Novak Dźoković wycofuje się z działalności PTPA

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne, x.com, foto: Eastnews

Novak Dźoković, 24-krotny mistrz wielkoszlemowy i jedna z najbardziej wpływowych postaci współczesnego tenisa, poinformował o odejściu z Professional Tennis Players Association – stowarzyszenia, które w 2020 roku współzakładał wspólnie z Vaskiem Pospisilem.

PTPA powstała jako odpowiedź na narastające napięcia między tenisistami a strukturami zarządzającymi. Organizacja miała być niezależnym głosem tenisistów, walczącym o większą przejrzystość, sprawiedliwszy podział zysków oraz realny wpływ graczy na kalendarz i warunki rywalizacji.

W opublikowanym oświadczeniu Serb jasno zaznaczył, że jego odejście jest efektem długiego namysłu oraz narastających wątpliwości co do kierunku, w jakim zmierza organizacja. Podkreślił obawy dotyczące przejrzystości, zarządzania oraz sposobu wykorzystywania jego głosu i wizerunku. Choć nie kwestionuje pierwotnej idei PTPA, przyznał, że obecny model funkcjonowania stowarzyszenia przestał być spójny z jego wartościami.

Warto przypomnieć, że Dźoković od lat był jednym z najbardziej aktywnych zawodników w debacie o prawach tenisistów. Jego odejście z PTPA nie oznacza jednak wycofania się z życia tenisowego poza kortem – wręcz przeciwnie. W komunikacie zaznaczył, że nadal chce wnosić wkład w rozwój dyscypliny, ale w sposób zgodny z własnymi zasadami i poczuciem niezależności.

Nadal będę koncentrować się na tenisie, rodzinie oraz na wkładzie w rozwój tego sportu w sposób odzwierciedlający moje zasady i integralność. Życzę zawodnikom oraz wszystkim zaangażowanym powodzenia na dalszej drodze, jednak dla mnie ten rozdział jest już zamknięty

 

ITF. Zuzanna Pawlikowska z pierwszym tytułem deblowym w 2026 roku

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Artur Rolak

Zuzanna Pawlikowska może cieszyć się z pierwszego sukcesu w nowym roku. Polka razem z Kenijką Angellą Okutoyi okazały się najlepsze w rozgrywkach deblowych turnieju ITF W35 w Nairobi.

Mecz rozpoczął się 3 stycznia. Pierwszy set poszedł po myśli najwyżej rozstawionych tenisistek. Do stanu 3:2 spotkanie było jednak wyrównane. To rywalki były bliżej przełamania, ale nie wykorzystały swoich szans. Sytuacja odmieniła się w szóstym gemie, gdy Polka i Kenijka wyszły na prowadzenie. Od tego momentu dominowały na korcie. Potrzebowały tylko jednej piłki setowej, ale wygrać pierwszego seta.

W drugiej partii rozstawione z numerem 1. również zdobyły przewagę, ale szybko ją straciły. Od tego czasu rywalki próbowały nawiązać walkę i dużo bardziej pilnowały swojego serwisu. Przy stanie 5:5 spotkanie zostało przerwane i wznowiono je następnego dnia po finale singla kobiet. Tenisistki ponownie wyszły na kort, ale nie na długo. Rozegrano jedynie dwa gemy. Polka i Kenijka szybko przełamały podanie rywalek i mogły cieszyć się z upragnionego tytułu.

Pawlikowska i Okutoyi nie straciły seta przez cały tydzień rywalizacji. Dla Kenijki był to szczególnie udany turniej. Reprezentantka gospodarzy okazała się najlepsza także w singlu. W półfinałowym spotkaniu po zaciętej walce pokonała Polkę.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

Angella Okutoyi, Zuzanna Pawlikowska (Kenia, Polska, 1) – Alyssa Reguer, Yufei Ren (Francja, Chiny, 3) – 6:2, 7:5

Brisbane. Główna drabinka nie dla Kamila Majchrzaka

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Po pokonaniu Cruza Hewitta Kamil Majchrzak był już w połowie drogi, aby dostać się do turnieju głównego w Brisbane. Dziś, w meczu z Quentinem Halysem wygrał więcej gemów, więcej punktów, ale nie wystarczyło to, by mógł cieszyć się ze zwycięstwa. 

Pierwszy set dość gładko padł łupem Majchrzaka, który dwukrotnie przełamując rywala już na samym początku zbudował sobie ogromną przewagę. A po obronie jedynego w tej partii break-pointa dla Halysa wyszedł na prowadzenie 5:0 i chwilę później, przy swoim podaniu komfortowo zakończył pierwszą odsłonę. Przez cały czas prezentował niezwykle wysoki poziom gry, notując aż dziesięć uderzeń kończących przy zaledwie dwóch niewymuszonych błędach. 

W drugim secie było zdecydowanie więcej walki. Zarówno Majchrzak, jak i Halys bardzo pilnowali swojego serwisu. Poza pierwszym gemem nie było ani jednej szansy, na zdobycie przełamania, ponieważ obaj byli przy swoim podaniu praktycznie bezbłędni. Gra toczyła się bardzo szybko i po niecałych pięćdziesięciu minutach doszło do tie-breaka. W nim minimalnie lepszy okazał się Francuz, wygrywając 7:5 i wyrównując tym samym stan pojedynku. 

Trzecia partia natomiast uciekła naszemu reprezentantowi już na samym starcie. Po obronie trzech z rzędu break-pointów w pierwszym gemie Polak ostatecznie i tak stracił serwis i jak się później okazało, nie zdołał już tych strat odrobić. Jedyną ku temu okazję miał dosłownie chwilę później, ale nie wykorzystał wtedy swojej szansy. Francuz wyszedł na 2:0 i do samego końca był już przy swoim podaniu bezbłędny, wygrywając 6:4. 

