San Diego. Porażka Fryderyka Lechno-Wasiutyńskiego w pierwszej rundzie

/ Izabela Modrzewska , źródło: atptour.com; oprac. własne, foto:

20-letni Fryderyk Lechno-Wasiutyński przegrał z wyżej notowanym Andre Ilaganem w pierwszym meczu turnieju Challengera w San Diego. 

Polski tenisista jest studentem amerykańskiej uczelni Berkeley i reprezentuje ją w rozgrywkach uniwersyteckich. Do głównej drabinki turnieju w Kalifornii awansował przechodząc kwalifikacje.

W pierwszym secie spotkania został zdominowany przez rywala z USA i udało mu się wygrać tylko jednego gema. W drugiej partii meczu Wasiutyński podniósł poziom i utrzymywał swoje podanie. Przy stanie 5-6, pomimo zaciętej walki, musiał uznać wyższość rywala, który wykorzystał pierwszą piłkę meczową.

Quimper. Maks Kaśnikowski zatrzymany w pierwszej rundzie

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Paweł Rychter

Pierwsza runda Challengera ATP w Quimper przyniosła polsko-niemieckie starcie, w którym wyżej notowany Justin Engel potwierdził przewagę rankingową i w dwóch setach wyeliminował Maksa Kaśnikowskiego.

W północnej Francji, na halowych kortach w Quimper, Maks Kaśnikowski stanął przed trudnym wyzwaniem już na otwarcie turnieju rangi ATP Challenger. Po drugiej stronie siatki znalazł się Justin Engel, zawodnik sklasyfikowany blisko 200 miejsc wyżej w rankingu, co od pierwszych piłek ustawiało Niemca w roli wyraźnego faworyta.

Pierwszy set długo miał zmienny rytm. Jako pierwszy serwis stracił Polak, lecz odpowiedź była natychmiastowa – reprezentant Polski szybko odrobił przełamanie i wrócił do gry. Kluczowy okazał się jednak środkowy fragment partii. Engel ponownie dobrał się do podania Kaśnikowskiego, obejmując prowadzenie 3:1, choć Maks Kaśnikowski miał jeszcze okazje, by zniwelować straty, to Niemiec skutecznie bronił przewagi. Pewna gra przy własnym serwisie pozwoliła mu dowieźć prowadzenie do końca i zamknąć seta wynikiem 6:3.

Druga odsłona była wyrównana jedynie do stanu 2:2. Od tego momentu Engel zdecydowanie podkręcił tempo, przejął inicjatywę i wygrał cztery gemy z rzędu. Set zakończył się wynikiem 6:2, pieczętując zwycięstwo faworyta. Statystyki tylko potwierdziły przebieg spotkania. Engel wygrał aż 84 procent punktów po pierwszym podaniu i zanotował 24 uderzenia kończące. Dla Polaka był to wymagający sprawdzian na tle solidnego rywala z wyższej półki rankingowej, natomiast Engel bez większych problemów zameldował się w drugiej rundzie turnieju w Quimper.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Justin Engel (Niemcy) – Maks Kaśnikowski (Polska) 6:3 6:2

Rankingi WTA 2026 – aktualne miejsca tenisistek i sytuacja Polek

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne/PZT

Ranking WTA nie jest tylko suchym zestawieniem liczb. Dla jednych to narzędzie pracy, dla innych punkt odniesienia, a dla kibiców – sposób na zrozumienie kto naprawdę jest „na fali”,a kto zabłysnął tylko na chwilę. W kobiecym tenisie ranking zmienia się szybciej, niż mogłoby się wydawać, a regularność często znaczy więcej niż pojedynczy wynik.

Ostatnie miesiące i początek 2026 roku pokazały jak zmienny, dynamiczny i wymagający może być tenis. Nie wystarczy jeden dobry turniej czy znane nazwisko. Liczy się ciągłość, zdrowie, umiejętność utrzymania formy przez wiele miesięcy. Wysokie miejsce w rankingu nie jest tyle nagrodą, lecz realnym sprawdzianem wytrzymałości sportowej. Zobacz jak zmienia się aktualny ranking WTA kobiet i jak prezentują się tam poczynania polskich tenisistek!

