Sztokholm. Zwycięzca poznańskiego turnieju rywalem Kamila Majchrzaka w pierwszej rundzie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Po udanym występie w Szanghaju, reprezentant Polski Kamil Majchrzak wrócił do Europy na ostatnie halowe turnieje w tym sezonie. W pierwszej rundzie turnieju ATP 250 w Sztokholmie zmierzy się z Filipem Misoliciem. 

Przeciwnik Polaka musiał przejść przez kwalifikacje, aby zagrać w głównej drabince. Misolic pokonał dwóch skandynawskich zawodników: Williama Rejchtmana Vinciguerra ze Szwecji oraz Viktorem Durasoviciem z Norwegii. Oba spotkania były zacięte i zakończyły się w trzech setach.

Filip Misolic nie jest anonimową postacią, szczególnie dla polskich kibiców. W czerwcu wygrał turniej ATP Challenger w Poznaniu w dobrym stylu. W drodze do tytułu pokonał między innymi Maksa Kaśnikowskiego, rozstawionych Jurija Rodionowa oraz Cristiana Garina. Tym samym awansował także po raz pierwszy do najlepszej setki rankingu ATP.

Majchrzak i Misolic nigdy nie grali ze sobą, także będzie to ich pierwszy pojedynek. Reprezentant Polski nie jest rozstawiony w tym turnieju.

Sztokholm to znane miejsce dla Piotrkowianina. Od końca 2020 do sierpnia 2022 roku polski zawodnik trenował w Good to Great Tennis Academy, która mieści się w stolicy Szwecji. Majchrzak współpracował tam wtedy z Joakimem Nyströmem.

Faworytem spotkania jest niewątpliwie reprezentant Polski, jednak Austriak z pewnością będzie walczył do samego końca. Mecz zaplanowano w okolicach godziny 15 we wtorek.

Bruksela. Udane otwarcie Piotra Matuszewskiego w turnieju deblowym

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Peter Figura

Po wielu występach w turniejach deblowych ATP Challenger, Piotr Matuszewski postanowił spróbować swoich sił w imprezie ATP 250 w Brukseli. Razem z Damirem Dżumhurem pokonali parę Raphael Collignon/David Goffin 7:5, 6:3 w pierwszej rundzie.

Od początku spotkania ciężko było wyłonić faworytów. Obie pary grały i serwowały na dobrym poziomie. Pierwsi na prowadzenie wyszli Dżumhur i Matuszewski, jednak chwilę potem belgijski duet odrobił straty. Mogło się wydawać, że o losach pierwszego seta zadecyduje tie-break, ale w ostatnim gemie Bośniak z Polakiem zdobyli przewagę i wykorzystali trzecią piłkę setową, aby wygrać całą partię.

W drugim secie Dżumhur i Matuszewski od razu przeszli do działania i szybko przełamali belgijską parę. To pozwoliło im znaleźć się w dogodnej pozycji, aby zwyciężyć w całym spotkaniu. Belgowie nie dali rady wrócić do meczu. Jedno przełamanie w drugim secie przekreśliło ich szansę na triumf. Po godzinie i 13 minutach gry para z Bośni i Hercegowiny oraz Polski zameldowała się w ćwierćfinale turnieju deblowego.

W następnej rundzie ich rywalami będzie para rozstawiona z numerem 3. Sander Arends/Luke Johnson lub francuski duet Benjamin Bonzi/Pierre-Hugues Herbert.


Wyniki

Pierwsza runda gry podwójnej:

Damir Dżumhur, Piotr Matuszewski (Bośnia i Hercegowina, Polska) – Raphael Collignon, David Goffin (Belgia, Belgia, WC) – 7:5, 6:3

Olbia. Minimalna porażka Szymona Kielana

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Lotos PZT Polish Tour

Szymon Kielan był bardzo blisko sprawienia niespodzianki w finale kwalifikacji Challengera 125 w Olbii. Polak miał piłkę meczową na awans do turnieju głównego, ale przegrał z Lorenzo Carbonim 6:4, 3:6, 6:7(5).

Szymon Kielan grał przez całe spotkanie jak równy z równym z półfinalistą juniorskiego Roland Garros 2024. Choć miewał problemy w gemach serwisowych, wykorzystał momenty słabości włoskiego tenisisty i trzykrotnie przełamał go w drodze do wygrania seta 6:4.

Carboni naciskał przy podaniu Kielana w drugim secie. Choć w czwartym gemie nie wykorzystał żadnego z dwóch break pointów, ostatecznie przełamał polskiego tenisistę na 4:2. To wystarczyło do wyrównania stanu meczu, po czym wygrał seta 6:3.

