Szanghaj. Trzy krecze jednego dnia, Rune i Dźoković z awansem do kolejnej rundy, Fritz poza burtą

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Piąty dzień turnieju ATP Masters 1000 w Szanghaju obfitował w wiele emocji, jednak niekoniecznie były one pozytywne. Trzy z ośmiu spotkań singlowych zakończyło się kreczami. Na listę pechowców trafił między innymi Jannik Sinnner, który nie obroni tytułu sprzed roku. Do czwartej rundy awansowali faworyci Holger Rune oraz Novak Dźoković, który także miał problemy. Z imprezą pożegnał się finalista z Tokio Taylor Fritz. 

Warunki panujące w Szanghaju nie należą do najłatwiejszych. Ponad 30-stopniowe temperatury w dzień oraz duża wilgotność sprawiają, że nie wszyscy zawodnicy dobrze się czują na korcie. Pierwsze niedzielne wieści z Szanghaju nie były dobre. Z rywalizacji po trzech gemach wycofał się David Goffin. Tenisista od początku spotkania ledwo poruszał się po korcie i wyraźnie miał problemy ze zdrowiem. Tym samym jego przeciwnik Gabriel Diallo awansował do kolejnej rundy. Kanadyjczyk rozgrywa obecnie sezon życia. O ćwierćfinał powalczy z kolejnym Belgiem Zizou Bergsem. 26-latek pokonał w dwóch setach rozstawionego z numerem 19. Francisco Cerundolo. Dla Bergsa jest to jeden z lepszych wyników w tym roku.

Z dobrej strony zaprezentował się Holger Rune, który w gładkich setach wyeliminował Ugo Humberta. Francuz w każdej partii ugrał cztery gemy i pożegnał się z imprezą. W następnej rundzie na Duńczyka czeka kolejny reprezentant Francji – Giovanni Mpetshi Perricard, który sprawił dużą niespodziankę i wygrał z Taylorem Fritzem. 22-latek z Lyonu zrewanżował się Amerykaninowi za tegoroczną porażkę na Wimbledonie.

Wyrównane spotkanie rozegrał Novak Dźoković, który pokonał Yannicka Hanfmanna. Niemiec nie od dzisiaj jest znany z tego, że potrafi sprawić dużą niespodziankę. Po pierwszym secie to on był bliżej zwycięstwa, jednak następne dwie partie poszły po myśli Serba. Mimo wszystko ciężkie warunki atmosferyczne również dotknęły tenisistę z Belgradu, który kilka razy zwymiotował na korcie. Mecz został jednak rozegrany do końca i rozstawiony z numerem 4. awansował do kolejnej rundy. Jego następnym rywalem będzie doświadczony Jaume Munar, który także wygrał spotkanie trzeciej rundy w trzech setach. Hiszpan kontynuuje swój dobry występ i zwyciężył z Japończykiem Yoshihito Nishioką, który wcześniej wyeliminował Andrieja Rublowa.

W kolejnej rundzie znalazł się również Valentin Vacherot. Dla reprezentanta Monako jest to turniej marzeń. Mimo wszystko jego mecz trzeciej rundy nie zakończył się najlepiej. Przy stanie 6:0, 3:1 dla Vacherota skreczował rywal Tomas Machacz. Czech nie czuł się najlepiej i miał problemy z serwowaniem. Tym samym nie obroni punktów z zeszłego roku, gdzie doszedł do półfinału. W czwartej rundzie Vacherot podejmie Tallona Griekspoora, którego spotkanie również skończyło się bardzo podobnie. Holender podejmował wicelidera rankingu Jannika Sinnera, z którym nigdy dotąd jeszcze nie wygrał. Początek meczu nie wskazywał na to, co może wydarzyć się później. Włoch zwyciężył w pierwszym secie po tie-breaku. Pod koniec drugiej partii wyraźnie potrzebował pomocy medycznej ze względu na problemy z kolanem. Griekspoor wykorzystał swoją szansę i doprowadził do wyrównania. W trzecim secie wicelider rankingu próbował walczyć, ale poruszał się coraz gorzej. W ostatnim gemie praktycznie nie mógł chodzić. Pomimo pomocy fizjoterapeuty, Włoch zrezygnował z gry i tym samym pożegnał się z szansą obrony tytułu. Mecz zakończył się po północy czasu lokalnego.


