Siostry Lincer zrezygnowały z gry dla Polski

/ Hanna Pałuska , źródło: https://polski-tenis.pl, foto: Peter Figura

Olivia i Karolina Lincer grały dla Polski przez ponad trzy lata. Mimo wszystko zawodniczki zdecydowały się ponownie reprezentować Stany Zjednoczone. 

Siostry Lincer dorastały w Stanach Zjednoczonych, chociaż ich rodzice mają polskie pochodzenie. Ojciec, Maciej Lincer, przybył za ocean w 1997 roku — początkowo w celach turystycznych. Z czasem pozostał tam na dobre, a w Connecticut założył akademię tenisową. Została ona doceniona i wyróżniona przez amerykańską federację jako jeden z najlepszych klubów halowych w Stanach. To właśnie tam tenisistki miały szansę rozwijać się sportowo w otoczeniu amerykańskiego systemu tenisowego.

W marcu 2022 roku Olivia, jeszcze jako juniorka, zdecydowała się reprezentować Polskę. Dzięki temu występowała w biało-czerwonych barwach przez ponad trzy lata. W tamtym okresie jej aktywność tenisowa łączyła się z nauką na uczelni w Ameryce — dobre stypendium umożliwiało starty w turniejach ITF w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Niedawno jednak nastąpiło odwrócenie decyzji: ITF już zmieniło narodowość sióstr na USA, a WTA prawdopodobnie uczyni to w najbliższych dniach.

Próbuję dzieci wychowywać tak, aby rozumiały, że zawsze jest inne miejsce od tego, w którym nikt cię nie zauważa i nie rozumie twojej wartości. Trzeba zmieniać otoczenie, aby być wśród tych którzy cię doceniają i wspierają. Polska w tym momencie takim miejscem nie jest. Dziękuję kibicom i czytelnikom portalu, którzy zawsze pozytywnie komentowali nasze poczynania. Niestety, nie dało się tego odczuć ze strony PZT – wyznał Maciej Lincer dla portalu Polski Tenis.

Olivię Lincer przez wiele miesięcy można zobaczyć podczas turniejów rangi ITF w Stanach Zjednoczonych. Zawodniczka bierze udział zarówno w rywalizacji singlowej, jak i w deblowej. Obecnie zajmuje 425. miejsce w rankingu WTA. Młodsza z sióstr, Karolina, plasuje się na 1302. pozycji.

Bruksela. Felix Auger-Aliassime wrócił na tron w Belgii

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Peter Figura

Finał turnieju ATP 250 w Brukseli był zacięty, jednak zwycięzca mógł być tylko jeden. Felix Auger-Aliassime wykorzystał swoją szansę i pokonał Czecha Jiriego Leheckę 7:6(2), 6:7(6), 6:2. Tym samym Kanadyjczyk ponownie triumfował w belgijskim turnieju i przeszedł do historii. Wcześniej udało mu się go wygrać w 2022 roku, kiedy był rozgrywany jeszcze w Antwerpii. 

Pierwszy set należał do wyrównanych i ciężko było wyłonić faworyta. Zarówno Kanadyjczyk, jak i Czech utrzymywali swoje podania. Nie dawało się wypracować stałej przewagi. O losach partii zadecydował tie-break, w którym dominował Auger-Aliassime. Wykorzystywał mocne zagrania i agresywne uderzenia. Ostatecznie stracił w nim jedynie dwa punkty.

Drugi set bardzo przypominał ten poprzedni – w całym secie aż do tie-breaka nie było przełamania. Zawodnicy kładli duży nacisk na serwis, co widać w statystykach – 17 asów po stronie Kanadyjczyka, 10 po stronie Czecha. W tie-breaku Lehecka obronił dwie piłki meczowe i doprowadził do wyrównania w setach.

