Adelajda/Auckland. Udany powrót Kokkinakisa, solidne mecze Vacherota i Baeza

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: East News

Tenisiści mają ostatni tydzień, by sprawdzić swoją formę przed Australian Open. W Adelajdzie po dramatycznym boju triumfował Thanasi Kokkinakis, natomiast w Nowej Zelandii z dobrej strony pokazali się Sebastian Baez i Cameron Norrie.

Na kortach w Adelajdzie najgłośniej było o Thanasiem Kokkinakisie, który rozgrywał swój pierwszy singlowy mecz od Australian Open 2025. Po poważnej operacji mięśnia piersiowego i dwunastu miesiącach rehabilitacji Australijczyk wrócił w rodzinnym mieście – i to w stylu, który poruszył trybuny. Po przegranym pierwszym secie z Sebastianem Kordą 3:6, gospodarz zaczął grać coraz odważniej, częściej wchodził w kort po returnie i szukał krótszych wymian. Mimo problemów z barkiem, które zmusiły go do wizyty fizjoterapeuty w trakcie drugiej partii, wyrównał stan meczu po wygranym secie 6:3. O wszystkim zadecydował trzeci set i tie-break, w którym lepiej wytrzymał napięcie Australijczyk, zwyciężając 7:6(3) po 2 godzinach i 26 minutach gry.

W drugiej rundzie czeka go pojedynek z rozstawionym z numerem piątym Valentinem Vacherotem, który wyeliminował Miomira Kecmanovicia 7:6(5), 6:4. Ugo Humbert po szybkim pożegnaniu z Brisbane odbudował się w meczu z rodakiem Terencem Atmane’em, wygrywając 6:3, 7:6(3). Teraz Francuza czeka starcie z turniejową „czwórką”, Tallonem Griekspoorem. Popis serwisowy dał Reilly Opelka, który posłał aż 22 asy i pokonał Alexeia Popyrina 6:3, 7:6(6). Z kolei Jaume Munar po fatalnym początku przeciwko Danielowi Altmaierowi – przegrywał 0:3 – wygrał aż 12 kolejnych gemów i zamknął mecz wynikiem 6:3, 6:0, zapewniając sobie konfrontację z Francisco Cerundolo.

W Nowej Zelandii Sebastian Baez potwierdził, że jego forma z United Cup – gdzie wygrał wszystkie trzy single, w tym z zawodnikiem Top 10 Taylorem Fritzem – nie była przypadkiem. Argentyńczyk, rozstawiony z numerem siódmym, odwrócił losy starcia z kwalifikantem Emilio Navą, zwyciężając 4:6, 7:5, 6:3. Teraz czeka go pojedynek z Jensonem Brooksbym, półfinalistą Auckland z 2023 roku, który odprawił z kwitkiem miejscowego Jamesa Watta 6:4, 6:3. Dobrze zaprezentował się również Cameron Norrie. Brytyjczyk wychowany w Auckland pokonał Hugo Gastona 6:3, 6:4. Swoje zwycięstwa odnieśli także Francisco Comesana, który wyeliminował Valentina Royera 6:4, 6:4 i zagra z Benem Sheltonem, oraz Eliot Spizzirri, dla którego triumf 6:4, 6:3 nad Adrianem Mannarino był największym w karierze pod względem pokonanego rywala w rankingu.


Wyniki

ATP 250 Adelajda, 1 runda:

Valentin Vacherot (Monako, 5) – Miomir Kecmanovic (Serbia) 7:6(5), 6:4

Thanasi Kokkinakis (Australia) – Sebastian Korda (USA) 3:6, 6:3, 7:6(3)

Ugo Humbert (Francja) – Terence Atmane (Francja) 6:3, 7:6(3)

Jaume Munar (Hiszpania) – Daniel Altmaier (Niemcy)  6:3, 6:0

Reilly Opelka (USA) – Alexei Popyrin (Australia) 6:3, 7:6(6)

ATP 250 Auckland, 1 runda: 

Cameron Norrie (Wielka Brytania, 5) – Hugo Gaston (Francja, Q) 6:3, 6:4

Sebastian Baez (Argentyna, 7) – Emilio Nava (USA, Q) 4:6, 7:5, 6:3

Jenson Brooksby (USA) – James Watt (Nowa Zelandia, WC) 6:4, 6:3

Francisco Comesana (Argentyna) – Valentin Royer (Francja) 6:4, 6:4

Eliot Spizzirri (USA, Q) – Adrian Mannarino (Francja) 6:4, 6:3

Iga Świątek wsparła Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.twitter.com, foto: Eastnews

Iga Świątek wsparła Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Najlepsza polska tenisistka przekazała na licytację rakietę tenisową oraz ręcznik z wygranej dla niej edycji Wimbledonu. 

