Rende. Maja Chwalińska lepsza od rozstawionej Rosjanki. Polka blisko życiówki

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Kamil Szpilski

Maja Chwalińska rozkręca się we Włoszech. Polska tenisistka wygrała z Oksaną Sielechmietjewą 6:3, 6:4 i awansowała do półfinału turnieju WTA 125 w Rende. 

Chwalińska rozpoczęła mecz od mocnego uderzenia. W trzech pierwszych gemach straciła tylko dwa punkty. Mogła podwyższyć prowadzenie na 4:0, lecz Rosjanka obroniła break pointa i wygrała wyrównanego gema. To dodało jej pewności, po czym odrobiła stratę przełamania. Później sytuacja wróciła do normy i Polka ponownie odebrała serwis rozstawionej z numerem siódmym Rosjance. Tym razem nic nie wydarzyło się przy podaniach zawodniczek, a Chwalińska wygrała seta z wynikiem 6:3.

W drugim secie zanosiło się na pogrom ze strony polskiej tenisistki. To ona dominowała na korcie, a dosyć szybko na tablicy widniał wynik 4:1 z podwójnym przełamaniem. Wtedy Sielechmietjewa ograniczyła liczbę błędów i rozpoczęła swój powrót. Większość wymian przebiegała pod jej dyktando i w efekcie doprowadziła do stanu 4:4. Odpowiedź Chwalińskiej była jednak imponująca. W dziewiątym gemie zdobyła kluczowe przełamanie po kończącym uderzeniu, a następnie zakończyła mecz za pierwszą piłką meczową.

To trzeci półfinał Mai Chwalińskiej w turnieju WTA 125 w tym sezonie. Poprzednio docierała do tego etapu w Antalyi i Montreux. O drugi finał w sezonie powalczy z lepszą z pary Sara Bejlek – Nuria Brancaccio. W rankingu live Polka jest już blisko życiówki. Aktualnie znajduje się na 125. miejscu, a najwyżej była 121.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Maja Chwalińska (Polska) – Oksana Sielechmietjewa (7) – 6:3, 6:4

Szanghaj. Dźoković górą w starciu weteranów, Shelton, Ruud i Bublik poza turniejem

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Novak Dźoković pokonał Marina Czilicia i awansował do trzeciej rundy turnieju ATP Masters 1000 w Szanghaju. Już po swoim pierwszym spotkaniu z imprezą pożegnało się za to kilku wysoko notowanych tenisistów.

Trzeciego dnia zawodów do gry weszli zawodnicy rozstawieni. Największą gwiazdą spośród nich był Novak Dźoković. Dla ich czterokrotnego triumfatora mecz z Marinem Cziliciem był pierwszym występem od czasu porażki w półfinale US Open. 38-latek z Belgradu w rywalizacji z o rok młodszym Chorwatem nie stracił seta i ani razu nie dał się przełamać. W niespełna dwie godziny zwyciężył 7:6(2), 6:4 i w 22. potyczce z Cziliciem okazał się od niego lepszy już po raz 20.

Panowie ustanowili też wyjątkowy rekord. Mając łącznie 79 lat i 139 dni stworzyli bowiem najstarszy pojedynek w historii cyklu Masters 1000. Kolejnym rywalem Serba będzie Yannick Hanfmann. Niemiec pokonał znajdującego się ostatnio w kryzysie formy Francesa Tiafoe. Amerykanin wygrał co prawda pierwszą partię, lecz w kolejnych dwóch zapisał na swoim koncie tylko trzy gemy, przez co poniósł już piątą porażkę z rzędu.

Trudności z awansem miał obecnie najlepszy z Amerykanów, Taylor Fritz. Finalista turnieju w Tokio w pierwszym secie meczu z Fabianem Marozsanem dwukrotnie stracił serwis, przegrywając go 2:6. W następnych poprawił jednak podanie i nie dał Węgrowi już żadnej szansy na przełamanie. Sam również nie zdobył takiej przewagi, ale udowodnił swoją wyższość w dwóch tie-breakach. W kolejnej rundzie będzie musiał bronić się przed ostrzałem Giovanniego Mpetshi Perricarda. Francuz w piątek uporał się z Lucą Nardim 6:3, 7:6(4).

W przeciwieństwie do Dźokovicia, udanego powrotu po kilku tygodniach przerwy nie zaliczył Ben Shelton. Oznaczony „szóstką” Amerykanin, który zmagał się ostatnio z urazem lewego barku, wyraźnie przegrał z Davidem Goffinem, 2:6, 4:6. 34-latek z Rocourt odnotował tym samym dwa zwycięstwa z rzędu na poziomu imprezy głównej ATP po raz pierwszy od kwietniowych zmagań w Monachium. W trzech rundzie Belg zmierzy się z Gabrielem Diallo, który ograł w dwóch setach Benjamina Bonziego.

