Six Kings Slam. Fritz i Sinner z pewnymi zwycięstwami i awansem do półfinału

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Peter Figura

Pomimo napiętego harmonogramu, szóstka najlepszych tenisistów znalazła czas, aby przylecieć do Rijadu i wziąć udział w pokazowym turnieju o nazwie Six Kings Slam. To już druga edycja tej imprezy. W ćwierćfinałowych starciach Taylor Fritz po raz kolejny pokonał Alexandra Zvereva, a Jannik Sinner bez problemów uporał się ze Stefanosem Tsitsipasem.

Od ponad roku Alexander Zverev nie może znaleźć sposobu, aby wygrać z Taylorem Fritzem. Ostatnie jego zwycięstwo miało miejsce podczas ATP Masters 1000 w Rzymie. Od tego czasu Niemiec pozostaje bezradny w konfrontacji z Amerykaninem. W meczu ćwierćfinałowym nie było inaczej. Fritz od początku dominował i szybko wyszedł na prowadzenie. Zverev próbował odrobić straty, w siódmym gemie miał nawet trzy break pointy. Mimo wszystko Kalifornijczyk nie dał mu nadziei na więcej i triumfował w pierwszym secie.

Druga partia bardzo przypominała tą poprzednią. Tylko jedno przełamanie wystarczyło, aby Fritz zapewnił sobie zwycięstwo w secie i w całym meczu. Niemiec nie miał szans z tak dysponowanym Amerykaninem. Po dokładnie godzinie gry Fritz znalazł się w półfinale. W nim zmierzy się z Carlosem Alcarazem, który nie musiał rozgrywać spotkania ćwierćfinałowego.

W drugim meczu obrońca tytułu sprzed roku Jannik Sinner podjął Stefanosa Tsitsipasa. Grek wskoczył w miejsce Jacka Drapera, który przedwcześnie zakończył sezon. Tenisista próbował postawić się Sinnerowi, ale początek spotkania nie poszedł po jego myśli. Włoch wygrał pięć gemów z rzędu. Tsitsipas był bezradny, chociaż w szóstym gemie udało mu się przełamać podanie Sinnera. To jednak nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z wiceliderem rankingu.

Druga partia rozpoczęła się od prowadzenia Włocha, który wygrywał 3:0. Tsitsipas odrobił część strat, jednak nie było go stać na więcej. Tym samym Jannik Sinner zameldował się w półfinale. O finał powalczy z Novakiem Dźokoviciem.

Turniej Six Kings Slam odbywa się w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej i potrwa do soboty. Każdy z tenisistów dostanie 1,5 mln dolarów za udział. Triumfator imprezy wyjedzie bogatszy o sześć milionów dolarów. Turniej po raz pierwszy jest pokazywany na platformie streamingowej Netflix.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Taylor Fritz (Stany Zjednoczone) – Alexander Zverev (Niemcy) – 6:3, 6:4

Jannik Sinner (Włochy) – Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 6:2, 6:3

Bruksela. Piotr Matuszewski odpadł z rywalizacji deblowej w ćwierćfinale

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Peter Figura

Pomimo walki, nie zobaczymy Piotra Matuszewskiego w półfinale gry podwójnej turnieju ATP 250 w Brukseli. Para Benjamin Bonzi/Pierre-Hugues Herbert pokonała reprezentanta Polski i Bośniaka Damira Dżumhura 7:5, 6:1 w ćwierćfinale. 

Mecz od początku miał wyrównany charakter. Obie pary szybko i bez problemów wygrywały swoje gemy serwisowe i nic nie wskazywało na zmianę tej sytuacji. W jedenastym gemie Dżumhur i Matuszewski mieli trzy szanse na objęcie prowadzenia, jednak Francuzi nie pozwolili im na to. Chwilę później to Bośniak i Polak musieli bronić break-pointów, które zarówno były piłkami setowymi. Jedną z nich wybronili, jednak drugiej nie dali rady. Tym samym francuski duet po raz pierwszy przełamał podanie rywali i wyszedł na prowadzenie w meczu.

