Tampico. Porażka Weroniki Falkowskiej w finale kwalifikacji

/ Izabela Modrzewska , źródło: wtatennis.com/oprac.własne, foto: Andrzej Szkocki

Rozstawiona z numerem trzecim Weronika Falkowska przegrała z Amerykanką Katriną Scott w finałowej rundzie kwalifikacji do głównej drabinki turnieju WTA 125 w Tampico. 

Polska tenisistka pewnie rozpoczęła spotkanie. Choć nie wykorzystała pięciu break pointów w czwartym gemie, przy kolejnej okazji przełamała rywalkę, obejmując prowadzenie. Przy stanie 5:4 próbowała zamknąć seta, jednak Amerykanka wróciła do gry i doprowadziła do wyrównania. Od tego momentu Scott przejęła inicjatywę i po wygraniu dwóch kolejnych gemów zapisała pierwszą partię na swoje konto.

W drugim secie ponownie szybko wyszła na prowadzenie, ale od stanu 3:0, ponownie straciła podanie przy dwóch kolejnych gemach serwisowych. Po odrobieniu jednego przełamania, 25-latka miała jeszcze szansę na kontynuację gry, jednak w kluczowym momencie meczu przeciwniczka przejęła inicjatywę i to ona awansowała do głównej drabinki turnieju w Meksyku.

 


Wyniki

Finał kwalifikacji singla: 

Katrina Scott (USA, 6) – Weronika Falkowska (Polska, 3) 7:5, 7:5

Ningbo. Magda Linette z mistrzynią olimpijską na korcie centralnym

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette i Belinda Bencic zmierzą się w meczu pierwszej rundy turnieju WTA 500 w Ningbo. Spotkanie Polki ze Szwajcarką zostanie rozegrane w poniedziałkowy poranek polskiego czasu.

Koniec sezonu 2025 coraz bliżej. Jedną z ostatnich imprez w których rywalizują tenisistki w głównym cyklu jest turniej rangi „500” w Ningbo. Wśród uczestniczek jest jedna polska tenisistka. W meczu pierwszej rundy Magda Linette spotka się z Belindą Bencic.

Organizatorzy turnieju podali plan gier na pierwszy dzień rywalizacji. I tak mecz Polki ze Szwajcarką zostanie rozegrany w poniedziałek rano polskiego czasu. Panie wejdą do gry jako drugie od godziny 7:00 polskiego czasu na korcie centralnym.

Mecz w Ningbo będzie drugim spotkaniem obu pań. Poprzednio mierzyły się w trzeciej rundzie Wimbledonu w 2023 roku i zwycięstwo odniosła Szwajcarka.

Wuhan. Coco Gauff nową mistrzynią

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Coco Gauff pokonała Jessicę Pegulę w finale o turnieju WTA 1000 w Wuhanie. Dla Amerykanki jest to drugi tegoroczny tytuł mistrzowski.

Przed rokiem mistrzyni US Open 2024 podczas ostatniej w sezonie imprezy rangi „1000” dotarła do 1/2 finału, gdzie musiała uznać wyższość Aryny Sabalenki. W tym roku trzykrotna mistrzyni w meczu półfinałowym przegrała z Jessicą Pegulą. Jednak zawodniczka z Buffalo w niedzielnym meczu nie znalazła sposobu na swą wyżej notowaną rodaczkę z ktorą po meczu w Wuhan ma bilans 5:2.

W pierwszej odsłonie zawodniczka z Atlanty jako pierwsza przełamała serwis Peguli i wyszła na prowadzenie 4:1. Wprawdzie turniejowa „szóstka” odrobiła stratę, ale w dziesiątym gemie ponownie dała się zaskoczyć odbierającej podanie rodaczce, która zakończyła seta za drugą okazją. W drugiej odsłonie starsza z Amerykanek wzięła się za odrabianie stron co przyniosło jej prowadzenie 3:0, aby pozwolić Gauff na odrobienie strat i doprowadzenie do wyniku 3:3. Wprawdzie kolejne dwa gemy ponownie powędrowały do Peguli. Jednak od stanu 4:6, 5:3 nie wygrała już ani jednego gema. I to Coco Gauff została nową mistrzynią Wuhan Open.

Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa triumfując w Wuhanie zdobyła drugi w tym roku tytuł mistrzowski. Poprzednio nie miała sobie równych na kortach Rolanda Garrosa.


Wyniki

Finał:

Coco Gauff (USA, 3) – Jessica Pegula (USA, 6) 6:4, 7:5

Szanghaj. Vacherot górą w rodzinnym finale! Monakijczyk przeszedł do historii

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Takiej historii świat tenisa jeszcze nie widział. Notowany na 204. miejscy w rankingu kwalifikant Valentin Vacherot został mistrzem turnieju ATP Masters 1000 w Szanghaju. W finałowej potyczce Monakijczyk pokonał Arthura Rinderknecha 4:6, 6:3, 6:3 i zdobył pierwszy tytuł w karierze.

Niedzielny finał można było uznać za nietypowy już z uwagi na pozycje rankingowe obu tenisistów. W meczu o tytuł zawodów Masters 1000, sklasyfikowany na 54. pozycji Rinderknech, podejmował 204. na świecie Vacherota. Prawdziwej wyjątkowości nadał mu jednak fakt, iż panowie są kuzynami. Na zawodowych kortach rywalizowali ze sobą tylko raz, w zmaganiach rangi Futures we Francji siedem lat temu, lecz na przestrzeni kilkunastu lat odbyli mnóstwo wspólnych treningów. Ponadto, byli również członkami tej samej drużyny podczas pobytu na uniwersytecie w College Station w Teksasie. Obydwaj sprawili też kilka niespodzianek w ostatnich dniach. Monakijczyk wyeliminował chociażby Novaka Dźokovicia, czy Holgera Rune, zaś Francuz poradził sobie m.in. z Alexandrem Zverevem i Daniłem Miedwiediewem.

Po rozpoczęciu meczu przewagę szybko uzyskał Rinderknech. Wydarzyło się to za sprawą nieudanego gema serwisowego Vacherota przy stanie 1:1. Popełnił on wtedy cztery niewymuszone błędy, z czego najbardziej bolesny był ostatni z nich, kiedy to posłał smecz w siatkę. W następnych minutach 30-latek z Gassin bardzo dobre radził sobie przy własnym podaniu. Nie dopuścił returnującego Monakijczyka do ani jednego break-pointa, oddając mu łącznie w całym secie zaledwie pięć punktów. Do tego, głównie za pomocą forhendu, skutecznie prowadził grę i notując 14 bezpośrednio wygranych piłek (przy siedmiu rywala), zakończył partię wynikiem 6:4.

Druga odsłona miała już inny przebieg. Vacherot był w niej solidniejszy i nie przytrafił mu się ani jeden słabszy gem przy swoim serwisie. Obniżka dyspozycja przydarzyła się z kolei Francuzowi, który nie był w stanie już tak często posyłać kończących uderzeń. Młodszy kuzyn zaczął sobie również lepiej radzić z jego drugimi podaniami. Dla losów seta kluczowy okazał się ósmy gem. Wtedy to Monakijczyk doczekał się pierwszych break-pointów w meczu. Pierwszego Rinderknech oddalił jeszcze asem, ale przy drugim Vacherot posłał bekhend po linii, na który już nie było odpowiedzi. Po zmianie stron bez trudu obronił serwisu i doprowadził tym samym do decydującej partii.

W niej, od samego początku, poszedł za ciosem. W pierwszym gemie zaimponował szczególnie bekhendowymi minięciami. Najpierw, dzięki takiemu zagraniu wypracował trzy break-pointy, a kilka chwil później zdobył w ten sposób przełamanie. Następnie przy swoim podaniu radził sobie bezbłędnie i kontynuował wywieranie presji na serwisie Francuza. Ten znajdował się już w poważnych tarapatach, ale w trzecim i piątym gemie obronił łącznie siedem piłek na „brejka”.

Rinderknech zaczął zmagać się też z problemami z plecami i przed szóstym gemem skorzystał z przerwy medycznej. Nie pomogło mu to jednak w odwrócenie losów pojedynku. Monakijczyk grał niezwykle pewnie i w żadnym momencie nie wyglądał na absolutnego debiutanta na tym poziomie zmagań. Podając przegrał tylko dwie piłki w trzecim secie, a w dziewiątym gemie zanotował jeszcze jedno przełamanie. Dzięki temu, po dwóch godzinach i 14 minutach gry, mógł świętować zdecydowanie największy sukces w swojej karierze.