Mogło się wydawać, że wygrana partia da reprezentantowi Czech nadzieję na końcowe zwycięstwo, jednak Auger-Aliassime nie poddał się. Kanadyjczyk narzucił mocne tempo i wykorzystał słabości Lehecki przy serwisie. Zdecydowanie kontrolował sytuację, kilka przełamań ustawiło mecz na jego korzyść. Utrzymał przewagę do końca i mógł cieszyć się z końcowego zwycięstwa.

Dla Augera-Aliassime jest to trzeci tytuł w tym sezonie i ósmy w całej karierze. Wygrana w Brukseli wzmocniła jego szanse na kwalifikację do turnieju w Turynie. Obecnie znajduje się na 9. miejscu w klasyfikacji ,,Live Race to Turin”.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 2) – Jiri Lehecka (Czechy, 3) – 7:6(2), 6:7(6), 6:2

Ałmaty. Daniił Miedwiediew przełamał złą passę i sięgnął po tytuł

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Eastnews

29-letni tenisista, były lider światowego rankingu, zdobył tytuł Almaty Open 2025, pokonując w emocjonującym finale Francuza Corentina Mouteta 7:5, 4:6, 6:3.

Spotkanie rozpoczęło się od niespodziewanych problemów Miedwiediewa, który już w pierwszych minutach stracił swoje podanie. Przy stanie 4:3 dla Mouteta to on pierwszy oddał inicjatywę, przegrywając własnego gema serwisowego. Od tego momentu przewagę przejął Miedwiediew. W końcówce seta, przy stanie 5:6, wykorzystał chwilowy kryzys rywala, odebrał mu serwis i po 52 minutach gry zamknął partię 7:5.

Druga odsłona rozpoczęła się w podobnym stylu. Daniił znów szybko stracił swoje podanie, ale błyskawicznie odrobił stratę w piątym gemie, wyrównując na 3:3. Wydawało się, że kontroluje sytuację, jednak w kolejnym gemie Moutet znów przejął inicjatywę i wyrównał stan meczu, wygrywając seta 6:4.

Decydująca partia była pokazem cierpliwości i doświadczenia. Obaj zawodnicy utrzymywali swoje podania aż do stanu 4:3, ale to wtedy Miedwiediew znalazł moment na breaka. Chwilę później zamknął spotkanie wynikiem 6:3, kończąc finał po 2 godzinach i 38 minutach.

Dla Miedwiediewa to koniec długiego oczekiwania – od triumfu w Rzymie minęło 882 dni, w trakcie których przegrał sześć finałów, m.in. na US Open, Australian Open, w Pekinie, Wiedniu, Indian Wells i Halle.

Dzisiejsza wygrana to jego 21. tytuł w karierze, z czego 19 zdobył na kortach twardych – osiągnięcie, którym może pochwalić się tylko on i Novak Dźoković. Co więcej, każdy z jego tytułów został zdobyty w innym mieście – to unikalna seria w historii współczesnego tenisa.

Cieszę się, że kontynuuję moją zabawną historię – 21 tytułów w 21 różnych miastach – powiedział po meczu.


Wyniki

Finał:

Daniił Miedwiediew (2) – Corentin Moutet (Francja, 8) 7:5, 4:6, 6:3

Sztokholm. Ruud nie dał szans Humbertowi. Norweg z pierwszym halowym tytułem

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Casper Ruud został mistrzem tegorocznej edycji turnieju ATP 250 w Sztokholmie. Norweg w meczu finałowym zanotował wyśmienity występ, pokonując Ugo Humberta 6:2, 6:3. To już 14. tytuł w karierze tego tenisisty i pierwszy w imprezie rozgrywanej w hali.

Spotkanie Ruuda z Humbertem był ich szóstym w rozgrywkach ATP. Częściej, bo trzykrotnie, z poprzednich pojedynków zwycięsko wychodził Francuz. Do ich niedzielnego starcia regułą było, że triumfował na kortach twardych oraz trawiastych i tylko na czerwonej mączce musiał uznawać wyższość rywala. Sztokholmski finał zmienił jednak układ tej rywalizacji.