Długo zanosiło się niemałą niespodziankę w dzisiejszym meczu. Kielan, który okazjonalnie gra w turniejach singlowych, przełamał Carboni’ego w czwartym gemie i utrzymywał trzygemowe prowadzenie. Gdy serwował na mecz, przytrafił mu się gorszy moment, a Włoch wrócił do gry. W dziesiątym gemie Kielan nie wykorzystał piłki meczowej, a o wyniku zadecydował tie-break. Obaj zawodnicy mieli problemy z wygrywaniem punktów przy własnym podaniu, lecz więcej zimnej krwi zachował Carboni. Sklasyfikowany w piątej setce zawodnik wykorzystał pierwszą okazję na zakończenie spotkania i awansował do głównej drabinki przed własną publicznością.

Szymon Kielan, tak jak Maks Kaśnikowski, zakończył swój udział w singlu, ale pozostaje mu rywalizacja deblowa. W parze z Filipem Pieczonką zmierzą się z Włochami – Pierluigi Basile i Alberto Caniato.


Wyniki

Finał kwalifikacji:

Lorenzo Carboni (Włochy, 7) – Szymon Kielan (Polska, Alt) – 4:6, 6:3, 7:6(5)

Osaka. Obrończyni tytułu na drodze Naomi Osaki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Naomi Osaka, Katie Boulter oraz Suzan Lamens to zawodniczki, które udanie otworzyły tegoroczną edycję Japan Women’s Open Tennis. Największą niespodziankę sprawiła reprezentantka Wielkiej Brytanii.

Koniec sezonu 2025 zbliża się wielkimi krokami. Obecnie najlepsze tenisistki świata rywalizują na kontynencie azjatyckim, gdzie w tym tygodniu rozgrywane są dwa turnieje głównego cyklu. W Ningbo rozgrywana jest impreza WTA 500, a w Osace do zgarnięcia za końcowe zwycięstwo jest 250 punktów do rankingu.

Gwiazdą imprezy jest Naomi Osaka, która przed ośmioma laty brała już udział w tej imprezie, rozgrywanej wówczas w Tokio. W tym roku czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa jest najwyżej rozstawiona, a w meczu pierwszej rundy zmierzyła się z grającą dzięki dzikiej karcie rodaczką Wakaną Sonobe. Po pierwszym secie, który przebiegł pod dyktando bardziej utytułowanej Japonki, w drugiej odsłonie mniej znana z reprezentantek Kraju Kwitnącej Wiśni zdołała nawet odebrać serwis podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego. Ostatecznie to Naomi Osaka awansowała do drugiej rundy, gdzie jej rywalką będzie Suzan Lamens.

Holenderka przed dwunastoma miesiącami przybyła do Osaki, aby spróbować swych sił w eliminacjach. Po tym, jak tenisistka z Europy przeszła kwalifikacje, bardzo dobrze radziła sobie również w turnieju głównym. Ostatecznie 57. obecnie rakieta świata nie znalazła w turnieju zawodniczki silniejszej od siebie i sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł mistrzowski w imprezie głównego cyklu.

W tegorocznym meczu pierwszej rundy turnieju głównego obrończyni tytułu w dwóch setach pokonała Emilianę Arango. Oddając Kolumbijce jedynie trzy gemy. Pojedynek o 1/4 finału turnieju będzie drugim spotkaniem obu pań. W 2024 na trawie w holenderskim s’Hertogenbosch lepsza była Japonka.

Na pierwszej rundzie występ w Osace zakończyła Linda Noskowa. Czeszka, która przed niespełna dwoma tygodniami wystąpiła w finale imprezy WTA 1000 w Pekinie, tym razem zakończyła występ już po jednym meczu. Lepszą od tenisistki naszych południowych sąsiadów okazała się Katie Boulter. O miejsce w ćwierćfinale Brytyjka powalczy z Soraną Cirsteą. Rumunka wprawdzie przegrała pierwszą odsłonę meczu z Moyuką Uchijimą.m, jednak w dwóch kolejnych odsłonach zaprezentowała się lepiej od reprezentantki gospodarzy.


Wyniki

Pierwsza runda:

Naomi Osaka (Japonia, 1) – Wakana Sonobe (Japonia) 6:0, 6:4

Katie Boulter (Wielka Brytania) – Linda Noskowa (Czechy, 2) 7:6(3), 6:3

Olga Danilović (Serbia, 6) – Nao Hibino (Japonia) 6:4, 1:6, 6:2

Suzan Lamens (Holandia) – Emiliana Arango (Kolumbia) 6:1, 6:2

Ashlyn Krueger (USA) – Maria Sakkari (Grecja) 2:6, 6:3, 6:4

Sorana Cirstea (Rumunia) – Moyuka Uchijima (Japonia) 2:6, 6:4, 6:2

Olbia. Maks Kaśnikowski odpadł w finale kwalifikacji

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Maks Kaśnikowski przegrał w finale kwalifikacji do Challengera 125 w Olbii z Clementem Taburem 4:6, 2:6. 

