Rende. Maja Chwalińska słabsza od zdolnej Czeszki

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Kamil Szpilski

Maja Chwalińska przegrała w półfinale turnieju WTA 125 w Rende. Polka okazała się słabsza od młodej Czeszki, Sary Bejlek 3:6, 2:6. Na pocieszenie zanotuje duży awans w rankingu WTA.

Chwalińska grała początkowo na wysokim poziomie. Zagrywała skuteczne dropshoty i przewidywała intencje rywalki. W trzecim gemie, kiedy zdobyła przełamanie, Bejlek pomogła polskiej zawodniczce, popełniając dwa podwójne błędy. Czeszka odpowiedziała przełamaniem powrotnym na 2:2. Przy stanie 3:4 z perspektywy Chwalińskiej, na kort wezwana została pomoc medyczna dla Polki. Niestety na niewiele się to zdało i Bejlek po raz drugi ją przełamała. 19-latka nie miała problemów z zakończeniem seta i wygrała własne podanie do 15.

Chwalińska nie była w stanie wygrać gema serwisowego. Dużo lepiej spisywała się jednak na returnie. Zaskakiwała swoją rywalkę skrótami, co przynosiło jej przełamania w drugim i czwartym gemie.  Jak się okazało, to był ostatni zryw piątej tenisistki naszego kraju. Od stanu 2:2 wygrała już tylko dwa punkty. Brakowało Chwalińskiej energii, ale też znakomicie dysponowana była Bejlek, która przejmowała inicjatywę w praktycznie każdej wymianie. Mecz zakończył się autowym zagraniem Polki. Bejlek będzie grać jutro nie tylko o tytuł, ale także o życiówkę. W finale zagra z Lolą Radivojevic, która odwróciła losy pojedynku z Tamarą Zidansek i wygrała 3:6, 7:5, 6:2.

Maja Chwalińska wystąpiła w trzecim półfinale w tym sezonie, trzecim rangi WTA 125. Awansuje o 9 pozycji, dokładnie na 126. miejsce w rankingu WTA i niewiele dzieli ją od życiówki, bo niecałe 30 punktów.


Wyniki

Półfinał singla:

Sara Bejlek (Czechy, 4) – Maja Chwalińska (Polska) – 6:3, 6:2

ITF. Martyna Kubka o krok od tytułu w deblu w Bratysławie

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Olga Pietrzak/PZT

Martyna Kubka i Aneta Laboutkova miały piłki meczowe na tytuł podczas turnieju ITF W75 w Bratysławie. Ostatecznie Polka i Czeszka przegrały w finale z Lucie Havlickovą i Yuriko Miyazaki 6:3, 3:6, 9-11.

Kubka i Laboutkova zostały przełamane na początku meczu. Najwyżej rozstawionu para wróciła jednak do gry i dwukrotnie odebrała serwis rywalkom, wygrywając w efekcie seta 6:3.

W drugim secie Polka i Czeszka prowadziły 3:2 z przełamaniem po kończącym woleju Kubki. Choć były na dobrej drodze do tytułu, straciły cztery kolejne gemy i o wyniku meczu zadecydował super tie-break.

Żadna z par nie zdobyła znaczącej przewagi i losy tytułu ważyły się do samego końca. Kubka i Laboutkova prowadziły 9:7 i miały dwie piłki mistrzowskie. Dwa błędy Polki sprawiły, że doszło do remisu. Havlickova i Mizayaki wygrały dwie kolejne piłki po zmianie stron i to one mogły cieszyć się z tytułu.


Wyniki

Finał debla:

L. Havlickova, Y. Miyazaki (Czechy, Wielka Brytania) – A. Laboutkova, M. Kubka (Czechy, Polska, 1) – 3:6, 6:3, 11-9

ITF. Pierwszy zawodowy tytuł Piotra Pawlaka

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Freepik

Mamy kolejnego Polaka w profesjonalnym tourze z zawodowym tytułem. Piotr Pawlak odniósł swoje pierwsze zwycięstwo deblowe. W Monastyrze w turnieju ITF M15 wspólnie z Janem Kumstatem pokonali najwyżej rozstawioną parę Adan Freire Da Silva/Yanis Ghazouani Durand 7:5, 6:3.