Wszystko za sprawą 26-latka z Oslo, który w niedzielę zaprezentował się ze swojej najlepszej strony. Ruud był bardzo skuteczny prowadząc grę, ale potrafił zdobywać punkty również po tym jak został zepchnięty do defensywy. Szybko też zaznaczył swoją przewagę na korcie przełamując Humberta. W czwartym gemie najpierw przeprowadził ofensywną akcję zwieńczoną wolejem, a chwilę potem forhendem po linii wymusił błąd Francuza. Przy swoim serwisie był z kolei niezagrożony i zapoczątkował serię bez przegranego punktu, która trwała niemal do samego końca spotkania. Przy stanie 5:2 wzbogacił jeszcze swój dorobek o kolejnego „brejka”, kończąc w ten sposób pierwszą część gry.

Scenariusz drugiej odsłony był bardzo podobny. Norweg podtrzymywał znakomitą dyspozycję, na którą 27-latek z Metzu nie potrafił znaleźć odpowiedzi. Także i w czwartym gemie tej partii nie udało mu się utrzymać podania. Jego dwa z rzędu bekhendowe błędy sprawiły, że Ruud zdobył zaliczkę, której już potem nie oddał. W dalszym ciągu rewelacyjnie podawał, popisując się passą aż 31 wygranych punktów z rzędu we własnych gemach serwisowych. Ostatecznie zakończył całą potyczkę po 66 minutach gry i po raz pierwszy w karierze mógł celebrować triumf w halowym turnieju ATP.

Zagrałem dzisiaj swój najlepszy mecz w tym sezonie – powiedział tuż po spotkaniu Norweg, dla którego był to drugi triumf w 2025 roku i już 14. w całej karierze. Wygrana w Sztokholmie pozwoli mu także podtrzymać szansę na awans do Finałów ATP rozgrywanych w Turynie. Dla Humberta był to dziesiąty finał imprezy na najwyższym szczeblu rozgrywek i trzecia porażka w takim pojedynku.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Casper Ruud (Norwegia, 2) – Ugo Humbert (Francja, 4) 6:2, 6:3

Bazylea. Kamil Majchrzak z awansem do turnieju głównego

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne, ATP, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

W decydującym meczu kwalifikacji Polak pokonał Francuza Valentina Royera 6:4, 7:5.

Od pierwszych gemów Majchrzak narzucił rywalowi swoje tempo. Przełamał serwis rywala dwukrotnie i wyszedł na prowadzenie 4:0. W piątym gemie Polak miał trzy szanse na kolejne przełamanie, ale Royer obronił się odważnymi serwisami. Francuz chwilę później odrobił jedno z przełamań, jednak piotrkowianin szybko odzyskał inicjatywę, zamykając seta 6:4 po 44 minutach gry.

Druga odsłona była bardziej zacięta. Obaj tenisiści pilnowali swoich gemów serwisowych, nie dopuszczając do break-pointów, aż do stanu 5:5. W tym momencie Majchrzak zdobył kluczowe przełamanie. Wykorzystał pierwszą piłkę meczową i przypieczętował awans do turnieju głównego. Reprezentant Polski wygrał dziewięć z dziesięciu ostatnich piłek meczu oraz popełnił tylko 5 niewymuszonych błędów przy 13. uderzeniach kończących.

Turniej w Bazylei od lat przyciąga największe nazwiska – to w tej hali Roger Federer rozgrywał swoje pamiętne finały, a dla wielu zawodników impreza ta stanowi ostatni sprawdzian przed końcem sezonu. W tym roku na liście startowej znaleźli się m.in. Casper Ruud, czy Taylor Fritz, który w pierwszej rundzie zagra z Valentinem Vacherotem.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji:

Kamil Majchrzak (Polska, 6) – Valentin Royer (Francja, 4) 6:4, 7:5

 

Ningbo. Jubileuszowy triumf Jeleny Rybakiny

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina pokonała Jekaterinę Aleksandrową w finale turnieju WTA 500 w Ningbo. Tym samym Kazaszka sięgnęła po dziesiąty tytuł mistrzowski. Przybliżyła się również w kończącym sezon turnieju WTA Finals.