 

Ranking tenisistek WTA – stan na 01.2026

 

Styczeń to zawsze moment przejściowy. Z jednej strony świeży start w nowym roku i nowe nadzieje, z drugiej zaś, punkty do obrony i presja wyniesiona z poprzedniego sezonu. Aktualny ranking tenisistek na 01.2026 dobrze pokazuje tę dwutorowość, a czołówka wygląda stabilnie. Spójrz jak na ten czas prezentują się najwyższe miejsca w tabeli:

 

1. Aryna Sabalenka 10990 pkt
2. Iga Świątek 8328
3. Coco Gauff 6423
4. Amanda Anisimova 6320
5. Jelena Rybakina 5850
6. Jessica Pegula 5453
7. Jasmine Paolini 4267
8. Mirra Andriejewa 4232
9. Madison Keys 4003
10. Belinda Bencić 3512

 

Na czele zestawienia pozostaje Białorusinka Aryna Sabalenka, która już na starcie sezonu wypracowała wyraźną przewagę punktową. Iga Świątek zajmuje drugie miejsce i traci do liderki ponad 2600 punktów, co pokazuje skalę wyzwania stojącego przed wiceliderką rankingu. Podium uzupełnia amerykanka Coco Gauff utrzymująca się w czołówce po solidnej końcówce poprzedniego sezonu.

 

Co to oznacza na tym etapie?

 

Różnice punktowe między zawodniczkami, jak na ten okres czasu, są na tyle niewielkie, że jeden udany występ potrafi przesunąć tenisistkę o kilka miejsc. Z kolei brak startu w jednym z ważniejszych turniejów może okazać się kosztowny. Właśnie dlatego tenisowy ranking kobiet bywa tak trudny do przewidzenia – zwłaszcza na początku sezonu.

 

Na tym etapie ranking charakteryzuje się kilkoma wyraźnymi cechami:

– niewielkim marginesem błędu dla zawodniczek z czołówki;

– dużym znaczeniem pierwszych turniejów rozgrywanych w roku;

– rosnącą presją na obronę punktów zdobytych sezon wcześniej.

To okres, w którym wiele zawodniczek gra jeszcze „na wyczucie”, ale ranking zaczyna już reagować.

 

Ranking WTA a zainteresowanie kibiców i analizy sezonu

 

Wraz z rosnącą popularnością kobiecego tenisa coraz więcej osób śledzi ranking WTA nie tylko przy okazji największych turniejów. Dla części kibiców to impuls do bliższego przyglądania się poszczególnym meczom i całym sezonom.

Nieprzypadkowo rośnie zainteresowanie platformami oferującymi analizy i statystyki związane z tenisem. Przykładem jest sprawdzony bukmacher LEON Bet, którego oferta łączy oglądanie meczów i analizę sportową. Kluczowe pozostaje jednak rozsądne podejście do zakładów i traktowanie rankingu jako narzędzia informacyjnego, a nie wyroczni.

 

Prognoza na 2026 rok – kto może zyskać, a kto stracić w rankingu WTA

 

Prognozowanie zmian w rankingu WTA zawsze wiąże się z dużą dozą ostrożności. Kobiecy tenis potrafi zaskakiwać, a sezon jest długi i wymagający. Mimo to już na starcie 2026 roku można wskazać kilka czynników, które prawdopodobnie będą miały największy wpływ na układ rankingu.

Pierwszym momentem będzie Australian Open. Turniej rozpoczynający się 18 stycznia to dla wielu zawodniczek nie tylko walka o tytuł, ale także konieczność obrony punktów zdobytych rok wcześniej. Już po Melbourne często widać pierwsze wyraźniejsze przesunięcia w zestawieniu. W gronie faworytek pozostają zwykle tenisistki, które łączą wysoką jakość gry z regularnością. Możliwe przetasowania zależy w dużej mierze od zdrowia i umiejętnego zarządzania kalendarzem startów.

Dla części kibiców śledzenie rankingu idzie w parze z obserwowaniem meczów na bieżąco, zwłaszcza gdy sezon dopiero się rozpędza. W takich momentach popularność zyskuje także obstawianie na żywo, które pozwala reagować na przebieg spotkań bez opierania się wyłącznie na suchych statystykach.

 

Ranking tenisistek WTA: sposób naliczania punktów

 

System punktowy WTA nie jest skomplikowany – punkty liczą się w ujęciu rocznym, co oznacza, że każdy sukces ma swoją datę ważności. To co zostało zdobyte rok temu, musi zostać obrobione, inaczej znika z konta zawodniczki. Największą wagę mają turnieje najwyższej rangi, jednak ranking tenisistek buduje się także na mniejszych imprezach. Sportsmenki, które regularnie docierają do ćwierćfinałów i półfinałów, często punktują stabilniej niż te, które opierają sezon na jednym świetnym wyniku.