Mecz nie rozpoczął się najlepiej dla Kaśnikowskiego. Przegrywał 0:3, ale udało mu się odrobić straty. W dziewiątym gemie miał jedną okazję na 5:4 i serwis na seta, lecz Tabur utrzymał podanie. Niewykorzystana szansa okazała się kluczowa dla losów pierwszej partii. Kaśnikowski przegrał swój serwis i w konsekwencji pierwszego seta 4:6.

Przewaga na korcie w dalszej części meczu była już większa. Kaśnikowski dwukrotnie został przełamany i ani razu nie wypracował sobie sobie break pointa. Najwyżej rozstawiony w kwalifikacjach Tabur pewnie wygrał to spotkanie z wynikiem 6:4, 6:2.

Polski tenisista może jeszcze awansować do turnieju głównego jako „lucky loser”. Aby tak się stało, kilku zawodników musiałoby się wycofać z rywalizacji. W kwalifikacjach gra jeszcze Szymon Kielan, który zagra z Lorenzo Carbonim.


Wyniki

Finał kwalifikacji:

Clement Tabur (Francja, 1) – Maks Kaśnikowski (Polska, 10) – 6:4, 6:2

Ningbo. Magda Linette nie dała rady mistrzyni olimpijskiej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Na pierwszej rundzie występ w turnieju WTA 500 w Ningbo zakończyła Magda Linette. Polska tenisistka w meczu pierwszej rundy przegrała z Belindą Bencic.

Trwa passa przegranych spotkań drugiej rakiety naszego kraju. Poznanianka, która ostatnią rywalkę pokonała podczas sierpniowego turnieju w Cincinnati, w kolejnych czterech występach schodziła pokonana już po meczu otwarcia.

Tą, która znalazła sposób na Magdę Linette równo dwa miesiące od amerykańskiego wygranego pojedynku jest Belinda Bencic. Szwajcarka, która przed kilkoma dniami przegrała w Wuhanie z Igą Świątek, tym razem okazała się lepsza od zawodniczki z Polski.

W pierwszej odsłonie złota medalistka olimpijska odebrała serwis poznanianki już przy pierwszej nadarzającej się okazji i wyszła na prowadzenie 3:0. W kolejnych gemach nie pozwoliła Magdzie Linette nawet się zbliżyć do szansy na odrobienie strat i wygrała tę część meczu 6:3 w ciągu 39 minut.

W drugiej partii piętnasta rakieta świata kontynuowała serię wygranych gemów co, która zakończyła się przy wyniku 6:3, 4:0. Poznanianka wprawdzie nie wykorzystała okazji by przełamać podanie Bencic, ale przed zmianą stron wygrała pierwszego gema w tej części spotkania. Nie zmieniło to jednak obrazu gry. Wprawdzie turniejowa szóstka nie wygrywała swych gemów serwisowych tak łatwo jak na początku spotkania. Jednak Linette wciąż nie była wstanie uzyskać przełamania. I to nie zmieniło się już do końca spotkania, które reprezentantka Szwajcarii zakończyła przy pierwszej piłce meczowej.


Wyniki

Pierwsza runda:

Belinda Bencic (Szwajcaria, 6) – Magda Linette (Polska) 6:3, 6:2

Świątek i Hurkacz potwierdzili udział w United Cup 2026

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Eastnews

Reprezentacja Polski jako pierwsza ogłosiła swój udział w United Cup 2026, dzięki czemu zainaugurują tenisowy sezon już w pierwszym tygodniu stycznia. Na czele drużyny staną Iga Świątek i Hubert Hurkacz.

United Cup to stosunkowo młody, ale wyjątkowy turniej. Łączy zawodników i zawodniczki w drużynowej rywalizacji o punkty rankingowe ATP i WTA. Każde spotkanie to trzy pojedynki – singiel kobiet, singiel mężczyzn i mikst – dzięki czemu o sukcesie decyduje zgranie całego zespołu, a nie tylko indywidualne umiejętności. W 2026 roku impreza potrwa od 2 do 11 stycznia, a rozgrywki odbędą się w Perth i Sydney.

Polska po raz czwarty wystąpi w United Cup. Rok temu biało-czerwoni dotarli aż do finału, w którym ulegli reprezentacji Stanów Zjednoczonych 0:2.