Po niezwykle efektownych ostatnich kilku miesiącach zadyszkę złapał Aleksander Bublik. W ubiegłym tygodniu Kazach zakończył przygodę z imprezą w Pekinie w pierwszej rundzie i także w Szanghaju nie zdołał odnieść żadnego zwycięstwa. Jego niespodziewanym pogromcą został kwalifikant z Monako, Valentin Vacherot, który triumfował 3:6, 6:3, 6:4. Za następnego oponenta będzie miał Tomasza Machacza, który poradził sobie z Mattią Belluccim 6:3, 6:4.

Bez wygranej Szanghaj opuści także Casper Ruud. Norweg pomyślnie rozpoczął spotkanie z Zizou Bergsem, wygrywając pierwszą odsłonę 6:3, ale potem napotkał na problemy nie tylko z rywalem, ale i ze zdrowiem. Drugą część gry przegrał 5:7, a w trzeciej, przy stanie 1:4 zrezygnował z dalszej rywalizacji z powodu kontuzji nadgarstka. Belg o czwartą rundę będzie walczył z Francisco Cerundolo. Argentyńczyk po dwóch tie-breakach wyeliminował Adriana Mannarino.

Zadowolenie oraz dużą ulgę mógł z kolei odczuć Tallon Griekspoor. Holender, który przegrał siedem swoich poprzednich pojedynków, po meczu o nietypowym przebiegu, pokonał Jensona Brooksby’ego 6:1, 1:6, 6:1. Z grona rozstawionych zawodników awans zanotowali ponadto Holger Rune oraz Ugo Humbert. Przegrał za to Flavio Cobolli, który nie sprostał Jaume Munarowi.


Wyniki

Druga runda gry pojedynczej:

Novak Dźoković (Serbia, 4) – Marin Czilić (Chorwacja) 7:6(2), 6:4

Taylor Fritz (USA, 5) – Fabian Marozsan (Węgry) 2:6, 7:6(4), 7:6(1)

David Goffin (Belgia) – Ben Shelton (USA, 6) 6:2, 6:4

Holger Rune (Dania, 10) – Sebastian Baez (Argentyna) 7:5, 6:4

Zizou Bergs (Belgia) – Casper Ruud (Norwegia, 11) 3:6, 7:5, 4:1 i krecz

Valentin Vacherot (Monako, Q) – Aleksander Bublik (Kazachstan, 14) 3:6, 6:3, 6:4

Francisco Cerundolo (Argentyna, 19) – Adrian Mannarino (Francja) 7:6(3), 7:6(4)

Tomasz Machacz (Czechy, 20) – Mattia Bellucci (Włochy) 6:3, 6:4

Ugo Humbert (Francja, 21) – Jordan Thompson (Australia) 6:3, 7:6(4)

Jaume Munar (Hiszpania) – Flavio Cobolli (Włochy, 22) 7:5, 6:1

Yannick Hanfmann (Niemcy, Q) – Frances Tiafoe (USA, 25) 6:7(9), 6:2, 6:1

Tallon Griekspoor (Holandia, 27) – Jenson Brooksby (USA) 6:1, 1:6, 6:1

Gabriel Diallo (Kanada, 31) – Benjamin Bonzi (Francja) 6:4, 6:4

Giovanni Mpetshi Perricard (Francja, 32) – Luca Nardi (Włochy) 6:3, 7:6(4)

Pekin. Linda Noskowa i Jessica Pegula w drugim z półfinałów

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Linda Noskowa i Jessica Pegula powalczą o miejsce w finale China Open 2025 w drugim półfinale pekińskiego turnieju. Każdy z piątkowych meczów ćwierćfinałowych miał zupełnie inny przebieg.

Znamy komplet zawodniczek, które wystąpią w sobotnich meczach 1/2 finału imprezy rozgrywanej w stolicy Chin. Grono półfinalistek zostało zdominowane przez reprezentantki USA. Do Coco Gauff oraz Amandy Anisimovej, które awans zapewniły sobie w czwartek, dzień później dołączyły Linda Noskowa oraz Jessica Pegula.

Tenisistka zza naszej południowej granicy w drugim meczu przeciwko Sonay Kartal odniosła drugie zwycięstwo. Po tegorocznej wygranej na ziemnych kortach w Rzymie, górą była również na twardej nawierzchni w Pekinie.