Początek meczu nie potoczył się po myśli polsko-czeskiej pary, która już w trzecim gemie straciła serwis. Musiała też bronić break pointa w szóstym gemie na podwójne przełamanie. Kumstat i Pawlak wróciła do gry, po czym po trudnych gemach serwisowych utrzymywała podanie. W dwunastym gemie łatwo zakończyli seta, przełamując rywali do zera.

Scenariusz z poprzedniego seta powtórzył się w drugiej partii. Polak i Czech zostali przełamani w trzecim gemie. Jednak tym razem błyskawicznie odrobili straty po tym jak, Francuzi popełnili podwójny błąd serwisowy przy break poincie. Kumstat i Pawlak dołożyli kolejne przełamanie, by do zera zakończyć spotkanie w dziewiątym gemie. To pierwszy zawodowy tytuł Piotra Pawlaka, który jest absolwentem Texas Tech University.


Wyniki

Finał debla:

J. Kumstat, P. Pawlak (Czechy, Polska) – A. Freire Da Silva, Y. Ghazouani Duran (Francja, Francja, 1) – 7:5, 6:3

Pekin. Linda Noskowa o najważniejszy tytuł w karierze przeciwko Amandzie Anisimovej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Amanda Anisimova i Linda Noskowa wystąpią w niedzielnym finale turnieju WTA 1000 w Pekinie. Niezwykle blisko było sytuacji, aby pierwszy raz w historii imprezy rozgrywanej w stolicy Chin sprawa tytułu mistrzowskiego był sprawą reprezentantek jednego kraju. Ostatecznie to Czeszka została drugą z finalistek.

W 23 edycjach China Open sześciokrotnie o tytuł mistrzowski rywalizowały tenisistki Stanów Zjednoczonych, które stanowią największą liczbę tenisistek, które miały szansę na triumf w historii. Jednak ani razu w jednym roku w meczu o tytuł nie zagrały dwie zawodniczki z USA.

W tegorocznych półfinałach trzy z czterech miejsc zajęły tenisistki Stanów Zjednoczonych, więc wielce prawdopodobny był pierwszy w historii wewnątrzamerykański finał. Jako pierwsza miejsce w nim wywalczyła Amanda Anisimova. Rywalką tegorocznej finalistki Wimbledonu była broniąca tytułu Coco Gauff. Był to trzeci mecz obu pań i chyba niewielu kibiców spodziewało się, że przebieg meczu między pierwszą i drugą rakietą Stanów Zjednoczonych będzie miał taki przebieg.

Zawodniczki spędziły na korcie niespełna godzinę. W pierwszej odsłonie Anisimova wykorzystała dwie z czterech szans na odebranie podania rodaczce i wygrała tę część meczu 6:1. Turniejowa „dwójka” nie miała ani jednej okazji ku odrobieniu strat.

W drugiej partii trzecia rakieta świata nie zamierzała się zatrzymywać. Trzy wygrane gemy przy podaniu Gauff sprawiły, że Anisimova była już tylko cztery wygrane akcje od miejsca w finale China Open 2025. Przegrywając 1:6, 0:5 obrończyni tytułu zdołała przełamać serwis trzeciej czwartej rakiety świata, ale zwrotu akcji już nie było. W kolejnym swoim gemie serwisowym zawodniczka w turniejowej drabince rozstawiona z numerem trzecim zakończyła spotkanie za pierwszą szansą.

– Półfinałowy występ tutaj był dla mnie niezwykłym wyzwaniem. Wiedziałam, że w meczu przeciwko Coco muszę wznieść swój tenis na naprawdę wysoko poziom, jeżeli chce wygrać i awansować do finału. Tym bardziej jestem zadowolona, że ta sztuka mi się udała i powalczą o końcowy triumf – komentowała na żywo awans do niedzielnego finału Amanda Anisimova.

Drugi z półfinałów był zdecydowanie bardziej wyrównany oraz zacięty, a losy zwycięstwa rozstrzygały się do samego końca. W pierwszej odsłonie jedyne okazje na przełamanie miała w szóstym gemie Linda Noskowa. Wykorzystała jedną z trzech takich okazji i wygrała tę część pojedynku 6:3. W drugiej odsłonie Jessica Pegula przejęła kompletnie kontrolę nad sytuacją na korcie. To sprawiło, że oddała rywalce jedynie gema i po niewiele ponad godzinie gry panie mogły się szykować do decydującej odsłony.