Już tylko tydzień pozostał do rozpoczęcia pierwszej w sezonie lewy Wielkiego Szlema – Australian Open. Zwycięstwo Igi Świątek w Melbourne dałoby Polce tak zwanego karierowego Wielkiego Szlema, czyli wygranie przynajmniej raz każdej z czterech najważniejszych imprez tenisowych. Krok ku temu, by już pod koniec stycznia móc mieć szansę na takie osiągnięcie najlepsza polska tenisistka zrobiła w lipcu 2025 roku, gdy sięgnęła po tytuł mistrzowski na kortach Wimbledonu.

I to właśnie pamiątki z tego występu – rakietę oraz ręcznik – wiceliderka rankingu WTA przekazała na tegoroczną licytację w ramach finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak czytamy w opisie na stronie licytacji – Na aukcję WOŚP trafia rakieta, którą Iga Świątek wygrała historyczny Wimbledon 2025, opatrzona jej własnoręcznym podpisem oraz oryginalny ręcznik z tego legendarnego turnieju.

To już kolejny rok, gdy sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Na przykład w zeszłym roku do wylicytowania była rakieta naszej tenisistki oraz upamiętniający triumf na Roland Garros obraz z klocków Lego.

Tegoroczny 34. finał WOŚP będzie mieć miejsce dzień po finale singla kobiet Australian Open, czyli 26 stycznia. Zebrane środki zostaną przeznaczone na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego dzieci.

Milos Raonic kończy karierę

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Kolejny zawodnik, który jeszcze nie tak dawno należał do czołówki rankingu ATP, zdecydował sie zakończyć karierę. Milos Raonic, jak do tej pory najwyżej sklasyfikowany kanadyjski zawodnik, ogłosił na swoich social mediach, iż postanowił zakończyć czynną karierę zawodniczą.

Nadszedł czas zakończenia mojej kariery. Zawsze wiadomo, że taki moment kiedyś nadejdzie, ale nigdy nie jesteś na to przygotowany” – napisał 35-letni dzisiaj Raonic na swoim profilu na Instagramie. „Jestem przygotowany na tę decyzję i na to, co ona oznacza. Tenis to moja wielka miłość i pasja przez większość mojego życia.”

Decyzja o zakończeniu kariery tuż przed rozpoczęciem Australian Open spina pewnego rodzaju klamrą wyjątkową karierę kanadyjskiego tenisisty. To właśnie podczas Australian Open w 2011 roku Raonic dotarł do 1/16 turnieju (przegrał wówczas w czterech setach z Davidem Ferrerem) i awansował w rankingu ATP do pierwszej setki.

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej (we wrześniu 2010) reprezentujący Kanadę w Pucharze Davisa w meczu z Republiką Dominikany Raonic (który wcześniej tylko trzy razy reprezentował swój kraj) pokonał w swoim pierwszym pięciosetowym pojedynku Victora Estrellę Burgosa 5:7, 6:2, 3:6, 7:6(3) 9:7. Kanadyjczyk sklasyfikowany był wówczas na 234. miejscu w rankingu ATP (Estrella Burgos na miejscu 257.).

Ostatni mecz w karierze Milos Raonic rozegrał podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, gdzie przegrał w pierwszej rundzie z reprezentantem Niemiec Dominikiem Koepferem.

W swojej karierze Raonic był sklasyfikowany na miejscu 3. w rankingu, wygrał osiem turniejów ATP, oraz osiągnął finał Wimbledonu, gdzie przegrał w trzech setach z Andym Murray’em. Dziesięciokrotnie awansował do ćwierćfinałów turniejów wielkoszlemowych, a jego rekord w turniejach rangi Masters 1000 jest również imponujący (92:37).

