniu a Kawa i Ninomiya wyeliminowały tajwańskie siostry Cho, rozstawione z numerem trzy.

W pierwszym secie pojedynku, rozgrywanego na korcie numer trzy, panie miały spory kłopot z utrzymaniem podania. W ośmiu gemach tej partii było aż sześć przełamań a cztery z nich należały do Polki i Japonki. To właśnie one wygrały tę odsłonę z komfortowym wynikiem 6:2.

Druga partia to dalsza dominacja Kawy i Ninomiyi. Para rozpoczęła ją od prowadzenia 3:0 z przełamaniem i pewnie zamierzała po końcowy triumf. Gdy Polka i Japonka dołożyły kolejnego „brejka” wydawało się, że do zwieńczenia spotkania zostały już tylko pojedyncze punkty. Przy stanie 5:1 u faworytek nastąpiło jednak chwilowe rozprężenie, dzięki któremu rywalki odrobiły część poniesionych strat. Na szczęście dla Katarzyny i Makoto ta krótka słabość nie miała negatywnych konsekwencji. Duet ponownie odebrał serwis przeciwniczek i bardzo pewnie awansował do najlepszej czwórki.

 

 

 

 


Wyniki

 

Suzhou (ćwierćfinał debla):

K. Kawa / M. Ninomiya (Japonia) – W. Zheng (Chiny) / P. Plipuech (Tajlandia) 6:2 6:2

Samsun. Weronika Falkowska zakończyła swój występ w singlu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Olga Pietrzak/PZT

Weronika Falkowska przegrała w pierwszej rundzie tunrieju WTA 125 w Samsunie z Sofią Costoulas 6:7(1), 4:6. Polka zakończyła swój udział w singlu, ale zostaje jej jeszcze gra w deblu.

Obie panie pilnowały swojego podania. Żadna z nich nie miała momentu słabości na serwisie i o losach pierwszego seta zdecydował tie-break. Belgijka była w nim wyraźnie lepsza. Pojawiło się kilka błędów po stronie Falkowskiej, która ostatecznie wygrała tylko jeden punkt.

Polka zaczęła drugiego seta w świetnym stylu – od pierwszego przełamania w tym meczu na 2:0. Jednak wtedy przyszedł słabszy moment, który kosztował ją utratę czterech kolejnych gemów. Od tej pory Costoulas utrzymała przewagę i nie straciła ani jednego punktu w trzech ostatnich gemach serwisowych. Turniejowa „ósemka” pokonała polską tenisistkę, zapewniając sobie awans do drugiej rundy. Jutro zagra z lepszą z pary – Karolina Pliskova kontra Lina Gjorczeska.

W grze pojedynczej pozostaje Linda Klimovicova, któa jutro zmierzy się z Niemką, Caroline Werner. Falkowska może jeszcze odnieść dobry rezultat w deblu. Jej partnerką jest Emily Appleton, a pierwszymi rywalkami będą Nikola Bartunkova i Maria Timofiejewa.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Sofia Costoulas (Belgia, 8) – Weronika Falkowska (Polska, Q) – 7:6(1), 6:4

Pekin. Jannik Sinner wrócił na tron w stolicy Chin

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Learner Tien będzie musiał poczekać na wygranie pierwszego turnieju ATP. W finale imprezy China Open nie dał rady postawić się najwyżej rozstawionemu Jannikowi Sinnerowi. Włoch zwyciężył 6:2, 6:2 i tym samym powtórzył wynik z Pekinu z 2023 roku. 

Początek spotkania nie należał do udanych dla Tiena, który rozpoczął je od błędu serwisowego. Sinner wykorzystał okazję i od razu wyszedł na prowadzenie, które stale powiększał. Amerykanin nie mógł znaleźć sposobu na tak dysponowanego wicelidera rankingu. Ani razu nie miał szansy na przełamanie serwisu Włocha, a jego gemy również nie należały do najlepszych – skuteczność pierwszego podania wynosiła 46%. Po 34 minutach gry Sinner zakończył seta asem i był o krok od ponownego triumfu w Pekinie.

W drugiej partii Tien miał pierwszego break pointa w meczu, jednak reprezentant Włoch szybko go obronił i nie dał nadziei na więcej. Młody Amerykanin starał się nawiązać walkę z wiceliderem rankingu, ale w kluczowych momentach jego gra zawodziła. W piątym gemie Sinner po raz trzeci w całym meczu przełamał podanie Tiena i ponownie zbudował przewagę. W trudniejszych chwilach Włoch opierał swoją grę na serwisie – zdobył łącznie 10 asów w finale. Tego zabrakło u reprezentanta Stanów Zjednoczonych – na jego koncie nie odnotowano żadnych asów, a za to popełnił sześć podwójnych błędów serwisowych. Konsekwencja i lepsza skuteczność Sinnera doprowadziła go końcowego zwycięstwa.