Ta trwała dłużej niż dwie pierwsze części pojedynku i była niezwykle zacięta. Panie rozegrały maksymalną liczbę gemów.  A początek był niezwykle nerwowy. Pierwszą, która wygrała swe podanie, była Noskowa, która wyszła na prowadzenie 3:2. Przy wyniku 5:5 nasza południowa sąsiadka dała się zaskoczyć i wygrywając jedynie jedną akcję oddała serwis Jessice Peguli. Reprezentantka USA prowadziła już 40:15, a następnie miała jeszcze jedną okazję na skończenie meczu. Ostatecznie tenisistka z Europy doprowadziła do tie-breaka. I biorąc pod uwagę tegoroczną statystykę trzynastych gemów (13 przegranych przy 4 przegranych przy wyniku 7:9 rywalki), mogła czuć się pewniej przed ostatecznym rozstrzygnięciem.

Tie-breaka lepiej rozpoczęła reprezentantka Stanów Zjednoczonych, która prowadziła 3-1, aby pozwolić na odrobienie straty. Od stanu 3-2 nastąpiła seria siedmiu akcji, które wygrywały zawodniczki odbierające podanie. To doprowadziło do pierwszej piłki meczowej dla Lindy Noskowej. Wtedy jeszcze zagrywając backhand po linii obronną ręką z opresji wyszła Pegula. Jednak przy drugiej szansie dla Czeszki, już nie zdołała zatrzymać reprezentantki naszych południowych sąsiadów.

Wygrana Lindy Noskowej daje jej awans do najważniejszego finału imprezy głównego cyklu w karierze. W niedzielnym finale niespełna 21-letnia zawodniczka powalczy o drugi tytuł mistrzowski w karierze. Mecz finałowy China Open będzie trzecim pojedynkiem Amandy Anisimovej i Lindy Noskowej. Dotychczasowy bilans jest remisowy. Zawodniczka zza naszej południowej granicy wygrała przed dwoma laty na kortach twardych Indian Wells. Z kolei Amerykanka była górą podczas tegorocznego Wimbledonu.


Wyniki

Półfinały:

Amanda Anisimova (USA, 3) – Coco Gauff (USA, 2) 6:1, 6:2

Linda Noskowa (Czechy, 26) – Jessica Pegula (USA, 5) 6:3, 1:6, 7:6(6)

ITF. Daniel Michalski najlepszy na Sardynii. Będzie awans w rankingu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter

Daniel Michalski ponownie najlepszy w Santa Margherita di Pula. Polski tenisista pokonał Michele Ribecai’a 6:3, 7:5 w finale turnieju ITF M25 i po raz szósty w karierze odniósł zwycięstwo w tej miejscowości.

Tydzień temu Michalski awansował tutaj do finału, lecz musiał uznać wyższość Jacopo Berrettini’ego. Polak szybki zrewanżował mu sie za porażkę sprzed kilku dni, pokonując go w ćwierćfinale. Dzisiaj było jasne, że nie było na niego mocnych.

Finałowym rywalem był Michele Ribecai, który pokonał w półfinale Andreja Martina. W pierwszym secie kluczowe było utrzymanie serwisu. Panowie mieli problem z wykorzystywaniem przewagi własnego podania. Michalski dwukrotnie został przełamany, natomiast Ribecai – trzy razy w czterech gemach serwisowych. Polski tenisista wykorzystał piłkę setową i wygrał seta 6:3.

W drugiej partii Michalski szybko wypracował sobie przewagę przełamania. Miało to miejsce w trzecim gemie. Trzeci tenisista naszego kraju wygrywał większość dłuższych wymian i był bardziej regularny. Wydawało się, że mecz zbliża się ku końcowi, ale na jeden zryw pokusił się Ribecai w dziesiątym gemie. Pogoń na niewiele się zdała, ponieważ chwilę później stracił podanie. Tym razem Michalski zachował koncentrację i mógł cieszyć się z drugiego tytułu w tym sezonie.

Za Polakiem dwa udane tygodnie we Włoszech. To wpłynie na jego ranking ATP. Obecnie jest sklasyfikowany na 277. miejscu, a w planach ma jeszcze jeden występ w Santa Margherita di Pula.