Co dalej?” – pyta Raonic. „Nie, nie wyobrażam sobie żebym zwolnił tempo, w jakim żyłem do tej pory. Jest przecież tyle rzeczy do zrobienia i osiągnięcia. Jestem tak samo zmotywowany i głodny sukcesów jak w 2011 roku, kiedy odniosłem pierwsze duże sukcesy w turniejach ATP”.

Przez wiele lat Milos Raonic uważany byl za ambasadora kanadyjskiego tenisa i „posiadacza” jednego z najlepszych serwisów w ostatnich latach. Niestety kontuzje kilkukrotnie przerywały jego karierę, a ostatni uraz (barku) w 2025 roku praktycznie uniemożliwił mu powrót do zawodowego tenisa.

 

 

 

 

Finał Rogers Cup w Montrealu z Rafaelem Nadalem. W środku Bob Bedard, ostatni kanadyjski zwycięzca Canadian Open (1958).

 

ITF J200. Aleksander Błuś najlepszy w Koszycach

/ Ksawery Styka , źródło: PZT, foto: Freepik

Pięć meczów, trzy trzysetówki i jeden zwycięzca. 17-letni Aleksander Błuś sięgnął po tytuł w imprezie ITF J200, zamykając ją w najlepszy możliwy sposób. W finałowym starciu Polak pokonał reprezentanta gospodarzy, a cały tydzień na słowackich kortach potwierdził jego bardzo dobrą dyspozycję na początku sezonu. 

Słowackie Koszyce okazały się szczęśliwe dla polskiego tenisa juniorskiego. Podczas turnieju ITF J200 po najcenniejsze trofeum w grze pojedynczej sięgnął Aleksander Błuś. Finał miał trzysetowy, emocjonujący przebieg. Błuś rozpoczął spotkanie od wygranej 6:4, w drugiej partii musiał uznać wyższość reprezentanta gospodarzy Dominika Maceja (4:6), ale w decydującym secie nie pozostawił już złudzeń, zwyciężając 6:2 i przypieczętowując turniejowy triumf. 

A sama droga Polaka do tytułu była naprawdę trudna. Już w trzeciej rundzie stoczył zacięty bój z Rumunem Mateiem Victorem Chelemenem, wygrywając 4:6, 7:5, 6:1. Jeszcze więcej nerwów kosztował go jednak ćwierćfinał ze Słowakiem Markiem Bekenim. Ppo przegranym pierwszym secie Błuś wrócił do gry, wygrał tie-break drugiej partii i ostatecznie zwyciężył 1:6, 7:6(1), 6:2. W półfinale Polak zaprezentował już pełną kontrolę nad meczem, pokonując Czecha Jakuba Kusego 6:2, 6:4. 

Wygrana w Koszycach to nie tylko prestiżowe trofeum, ale również solidny awans w rankingu ITF Juniors. Nasz młody reprezentant przesunął się o 31 pozycji w górę i zajmuje teraz 54. miejsce w juniorskim rankingu. 

Również w grze podwójnej nie zabrakło polskich akcentów. Jan Chłodnicki występujący w parze z Amerykaninem Michaelem Savano, dotarł do finału debla. Niestety, po pierwszym secie spotkania finałowego duet ten musiał poddać mecz z powodu kontuzji tenisisty ze Stanów Zjednoczonych.


Wyniki

Finał:

Aleksander Błuś (Polska) – Dominik Macej (Słowacja) – 6:4, 4:6, 6:2

Hobart. Obrończyni tytułu poza rywalizacją

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Porażka McCartney Kessler to największa niespodzianka pierwszego dnia rywalizacji w turnieju WTA 250 w Hobart. Z imprezą już po meczu otwarcia pożegnały się również Jessica Bouzas Maneiro oraz Emiliana Arango.

Za nami tegoroczna edycja United Cup podczas której nie zabrakło niespodziewanych wyników. Jedną z niespodzianek sprawiła Jessica Bouzas Maneiro, która w trzech setach pokonała Coco Gauff. Po przenosinach do Hobart Hiszpanka jednak nie podtrzymała formy. Już w meczu pierwszej rundy tenisistka z Półwyspu Iberyjskiego musiała uznać wyższość niżej notowanej Taylah Preston. Inną rozstawioną tenisistką, która nie powalczy o kolejną rundę rywalizacji jest Emiliana Arango. Rozstawiona z numerem siódmym Kolumbijka w dwóch setach przegrała z Antonią Ruzić.