Pomimo przegranego finału, Tien i tak osiągnął jeden z największych sukcesów w karierze. Po raz pierwszy znalazł się w top 40 rankingu ATP. Sinner również może być dumny ze swojego występu. Podczas konferencji prasowej po zwycięskim półfinale wyznał, że kilka dni temu miał problemy żołądkowe, ale teraz czuje się dobrze. Dla Włocha jest to trzeci wygrany turniej w sezonie i 21. w całej karierze. Mimo wszystko jego pozycja nie ulegnie zmianie – dalej pozostanie na drugim miejscu za Hiszpanem Carlosem Alcarazem.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Learner Tien (Stany Zjednoczone) – 6:2, 6:2

Gael Monfils ogłosił zakończenie sportowej kariery

/ Marek Golba , źródło: Instagram, foto: East News

Gael Monfils mówi: „pas!”. Utytułowany francuski tenisista napisał w mediach społecznościowych, że przyszły sezon będzie jego ostatnim w zawodowej karierze.

39-latek to jeden z najbardziej zasłużonych zawodników francuskiego tenisa. Do jego największych osiągnięć należą dwa półfinały Wielkiego Szlema (French Open 2008, US Open 2016). Najwyżej znalazł się na szóstym miejscu w rankingu ATP. Do tego zdobył 13 tytułów w głównym tourze i ma na koncie zwycięstwa nad Rafaelem Nadalem czy Rogerem Federerem.

Kibice najmocniej kojarzą go z widowiskowych akcji, którymi zachwycał publiczność na całym świecie. Na korcie prezentował radość i przyjemność z gry. Jego pasja stanowiła przykład dyscypliny, jaką powinien posiadać zawodowy tenisista. Teraz przyszedł czas na trudną decyzję o zakończeniu sportowej kariery.

„Gdy zbliżałem się do zakończenia kariery, nigdy nie wygrałem Wielkiego Szlema. Nie ukrywam, że zamierzam to zrobić w przyszłym roku” – napisał w oświadczeniu na Instagramie.

W przyszłym roku Francuz skończy 40 lat. O triumf w turnieju wielkoszlemowym będzie niezwykle ciężko, ponieważ w czołówce dominują Jannik Sinner i Carlos Alcaraz. Monfils stwierdził, że najwyższa pora pożegnać się z zawodowym tenisem i dać miejsce młodszym zawodnikom.

„Ekscytująca generacja nowych zawodników już tu jest i mam nadzieję, że będą cieszyć się czasem na korcie tak jak ja przez ostatnie dwie dekady” – zapewnił 53. zawodnik rankingu ATP.

„Tak naprawdę mój jedyny właściwy cel jest prosty: cieszyć się każdą minutą i grać każdy kolejny mecz tak, jakby był moim ostatnim” – tym zdaniem zakończył swój wpis Francuz.

Prawdopodobnie swój ostatni turniej zagra przed własną publicznością w Paryżu, choć na takie decyzje trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Coco Gauff dołączyła do Aryny Sabalenki oraz Igi Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Coco Gauff została trzecią zawodniczką obok Aryny Sabalenki oraz Igi Świątek, która zapewniła sobie miejsce w kończącym sezon turnieju WTA Finals. Tym samym Amerykanka w Rijadzie stanie do obrony zdobytego w 2024 roku tytułu.

Dokładnie za miesiąc 1 listopada w stolicy Arabii Saudyjskiej rozpocznie się impreza dla ośmiu najlepszych singlistek mijającego sezonu. Po tym jak miejsca w turnieju rozgrywanym w Rijadzie zapewniły sobie Aryna Sabalenka oraz Iga Świątek, pewna występu w rywalizacji jest również Coco Gauff.

– Cieszę się, że powrócę do Rijadu. Jestem szczęśliwa, że zagwarantowałam sobie kwalifikację właśnie tutaj – skomentowała awans do turnieju WTA Finals reprezentantka USA, która we wtorek awansowała do 1/4 finału China Open, gdzie broni tytułu mistrzowskiego.

Amerykanka to najlepsza zawodniczka WTA Finals 2024. Podczas ostatniej edycji turnieju tenisistka z USA w fazie grupowej pokonała między innymi Igę Świątek, w półfinale okazała się lepsza od Aryny Sabalenki, a w finale zatrzymała Qinwen Zheng.