Wyniki

Trzecia runda gry pojedynczej:

Gabriel Diallo (Kanada, 31) – David Goffin (Belgia) – 3:0 i krecz

Zizou Bergs (Belgia) – Francisco Cerundolo (Argentyna, 19) – 7:6(1), 6:3

Holger Rune (Dania, 10) – Ugo Humbert (Francja, 21) – 6:4, 6:4

Giovanni Mpetshi Perricard (Francja) – Taylor Fritz (Stany Zjednoczone, 5) – 6:4, 7:5

Novak Dźoković (Serbia, 4) – Yannick Hanfmann (Niemcy) – 4:6, 7:5, 6:3

Jaume Munar (Hiszpania) – Yoshihito Nishioka (Japonia) – 6:4, 5:7, 6:1

Valentin Vacherot (Monako) – Tomas Machacz (Czechy, 20) – 6:0, 3:1 i krecz

Tallon Griekspoor (Holandia, 27) – Jannik Sinner (Włochy, 2) – 6:7(3), 7:5, 3:2 i krecz

Wuhan. Poranek z Magdą Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette powalczy w poniedziałek o awans do drugiej rundy turnieju w Wuhanie. Rywalką polskiej tenisistki będzie Antonia Ruzić.

Trzy Biało-Czerwone tenisistki znalazły się w drabince turnieju WTA 1000, który rozpocznie się szóstego października. Magdalena Fręch oraz Magda Linette występ rozpoczną od drugiej rundy, a na pierwszą przeciwniczkę czeka Iga Świątek, która zmagania zainauguruje najpewniej w środę.

Pierwszą z Polek, którą zobaczymy w poniedziałek na korcie w Wuhanie, jest Magda Linette. Poznanianka w meczu pierwszej rundy za rywalkę będzie miała Antonię Ruzić. Chorwatka to zawodniczka, która do rywalizacji przystąpiła od eliminacji, które rozpoczęły się w sobotę i składały się z dwóch rund. W pierwszej tenisistka z Bałkanów pokonała Elizabettę Cociaretto, a w finale kwalifikacji osiemdziesiąta rakieta świata zatrzymała Emilianę Arango.

W poniedziałkowy poranek polskiego czasu w Wuhanie zostanie rozegrany jeszcze jeden mecz, który może przykuć uwagę polskich kibiców. Pierwszy pojedynek na korcie numer jeden rozegrają Camila Osorio z Marie Bouzkowej, a zwyciężczyni tego spotkania będzie rywalką Igi Świątek w spotkaniu drugiej rundy. We wtorek o miejsce w 1/16 finału powalczy Magdalena Fręch, której przeciwniczką będzie Weronika Kudermietowa.

Qinwen Zheng rezygnuje z występu w Wuhan i Ningbo

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Tennis.com/oprac.własne, foto: Peter Figura

Liderka chińskiego tenisa Qinwen Zheng, ogłosiła, że musi wycofać się z dwóch prestiżowych imprez rozgrywanych w Chinach — WTA 1000 Wuhan Open oraz WTA 500 w Ningbo.

Jeszcze kilka miesięcy temu Zheng była na szczycie — złoto olimpijskie w Paryżu, tytuł w Tokio. Stała się twarzą nowej generacji chińskiego tenisa, wzorem dla młodych zawodniczek, które po erze Li Ny szukały nowej bohaterki. Po przerwie spowodowanej operacją łokcia, Zheng zrezygnowała z US Open i całego cyklu turniejów po Ameryce Północnej. Dopiero pod koniec września wróciła do rywalizacji podczas China Open w Pekinie.

Po operacji w szwajcarskiej klinice oraz rehabilitacji Zheng rozpoczęła China Open od zwycięstwa nad Emilianą Arango 6:3, 6:2. W trzeciej rundzie zagrała z Lindą Noskovą, dynamiczną Czeszką znaną z ofensywnego stylu gry. Pierwszy set padł łupem gospodyni 6:4, lecz już w drugiej partii widać było, że coś nie gra. Po jednym z gemów Zheng sięgnęła po opaskę chłodzącą. Po przegraniu drugiego seta 4:6 i trzech gemach decydującego, z grymasem bólu poprosiła o przerwę medyczną. Kilka minut rozmowy z fizjoterapeutą wystarczyło, by podjąć trudną decyzję o kreczu.

Dla kibiców 22-latki to cios. Zheng pochodzi z prowincji Hubei, a więc z regionu, gdzie odbywa się Wuhan Open. Rok temu dotarła tam do finału, ulegając Arynie Sabalence po emocjonującym boju 3:6, 7;5, 3:6 Od tamtej pory zapowiadała, że powrót do rodzinnego miasta będzie jednym z najważniejszych momentów jej kariery.

Wideo, które opublikowali organizatorzy turnieju, brzmiało jak pożegnanie: Od finału w Wuhan marzyłam, by znów zagrać przed moimi kibicami. Niestety, moje ciało nie jest jeszcze gotowe. Po konsultacji z lekarzami i zespołem muszę się wycofać. Kilka godzin później to samo oświadczyła w kontekście turnieju w Ningbo.