Sukcesu sprzed roku nie powtórzy McCartney Kessler. Amerykanka, która przed dwunastoma miesiącami w drodze do tytułu pokonała między innymi najwyżej rozstawioną Dajanę Jastremską, tegoroczny występ zakończyła już po pierwszym spotkaniu. Wprawdzie turniejowa „dwójka” wygrała pierwszego seta z Olgą Danilović. Jednak dwie kolejne odsłony na swe konto zapisała Serbka.


Wyniki

Pierwsza runda:

Olga Danilović (Serbia) – McCartney Kessler (USA, 2) – 4:6, 6:4, 6:4

Ann Li (USA, 4) – Katie Volynets (USA, Q) 4:6, 7:5, 6:2

Taylah Preston (Australia, WC) – Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania, 5) 6:4, 7:6(4)

Antonia Ruzić (Chorwacja) – Emiliana Arango (Kolumbia, 7) 7:5, 6:1

Renata Zarazua (Meksyk, Q) – Hailey Baptiste (USA) 6:7(5), 6:3, 6:3
7:6(4)
Elisabetta Cocciaretto (Włochy, Q) – Ayano Shimizu (Japonia, Q) 6:3, 6:4

Solana Sierra (Argentyna) – Caty McNally (USA, Q) 1:6, 6:4, 6:1

Adelajda. Andriejewa poznała pierwszą rywalkę, zmienne szczęście zawodniczek rozstawionych

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jekaterina Aleksandrowa jako pierwsza rozstawiony zawodniczek pożegnała się z turniejem WTA 500 w Adelajdzie. Pierwszą rywalkę poznała z kolei najwyżej rozstawiona Mirra Andriejewa. 

Niespełna tydzień pozostał do pierwszej w sezonie lewy Wielkiego Szlema – Australian Open. Część tenisistek przygotowuje się do rywalizacji już w Melbourne, inne zawodniczki szlifują formę w ostatnich startach przed najważniejszą imprezą początku sezonu.

W tej drugiej grupie znalazła się między innymi Mirra Andriejewa. Podopieczna Conchity Martinez po wycofaniu się Jessici Peguli jest najwyżej rozstawioną zawodniczką turnieju WTA 500 w Adelajdzie. Finalistka sprzed roku postanowiła nie ryzykować kontuzji na kilka dni przed rozpoczęciem wielkoszlemowej rywalizacji.

Jej miejsce na samym szczycie turniejowej drabinki zajęła Mirra Andriejewa. Tenisistka ze wschodu występ rozpocznie od drugiej rundzie. W tej rywalką zawodniczki z Krasnojarska będzie Marie Bouzkova. Czeszka w prawdzie przegrała pierwszą odsłonę spotkania z Paulą Badosą. Jednak w dwóch kolejnych partiach przechyliła szalę zwycięstwa na swą stronę.

Już po pierwszych meczach z imprezą pożegnały się dwie zawodniczki rozstawione. Wynik z zeszłego tygodnia z Brisbane powtórzyła Clara Tauson. Rozstawiona z numerem piątym Dunka po przegraniu w tie-breaku pierwszej odsłony meczu przeciwko Ajli Tomljanovic, zrezygnowała z dalszej gry. Za to kolejny wygrany mecz ma już za sobą Jaqueline Cristian. Rumunka, która do turnieju głównego przebijała się przez eliminacje, na otwarcie zmagań okazała się lepsza od rozstawionej z numerem czwartym Jekateriny Aleksandrowej.

O 1/8 finału powalczą za to Emma Navarro i Victoria Mboko. Amerykańska ćwierćfinalistka sprzed roku, rozstawiona w tym roku z szóstką, w dwóch setach uporała się z Emerson Jones. Z kolei turniejowa „ósemka” z Kraju Klonowego Liścia wprawdzie przegrała pierwszą odsłonę meczu z Betriz Haddad Maią. Jednak dwie kolejne partie na swe konto zapisała już niespełna 20-letnia zawodniczka z Kanady.