W drugiej partii reprezentanci Francji zaczęli dominować na korcie. Zdobyli przewagę po dwóch gemach i stale ją powiększali. Jedynie Polakowi udało się raz utrzymać podanie i to był jedyny wygrany gem przez bośniacko-polską parę w tym secie. Francuzi świetnie serwowali, a Dżumhur i Matuszewski nie potrafili znaleźć sposobu na ich grę. Nie udało im się odrobić strat i w rezultacie pożegnali się z turniejem.


Wyniki

Ćwierćfinał gry podwójnej:

Benjamin Bonzi, Pierre-Hugues Herbert (Francja, Francja) – Damir Dżumhur, Piotr Matuszewski (Bośnia i Hercegowina, Polska) – 7:5, 6:1

Osaka. Naomi Osaka pokonała Suzan Lamens

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Naomi Osaka powalczy o 1/2 finału turnieju WTA 250 w Osace. W gronie ćwierćfinalistek nie znalazła się z kolei Katie Boulter, którą pokonała Sorana Cirstea.

W cieniu turnieju WTA 500, gdzie w gronie uczestniczek są trzy tenisistki rywalizujące o kończący sezon WTA Finals, w japońskiej Osace zawodniczki rywalizują o 250 punktów do rankingu WTA, które otrzyma najlepsza zawodniczka Japan Open 2025.

Największą gwiazdą rozgrywanego w tym tygodniu turnieju WTA 250 jest Naomi Osaka. Japonka, która w turnieju jest najwyżej rozstawioną zawodniczką, w meczu drugiej rundy spotkała się z Suzan Lamens. Holenderka przed rokiem rozpoczynając zmagania od eliminacji, dotarła do finału turnieju głównego, w którym zwyciężyła, sięgając po tytuł mistrzowski. W tym roku zawodniczka z Europy nie powtórzy sukcesu sprzed dwunastu miesięcy, bo lepszą od niej okazała się właśnie podopieczna Tomasza Wiktorowskiego.

Przeszkodzi jej w tym nie zdoła Katie Boulter. Brytyjka, która w meczu otwarcia sprawiła niespodziankę, pokonując rozstawioną z numerem drugim Lindę Noskową, w meczu o ćwierćfinał musiała uznać wyższość Sorany Cirstei.


Wyniki

Druga runda:

Naomi Osaka (Japonia, 1) – Suzan Lamens (Holandia) 7:6(6), 3:6, 6:2

Olga Danilović (USA, 6) – Ashlyn Krueger (USA) 6:4, 6:4

Jaqueline Cristian (Rumunia) – Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania, 8) 0:6, 6:4, 6:2

Sorana Cirstea (Rumunia) – Katie Boulter (Wielka Brytania) 6:3, 6:1

Ningbo. Mirra Andriejewa zatrzymana przez pierwszą rywalkę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Porażka Mirry Andriejewej z Lin Zhu to największa niespodzianka środowych spotkań drugiej rundy turnieju WTA 500 w Ningbo. Do 1/4 finału awansowały za to Belinda Bencic oraz Diana Shnaider.

Niespełna trzy tygodnie pozostały do kończących sezon WTA Finals, które 1 listopada wystartują w Rijadzie. Pewnych udziału w turnieju jest już sześć zawodniczek, a pozostałe dwa bilety do Emiratów rywalizują trzy zawodniczki. Wśród nich jest Mirra Andriejewa, która podczas rozgrywanej w tym tygodniu imprezy w chińskim Ningbo została najwyżej rozstawiona.

Jednak wystepu w przedostatniej imprezie sezonu tej rangi zawodniczka ze wschodu Europy nie bedzie miło wspominać. Szósta obecnie rakieta świata wprawdzie wygrała seta otwarcia w meczu przeciwko Lin Zhu. Jednak w dwóch kolejnych partiach lepsza okazała się reprezentantka gospodarzy.

