Nottingham. Szymon Walków nie powalczy o finał gry podwójnej

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: PZT

Szymon Walków razem z Victorem Corneą zakończyli swój udział w turnieju ATP 50 Challenger w Nottingham. Polsko-rumuńska para przegrała z Charlesem Broomem i Davidem Stevensonem 6:7(7), 6:4, 4:10 w ćwierćfinale debla.

Brytyjczycy dobrze weszli w to spotkanie. Wygrali trzy pierwsze gemy z rzędu. Przez większość czasu utrzymywali przewagę. Problemy zaczęły się, kiedy serwowali na wygranie seta. Wtedy właśnie Cornea i Walków odrobili straty i wrócili do gry, a następnie doprowadzili do tie-breaka. W nim rozegrano łącznie 16 punktów. Obie pary miały swoje szanse. To rozstawieni z numerem 2. pierwsi zdobyli piłkę setową. Nie wykorzystali jej jednak, a następnie sytuacja się odwróciła. Rywale znaleźli się bliżej zwycięstwa i skorzystali z tej okazji.

Druga partia rozpoczęła się od przełamań z jednej i z drugiej strony. W następnych gemach obie pary miały kolejne break pointy i szanse na wyjście na prowadzenie. Cornea i Walków poszli za ciosem w ostatnim gemie. Wtedy właśnie wykorzystali break pointa, który był zarówno piłką setową i doprowadzili do wyrównania w setach.

Super tie-break był zdominowany przez Brytyjczyków, którzy nie poddali się po końcówce drugiego seta. Wygrali siedem pierwszych punktów z rzędu. Cornea i Walków byli bezradni wobec takiej gry rywali. Łącznie udało im się zdobyć cztery punkty, ale nie udało im się zatrzymać brytyjską parę. Tym samym turniejowe ,,dwójki” odpadły z rywalizacji deblowej w Nottingham.


Wyniki

Ćwierćfinał gry podwójnej:

Charles Broom, David Stevenson (Wielka Brytania, Wielka Brytania) – Victor Cornea, Szymon Walków (Rumunia, Polska, 2) – 7:6(7), 4:6, 10:4

Brisbane/Hongkong. Raphael Collignon lepszy od Grigora Dimitrova, Bublik i Shang meldują się w ćwierćfinale

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: East News

Początek sezonu 2026 na kortach w Brisbane i Hongkongu przyniósł komplet rozstrzygnięć drugiej rundy turniejów ATP, w których awans do ćwierćfinałów wywalczyli zarówno faworyci, jak i zawodnicy spoza rozstawienia.

Korty w Brisbane od lat są miejscem, gdzie forma testowana jest pod presją zbliżającego się Wielkiego Szlema. Belgijski kwalifikant Raphael Collignon zatrzymał Grigora Dimitrova, dwukrotnego mistrza tej imprezy.

Bułgar, który stopniowo wraca do regularnego grania po problemach zdrowotnych z drugiej połowy poprzedniego sezonu, nie był w stanie narzucić swojego rytmu. Collignon od początku postawił na agresję przy własnym podaniu, skracał wymiany i w kluczowych momentach zachował spokój, broniąc wszystkich break pointów, z jakimi musiał się zmierzyć. Tie-break otwierającej partii ustawił spotkanie, a przełamanie w drugim secie pozwoliło młodemu Belgowi konsekwentnie kontrolować przebieg gry. W kolejnej rundzie Collignon zmierzy się z Brandonem Nakashimą, który bez większych problemów uporał się z Quentinem Halysem.

To było coś wyjątkowego. Dorastałem, oglądając Grigora w telewizji, a teraz mogłem zagrać przeciwko niemu i wygrać

Równie wymagającą próbę przeszedł Giovanni Mpetshi Perricard. Francuz, znany z potężnego serwisu, stoczył trzysetowy bój z Rinkym Hijikatą, wygrywając 4:6, 7:6(5), 7:6(4). Aż 53 kończące uderzenia, odwaga w tie-breakach i konsekwencja w najważniejszych momentach pozwoliły mu zamknąć spotkanie po blisko trzech godzinach walki. Teraz spróbuje potwierdzić formę w starciu z Aleksandarem Kovaceviciem, który wcześniej wyeliminował Camerona Norrie’ego.