Wyniki

Pierwsza runda:

Jaqueline Cristian (Rumunia) – Jekaterina Aleksandrowa (4) 6:4, 6:4

Ajla Tomljanovic (Australia) – Clara Tauson (Dania, 5) 7:6(5) i krecz

Emma Navarro (USA, 6) – Emerson Jones (Australia) 6:3, 6:3

Victoria Mboko (Kanada, 8) – Beatriz Haddad Maia (Brazylia) 5:7, 6:3, 6:2

Daria Kasatkina (Australia) – Maria Sakkari (Grecja) 7:6(2), 6:4

Marie Bouzkova (Czechy) – Paula Badosa (Hiszpania) 3:6, 6:3, 6:4

 

Glasgow. Maks Kaśnikowski zatrzymany w drugiej rundzie eliminacji do turnieju głównego

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Maks Kaśnikowski był blisko występu w głównej drabince turnieju ATP 50 Challenger w Glasgow, ale musiał uznać wyższość rywala. W finale kwalifikacji przegrał z Milosem Karolem 6:7(7), 6:2, 1:6. 

Pierwszy set był bardzo wyrównany. Ani Kaśnikowski ani Karol nie mieli okazji, aby zdobyć break pointa. Zawodnicy szli gem za gem. Zacięta gra doprowadziła do tie-breaka. W nim od razu przewagę zdobył Polak. Wygrał cztery punkty z rzędu i prowadził już 5:1. Miał cztery piłki setowe, ale nie wykorzystał ich. Końcówka partii była nerwowa. Słowak doprowadził do wyrównania i nieoczekiwanie wyszedł na prowadzenie. Nie zmarnował swojej szansy i wygrał pierwszego seta.

Druga partia miała zupełnie inny przebieg. Kaśnikowskiemu udało się przełamać rywala już w trzecim gemie. Polak wyciągnął wnioski z poprzedniego seta i wygrał pięć gemów z rzędu. Słowak tym razem nie dał rady odrobić strat. Warszawianin doprowadził do wyrównania w setach.

W decydującej partii do głosu doszedł Karol. Zatrzymał rozpędzonego Kaśnikowskiego i wyszedł na prowadzenie. Zapisał cztery gemy z rzędu na swoje konto, przełamując podanie Polaka dwa razy. Reprezentant Polski był bezradny wobec takiej dyspozycji rywala. Łącznie udało mu się wygrać tylko jednego gema w tej partii. Po godzinie i 50 minutach gry odpadł z rywalizacji o główną drabinkę. Może tylko liczyć na występ jako szczęśliwy przegrany.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji:

Milos Karol (Słowacja, 8) – Maks Kaśnikowski (Polska, 6) – 7:6(7), 2:6, 6:1

WTA Ranking. Zmiany na pozycjach za Igą Świątek, awanse i spadki Fręch oraz Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: , foto: Eastnews

Poznaliśmy najnowsze notowanie rankingu WTA. Nie zmieniły się pozycję trzech zawodniczek z top 10. Swe miejsca zachowały Aryna Sabalenka, Iga Świątek oraz Jessica Pegula. Na innych miejscach w zestawieniu w porównaniu do poprzedniego notowania są również Magdalena Fręch oraz Magda Linette.

Emocje związane z United Cup jeszcze nie opadły, a już wiemy jak rywalizacja w Perth oraz Sydney wpłynęła na miejsca poszczególnych tenisistek w rankingu WTA. Najwięcej zyskała Belinda Bencic. Szwajcarka, która wygrała wszystkie pięć spotkań singlowych, otrzymała za to 415 punktów, dzięki czemu awansowała na dziesiąte miejsce.

Konto Igi Świątek zwiększyło się o 150 „oczek” i teraz strata Polki do Aryny Sabalenki wynosi 2662 punktów. Trzecią rakietą świata ponownie jest Coco Gauff, która zamieniła się miejscami z Amandą Anisimovą. Największy spadek w czołowej dziesiątce, o dwa miejsca, zanotowała Madison Keys. Amerykankę wyprzedziły Jasmine Paolini oraz Mirra Andriejewa.