W czwartek o pierwsze zwycięstwo w tegorocznej edycji turnieju w Ningbo powalczą dwie pozostałe zawodniczki walczące o wyjazd do Rijadu – Jelena Rybakina oraz Jasmine Paolini. Włoszka zna za to już zawodniczkę z którą przyjdzie jej się zmierzyć, gdy w meczu drugiej rundy pokona Weronikę Kudermetową. Tą będzie Belinda Bencic. Szwajcarka, która w pierwszej rundzie pokonała Magdę Linette, w środowym pojedynku o ćwierćfinał po trzysetowym pojedynku uporała się z Julią Starodubcewą.

Z kolei pierwszą rywalką Jeleny Rybakiny w Ningbo Open 2025 będzie Ajla Tomljanović. Australijka w dwóch setach odprawiła Zeynep Sonmez.


Wyniki

Druga runda:

Lin Zhu (Chiny) – Mirra Andriejewa (1) 4:6, 6:3, 6:2

Belinda Bencic (Szwajcaria, 6) – Julia Starodubcewa (Ukraina) 5:7, 6:4, 7:5

Diana Shnaider (7) – Karolina Muchowa (Czechy)

Ajla Tomljanovic (Australia) – Zeynep Sonmez (Turcja) 7:6(6), 6:3

Sztokholm. Zażarty bój w drugiej rundzie. Kamil Majchrzak minimalnie słabszy od Sebastiana Kordy

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Kamil Majchrzak i Sebastian Korda zapewnili kibicom trzymające w napięciu widowisko. Jednak w drugiej rundzie turnieju ATP 250 w Sztokholmie lepszy okazał się Amerykanin, pokonując Polaka 6:4, 4:6, 7:5.

Mecz od początku stał na wysokim poziomie. Majchrzak utrzymywał się w wymianach, a także skutecznie zmieniał rytm dzięki slajsom i dropshotom. Choć poziom był wyrównany, żaden z nich nie wywalczyć szansy na przełamanie. Zmieniło się to w siódmym gemie, kiedy to Korda wykorzystał czwartego break pointa. Majchrzak nie grał źle, jednak Amerykanin potrafił go zaskoczyć lepszym i mocniejszym uderzeniem. Na pocieszenie zagranie dnia powędrowało do Polaka, który odegrał kończącą piłkę między nogami. W dziesiątym gemie pojawiły się szanse na powrót do seta, lecz Korda wyszedł z opresji i wygrał 6:4.

W drugim secie przy stanie 3:2 Majchrzak miał cztery break pointy na przełamanie Kordy, jednak ponownie pokazał, że świetnie radzi sobie pod presją. Najlepszy polski tenisista musiał bronić się przed utratą podania dwukrotnie. W dziesiątym gemie Majchrzak wreszcie przełamał Kordę i to do zera. Tym samym drugi set powędrował na jego konto.

Kilka kryzysowych momentów miał Polak, który za każdym razem wychodził z tarapatów dzięki serwisowi. Wymiany były przyjemne dla oka, a Korda i Majchrzak nie schodzili z wysokiego poziomu. W końcówce to jednak Amerykanin prezentował się lepiej. W jedenastym gemie po kapitalnym returnie po linii wywalczył decydujące przełamanie. Nie miał problemu z zakończeniem spotkania i to on awansował do ćwierćfinału.

To było drugie spotkanie Kamila Majchrzaka z Sebastianem Kordą i odniósł drugą porażkę. Poprzednio obaj panowie spotkali się w Winston-Salem, gdzie również rozegrali trzysetowy mecz. W ćwierćfinale Korda może zagrać z Marinem Ciliciem lub rozstawionym z numerem drugim Casperem Ruudem.


Wyniki

Druga runda singla:

Sebastian Korda (USA) – Kamil Majchrzak (Polska) – 6:4, 4:6, 7:5

Olbia. Szymon Kielan i Filip Pieczonka wygrywają po przerwie

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Szymon Kielan i Filip Pieczonka połączyli siły w deblu po miesięcznej przerwie. Polscy tenisiści awansowali do ćwierćfinału debla Challengera 125 w Olbii po pokonaniu włoskiej pary Pierluigi Basile/Alberto Caniato 6:3, 6:4.