Równolegle emocji nie brakowało w Hongkongu, gdzie turniej ATP 250 już na starcie sezonu przyniósł kilka ciekawych rozstrzygnięć. Michael Mmoh zanotował jedno z najcenniejszych zwycięstw w ostatnich latach, eliminując Karena Chaczanowa 7:6(2), 7:6(4). Dla Amerykanina był to nie tylko awans do ćwierćfinału, ale również pierwszy triumf nad zawodnikiem z Top 20 od 2023 roku i ponowne potwierdzenie, że potrafi grać najlepiej przeciwko wymagającym rywalom. W kolejnej rundzie zmierzy się z rodakiem Marcosem Gironem, który wcześniej zatrzymał obrońcę tytułu Alexandre’a Mullera.

Stabilną dyspozycję potwierdza także Shang Juncheng. Chińczyk, wracający do pełni formy po kontuzji stopy, po raz trzeci od reaktywacji turnieju awansował do ćwierćfinału, eliminując Lorenzo Sonego 6:3, 6:4. Przed nim jednak najpoważniejszy test, którym będzie pojedynek z Aleksandrem Bublikiem. Kazach rozpoczął sezon od zwycięstwa 6:3, 6:3 nad Boticem van de Zandschulpem.


Wyniki

ATP 250 Brisbane, 2 runda:

Aleksandar Kovacevic (USA) – Cameron Norrie (Wielka Brytania, 7) 7:6(4), 4:6, 6:4

Raphael Collignon (Belgia, Q) – Grigor Dimitrov (Bułgaria) 7:6(1), 6:3

Giovanni Mpetshi Perricard (Francja) – Rinky Hijikata (Australia, Q) 4:6, 7:6(5), 7:6(4)

Brandon Nakashima (USA) – Quentin Halys (Francja, Q) 6:2, 6:4

ATP 250 Hongkong, 2 runda:

Aleksander Bublik (Kazachstan, 2) – Botic van de Zandschulp (Holandia) 6:3, 6:3

Michael Mmoh (USA, Q) – Karen Chaczanow (4) 7:6(2), 7:6(4)

Juncheng Shang (Chiny, WC) – Lorenzo Sonego (Włochy, 5)

Marcos Giron (USA) – Alexandre Muller (Francja, 7) 6:4, 7:6(4)

United Cup. Belgia dołączyła do grona półfinalistów

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/X, foto: East News

Belgia kontynuuje świetną grę podczas United Cup. W ćwierćfinale pokonała reprezentację Czech 2-1 i zameldowała się w półfinale.

Pierwszy punkt dał Belgii Zizou Bergs. Pokonał on faworyzowanego Jakuba Menszika. Pierwszy set ułożył się od początku do końca po myśli Belga. Przełamał podanie rywala już w trzecim gemie i stale powiększał przewagę. Świetnie serwował i nie dał nawet przez chwilę nadziei Menszikowi na odrobienie strat. Po ponad pół godzinie gry wyszedł na prowadzenie w setach. Druga partia nie przebiegła już tak łatwo dla Bergsa. Co prawda, udało mu się przełamać podanie Czecha po raz kolejny w siódmym gemie, ale rywal nie poddał się i tym razem wrócił do gry. 26-latek serwował dwa razy na mecz, jednak Menszik pokrzyżował mu plany. O tym kto wygra drugi set zadecydował tie-break. W nim jeden mini break wystarczył, aby Bergs zwyciężył partię i całe spotkanie. W pomeczowym wywiadzie Belg przyznał, że w drugim secie przez pewien czas nie zdawał sobie sprawy jaki naprawdę jest wynik. Zawodnik wprowadza świetną atmosferę i jego wygrana podbudowała całą drużynę.