Warto wspomnieć, że jeszcze kilka miesięcy temu w kontekście napiętego kalendarza WTA, Zheng komentowała głośne uwagi Igi Świątek o przemęczeniu zawodniczek. Polka mówiła wtedy otwarcie o konieczności reformy terminarza, o zbyt małej liczbie przerw między turniejami i rosnącym ryzyku kontuzji. Chińska tenisistka odpowiedziała wówczas z pewnym dystansem: Tylko najsilniejsi przetrwają. Dziś te słowa wracają do niej jak echo.

Pekin. Amanda Anisimova z tytułem mistrzowskim

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Amanda Anisimova pokonała Linde Noskovą w finale turnieju WTA 1000 w Pekinie. Dla Amerykanki to drugi w tym roku tytul mistrzowski tej rangi.

Druga rakieta Stanów Zjednoczonych w rankingu WTA rozgrywa bardzo dobry sezon. Po tym jak podczas turnieju WTA 1000 w katarskiej Dosze sięgnęła po tytuł mistrzowski, a na Wimbledonie i podczas US Open dotarła do finału, z najlepsze możliwej strony pokazała się podczas turnieju rangi tysiąc w stolicy Chin.

Wystep w stolicy Państwa Środka dał awans do kończącej sezon imprezy WTA Finals, a imprezę China Open 2025 Amanda Anisimova skończyła niepokonana, w meczu finałowym znajdując sposób na Linde Noskowa.

Pierwszy set niedzielnego finału był doskonały w wykonaniu reprezentantki USA, która w ciągu 26 minut nie oddała Czesce ani jednego gema. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów w drugiej partii była lepsza, doprowadzając do seta trzeciego. W nim panie szły gem za gem do stanu 2:2. Od tego momentu inicjatywę przejęła Anisimova, która wygrywając cztery kolejne gemy, zakończyła spotkanie.

Tym samym do tegorocznego zwycięstwa w imprezie WTA 1000 w katarskiej Dosze, dołożyła zwycięstwo w imprezie tej samej rangi na kortach w Pekinie. Wygrana w stolicy Chin dała również Amerykance awans na trzecie miejsce w rankingu The Race.


Wyniki

Finał:

Amanda Anisimova (USA, 3) – Linda Noskowa (Czechy, 26) 6:0, 2:6, 6:2

Suzhou. Kawa i Ninomiya zatrzymane w finale

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/wtatennis.com, foto: Andrzej Szkocki

Katarzyna Kawa i Makoto Ninomiya nie zdołały sięgnąć po tytuł w turnieju WTA 125 w Suzhou. Polsko-japoński duet przegrał w finale z Indonezyjkami Aldilą Sutjiadi i Janice Tjen 4:6, 3:6.

Od pierwszych piłek panie grały solidnie przy serwisie, utrzymując własne podanie i nie pozwalając przeciwniczkom na łatwe punkty przy returnie. Pierwsze przełamanie przyszło w siódmym gemie. Polka i Japonka wykorzystały moment zawahania Janice Tjen i objęły prowadzenie 4:3. Radość nie trwała jednak długo – w kolejnym gemie rywalki odpowiedziały błyskawicznie, odrabiając stratę po kilku mocnych returnach Sutjiadi. Od tego momentu Indonezyjki przejęły inicjatywę. Przy stanie 5:4 wykorzystały pierwszą piłkę setową zamykając partię 6:4.

Drugi set zaczął się równie obiecująco, lecz już w czwartym gemie Kawa i Ninomiya straciły serwis. W piątym miały aż trzy okazje, by odrobić stratę, ale brakowało wykończenia. To był moment, który mógł odwrócić losy meczu. Zamiast wyrównania Indonezyjki utrzymały prowadzenie i grały coraz pewniej. Polsko-japoński duet próbował jeszcze odwrócić losy finału, jednak przy stanie 5:3 Indonezyjki wykorzystały pierwszą piłkę meczową, kończąc spotkanie po 1 godzinie i 23 minutach.

Statystyki tylko potwierdziły przewagę Indonezyjek w najważniejszych momentach. Polsko-japońska para trafiała 68% pierwszego podania, ale wygrała zaledwie połowę punktów po nim. Rywalki miały nieco niższy procent pierwszego serwisu 65%, ale były skuteczniejsze przy returnie i popełniły mniej niewymuszonych błędów. Jedno przełamanie w każdej partii okazało się wystarczające, by sięgnąć po tytuł.


Wyniki

Finał:

Aldila Sutjiadi / Janice Tjen (Indonezja, 4) –  Katarzyna Kawa (Polska) / Makoto Ninomiya (Japonia) 6:4, 6:3