Teraz Kamil Majchrzak najprawdopodobniej uda się do Auckland, gdzie już 12 stycznia startuje kolejna impreza ATP 250. Polak znajduje się obecnie na szczycie listy rezerwowych. Także tylko jedno wycofanie któregoś z zawodników dzieli go od wejścia do głównej drabinki nowozelandzkiego turnieju. 


Wyniki

2. runda kwalifikacji:

Quentin Halys (Francja) – Kamil Majchrzak (Polska, 2) 1:6, 7:6(5), 6:4

United Cup. Reprezentacja Niemiec pokazała moc

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.unitedcup.com, foto: Eastnews

Meczem reprezentacji Niemiec i Holandii rozpoczęła się tegoroczna rywalizacji United Cup w grupie, w której jest również drużyna Polski. Mistrzowie rywalizacji z 2024 roku zdominowali zespół „Oranje” i pierwszym zwycięstwem przystąpią do poniedziałkowego meczu z Biało-Czerwonymi.

W pierwszym poniedziałek 2026 roku o 7:30 rano polskiego czasu na Ken Rosewell Arena w Sydney dojdzie do spotkania, który jest powtórką finału United Cup 2024. Wówczas to Alexander Zverev i Laura Siegemund w meczu par mieszanych zapewnili końcowy triumf swemu zespołowi nad reprezentacją Polski z Igą Świątek i Hubertem Hurkaczem na czele. Niespełna dwa lata od tamtego meczu, ponownie będziemy świadkami tych emocji. A co wiemy przed tym spotkaniem? To w jakiej formie są nasi najbliżsi rywale.

Drużyna, na której czele stoi były wicelider rankingu w niedzielę w nocy polskiego czasu, rozprawiła się z reprezentacją Holandii i to bez straty seta. Swe mecze wygrali – Eva Lys, Alexander Zverev oraz znów tenisista z Hamburga u boku Laury Siegemund.

Jako pierwsze do gry przystąpiły panie. Obie tenisistki w miały problem ze swym podaniem, czego efektem było aż sześć przełamań w ośmiu gemach pierwszej części meczu. Dwa razy więcej wygranych gemów serwisowych rywalki zapisała na swe konto Lys, wygrywając tę część spotkania 6:2. Również i druga partia zakończyła się takim wynikiem. Z tą różnicą, że tym razem tenisistka zza naszej wschodniej granicy poprzez jedną przełamanie wyszła na prowadzenie 4:1. Przewagę potwierdziła, kończąc mecz szóstym wygranym gemem przy serwisie Lamens.

W spotkaniu Zvereva z Griekspoorem łatwo było wskazać faworyta. Był nim Niemiec, który w jedenastu dotychczasowych spotkaniach z reprezentantem Holandii odniósł dziewięć zwycięstw. Jednak pierwszy set niedzielnej potyczki był bardzo wyrównany. Żaden z panów nie miał nawet szansy, aby odebrać serwis rywalowi. Aż do dwunastego gema. Przy serwisie 26. tenisisty świata wygrał go Hamburczyk, nie tracąc przy tym ani jednego punktu.

Druga odsłona była koncertem w wykonaniu Zvereva. Lider reprezentacji Niemiec uzyskał stuprocentową skuteczność jeżeli chodzi o wykorzystanie szans na przełamanie serwisu rywala w tej części meczu. Samemu wygrywając swoje gemy serwisowe, zakończył tę część pojedynku wynikiem 6:0. Dając w ten sposób swej drużynie decydujący o końcowym zwycięstwie punkt.

Spotkanie par mieszanych, w którym z jednej strony siatki stanęli Alexander Zverev i Laura Siegemund, a po drugiej Demi Schuurs i Tallon Griekspoor był jedynie formalnością. I tym razem mistrzowie z 2024 roku okazali się lepsi, kończąc całe spotkanie bez straty seta.


Wyniki

Grupa F:

Niemcy – Holandia 3:0

Eva Lys – Suzan Lamens 6:2, 6:2

Alexander Zverev – Tallon Griekspoor 7:5, 6:0

L. Siegemund, A. Zverev – D. Schuurs, T. Griekspoor 6:3, 6:2

 

Auckland. Maja Chwalińska nie zagra w turnieju głównym

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: Marcin Cholewiński

Maja Chwalińska rozegrała mecz drugiej rundy kwalifikacji do turnieju WTA w Auckland. Polka niestety przegrała i nie zagra w głównych zawodach.

Rywalką naszej reprezentantki była Gabriela Knutson. Czeszka zajmuje w rankingu miejsce numer 185 a w Nowej Zelandii pokonała już Hiszpankę Leyre Romero Gormaz.

Pierwszy set polsko-czeskiego starcia był wyrównany do stanu po trzy w gemach. Potem przewagę zyskała Knutson, która przełamała Chwalińską do zera i wygrała całą partię z wynikiem 6:3.

W drugiej odsłonie Knutson jeszcze mocniej zaznaczyła swoją przewagę. 28-latka wywalczyła „brejka” w gemie otwarcia a potem – po długiej walce – wygrała własne podanie. Rywalizacja między paniami była zacięta, ale większość kluczowych punktów zdobywała Czeszka. Po kolejnym przełamaniu na swoją korzyść nie miała ona problemu z dowiezieniem wyniku 6:2 i zwycięstwem.

W turnieju głównym pierwszą rywalką Knutson będzie Iva Jovic.


Wyniki

 

Auckland (druga runda kwalifikacji):

G. Knutson (Czechy) – M. Chwalińska (7) 6:3 6:2