W drabince turnieju WTA 500 w Ningbo znalazły się trzy zawodniczki z top 10 rankingu, które stanęły do rywalizacji o punkty rankingowe, ktore miałyby dać im miejsce podczas kończącej imprezy WTA Finals. Wśród nich znalazła Jelena Rybakina, która o wyjazd do Rijadu rywalizuje z Jasmine Paolini oraz Mirrą Andriejewą.

Porażka młodej Rosjanki już w pierwszym spotkaniu sprawiła, że Włoszka, która dotarła do półfinału zapewniła sobie wyjazd do Rijadu. W niedzielę zdecydowany krok w stronę uzupełnienia grona uczestniczek WTA Finals zrobiła Jelena Rybakina.

Pochodząca z Moskwy zawodniczka wprawdzie przegrała pierwszą odsłonę meczu z Jekateriną Aleksandrową 6:3. Jednak od tego momentu zanotowała serię dziewięciu wygranych gemów z rzędu, a to dało jej wynik 3:6, 6:0, 3:0. Wypracowanej przewagi już nie oddała, w końcówce spotkania dokładając kolejne przełamanie.

Tym samym Jelena Rybakina w 21. finale imprezy głównego cyklu sięgnęła po dziesiąty tytuł. I jest coraz bliżej udziału w WTA Finals. By zapewnić sobie po raz trzeci udział w WTA Finals mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku z Ningbo uda się do Tokio, gdzie w imprezie tej samej rangi poszuka brakujących punktów rankingowych.


Wyniki

Finał:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 3) – Jekaterina Aleksandrowa (4) 3:6, 6:0, 6:2

BJK Cup. Rywalki Polek podały składy

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Kapitanowie reprezentacji Nowe Zelandii oraz Rumunii, które będą rywalkami Polek podczas listopadowego turnieju Billie Jean King Cup podali składy w jakich zaprezentują się pod turnieju w Gorzowie Wielkopolskim.

Reprezentacja Polski z Igą Świątek na czele w dniach 14-16 listopada zaprezentuje się przed polską publicznością. Oprócz byłej liderki rankingu WTA kapitan zespołu Dawid Celt powołał Katarzynę Kawę, Lindę Klimovicową i Martynę Kubkę. Znamy również skłądy rywalek Biało-Czerwonych.

Pierwszymi rywalkami Polek będą tenisistki Nowej Zelandii. Podczas meczu, który zaplanowano na piątek 14 listopada od godziny 15:00 na przeciwko między Igi Świątek staną Lulu Sun, Erin Routliffe, Vivian Yang, Jade Otway oraz Elyse Tse.

Dwa dni później przeciwniczkami podopiecznych Dawida Celta będą Rumunki. Na czele kadry rodaczek Simony Halep stanie Elena-Gabriela Ruse, która obecnie klasyfikowana jest na 99. miejscu w rankingu WTA. Obok zawodniczki z Bukaresztu do Gorzowa Wielkopolskiego przyjadą również Monica Niculescu, Gabriela Lee, Elena Ruxandra Bertea oraz Maria Gae.

 

Guangzhou. Katarzyna Kawa odwróciła losy meczu

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/WTA, foto: Eastnews

Katarzyna Kawa odnalazła rytm, odwróciła losy spotkania z Xinyu Gao i po zwycięstwie 0:6, 6:4, 7:5 zameldowała się w finale eliminacji turnieju WTA 250 w Kantonie.

Spotkanie rozpoczęło się od serii błędów po stronie Polki. Pierwszy set potrwał zaledwie 20 minut i zakończył się wynikiem 0:6 – Gao wygrała wszystkie swoje podania i dwukrotnie przełamała Polkę.