Z powodu nieustających opadów deszczu rywalizację przeniesiono do hali. W pierwszym secie Kielan i Pieczonka pokonali Włochów 6:3 z przewagą dwóch przełamań. Startujący z „dziką kartą” Basile i Caniato długo stawiali opór polskim tenisistom. Ostatecznie musieli uznać ich wyższość, gdy w dziesiątym gemie stracili podanie.

W ćwierćfinale rywalami Szymona Kielana i Filipa Pieczonki będą Inigo Cervantes i Daniel Cukierman, którzy w Olbii są rozstawieni z numerem czwartym.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

S. Kielan, F. Pieczonka (Polska, Polska) – P. Basile, A. Caniato (Włochy, Włochy, WC) – 6:3, 6:4

Technika, mental i strategia – sekrety skuteczności czołowych Polaków w sezonie 2025

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Sezon 2025 w polskim tenisie dobitnie pokazał, że wyniki biorą się z trzech elementów: solidnej techniki, odporności psychicznej i jasnego planu gry. Iga Świątek sięgnęła po trzy trofea – Wimbledon, Cincinnati (WTA 1000) i Seul – a jej bilans 59-14 potwierdza stabilną formę na różnych nawierzchniach. Równolegle reprezentacja Polski dotarła do finału United Cup, co pokazuje, że zaplecze kadry działa i jest gotowe na rywalizację z czołówką.

 

Filary sukcesu Igi Świątek

 

Iga Świątek należy do zawodniczek, dla których technika nie jest pustym frazesem. Codziennie szlifuje nawyki i wzmacnia mocne strony, by utrzymywać stabilne wyniki nawet w najtrudniejszych momentach. Jej forhend z ciężką rotacją otwiera kąty, a praca nóg – krótkie, rytmiczne kroki i szybkie dojście do piłki – pozwala pchać wymianę w głąb kortu nawet z defensywy. Przełożenie tego stylu na trawę przyniosło w tym roku pierwszy triumf w Wimbledonie, co pokazuje, że fundamenty (kontakt z piłką przed ciałem, kontrola zamachu, pewny drugi serwis) działają na każdej nawierzchni. Najlepszym miernikiem jakości jej gry pozostaje powtarzalność wzorców ruchu i decyzji na korcie.

 

Zarządzanie kalendarzem i ochrona zdrowia

 

W 2025 roku Iga Świątek odważnie zarządzała kalendarzem startów. Mówiła wprost, że przy tak długim sezonie rozważa pomijanie części „obowiązkowych” turniejów, bo zdrowie i przygotowanie do kluczowych tygodni są ważniejsze niż sama liczba startów. Ten przekaz szczególnie wybrzmiał podczas azjatyckiej części sezonu i wpisał się w dyskusję o przeciążeniach oraz realnej ochronie zawodniczek. To nie bunt, lecz profesjonalna profilaktyka – w służbie jakości gry w najważniejszych momentach roku.

 

Taktyka drużynowa i współpraca w reprezentacji

 

Równie klarowna była strategia w rywalizacji drużynowej. Reprezentacja Polski dotarła do finału United Cup, po drodze pokonując m.in. Wielką Brytanię. W półfinale Iga Świątek wygrała z Jeleną Rybakiną w dwóch setach. W finale lepsze okazały się Stany Zjednoczone, ale przebieg turnieju podkreślił siłę polskich schematów gry: nacisk na return w singlu oraz zaplanowane zagrania w mikście (pierwszy krok do siatki, czytanie kierunków). To była droga bez przypadkowości – z planem A i gotowym planem B.

 

Wpływ sukcesów na popularność tenisa i zakłady online

 

Sukcesy Igi Świątek i innych polskich zawodników przekładają się na wzrost popularności tenisa, a ta z kolei – na większe zainteresowanie zakładami sportowymi oraz towarzyszącymi im grami hazardowymi online, oferowanymi na wielu stronach. Wybór legalnego operatora, posiadającego ważne zezwolenie, oraz rozsądne zarządzanie budżetem to podstawy bezpiecznej gry.