Punkty przyznawane są głównie za:

– występy w turniejach Wielkiego Szlema;

– rezultaty osiągane w turniejach WTA 1000, 500 oraz 250;

– udział w eventach zamykających sezon.

Ranking nagradza planowanie i konsekwencję. Bez nich nawet najlepsza zawodniczka może stracić swoją pozycję w mgnieniu oka.

 

Ranking WTA 2026: początek sezonu w wykonaniu polskich tenisistek

 

Dla polskich kibiców ranking WTA od kilku lat ma zupełnie inną wagę niż dawniej. Obecność Polek w światowej czołówce sprawiła, że zestawienie przestało być tylko ciekawostką, a stało się tematem, o którym się mówi. Liderka zestawienia – Białorusinka – już na starcie roku potwierdziła formę wygrywając turniej w Brisbane.

A jak prezentuje się forma naszych zawodniczek na 2026?

Iga Świątek ranking WTA – na początku roku tenisistka pozostaje wiceliderką rankingu. Po pierwszych turniejach w sezonie dopisała do swojego dorobku 150 punktów, jednak jej strata do Aryny Sabalenki nadal przekracza 2600 pkt.

Zobacz jak wygląda pozycja pozostałych Polek w tabeli:

 

53. Magda Linette 1113
57. Magdalena Fręch 1073
134. Linda Klimovicova 538
135. Katarzyna Kawa 537
145. Maja Chwalińska 504

 

Jak widać, w pierwszej setce rankingu znajdują się jeszcze dwie reprezentantki Polski. Magda Linette zajmuje miejsce w szóstej dziesiątce zestawienia, a tuż za nią plasuje się Magdalena Fręch. Obie pozostają w grze o utrzymanie pozycji w głównych drabinkach turniejów WTA. Dla polskich zawodniczek początek sezonu to przede wszystkim czas wbudowania stabilności, zanim kalendarz wejdzie w najbardziej intensywną fazę.

 

Ranking tenisistek WTA – punkty rankingowe: TOP 20 (stan na 01.2026)

 

Patrząc na TOP 20 rankingu WTA na początku 2026 roku trudno mówić o jednej dominującej tendencji. Z jednej strony widać nazwiska, które od lat trzymaj się czołówki, z drugiej – zawodniczki, które dzięki regularnej grze powoli przesuwają się w górę.

TOP 5 to trzon, zawodniczki muszą bronić dużej liczby punktów. Kolejne zawodniczki z pierwszej dziesiątki stopniowo budują swoją pozycję dzięki regularnym występom.

A tak wygląda druga dziesiątka zestawienia – ranking tenisistek 11-20:

 

11. Ekaterina Alexandrova 3375
12. Elina Svitolina 2856
13. Linda Noskova 2641
14. Clara Tauson 2530
15. Emma navarro 2515
16 Victoria Mboko 2447
17 Naomi Osaka 2366
18 Liudmila Samsonova 2122
19 Karolina Muchova 2083
20 Marta Kostyuk 1983

 

Nazwiska balansujące na granicy TOP 10 i TOP 20 oraz sportsmenki z drugiej dziesiątki często zmieniają swoje miejsca – różnica punktów jest tam niska, ale to powoduje, że tenisistki walczą jeszcze bardziej, by wspiąć się wyżej.

 

Co mówi ranking tenisistek, a czego nie pokazuje?

 

Choć ranking tenisistek WTA jest jasny i bardzo użyteczny, nie odpowiada na wszystkie pytania. Nie pokazuje zmęczenie sezonem, drobnych urazów ani przejściowych momentów, które mają ogromne znaczenie dla formy sportsmenek. Czasem tenisistka zajmuje wysoką pozycję w rankingu, ale jej gra nie daje już tej samej pewności, co kilka miesięcy wcześniej.

Z drugiej strony ranking może nie doceniać zawodniczek wracających po kontuzjach lub tych, które dopiero budują swoją pozycję. Dlatego zamiast samych cyfr, dobrze jest poznać co dokładnie dzieje się na kortach.