– To wyjątkowy turniej – gramy razem, wspieramy się i walczymy dla drużyny. To zupełnie inne emocje niż w singlu – mówiła Świątek po finale w Sydney w 2025 roku.

Rywalizacja toczy się o coś więcej niż trofeum. W puli nagród jest rekordowe siedemnaście milionów dolarów australijskich oraz 500 punktów rankingowych ATP i WTA dla zwycięzców. Format turnieju obejmuje 18 zespołów podzielonych na 6 grup, z których zwycięzcy awansują do ćwierćfinałów. Finał odbędzie się 11 stycznia 2026 roku w Ken Rosewall Arena w Sydney.

Już niedługo poznamy kolejne państwa, które wezmą udział w turnieju, oraz ich przedstawicieli. Solidny skład w tym roku może mieć Australia z Alexem de Minaurem na czele. Gospodarze mogą pokusić się o zwycięstwo na swojej ziemi.

Ranking ATP. Wielki awans Valentina Vacherota

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W poniedziałek opublikowano aktualizację rankingu ATP. Swoje pozycje znacząco poprawili bohaterowie z Szanghaju.

Turniej w Chinach miał rangę Masters 1000i przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcia. Po tytuł sięgnął Monakijczyk Valentin Vacherot, który dzięki temu awansował na czterdzieste miejsce zestawienia najlepszych. Jest to oczywiście najwyższa lokata w karierze 26-latka, który poprzednio zajmował miejsce poza pierwszą dwusetką.

Zadowolony może być również jego finałowy rywal – Arthur Rinderknech. Francuz został 28. rakietą świata, co oznacza, że poprawił się aż o 26 lokat.

W górę klasyfikacji powędrował także półfinalista z Szanghaju – Daniił Miedwiediew. Rosjanin ma za sobą kiepski sezon, ale udało mu się wspiąć na miejsce numer 14.

Kilka ciekawych nazwisk możemy zobaczyć w piątej dziesiątce rankingu. Na 46. pozycji znalazł się Nuno Borges (awans o pięć „oczek”) zaś tuż za nim są Lorenzo Sonego oraz Alexei Popyrin, który stracił aż osiem lokat.

Ze swoich wyników mogą być zadowoleni dwaj Francuzi – Arthur Cazaux jest 58. a Valentin Royer 70. Są to najlepsze notowania w historii obu zawodników.

Niestety – mimo niezłego wyniku w Szanghaju – dziewięć miejsc stracił Kamil Majchrzak. Nasz najlepszy tenisista jest 75. a Hubert Hurkacz 78.

Liderem rankingu pozostaje Carlos Alcaraz. Hiszpan prowadzi także w zestawieniu Race, na którego trzecie miejsce awansował Novak Dźoković. Obu graczy rozdziela w tej klasyfikacji Jannik Sinner, zaś ósme miejsce, ważne w kontekście Finałów ATP, zajmuje inny Włoch – Lorenzo Musetti.

 

WTA Ranking. Iga Świątek odrobiła część strat do Aryny Sabalenki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek z nieco mniejszą stratą do Aryny Sabalenki w rankingu WTA. Najnowsze notowanie najlepszych tenisistek świata opublikowano po zakończeniu rywalizacji podczas turnieju WTA 1000 w Wuhanie.

Za nami ostatnia w sezonie impreza rangi „1000”. Tytułu mistrzowskiego nie obroniła trzykrotna mistrzyni, która tegoroczny występ zakończyła na 1/2 finału. To sprawiło, że z konta Aryny Sabalenki odpisano 610 punktów. Do ćwierćfinału w swym debiucie w tej imprezie dotarła Iga Świątek co sprawiło, że na konto Polki powędrowało 215 „oczek”. Tym samym obecnie różnica między pierwszą i drugą rakietą świata wynosi 1632 punkty. Podium uzupełnia triumfatorka z Wuhanu – Coco Gauff. Z top 10 za to wypadła zeszłoroczna finalistka. Qinwen Zheng.

Punktów za zeszłoroczne występ w ostatniej imprezie rangi WTA 1000 w sezonie nie obroniły również Magdalena Fręch oraz Magda Linette. Łodzianka, która tym razem występ zakończyła na trzeciej rundzie, spadła o dziesięć pozycji na miejsce 63. Z kolei tenisistka z Wielkopolski odpadła już po pierwszym meczu co przyniosło efekt w postaci spadku o szesnaście lokat na pozycję 56.

W tym tygodniu najlepsze tenisistki świata rywalizują o rankingowe punkty podczas turnieju WTA 500 w Ningbo oraz WTA 250 w Osace. W tym pierwszym turnieju zobaczymy Magdę Linette.