Osoby, które chcą grać online odpowiedzialnie i bezpiecznie, powinny wybrać kasyno online z renomowaną licencją. Decyzje warto podejmować na podstawie wiarygodnych materiałów informacyjnych, oferujące legalne i  wyplacalne kasyna online oraz opinii innych graczy, a nawet wtedy — ostrożnie i w granicach własnych możliwości.

 

Przepis Huberta Hurkacza i siła doubla

 

Hubert Hurkacz prezentuje inny przepis na skuteczność: „pierwszy serwis plus pierwsze uderzenie”. W tym sezonie należał do topowych „armat”, notując średnio około 9,9 asa na mecz, co skraca wymiany i daje darmowe punkty. Równocześnie sezon był poszarpany kontuzjami. Rytm startów przerwały:

– Wycofanie z Wimbledonu z powodu podrażnienia błony maziowej.

– Decyzja o wcześniejszym zamknięciu sezonu (bilans 15-11, spadek w okolice miejsc 60-70).

 

Nie brakowało jednak jakościowych tygodni – jak finał w Genewie, gdzie lepszy okazał się Novak Djoković. Dla Huberta Hurkacza kluczem pozostaje zdrowie. Gdy jest w pełni gotów, jego serwis to broń światowej klasy.

W cieniu singlowych nagłówków siłą polskiego tenisa pozostaje double. Jan Zieliński to wzór poruszania się przy siatce: celny split step, krótkie dojścia i zamykanie przestrzeni wolejem. Po dwóch wielkoszlemowych tytułach mikstowych w 2024 roku (Australian Open i Wimbledon) utrzymał mocną pozycję w turze.

Na koniec września 2025 roku zajmował okolice 44. miejsca w rankingu doublowym. Te doświadczenia procentują nie tylko w ATP, ale także w rozgrywkach drużynowych i w mikście – tam, gdzie automatyzmy i komunikacja decydują o punktach granicznych.

 

Stały element Magdy Linette

 

Kolejną gwiazdą polskiego tenisa jest Magda Linette. Przez większość roku oscylowała w okolicach 30.-40. miejsca i w tygodniu kończącym się 6 października była 40. rakietą świata (bilans sezonu 21-23). Jednocześnie potrafiła wygrywać mecze z wyżej notowanymi rywalkami: ograła m.in. Jessicę Pegulę w Cincinnati, a wcześniej sprawiła niespodziankę, eliminując Coco Gauff w Miami. Te sukcesy nie były przypadkiem, lecz efektem realizacji prostego planu, który obejmował wysoki procent pierwszego podania, odważne wyjścia po linii i unikanie jałowych crossów w pół kortu.

 

Podsumowanie – trzy filary polskiego sukcesu

 

Co więc jest wspólnym mianownikiem gry Igi Świątek, Huberta Hurkacza, Jana Zielińskiego i Magdy Linette? Odpowiedź jest oczywista: powtarzalność specyficznych kroków, ułożonych w dobrze wypracowaną sekwencję, oraz rozsądne planowanie obciążeń. Iga Świątek dba o czystość ustawienia do forhendu i returnu, Hubert Hurkacz pilnuje procentu pierwszego podania i pierwszego kroku po serwisie, Jan Zieliński czyta kierunki i „zamyka” siatkę, a Magda Linette upraszcza wybory w punktach granicznych. Sezon 2025 pokazał więc, że technika, mental i strategia to realne, policzalne przewagi na tablicy wyników.

Największe Wygrane Polskich Tenisistów w Kasynach – Kto Zyskał Najwięcej?

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Świat sportu i kasyn coraz częściej się przenika. Polscy tenisiści, którzy znani są z odwagi na korcie, nierzadko próbują szczęścia również przy grach hazardowych. Historie ich wygranych pokazują, że niektórzy z nich potrafili przełożyć zimną krew z meczu na stoły pokerowe czy automaty. Dla kibiców to temat fascynujący, bo łączy sportowe emocje z dreszczem ryzyka.

 

Gdzie szukać informacji o największych wygranych?