Po krótkiej przerwie na kort wyszły Elise Mertens i Barbora Krejcikova. Obie miały przed sobą trudne zadania. Pierwszy set był bardzo wyrównany. Zawodniczki dobrze serwowały, ale mimo wszystko to Krejcikova była bliżej przełamania. W jedenastym gemie wykorzystała swoją szansę i chwilę później wyszła na prowadzenie w setach. Mertens wyciągnęła wnioski z poprzedniej partii i w kolejnej przeszła do ataku. Wygrała pięć gemów z rzędu, przełamując dwa razy serwis Czeszki. Ostatecznie Krejcikova mogła zapisać tylko jednego gema na swoim koncie w tym secie. Na początku decydującej partii obie zawodniczki raz przełamały swoje podania. Od tego czasu skupiły się bardziej na jakości serwisu. Do stanu 5:5 szły punkt za punkt. Sytuacja odmieniła się w jedenastym gemie, kiedy Mertens niespodziewanie zdobyła break pointa, którego szybko wykorzystała. Chwilę później była bezbłędna, gdy serwowała na mecz i tym samym zapewniła reprezentacji Belgii miejsce w półfinale United Cup.

Na ostatni mecz miksta wyszły pary Greet Minnen/Sander Gille oraz Linda Fruhvirtova/Dalibor Svrcina. Pomimo iż wynik spotkania nie zmieniłby stanu rywalizacji, było ono bardzo zacięte. W pierwszym secie widzowie byli świadkami łącznie czterech przełamań. Czeska para miała trzy piłki setowe, ale Belgowie doprowadzili do tie-breaka. W nim rozegrano łącznie 28 punktów. Był on pełen zwrotów akcji. Więcej szczęścia mieli reprezentanci Belgii, którzy wykorzystali szóstą piłkę setową i wyszli na prowadzenie w meczu. Przed tym musieli jednak obronić kolejne trzy szanse przeciwników na wygranie seta. W drugiej partii do głosu doszli Czesi. W szóstym gemie przełamali podanie Belgów. To wystarczyło, aby zwyciężyć w drugiej partii. O tym, która drużyna będzie triumfowała w całym spotkaniu zadecydował super tie-break. W nim reprezentanci Czech kontynuowali świetną grę. Od stanu 3:3 wygrali siedem punktów z rzędu. Tym samym zapewnili Czechom jedyne zwycięstwo tego dnia.

W półfinale reprezentacja Belgii zmierzy się ze Szwajcarią, która wcześniej pokonała Argentynę.


Wyniki

Belgia – Czechy 2-1

Zizou Bergs – Jakub Menszik – 6:2, 7:6(4)

Elise Mertens – Barbora Krejcikova – 5:7, 6:1, 7:5

Greet Minnen, Sander Gille – Linda Fruhvirtova, Dalibor Svrcina – 7:6(13), 3:6, 3:10

Brisbane. Keys gra dalej, Anisimova wyeliminowana

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Najlepsze tenisistki świata rywalizują o punkty w turniejach w Brisbane i Auckland. Znamy ćwierćfinalistki obu imprez.

Zawody w Australii mają gwiazdorską obsadę. Do najlepszej ósemki bez kłopotów awansowały tam między innymi Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina i Karolina Muchova. Liderka rankingu nie miała kłopotu z wyeliminowaniem Sorany Cirstei, Kazaszka uporała się z Paulą Badosą a Czeszka pokonała – wyżej montowaną – Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową.

Zdecydowanie więcej pracy od wymienionych koleżanek miała Madison Keys. Mistrzyni Australian Open 2025 napotkała zacięty opór Diany Sznajder a panie grały niemal trzy godziny. Ostatecznie – po trzech setach – wieńczonych tie-breakami – wygrała Amerykanka. W ćwierćfinale stoczy ona prestiżowy pojedynek z Aryną Sabalenką.

W tym starciu było wszystkiego po trochu. Dobrze zacząć rok nieco dramatycznie, mamy to już za sobą (śmiech). Diana zagrała znakomicie a ja musiałam znaleźć drogę powrotu do spotkania. Wiedziałam, że należy po prostu być w każdym punkcie i czekać na odwrócenie dynamiki na korcie i swoje szanse. Gdy te przyszły, trzeba zaś było je wykorzystać. Udało mi się to – podkreśliła Keys.