Pierwszy z piątkowych ćwierćfinałów lepiej rozpoczęła Noskowa, która wyszła na prowadzenie 2:0, aby pozwolić Brytyjce odrobić straty i doprowadzić do wyniku 3:3. Od tego momentu serię trzech gemów wygranych zanotowała Czeszka i to ona zrobiła krok w stronę miejsca w półfinale. Drugą odsłonę bardzo dobrze rozpoczęła zawodniczka z Wysp Brytyjskich, która prowadziła już nawet 3:1. Od tego momentu wygrała jednak tylko gema i to zawodniczka rozstawiona z numerem „26” jako pierwsza w górnej połówce turniejowej drabinki zameldowała się w 1/2 finału.

Jest to dziesiąty półfinał imprezy głównego cyklu dla Lindy Noskowej. Tym samym została ona trzecią po Coco Gauff oraz Dianie Shnaider tenisistką urodzoną w 2004 roku lub młodszą, która osiągnęła taki wynik na światowych kortach. O miejsce w finale Czeszka powalczy z Jessicą Pegulą. Amerykanka, która przed rokiem występ w Pekinie zakończyła na 1/8 finału, tym razem zameldowała się w półfinale.

W meczu o awans do grona czterech najlepszych singlistek China Open 2025 druga rakieta Stanów Zjednoczonych w rankingu WTA zmierzyła się z Emmą Navarro. Panie, które w połowie września doprowadziły swą reprezentacje do finału Billie Jean King Cup, tym razem musiały stanąć po dwóch stronach siatki.

I tak jak w dwóch poprzednich spotkaniach i tym razem zwycięska z kortu schodziła zawodniczka z Buffalo. Jednak by awansować potrzebowała trzech setów.

W pierwszej odsłonie Jessica Pegula dwukrotnie wychodziła na prowadzenie z przewagą przełamania, ale za każdym razem Navarro odrabiała straty. Ostatecznie broniąc sześciu piłek setowych tenisistka, która w poprzedniej rundzie wygrała z Igą Świątek doprowadziła do tie-breaka. W trzynastym gemie wyrównany był jedynie początek. Od stanu 3-2 akcję wygrywała jedynie niżej notowana z Amerykanek.

W dwóch kolejnych partiach kontrolę nad sytuacją na korcie przejęła Jessica Pegula. Czterokrotnie przełamując serwis rodaczki wygrała drugą i trzecią część meczu, meldując się w 1/2 finału China Open.

Sobotnie spotkanie Jessici Peguli i Lindy Noskowej będzie trzecim pojedynkiem obu pań. Bilans meczów jest remisowy.


Wyniki

Ćwierćfinały:

Jessica Pegula (USA, 5) – Emma Navarro (USA, 16) 6:7(2), 6:2, 6:1

Linda Noskowa (Czechy, 26) – Sonay Kartal (Wielka Brytania) 6:3, 6:4

Były trener finalistki wielkoszlemowej nawiązał współpracę z polską tenisistką

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.twitter.com, foto: PZT

Emil Miske i Linda Klimovicova rozpoczęli współpracę. Słowak to szkoleniowiec, który do lipca tego roku prowadził do największych sukcesów Karolinę Muchową.

Trwający sezon powoli dobiega końca, ale zawodniczki rywalizują jeszcze o rankingowe punkty w najodleglejszych zakątkach świata. W Europie, w tureckim Samsun rywalizuje szósta rakieta naszego kraju, która w pierwszy piątek października zameldowała się w finale imprezy rangi WTA 125.

Pochodząca z Czech polska zawodniczka, która obywatelstwo naszego kraju otrzymała w październiku zeszłego roku, dotychczas współpracowała z Robertem Rumlerem, Jaroslavem Machovskym oraz Jakubem Cymorkiem. Teraz w jej zespole pozostał jedynie ten ostatni pełniący między innymi rolę sparingpartnera, a także dołączył Emil Miske.

Słowak to były trener Karoliny Muchowej. W trakcie ich wspólnej ośmioletniej współpracy tenisistka zza naszej południowej granicy dotarła między innymi do finału Roland Garros 2023, a także trzykrotnie była w półfinałach imprez wielkoszlemowych (Australian Open 2021 oraz US Open 2023-2024). Drogi zawodniczki z Ołomuńca i 54-letniego szkoleniowca rozeszły się w lipcu tego roku.