 

Wielu fanów zastanawia się, gdzie można znaleźć rzetelne źródła na temat sukcesów tenisistów w grach hazardowych. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wiarygodnych platformach, warto sprawdzić stronę Najboljšeigralnice, gdzie publikowane są szczegółowe recenzje przygotowane przez ekspertów. To dobre miejsce, by porównać oferty kasyn i ocenić, które z nich faktycznie zasługują na zaufanie.

Dzięki takim serwisom kibice i gracze mogą szybko sprawdzić, gdzie grają zawodnicy, jakie kwoty udało im się wygrać i które kasyna oferują najlepsze warunki. To pozwala lepiej zrozumieć drugą stronę życia znanych sportowców, którzy poza kortem szukają emocji przy grach hazardowych.

 

Historie wygranych – fakty i ciekawostki

 

Niektórzy polscy zawodnicy traktują kasyna jedynie jako rozrywkę, ale zdarzają się sytuacje, w których wygrane sięgają naprawdę dużych kwot. Automaty, turnieje pokerowe i ruletka to najczęstsze wybory tenisistów.

Warto podkreślić, że nie każdy sukces był dziełem przypadku. Wielu z nich uczyło się zasad gier, analizowało strategie i dopiero wtedy próbowało swoich sił. Niektórzy sportowcy, przyzwyczajeni do presji i rywalizacji, potrafili wykorzystać swoje umiejętności także poza kortem.

 

Popularne kasyna wśród sportowców

 

Rynek hazardowy jest pełen różnych platform, ale nie wszystkie oferują to samo. Część z nich kusi wysokimi bonusami, inne przyciągają prostotą obsługi lub szybkimi wypłatami. Wśród miejsc, o których najczęściej mówi się w kontekście tenisistów, znajduje się Lamabet. To kasyno online zdobyło popularność dzięki przejrzystym warunkom i różnorodnym promocjom, które doceniają także zawodowi sportowcy.

Jednak warto pamiętać, że niezależnie od renomy kasyna, sukces zależy głównie od rozsądnego podejścia gracza. Fani często podkreślają, że odpowiedzialna gra to podstawa, nawet jeśli mówimy o milionowych wygranych.

 

Najważniejsze lekcje z historii wygranych

 

Opowieści o wygranych tenisistów to nie tylko anegdoty, którymi można pochwalić się w wywiadach czy mediach społecznościowych. To także źródło cennych wskazówek dla każdego, kto chce spróbować swoich sił w kasynach online. Historie te pokazują, że sukces w grach hazardowych nie zawsze jest czystym przypadkiem – często stoi za nim konkretne podejście i odpowiednia strategia. Oto, co można z nich wynieść:

– Wygrane często są efektem cierpliwości i strategii, a nie tylko szczęścia

– Odpowiedzialne zarządzanie budżetem jest kluczowe

– Znajomość zasad gier znacząco zwiększa szanse na sukces

– Wybór zaufanego kasyna decyduje o bezpieczeństwie środków

– Hazard powinien być formą rozrywki, a nie sposobem na życie

 

Dzięki tym zasadom łatwiej zrozumieć, dlaczego niektórzy zawodnicy potrafili odnieść naprawdę duże sukcesy. Ich podejście różni się od osób, które grają wyłącznie dla chwili zabawy. Widać, że cierpliwość, kontrola emocji i odpowiedzialne podejście do gry mają bezpośrednie przełożenie na wyniki. Z kolei ci, którzy traktują kasyna wyłącznie jako odskocznię od sportu, najczęściej skupiają się na krótkotrwałej rozrywce, nie na długofalowych efektach.

 

Co przyciąga tenisistów do kasyn?

 

Wielu sportowców szuka emocji poza kortem. Kasyna dają im możliwość rywalizacji w innym środowisku, gdzie presja jest równie duża, ale zasady gry są zupełnie inne. Dla niektórych jest to forma relaksu, dla innych okazja do sprawdzenia własnych umiejętności w strategii i psychologii gry.

Warto też dodać, że dla części tenisistów kasyna online są wygodniejsze niż tradycyjne. Mogą grać z dowolnego miejsca na świecie, bez konieczności podróżowania do fizycznych lokali. To rozwiązanie szczególnie doceniane w czasie intensywnych turniejów, kiedy grafik sportowca jest napięty.