Drugi set to zupełnie inna historia. 32-latka zaczęła stopniowo odzyskiwać pewność siebie – wydłużała wymiany, grała cierpliwie i trafiała coraz więcej pierwszych serwisów. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 3:3, gdy Kawa przełamała rywalkę. Od tego momentu kontrolowała przebieg gry, pilnując dystansu i utrzymując koncentrację do końca seta, ostatecznie wygrywając go 6:4.

W decydującej partii Kawa szybko odskoczyła na 5:1, wykorzystując drugie przełamanie. Ale zamiast spokojnego finiszu – przyszła seria błędów i powrót Chinki, która doprowadziła do remisu 5:5. W kluczowym momencie nasza reprezentantka przełamała rywalkę, by po chwili zakończyć mecz własnym podaniem.

Przeciwniczką reprezentantki Polski będzie kolejna Chinka – Hong Yi Cody Wong sklasyfikowana w czwartej setce rankingu. Spotkanie to zostanie rozegrane w poniedziałkowy poranek naszego czasu.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Katarzyna Kawa (Polska, 5) – Xinyu Gao (Chiny) – 0:6, 6:4, 7:5

WTA Finals. Jasmine Paolini z biletem do Rijadu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jasmine Paolini to przedostatnia tenisistka, która zapewniła sobie miejsce podczas kończącej sezon imprezy WTA Finals. Dla Włoszki będzie to drugi z rzędu występ podczas turnieju w Rijadzie.

Jelena Rybakina, Jasmine Paolini oraz Mirra Andriejewa udały się w mijającym tygodniu do Ningbo, gdzie w turnieju WTA 500 rywalizowały o punkty, które zagwarantowałyby dwóm z nich miejsce w kończącym sezon turnieju WTA Finals w Rijadzie.

Juz po pierwszym meczu zmagania zakończyła najmłodszą z wymienionych zawodniczek. Taki wyniki podopiecznej Conchity Martinez oznacza, że straciła ona szansę by wyprzedzić w zestawieniu Jasmine Paolini. Tym samym zawodniczka z Południa Europy drugi sezon z rzędu weźmie udział w WTA Finals.

Przed rokiem Włoszka zakończyła występ na fazie grupowej. Wprawdzie Paolini wygrala z Jeleną Rybakiną, ale porażki z Aryną Sabalenką i Qinwen Zheng sprawiły, że zakończyła swój start.

Tokio. Jelena Rybakina największą gwiazdą

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina najwyżej rozstawioną zawodniczką podczas rozpoczynającej się w poniedziałek 20 października ostatniej w sezonie imprezy WTA 500 w Tokio. Kazaszka wciąż ma szansę na udział w kończącej sezon imprezie WTA Finals.

Przed nami ostatni tydzień rywalizacji „sezonu zasadniczego” w kobiecych rozgrywkach. Największą imprezą tego czasu jest turnieju WTA 500 w stolicy Japonii, gdzie po wycofaniu się Jasmine Paolini, największą faworytką jest Jelena Rybakina.

Kazaszka rozstawiona z numerem drugim znalazła się na samym dole turniejowej drabinki i zmagania rozpocznie od drugiej rundy. W tej na tenisistkę pochodzącą z Moskwy może czekać świeżo koronowana mistrzyni zakończonego w niedzielę turnieju WTA 250 w Osace – Leylah Fernandez – lub kwalifikantka. W ćwierćfinale na Rybakinę może czekać Victoria Mboko, a w meczu o finał mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku może się spotkać między innymi z Clarą Tauson i Dianą Shnaider.

Na samej górze turniejowej drabinki w miejsce Jasmine Paolini, która zrezygnowała z występu, znalazła się Belinda Bencic. Szwajcarka na inną rozstawioną rywalkę może trafić w ćwierćfinale i byłaby to wtedy Karolina Muchowa. Jednak wcześniej Czeszka musi między innymi pokazać, że jej wygrana nad Marketę Vondrousovą przed kilkoma dniami w Ningbo nie była przypadkowa. Dwie reprezentantki naszych południowych sąsiadów ponownie trafiły na siebie w turniejowej drabince i to znów w meczu pierwszej rundy.