Obecnie Emil Miske i Linda Klimovicova rozpoczęli trzymiesięczny okres próbny, po którym podejmą decyzję co do dalszej współpracy.

Samsun. Weronika Falkowska bez awansu do półfinału gry podwójnej

/ Hanna Pałuska , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: Olga Pietrzak/PZT

Reprezentantka Polski razem w parze z Emily Appleton były blisko 1/2 finału debla, jednak ostatecznie pożegnały się z rywalizacją. W ćwierćfinale gry podwójnej turnieju WTA 125 w Samsun przegrały z duetem Naima Karamoko/Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah 3:6, 7:6(5), 10:6.

Pierwszy set był pod dyktando Appleton i Falkowskiej, które od początku kontrolowały przebieg spotkania. Tenisistki pewnie serwowały i wykorzystywały słabsze momenty rywalek. Pierwsza okazja na to nadarzyła się już w czwartym gemie, kiedy przełamały podanie przeciwniczek. Szwajcarsko-francuski duet próbował odrobić straty, jednak rozstawione z numerem 2. dzielnie się broniły i to one znalazły się bliżej półfinału.

Drugi set należał do bardziej wyrównanych. Wydawać się mogło, że tak jak w poprzedniej partii, jedno przełamanie wystarczy do wygranej. Niestety tym razem tak się nie stało. Appleton i Falkowska dwa razy serwowały po zwycięstwo w całym spotkaniu, w dziesiątym gemie miały cztery piłki meczowe, jednak nie wykorzystały swoich szans. Przeciwniczki wróciły do gry i doprowadziły do tie-breaka. Do stanu 3:3 był on bardzo wyrównany, ale potem szwajcarsko-francuska para zdobyła przewagę i ostatecznie triumfowała w drugim secie.

O tym kto zagra w półfinale zadecydował super tie-break. W nim od początku dominowały rywalki, które uwierzyły w siebie i złapały wiatr w żagle. Wygrały pięć pierwszych punktów z rzędu i były na idealnej pozycji, aby zameldować się w 1/2 finału. Szwajcarka i Francuzka nie zmarnowały swojej szansy i wyeliminowały turniejowe ,,dwójki”.


Wyniki

Ćwierćfinał gry podwójnej:

Naima Karamoko/Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah (Szwajcaria, Francja) – Emily Appleton, Weronika Falkowska (Wielka Brytania, Polska, 2) – 3:6, 7:6(5), 10:6

WTA Finals. Połowa miejsc obsadzona

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Amanda Anisimova to czwarta tenisistka, która zapewniła sobie miejsce w kończacym sezon WTA Finals. Tym samym już cztery zawodniczki są pewne udziału w zaplanowanym w dniach 1-8 listopada turnieju w Rijadzie.

Niespełna miesiąc pozostał do końca tegorocznych rozgrywek na światowych kortach. Obecnie najlepsze tenisistki świata rywalizują w turniejach na kontynencie azjatyckim. W gronie półfinalistek są między innymi Coco Gauff oraz Amanda Anisimova, którym awanse do 1/2 finału China Open zapewniły równiez prawo startu podczas ostatniej w sezonie imprezy tenisowej.

– Awans do WTA Finals było jednym z moich celów jakie sobie postawiłam przed rozpoczęciem sezonu. Zatem bardzo się cieszę, że będzie mi dane występić w Rijadzie – komentowała swój debiutancki awans do imprezy w Arabii Saudyjskiej Amanda Anisimova.

Finalistka tegorocznego Wimbledonu to czwarta zawodniczka, która jest pewna występu w tegorocznych WTA Finals. Wcześniej awans uzyskały Aryna Sabalenka, Iga Świątek oraz Coco Gauff.

Samsun. Linda Klimovicova w najlepszej czwórce turnieju

/ Hanna Pałuska , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: Wojciech Kubik/East News

Reprezentantka Polski nie przestaje zaskakiwać. W ćwierćfinale imprezy WTA 125 w Samsun pokonała turniejową ,,ósemkę” Sofię Costoulas 6:3, 6:4. Jest to jej drugie zwycięstwo nad rozstawioną zawodniczką w tym turnieju.

Początek spotkania należał do wyrównanych. W czwartym gemie Klimovicova miała trzy szanse na wyjście na prowadzenie, jednak rywalka wygrała pięć punktów z rzędu i dalej pozostawała w grze. Chwilę później reprezentantce Polski udało się zbudować przewagę, jednak szybko ją straciła. Klimovicova wyciągnęła jednak wnioski i za drugim razem nie straciła prowadzenia. Ostatecznie to 21-latka mogła cieszyć się z wygranej w pierwszej partii.