Sztokholm. Jan Zieliński i Adam Pavlasek lepsi od Amerykanów

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Jan Zieliński i Adam Pavlasek awansowali do ćwierćfinału debla turnieju ATP 250 w Sztokholmie. Po ciekawym meczu polsko-czeska para pokonała Amerykanów – Roberta Casha i Jamesa Tracy’ego 6:4, 7:6(12).

W pierwszym secie Zieliński i Pavlasek stracili podanie jako pierwsi w trzecim gemie. Prowadzenie rywali mogło być jeszcze wyższe, gdy wykorzystali jedną z trzech okazji na 4:1 z podwójnym przełamaniem. Polak i Czech rozpoczęli udaną pogoń od stanu 2:4, wygrali cztery kolejne gemy i w efekcie seta wynikiem 6:4.

Druga partia rozpoczęła się podobnie – od przegranego serwisu przez polsko-czeską parę. Podobnie jak w poprzednim secie odrobili straty. Byli bliscy zwycięstwa w dwóch setach, gdy pojawiły się dwa break pointy na 5:3, lecz serwis utrzymali Amerykanie. Doszło do tie-breaka, w którym mnóstwo szans na wyrównanie mieli Cash i Tracy. Nie pomógł nawet przywilej serwisu na seta, a Zieliński i Pavlasek zawsze znajdowali sposób na obronę piłki setowej. Łącznie Amerykanie mieli aż siedem setboli, a Polak z Czechem wypracowali sobie pierwszą piłkę meczową dopiero po czwartej zmianie stron, przy stanie 12:12. Ostatecznie niepotrzebne były kolejne, ponieważ pięknym, kończącym lobem popisał się Zieliński. Ich kolejnymi rywalami w ćwierćfinale będą Francisco Cabral i Lucas Miedler.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

A. Pavlasek, J. Zieliński (Czechy, Polska) – R. Cash, J. Tracy (USA, USA) – 6:4, 7:6(12)

Koniec sezonu dla Magdy Linette

/ Hanna Pałuska , źródło: https://www.instagram.com/magdalinette/, foto: East News

Polska tenisistka nie pojawi się już na kortach w tym sezonie. Za pośrednictwem mediów społecznościowych umieściła wpis, w którym informuje o zakończeniu występów w tym roku. 

Tak jak inne zawodniczki w ostatnim czasie, Magda Linette także postanowiła zrobić sobie dłuższą przerwę od rozgrywek. Powiadomiła o tym swoich fanów na portalu Instagram.

I to byłoby na tyle. Kończę i zapisuję kolejny sezon w pamięci. Dużo się ostatnio mówi o intensywności, o kalendarzu, o presji. Ale ja coraz częściej staram się też myśleć o wdzięczności. Żeby każdy start, każdy lot, każdy mecz traktować nie tylko jak obowiązek, ale przywilej. Z każdym rokiem coraz bardziej rozumiem, że siła nie zawsze oznacza tempo. Że mam prawo być zmęczona. Moja lekcja na najbliższe tygodnie – umiejętność powiedzenia sobie: „teraz odpocznę”. I zrobienia tego bez poczucia winy. Uda się? Wracam do domu. Do ludzi, którzy przypominają mi, kim jestem, gdy nie trzymam rakiety w dłoni. Bo tylko wtedy mogę znów zatęsknić za kortem, za rywalizacją, za tym wszystkim, co w tym sporcie najpiękniejsze. – wyznała tenisistka.

Pomimo kilku dobrych wyników, Poznanianka nie zaliczy tego sezonu do najbardziej udanych. Ostatnie spotkanie wygrała w połowie sierpnia w Cincinnati. Po tym przegrała sześć meczów z rzędu. Jej końcowym przystankiem był turniej WTA 500 w Ningbo, gdzie została pokonana przez Belindę Bencić w pierwszej rundzie. Mimo wszystko Linette może być zadowolona ze startu w Miami Open, gdzie pokonała Coco Gauff i dotarła do ćwierćfinału oraz z występu w Nottingham. Tam osiągnęła półfinał.