Dźoković i Musetti podsumowali ćwierćfinałową rywalizację

/ Artur Kobryn , źródło: atptour.com, x.com, foto: East News

Novak Dźoković w nietypowych i bardzo szczęśliwych dla siebie okolicznościach awansował do półfinału tegorocznej edycji Australian Open. Serb skorzystał na niedyspozycji Lorenzo Musettiego, który z powodu kontuzji musiał zrezygnować z gry w trzecim secie ich pojedynku. Obaj panowie skomentowali swoją potyczkę na konferencji prasowej.

Reprezentant Włoch znajdował się na dobrej drodze do debiutanckiego awansu do półfinału imprezy w Melbourne i pokonania Dźokovicia po raz pierwszy w Wielkim Szlemie. Po wygranej w dwóch pierwszych partiach, w piątym gemie trzeciej odsłony, uraz mięśnia zmusił go jednak do poddania meczu. 23-latek z Carrary opisał później całą sytuację ze swojej perspektywy.

Poczułem to na początku drugiego seta. Miałem wrażenie, że coś jest nie tak z moją prawą nogą. Kontynuowałem rywalizację, bo grałem naprawdę bardzo dobrze, ale czułem, że ból się nasila i problem nie znika. Pod koniec, gdy skorzystałem z przerwy medyczną, usiadłem na te trzy minuty i kiedy wróciłem do gry, ból był jeszcze silniejszy i ciągle narastał. To było trochę za wysoko na nodze, więc nie dało się tego zabandażować. Znam swoje ciało i jestem niemal pewny, że doszło do naderwania mięśnia – oznajmił.

Musetti został również zapytany, czy była to najtrudniejsza sytuacja związana z urazem w jego karierze. – Zdecydowanie tak. Szczerze mówiąc, nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę prowadził z Novakiem 2:0 w setach i grał w taki sposób. Mieć taką przewagę w meczu i być zmuszonym do skreczowania to coś, czego bym sobie nie wyobraził. To naprawdę bardzo bolesne – odpowiedział.

Dźoković już podczas pomeczowego wywiadu na korcie współczuł swojemu przeciwnikowi i podkreślił, iż to on zasłużył na zwycięstwo. W sali konferencyjnej był z kolei pytany m.in. o przerwę medyczną na jego życzenie. – Miałem odcisk, który należało ponownie zabezpieczyć. Tak samo było w poprzednim spotkaniu. Szczerze mówiąc, to jest mój największy kłopot. Nie mam żadnych innych poważnych dolegliwości. Oczywiście zawsze pojawiają się jakieś drobne problemy z ciałem – przynajmniej w moim przypadku – ale nie są one poważne. Na szczęście nie stanowi to dla mnie przeszkody w tym, żebym mógł grać i poruszać się na korcie w sposób jaki chcę – powiedział.

Jeden z dziennikarzy zirytował też nieco Serba pytaniem, czy czuje, iż w walce o trofea wielkoszlemowe musi gonić teraz Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera, tak jak na początku swojej kariery starał się dorównać Rogerowi Federerowi i Rafaelowi Nadalowi. – Uważam, że to trochę brak szacunku, gdy pomija się to, co wydarzyło się pomiędzy okresem, kiedy goniłem Rogera i Rafę, a obecnym momentem, gdy rzekomo gonię Carlosa i Jannika. Pomiędzy tymi etapami było mniej więcej 15 lat, w których dominowałem w turniejach wielkoszlemowych. Warto spojrzeć na to z odpowiedniej perspektywy. Szczerze mówiąc, nie czuję, żebym kogokolwiek gonił. Tworzę własną historię.

– Chcę docierać do meczu o tytuł w każdym turnieju, szczególnie w Wielkich Szlemach. To one są jednym z głównych powodów, dla których wciąż gram w tenisa. Czy Carlos i Jannik są teraz lepsi ode mnie i reszty zawodników? Tak, są. Poziom ich gry jest niesamowity, ale czy oznacza to, że mam wywiesić od razu białą flagę? Nie, zamierzam walczyć do ostatniej piłki i dać z siebie wszystko, aby rzucić im wyzwanie.

Roger i Rafa na zawsze pozostaną moimi największymi rywalami. Mam ogromny szacunek do tego, co Jannik i Carlos robią teraz i co będą zapewne robić przez kolejne 10, 15, czy nawet 20 lat. To naturalny cykl w sporcie. Pojawiają się dwie kolejne supergwiazdy, być może dołączy do nich jeszcze trzeci zawodnik, któremu będę kibicował, bo na początku kariery to ja byłem tym „trzecim”. To dobre dla naszej dyscypliny. Takie rywalizacje oraz kontrast osobowości i stylów gry są korzystne dla tenisa – podsumował.