Począwszy do eliminacji, Vacherot odniósł szóste zwycięstwo w meczu, w którym przegrał pierwszego seta. Jednocześnie przeszedł właśnie do historii jako najniżej notowany triumfator turnieju cyklu Masters 1000. Tylko w tej jednej imprezie zarobił też kwotę blisko dwa razy większą niż w całej dotychczasowej karierze. Dzięki wygranej w Szanghaju przesunie się na 40. miejsce w rankingu. Rinderknech po raz drugi wystąpił w finale turnieju ATP i po raz drugi poniósł porażkę. Ten występ pozwoli mu jednak na awans na rekordową dla siebie, 28. pozycję rankingową.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Valentin Vacherot (Monako, Q) – Arthur Rinderknech (Francja) 4:6, 6:3, 6:3

Szanghaj. Rinderknech zagra o tytuł z kuzynem

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Eastnews

W drugim półfinale turnieju ATP Masters 1000 w Szanghaju Arthur Rinderknech pokonał rozstawionego z numerem 16 Daniiła Miedwiediewa 4:6, 6:2, 6:4, awansując do swojego pierwszego finału tej rangi w karierze.

W drodze do finału 30-letni Francuz w wcześniejszych rundach wyeliminował takich tenisistów jak Alexander Zverev, czy Felix Auger-Aliassime.

Pierwszy set spotkania z Daniiłem przebiegał pod dyktando byłego lidera rankingu ATP. Miedwiediew szybko zdobył przełamanie w trzecim gemie i przez większą część partii kontrolował rytm wymian z głębi kortu. Rinderknech, znany z potężnego serwisu i ofensywnego stylu, długo nie potrafił przebić się przez szczelną defensywę Rosjanina. Pierwsza partia padła łupem faworyta – 6:4 po 47 minutach gry.

Druga partia przyniosła jednak zupełnie inny obraz. Francuz poprawił skuteczność pierwszego podania (83%) i coraz częściej skracał wymiany, atakując siatkę i przejmując inicjatywę już po returnie. W drugim gemie przełamał Miedwiediewa po raz pierwszy, a chwilę później powtórzył to przy stanie 5:2.  Rinderknech wyrównał stan meczu i wyraźnie nabrał pewności siebie.

Decydujący set był popisem odwagi Rinderknecha. W siódmym gemie obronił dwa break pointy potężnymi asami serwisowymi, a w dziesiątym gemie wykorzystał drugą piłkę meczową. Miedwiediew próbował ratować sytuację ryzykownym drugim podaniem, ale popełnił podwójny błąd serwisowy. Francuz padł na kolana, nie dowierzając, że pokonał byłego mistrza turnieju, osiągając najlepszy sukces w swojej karierze.

Niedzielny finał, który odbędzie się o 10:30 czasu polskiego będzie wydarzeniem bez precedensu. Po raz pierwszy w historii turniej Masters 1000 rozstrzygnie się w rodzinnym pojedynku. Rinderknech zmierzy się z Valentinem Vacherotem – swoim kuzynem, który w drodze do finału wyeliminował m.in. Holgera Rune, oraz sensacyjnie Novaka Dźokovicia w półfinale.

Dla obu to największy sukces w karierze i szansa na przejście do historii. Vacherot, 204. zawodnik rankingu ATP, zaczynał turniej od kwalifikacji, a teraz stoi przed możliwością zostania najniżej sklasyfikowanym mistrzem Masters 1000 w erze ATP Tour. Zwycięstwo Rinderknecha to także sukces francuskiego tenisa. Ostatni raz w finale turnieju tej rangi był Ugo Humbert, w 2024 roku w Paryżu, gdzie przegrał z Alexandrem Zverevem.

W niedzielę na korcie pojawi się dwóch kuzynów, którzy jeszcze kilka lat temu grali wspólne treningi na kortach w Nicei. Teraz zagrają o tytuł, który może zmienić ich życie. Szanghaj zyskał historię, o której tenis będzie mówił latami.


Wyniki

Półfinał:

Arthur Rinderknech (Francja) – Daniił Miedwiediew (16) 4:6, 6:2, 6:4