 


Wyniki

Finał singla:

Daniel Michalski (Polska, 1) – Michele Ribecai (Włochy) – 6:3, 7:5

Szanghaj. Jan Zieliński i John Peers lepsi od znanych Włochów

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: Diadora

Jan Zieliński wrócił do gry w Azji. Polak zgłosił się do turnieju deblowego w Szanghaju i odniósł pierwsze zwycięstwo.

Tym razem nasz reprezentant połączył siły z utytułowanym Johnem Peersem. Polak i Australijczyk nie zostali jednak rozstawieni a w pierwszej rundzie otrzymali trudne zadanie. Ich rywalami były wszak turniejowe „czwórki”, czyli Włosi – Simone Bolelli i Andrea Vavassori.

Spotkanie na korcie numer cztery miało wyrównany początek. W pierwszych sześciu gemach obie pary wypracowały okazje na „brejka”, ale przełamanie wywalczyli ostatecznie tylko Zieliński i Peers. Polak i Australijczyk prowadzili zatem 4:2 a na koniec seta jeszcze raz odebrali podanie rywali. Oznaczało to wynik 6:3 i znakomitą pozycję przed partią numer dwa.

Tę lepiej rozpoczęli reprezentanci Italii, którzy objęli prowadzenie 3:1. Taki wynik nie zmniejszył jednak zaangażowania Jana i Johna – panowie dość szybko odrobili poniesione straty i wyrównali, uzyskując remis 3:3. W kolejnej fazie seta oba duety skutecznie walczyły w długich gmach o utrzymanie podania. Na tablicy widniał rezultat po pięć a tenisiści powoli zbliżali się do tie-breaka. Trzynasty gem nie był jednak potrzebny – Zieliński i Peers w ostatnim możliwym momencie zdobyli bowiem decydujące przełamanie i mogli cieszyć się z awansu do kolejnej rundy.


Wyniki

 

Szanghaj (pierwsza runda debla):

J. Zieliński (Polska) / J. Peers (Australia) – S. Bolelli (Włochy, 4) / A. Vavassori (Włochy, 4) 6:3 7:5

Samsun. Linda Klimovicova żegna się z turniejem po wyrównanym półfinale

/ Hanna Pałuska , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: Wojciech Kubik/East News

Reprezentantka Polski była blisko znalezienia się w finale turnieju WTA 125 w Samsun, jednak ostatecznie musiała uznać wyższość doświadczonej rywalki. W półfinale przegrała z Kają Juvan 7:6(9), 4:6, 2:6. 

Pierwszy set obfitował w wiele zwrotów akcji oraz przełamań z obu stron, których łącznie było osiem. Zarówno podanie Klimovicovej, jak i Juvan nie stało na najwyższym poziomie. Zawodniczki miały problem z utrzymaniem przewagi. W dwunastym gemie reprezentantka Polski serwowała na wygranie seta, ale rozstawiona z numerem 2. przełamała jej podanie i doprowadziła do tie-breaka. W nim gra również pozostawała zacięta. Zawodniczki rozegrały łącznie 20 punktów. Lepiej poradziła sobie w tej sytuacji Klimovicova, która obroniła dwie piłki setowe i po godzinie i 9 minutach objęła prowadzenie w całym meczu.

W drugiej partii Juvan objęła prowadzenie 3:0, ale nie trwało ono długo. Reprezentantka Polski wygrała cztery gemy z rzędu i wróciła do gry. To jednak nie wystarczyło, aby powalczyć o więcej. Słowenka zdobyła kluczową przewagę i tym razem okazała się bezbłędna, gdy serwowała na wygranie seta.

O tym, kto znajdzie się w finale tureckiego turnieju zadecydowała trzecia partia. Obie tenisistki nie chciały dać za wygraną i walczyły o każdy punkt. Pierwsza objęła prowadzenie Juvan, której zwycięstwo w drugim secie dodało pewności siebie. Zawodniczka wygrała pięć gemów z rzędu i to ona cieszyła się ze zwycięstwa.

Mimo przegranej, Klimovicova ma za sobą udany tydzień. W najnowszym rankingu awansuje o kilkanaście pozycji.