Australian Open. Jannik Sinner melduje się w półfinale

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: East News

Włoch kontrolował przebieg spotkania z Benem Sheltonem, wygrał w trzech setach i zameldował się w półfinale, gdzie czeka go starcie z Novakiem Dźokoviciem.

We wszystkich dotychczasowych pojedynkach górą był Jannik Sinner i tym razem potwierdził swoją dominację, nie pozwalając, by wydarzenia wymknęły mu się spod kontroli. Początek rywalizacji był bardzo wyrównany. Pierwsze gemy obfitowały w długie wymiany, solidne forhendy z głębi kortu i ostrożne budowanie punktów. Już w czwartym gemie były lider światowego rankingu zaczął jednak coraz wyraźniej zaznaczać swoją obecność w returnie. Wypracował kilka okazji na przełamanie i przy czwartej z nich dopiął swego, obejmując prowadzenie 3:1. Od tego momentu set ułożył się po myśli Włocha. Jedno przełamanie w zupełności wystarczyło, by zamknąć pierwszą partię 6:3.

Druga odsłona rozpoczęła się niemal identycznie. Amerykanin, urodzony w Atlancie, stracił podanie już w trzecim gemie, choć chwilę później miał trzy szanse na przełamanie powrotne. W kluczowych momentach ponownie skuteczniejszy okazał się wicelider rankingu ATP, który obronił serwis i ponownie odskoczył na 3:1. Jak się okazało, również tym razem pojedynczy „break” zadecydował o losach seta. Shelton próbował wrócić do gry, przyspieszał wymiany i częściej ryzykował returnem, lecz to Włoch zachował większy spokój i objął prowadzenie 2:0 w setach.

Najwięcej dramaturgii przyniosła trzecia partia. Czterokrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych miał szansę na szybkie przełamanie i wyjście na 3:1, jednak Ben Shelton zdołał się wybronić i na moment przejął inicjatywę. Był to jednak tylko chwilowy zryw. Przy stanie 5:4 dla Włocha dziewiąty gem okazał się kluczowy – Sinner zmusił rywala do błędu i odebrał mu serwis. Chwilę później, przy własnym podaniu, bez większych problemów domknął seta 6:4 i cały mecz, potwierdzając swoją wyższość w decydujących fragmentach spotkania.

Dzięki temu zwycięstwu Włoch zameldował się w półfinale Australian Open, gdzie o miejsce w finale zagra z Novakiem Dźokoviciem. Awansując do swojego dziewiątego półfinału wielkoszlemowego i trzeciego na Australian Open, czterokrotny mistrz turniejów Wielkiego Szlema stanie przed kolejnym wielkim wyzwaniem starciem z rekordowym, dziesięciokrotnym triumfatorem turnieju w Melbourne.


Wyniki

Ćwierćfinał mężczyzn 

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Ben Shelton (USA,8) 6:3 6:4 6:4

Australian Open. Dramat Musettiego, Dźoković w półfinale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.ausopen.com, własne , foto: East News

W Australii pozostało już tylko kilku pretendentów do tytułu. W trzecim ćwierćfinale turnieju mierzyli się Novak Dźoković i Lorenzo Musetti. W niefortunnych okolicznościach zwyciężył ten pierwszy.

Panowie wyszli na kort imienia Roda Lavera w sesji dziennej – po spotkaniach pań. Starcie w Melbourne było ich jedenastym bezpośrednim pojedynkiem a wcześniej Musetti wygrał z Serbem tylko raz. Włoch bardzo dobrze zaprezentował się w 1/8 finału, pokonując Taylora Fritza, ale by wyeliminować z zawodów ich wielokrotnego mistrza, potrzebował jeszcze lepszego występu niż przeciwko reprezentantowi USA.