Równie trudną przeprawę, co Madison, miała Jessica Pegula. 31-latka straciła pierwszego seta w spotkaniu z Dianą Jastremską i musiała gonić wynik. Sztuka ta się udała – pozostałe dwie partie trafiły na konto reprezentantki USA, która teraz zmierzy się z Ludmiłą Samsonową.

Tak dobrze nie spisała się za to inna – wysoko klasyfikowana – Amerykanka – Amanda Anisimova. Finalistka Wimbledonu i US Open nie dała rady Marcie Kostiuk, z którą przegrała w dwóch setach.

W Auckland warto zaś zwrócić uwagę na awans – najwyżej rozstawionej – Eliny Switoliny oraz Alexandry Eali. Filipinka pokonała w dwóch setach Chorwatkę Petrę Marczinko i zagra teraz z Magdą Linette.


Wyniki

 

Brisbane (1/8 finału):

A. Sabalenka (1) – S. Cirstea (Rumunia) 6:3 6:3

M. Kostiuk (Ukraina) – A. Anisimova (USA, 2) 6:4 6:3

J. Rybakina (Kazachstan, 3) – P. Badosa (Hiszpania, 15) 6:3 6:2

J. Pegula (USA, 4) – D. Jastremska (Ukraina) 5:7 6:2 6:3

M. Keys (USA, 5) – D. Sznajder (12) 6:7(5) 7:6(5) 7:6(4)

K. Muchova (Czechy, 11) – J. Aleksandrowa (7) 6:4 7:5

Auckland (1/8 finału, wybrane mecze):

E. Svitolina (Ukraina, 1) – K. Boulter (Wielka Brytania, WC) 7:5 6:4

A. Eala (Filipiny, 4) – P. Marczinko (Chorwacja) 6:0 6:2

Auckland. Magda Linette lepsza od Elisabetty Cocciaretto

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette pokonała Elisabettę Cocciaretto 7:5, 2:6, 6:3 w meczu drugiej rundy turnieju WTA 250 w Auckland. Tym samym Polka powalczy o 1/2 finału nowozelandzkiego turnieju.

Trzecia rakieta naszego kraju na turniej rozpoczynający rok 2026 udała się do Nowej Zelandii. Za poznanianką już dwa mecze. Oba na trzysetowym dystansie. Po tym jak w pierwszej rundzie Polka pokonała Venus Williams, w spotkaniu o najlepszą ósemkę okazała się lepsza od Elisabetty Cocciaretto.

Lepiej spotkanie rozpoczęła Włoszka, która zaskoczyła Polkę już w pierwszym gemie, aby po chwili wyjść na prowadzenie 2:0. Jednak już kilka chwil później Linette odrobiła stratę. Po serii gemów wygrywanych bez problemu przez serwujące, przy wyniku 5:5 pewne kłopoty miała poznanianka. Jednak i tym razem wyszła z opresji, a po zmianie stron drugi raz odebrała serwis Cocciaretto i zakończyła pierwszą część pojedynku.

Druga odsłona zaczęła się tak jak pierwsza, czyli od wygranego przez tenisistkę z południa Europy gema serwisowego reprezentantki Polski. Po pięciu gemach reprezentantka Włoch prowadziła już 4:1. Kolejne dwa gemy na swe konto zapisały zawodniczki odbierające serwis i na tablicy pojawił się wynik remisowy w setach.

Decydująca odsłona przez większość czasu przebiegała pod dyktando Magdy Linette, która prowadziła już nawet 5:0. W prawdzie Cocciaretto wygrała kolejne trzy gemy. Jednak losów tej część pojedynku nie odwróciła. Tym samym to rozstawiona z numerem piątym reprezentantka naszego kraju zameldowała się w 1/4 finału.

O miejsce w półfinale Magda Linette zmierzy się z inną rozstawioną tenisistką, turniejową „czwórką” Alexandrą Ealą.


Wyniki

Druga runda:

Magda Linette (Polska, 5) – Elisabetta Cocciaretto (Włochy) 7:5, 2:6, 6:3