Wyniki

Półfinał:

Kaja Juvan (Słowenia, 2) – Linda Klimovicova (Polska) – 6:7(9), 6:4, 6:2

Wuhan. Polki poznały rywalki

/ Jakub Karbownik , źródło: , foto: East News

Iga Świątek, Magda Linette oraz Magdalena Fręch wystąpią podczas rozpoczynającego się 6 października turnieju WTA 1000 w Wuhanie. Na trzy dni przed rozpoczęciem rywalizacji polskie tenisistki poznały rywalki z którymi przyjdzie im się zmierzyć w rywalizacji.

Po zakończeniu występu w Pekinie najlepsza polska tenisistka przeniosła się do Wuhanu, gdzie wystąpi po raz pierwszy w karierze. Jako turniejowa dwójka była liderka rankingu występ rozpocznie od drugiej rundy. Od pierwszej rundy start zaczną z kolei Magdalena Fręch oraz Magda Linette.

O awans do 1/16 finału sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa powalczy ze zwyciężczynią meczu między Camilą Osorio i Marie Bouzkova. Awans do trzeciej rundy można oznaczać dla Polki mecz z Belindą Bencic. Dwa wygrane mecze to szansa gry Igi Świątek między Jasmine Paolini lub Clarą Tauson, a trzy wygrane to awans do 1/2 finału i pojedynek z turniejową „trójką”, którą jest Coco Gauff.

Rywalką łodzianki w meczu otwarcia będzie Weronika Kudermietowa. Z kolei poznanianka o pierwsze zwycięstwo w Wuhan Open 2025 powalczy z zawodniczką, która przejdzie eliminacje.

Wiecej wkrótce!

Szanghaj. Majchrzak po kapitalnym meczu awansuje do trzeciej rundy

/ Marcin Dąbrowski , źródło: własne/atptour.com, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Kamil Majchrzak w imponującym stylu pokonał Brandona Nakashimę 6:4, 6:0 w drugiej rundzie Rolex Shanghai Masters. Polak wygrał dziewięć gemów z rzędu.

Już od pierwszych piłek Majchrzak grał pewnie. W otwierającym gemie przy returnie natychmiast wypracował cztery break pointy i wykorzystał drugą okazję, zdobywając pierwsze przełamanie. Po kilku minutach prowadził już 2:0. Nakashima próbował reagować – w czwartym gemie wykorzystał chwilowe rozluźnienie Polaka i odrobił stratę przełamania, doprowadzając do 3:2. Triumfator Next Gen Finals z 2022 roku, mógł wówczas wierzyć, że wróci do gry, ale to były jego ostatnie momenty optymizmu. W końcówce seta Majchrzak podkręcił tempo, popisując się precyzyjnymi returnami i mocnym serwisem – jeden z asów serwisowych przy stanie 5:4 zamknął pierwszego seta na jego korzyść.

Druga partia była prawdziwą demonstracją siły piotrkowianina. Już pierwszy gem był zapowiedzią dominacji – Majchrzak odczytywał każdy kierunek serwisu przeciwnika, wchodził głęboko w kort i wywierał presję returnem. Nakashima wyglądał, jakby stracił wiarę – jego ruchy były spóźnione, a pierwszy serwis przestał funkcjonować. Majchrzak wykorzystał moment słabości rywala bezlitośnie. W piątym gemie znów odebrał mu podanie, tym razem kończąc wymianę potężnym forhendem z głębi kortu. Przy stanie 5:0 Kamil nie spuścił z tonu, wykorzystał drugą piłkę meczową i w świetnym stylu awansował do trzeciej rundy.

W statystykach widać było pełną dominację – Polak wygrał w drugim secie 12 z 14 punktów przy własnym serwisie, a Amerykanin zdobył zaledwie osiem punktów w całym secie. Na przestrzeni całego spotkania Majchrzak zaserwował 11 asów, popełnił tylko 14 niewymuszonych błędów i wygrał aż 61 z 103 punktów.

Dla Majchrzaka to dopiero pierwszy występ w głównej drabince w Szanghaju. W trzeciej rundzie Polaka czeka Alex de Minaur – gracz z zupełnie innej tenisowej bajki. Australijczyk słynie z refleksu, błyskawicznego poruszania się po korcie i tytanicznej defensywy. Jednak 29-latek prezentując tak solidną grę ma szansę na sprawienie niespodzianki.


Wyniki

Druga runda:

Kamil Majchrzak (Polska) – Brandon Nakashima (USA, 29) 6:4, 6:0