Warunek ten udawało się Musettiemu spełniać przez dwie pierwsze partie. Gracz z Carrary dominował wyraźnie nad doświadczonym rywalem i wydawało się, że zmierza po zwycięstwo. Jego plany pokrzyżował jednak uraz nogi. Na początku trzeciej partii Włoch nie mógł już się optymalnie poruszać i był zmuszony poddać mecz. Do półfinału awansował zatem Dźoković, który z klasą podszedł do całej sytuacji. Serb powiedział:

Nie wiem, co powiedzieć, poza tym, że mi przykro. Był ode mnie dużo lepszy, właściwie byłem już w drodze do domu. To jest sport i takie rzeczy się zdarzają. Sam ich doświadczyłem w przeszłości. To duże nieszczęście. Życzę mu powrotu do zdrowia. Z pewnością wygrałby, gdyby nie ten uraz.

Novak Dźoković wciąż może zdobyć wymarzony 25. tytuł wielkoszlemowy. Do sukcesu brakuje mu jeszcze dwóch wygranych meczów, w których może napotkać kolejno Jannika Sinnera i Carlosa Alcaraza.


Wyniki

 

Australian Open (ćwierćfinał mężczyzn):

N. Dźoković (Serbia,4) – L. Musetti (Włochy, 5) 4:6 3:6 3:1 i krecz

Australian Open. Jessica Pegula uzupełniła grono półfinalistek

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Jessica Pegula pokonała Amandę Anisimovą w ostatnim meczu ćwierćfinałowym rywalizacji pań Australian Open 2026. Półfinałową rywalką Amerykanki będzie Jelena Rybakina.

W środę nad fanem polskiego czasu poznaliśmy komplet półfinalistek gry pojedynczej turnieju w Melbourne. Do Aryny Sabalenki, Elina Svitoliny oraz Jeleny Rybakiny dołączyła Jessica Pegula. Zawodniczka, która przed rozpoczęciem tegorocznej rywalizacji w Australii mogła się pochwalić trzema ćwierćfinałami, tym razem tenisistka z Buffalo zagra przynajmniej w półfinale. Przepustką do meczu o finał dla Jessici Peguli była wygrana nad Amandą Anisimovą.
W pierwszej odsłonie turniejowa „szóstka” dwukrotnie odebrała serwis rodaczce. Następnie w ósmym gemie po obronie podania, wykorzystując drugą szansę, zakończyła tę część pojedynku. W drugiej odsłonie Amanda Anisimova prowadziła już 5:3, aby przegrać kolejne trzy gemy. Ostatecznie do rozstrzygnięcia potrzebny był trzynasty gem. Okazal sie on pokazem sily Peguli, ktora od stanu 1-1 nie przegrala juz ani jednej akcji.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Jessica Pegula (USA, 6) – Amanda Anisimova (USA, 4) 6:2, 7:6(1)

Australian Open. Jan Zieliński i Luke Johnson z awansem do 1/2 finału!

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.ausopen.com, foto: Eastnews

Jan Zieliński i Luke Johnson pokonali Marcela Arevalo oraz Mate Pavicia w meczu 1/4 finału gry podwójnej Australian Open 2026. Tym samym polski tenisistka pozostaje w grze o powtórzenie wyniku z 2023 roku, gdy Warszawianin wystąpił w finale.

Najlepszy obecnie polski deblista podczas tegorocznej edycji pierwszej w sezonie lewy Wielkiego Szlema postanowił rywalizować w grze podwójnej jak i w grze mieszanej. W pierwszej w Melbourne w 2023 roku u boku Hugo Nysa dotarł do finału, a w turnieju miksta razem z Su-Wei Hsieh nie miał sobie równych przed dwoma laty. Tym razem polsko-tajwański duet nie powtórzy rezultatu sprzed dwóch sezonów, po tym jak mistrzowie Australian Open 2024 pożegnali się z imprezą po meczu pierwszej rundy.

Z kolei kolejny wygrany mecz razem z Luke’iem Johnsonem ma Jan Zieliński w zmaganiach par mieszanych. Tym razem sposobu na Polaka i Brytyjczyka nie znaleźli Marcelo Arevalo i Mate Pavić, czyli duet rozstawiony z numerem czwartym.

W pierwszym secie to nasz duet jako pierwszy zanotował przełamanie, ale wyżej notowani rywali od razu doprowadzili do odrobienia strat i wyrównania. Ponieważ więcej przełamań nie było, do rozstrzygnięcia potrzebny był trzynasty gem. W tym Zieliński i Johnson jako pierwsi wyszli na prowadzenie z przewagą podania, ale od tego momentu przegrali cztery z pięciu rozegranych akcji i zrobiło się 4-3 dla rywali. Arevalo i Pavić wygrali w kolejnych akcjach jedynie punkt, a Polak i Brytyjczyk cztery i to oni zapisali na swe konto pierwszą odsłonę. Druga partia przebiegła już pod dyktando niżej notowanego duetu, a dwa przełamania serwisu sprawiły, że to Luke Johnson i Jan Zieliński zameldowali się w 1/2 finału rywalizacji deblowej.