Rozpoczęcie drugiego seta obfitowało w zacięte i długie gemy. To reprezentantka Polski za każdym razem wychodziła z nich zwycięsko i zbudowała przewagę, której nie oddała już do końca spotkania. Klimovicova z każdym punktem grała coraz lepiej. Belgijka nie potrafiła odrobić strat i musiała uznać wyższość 21-latki. Końcówka spotkania należała do nerwowych. Rywalka wygrała trzy gemy z rzędu, broniąc wielu piłek meczowych. To jednak Klimovicova lepiej wytrzymała tę sytuację i po godzinie i 47 minutach zameldowała się w następnej rundzie.

W półfinale zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Marija Timofiejewa – Kaja Juvan.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Linda Klimovicova (Polska) – Sofia Costoulas (Belgia, 8) – 6:3, 6:4

Tiburon. Dwa zwycięstwa Filipa Pieczonki w deblu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Filip Pieczonka i Kody Pearson awansowali do półfinału debla Challengera 75 w Tiburon. Najpierw para pokonała Brytyjczyków – Scotta Duncana i Toma Handsa 7:5, 6:3, a w ćwierćfinale Hindusów – Siddhanta Banthię i Ramkumara Ramanathana 6:2, 6:4.

Polak i Australijczyk wznowili rywalizację w czwartek wieczorem polskiego czasu przy stanie 7:5, 0:1. Obie pary wygrywały gem za gem do stanu 2:2, gdy pierwsi o przełamanie pokusili się Pieczonka i Pearson. Choć rywale wyrównali, trzy ostatnie gemy powędrowały na konto polsko-australijskiej pary.

Po odpoczynku przyszedł czas na mecz ćwierćfinałowy z rozstawionymi z „dwójką” Hindusami – Siddhantem Banthią i Ramkumarem Ramanathanem. Od początku spotkaniu pokazywali, kto jest lepszy na korcie. W pierwszym secie wygrali pięć gemów z rzędu, pewnie obejmując prowadzenie w meczu. Losy drugiej partii rozstrzygnęły się w trzecim gemie, kiedy to nastąpiło jedyne przełamanie na korzyść Polaka i Australijczyka. Sami musieli bronić w meczu tylko jednego break pointa.

W półfinale zagrają z Amerykanami – Benjaminem Kittayem i Joshuą Sheehym, którzy w Tiburon startują z „dziką kartą”.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

K. Pearson, F. Pieczonka (Australia, Polska) – S. Duncan, T. Hands (Wielka Brytania, Wielka Brytania) – 7:5, 6:3

Ćwiercfinał debla:

K. Pearson, F. Pieczonka (Australia, Polska) – S. Banthia, R. Ramanathan (Indie, Indie, 2) – 6:2, 6:4

Suzhou. Katarzyna Kawa w finale debla

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Po dniu przerwy Katarzyna Kawa wróciła na korty w Suzhou. Polka stanęła do walki o finał gry podwójnej i zwyciężyła.

W meczu półfinałowym na Kawę i jej partnerkę Makoto Ninomiyę czekało najtrudniejsze z możliwych zadań. Ich rywalkami były bowiem turniejowe „jedynki” – Australijka Storm Hunter i Amerykanka Desirae Krawczyk. Obie te zawodniczki są wybitnymi specjalistkami w deblu i łącznie wygrały dwadzieścia turniejów rangi WTA w tej konkurencji.

Pierwszy set miał dwie części. W pierwszej z nich pary utrzymywały podania i pewnie doszły do remisu po trzy. Potem nastąpiła zaś seria pięciu przełamań z rzędu, którą zakończył dopiero dwunasty gem wygrany przy swoim podaniu przez Kawę i Ninomiyę. To właśnie Polka i Japonka zdobyły więc partię otwarcia z wynikiem 7:5.

W secie drugim nie brakowało długich gemów a jego kluczowym momentem był ten, rozgrywany przy rezultacie 3:3. To właśnie w nim Katarzyna i Makoto uzyskały „brejka”, który dodał im skrzydeł. Od tego momentu duet nie pozwolił rywalkom na nic więcej i dominował aż do końca spotkania. Po kolejnym przełamaniu na tablicy widać było wynik 6:3 a Kawa i jej partnerka mogły świętować awans do finału zawodów.


Wyniki

 

Suzhou (półfinał debla):

K. Kawa / M. Ninomiya (Japonia) – S. Hunter (Australia, 1) / D. Krawczyk (USA, 1) 7:5 6:3