O jedno miejsce w rankingu, na dwunastą pozycję, awansowała zwyciężczyni WTA 250 w Auckland, a jej finałowa rywalka Xinyu Wang przesunęła się w górę o 14 pozycji na miejsce 43. Z kolei finałowa rywalka Aryny Sabalenki z Brisbane Marta Kostiuk po awansie o sześć pozycji, to nowa 20. rakieta świata.

Spadek z 52. na 53. pozycję rankingu WTA zanotowała Magda Linette, która w Auckland dotarła do 1/4 finału. Z kolei Magdalena Fręch, która start w Auckland zakończyła z jednym wygranym meczem, awansowała o dwie „oczka” na miejsce 57.

Australian Open. Szybkie zwycięstwo Lindy Klimovicovej

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: PZT

Linda Klimovicova rozpoczęła nowy sezon od zwycięstwa. Polka przeszła do drugiej rundy kwalifikacji Australian Open po pokonaniu Stefani Webb 6:2, 6:1.

Klimovicova znakomicie weszła w to spotkanie i pokazała, że przewaga na korcie leży po jej stronie. Rozpoczęła od prowadzenia 5:0, a przewaga wystarczyła do zwycięstwa w pierwszym secie 6:2.

Obraz na korcie nie zmienił się w drugiej partii. Od stanu 1:1 rozstawiona z numerem „23” Klimovicova wygrała pięć kolejnych gemów i udanie zainaugurowała sezon 2026 oraz kwalifikacje Australian Open. Kolejną rywalką na drodze do debiutu w Wielkim Szlemie będzie kolejna Australijka, Lizette Cabrera. Aby awansować do turnieju głównego, należy wygrać trzy mecze.

 


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Linda Klimovicova (Polska, 23) – Stefani Webb (Australia, WC) – 6:2, 6:1

Australian Open. Udany początek kwalifikacji dla Mai Chwalińskiej

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne , foto: Marcin Cholewiński

Maja Chwalińska udanie rozpoczęła kwalifikacje do Australian Open, pokonując Madison Brengle 7:6(3), 6:3.

Na kortach w Melbourne, gdzie stawka rośnie z każdym rozegranym gemem, reprezentantka Polski od pierwszych piłek pokazała, że jest gotowa na trudną przeprawę.

Na pierwsze przełamanie nie trzeba było długo czekać. Chwalińska wykorzystała pierwszą okazję i już w początkowej fazie seta wyszła na prowadzenie 3:1. Radość nie trwała jednak długo – w kolejnym gemie Polka straciła własne podanie, a pojedynek wszedł w fazę nerwowej gry o każdy punkt. Seria przełamań rozkręcała się z każdą minutą. Polka znów wyszła na prowadzenie, tym razem 4:2, i miała szansę, by jeszcze bardziej odskoczyć. Przy stanie 4:2 Brengle wykorzystała piątego break pointa i zmniejszyła straty. Chwalińska mimo to utrzymała przewagę i przy stanie 5:4 serwowała po wygraną w pierwszej partii, lecz Amerykanka ponownie znalazła sposób na jej podanie, doprowadzając do wyrównania. O losach seta musiał więc zadecydować tie-break. W nim Polka zachowała więcej spokoju i wygrała decydującą rozgrywkę 7–3, zapisując pierwszą partię na swoje konto.

Drugi set rozpoczął się równie dobrze dla Chwalińskiej. Już w pierwszym gemie przełamała Amerykankę, a gdy zrobiła to ponownie w piątym, prowadziła 4:1 i miała mecz pod kontrolą. Niżej notowana rywalka nie zamierzała jednak składać broni – zdołała odrobić jedno przełamanie i znów wprowadzić do gry element niepewności. Od tego momentu znów oglądaliśmy serię gemów, w których serwujące miały ogromne problemy z utrzymaniem podania. Mimo tej huśtawki to Polka lepiej odnajdywała się w kluczowych momentach. Przy stanie 5:3 doczekała się drugiej piłki meczowej i tym razem nie wypuściła szansy z rąk, zamykając drugiego seta wynikiem 6:3.

Jej kolejną rywalką będzie rozstawiona z numerem 10. Szwajcarka Rebeka Masarova.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Maja Chwalińska (Polska) – Madison Brengle (USA) 7:6(3), 6:3