Kolejnymi rywalami Polaka i Brytyjczyka będą Marc Polmans oraz Jason Kubler, którzy do rywalizacji przystąpili dzięki dzikiej karcie.


Wyniki

Ćwierćfinał:

J. Zieliński, L. Johnson (Polska, Wielka Brytania) – M. Arevalo, M. Pavić (Salwador, Chorwacja, 4) 7:6(5), 6:2

Australian Open. Iga Świątek zatrzymana przez Jelenę Rybakinę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.ausopen.com, foto: Eastnews

Iga Świątek przegrała z Jeleną Rybakiną w meczu 1/4 finału singla Australian Open 2026. Tym samym najlepsza polska tenisistka nie powtórzyła swego najlepszego wyniku z Melbourne, gdzie w latach 2022 i 2025 dochodziła do półfinału.

Pierwsza w sezonie lewa Wielkiego Szlema to ostatni turniej z czterech najważniejszych, którego nigdy nie wygrała Iga Świątek. Również i w tym roku polska tenisistka nie sięgnie po tytuł. Na drodze do trzeciego australijskiego półfinału w wykonaniu Igi Świątek stanęła Jelena Rybakina, która w dwunastym meczu przeciwko wiceliderce rankingu, osiągnęła szóste zwycięstwo.

Po nerwowym początku z obu stron i obustronnym przełamaniu serwisu tą, która jako pierwsza wygrała swe podanie, okazała się Kazaszka. Tenisistka rozstawiona z numerem piątym od stanu 0:40 nie przegrała nawet punktu i wyszła na prowadzenie 2:1. W kolejnych gemach panie pilnowały swego podania i gdy wydawało się, że losy tej części pojedynku rozstrzygnie tie-break, drugie przełamanie w tym meczu zanotowała mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku.

Po przerwie w czasie której Iga Świątek udała się do szatni, a Kazaszka konsultowała dalszy plan gry z trenerem, tenisistka pochodząca z Moskwy kontynuowała serię wygranych gemów z rzędu. Ta zakończyła się przy wyniku 7:5, 3:0 dla Rybakiny. Wówczas pierwszego gema w tej części meczu wygrała Iga Świątek. Jednak nie zdołała wrócić do gry.  Kolejną serię wygranych gemów z rzędu zanotowała rywalka i to finalistka Australian Open 2023 roku awansowała do 1/2 finału tegorocznej edycji.

Kolejną rywalką Jeleny Rybakiny będzie zwyciężczyni meczu między Jessicą Pegulą i Amandą Anisimovą.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 5) – Iga Świątek (Polska, 2) 7:5, 6:1

Puchar Davisa. Poznaliśmy skład reprezentacji Polski na lutowym mecz z Egiptem

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.x.com, foto: Eastnews

Poznaliśmy skład reprezentacji Polski na mecz Pucharu Davisa przeciwko Egiptowi. Stawką spotkania jakie w dniach 7-9 lutego zostanie w Kairze będzie awans do Grupy Światowej I.

We wrześniu 2025 roku reprezentacja Polski pod kierownictwem Mariusza Fyrstenberga przegrała w Gdyni z Wielką Brytanią. Tym samym w lutowych play-offach Biało-Czerwoni powalczą o pozostanie w I Grupie Światowej. Los sprawił, że rywalami naszych tenisistów będzie Egipt, a spotkanie zostanie rozegrane w dniach 7-8 lutego w Kairzie.

Przebywający obecnie w Melbourne z rywalizującym w grze deblowej Janem Zielińskim kapitan polskiej kadry Mariusz Fyrstenberg, powołał na lutowe spotkanie na kontynencie afrykańskim następujących zawodników: Daniela Michalskiego, Maksa Kasnikowskiego, Jana Zielińskiego, Karola Drzewieckiego oraz debiutującego w Biało-Czerwonych barwach – Karola Filara.

Zwycięzca spotkania we wrześniu powalczy o znalezienie się w elicie rozgrywek.