Santiago. Darderi na piątkę! Włoch triumfatorem imprezy

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Rozstawiony z numerem drugim Luciano Darderi został zwycięzcą tegorocznej edycji turnieju ATP 250 w Santiago. Włoch w meczu finałowym pokonał Yannicka Hanfmanna 7:6(6), 7:5. To piąty tytuł w karierze tego tenisisty.

Skład najważniejszego pojedynku zawodów można było uznać za zaskakujący ze względu na obecność w nim niemieckiego gracza. Był to bowiem jego pierwszy występ na tym etapie imprezy ATP po blisko 5,5-rocznej przerwie. Darderi z kolei grał o tytuł już po raz drugi w ostatnich trzech tygodniach. Wcześniej musiał przełknąć gorycz porażki na kortach w Buenos Aires. Z Hanfmannem na głównym szczeblu rozgrywek mierzył się do tej pory raz – w Cordobie przed dwoma laty – odnosząc wówczas dwusetowe zwycięstwo.

Spotkanie rozpoczęło się po myśli faworyzowanego Włocha, który już w trzecim gemie doczekał się szans na przełamanie rywala. 34-latek z Karlsruhe grał bardzo nierówno i bekhendowy błąd przy czwartym break-poincie kosztował go utratę podania. Darderi przez pewien czas utrzymywał przewagę, ale reprezentant Niemiec zdołał wyrównać stan partii.

W ósmym gemie popisał się zaskakującą kontrą bekhendową po linii, a chwilę później efektownie zwieńczył swój atak do siatki. Zwycięzcę tej części gry ostatecznie musiał wskazać tie-break. W nim także włoski tenisista szybko zdobył zaliczkę, ale Hanfmann ponownie odrobił stratę. Ostatnie słowo należało jednak do Darderiego, który od stanu 6:6 najpierw posłał wygrywający forhend, a całego seta zakończył asem serwisowym.

Druga odsłona miała inny początek, gdyż tym razem jako pierwszy przewagę „brejka” uzyskał Niemiec. Wydatnie pomógł mu w tym Włoch, który w trzecim gemie popełnił dwa podwójne błędy serwisowe. Hanfmann kompletnie jednak nie poradził sobie w momencie prowadzenia. Tuż po zmianie stron, popełniając liczne błędy własne, do zera przegrał bowiem gema przy własnym podaniu. Kolejne minuty były wyrównane i obaj zawodnicy nie mieli trudności z utrzymywaniem serwisów.

Gdy wydawało się, że panowie znów muszą spotkać się w tie-breaku, Hanfmann zanotował bolesną w skutkach obniżkę dyspozycji w 12. gemie. Dwa forhendy wyrzucone na aut spowodowały, że po godzinie i 47 minutach walki mecz dobiegł końca. Tenisista z Niemiec przegrał więc w ten sposób swój trzeci finał turnieju ATP. Darderi zaś może wstawić do gabloty już piąty tytuł z głównego poziomu rozgrywek. Co ciekawe, wszystkie z nich wywalczył na kortach ziemnych i począwszy od 2024 roku, ma obecnie najwięcej triumfów na tej nawierzchni spośród wszystkich zawodników.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Luciano Darderi (Włochy, 2) – Yannick Hanfmann (Niemcy) 7:6(6), 7:5

Ranking ATP. Awans Cobollego, spory spadek Tsitsipasa

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W mijającym tygodniu miały miejsce aż trzy turnieje rangi ATP Tour. Po ich zakończeniu opublikowano aktualny ranking.

Tenisiści mają za sobą rywalizację w Dubaju, Acapulco i Santiago. W pierwszych dwóch imprezach do zdobycia było 500 punktów zaś w stolicy Chile 250.

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich po mistrzostwo sięgnął Daniił Miedwiediew. Rosjanin nie poprawił swojej – jedenastej – pozycji w klasyfikacji, ale znacząco zbliżył się do Kazacha Aleksandra Bublika.

W górę powędrował za to mistrz Acapulco – Flavio Cobolli. Reprezentant Włoch jest 15., co jest jego najlepszym wynikiem w karierze. Nieco wyżej podobne osiągnięcie zanotował Jakub Menszik. Czech jest dwunasty i puka do bram pierwszej dziesiątki.

W Santiago zwyciężył Luciano Darderi. Włoch dzięki temu umocnił się na miejscu 21.

Tuż za jego plecami znalazł się Frances Tiafoe. Finalista z Acapulco poprawił się o sześć lokat i jest 22. Na miejscu 25. usadowił się zaś Tallon Griekspoor, któremu kontuzja nie pozwoliła rozegrać finału w Dubaju.

Nowy ranking przyniósł złe wieści Stefanosowi Tsitsipasowi. Grek nie obronił tytułu z 2025 roku a szybka porażka kosztowała go spadek aż o 13 pozycji. Tenisista z Aten jest w tym tygodniu 43. i znalazł się między Grigorem Dimitrowem i Alexem Michelsenem. Pierwszą pięćdziesiątkę zamyka zaś Tomasz Machacz. Czech zaliczył spadek, bo jest kontuzjowany i nie mógł bronić tytułu, zdobytego w zeszłym roku w Acapulco.

W Meksyku błyszczeli za to Miomir Kecmanović i Terence Atmane. Obaj gracze odnotowali znaczne awanse – Francuz jest 52. (poprawa o 11 „oczek”) zaś Serb 58. (aż 26 miejsc lepiej niż przed tygodniem). Tenisista z Bałkanów znalazł się zatem o jedną lokatę pod Kamilem Majchrzakiem. Drugi wysoko notowany Polak to rzecz jasna Hubert Hurkacz, który jest 71. rakietą świata.

Liderem rankingu pozostaje Carlos Alcaraz. Hiszpan wyprzedza Jannika Sinnera i Novaka Dżokovicia.

 

 

WTA Ranking. Bez zmian w czołówce, Magdalena Fręch wyprzedziła Magdę Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch może się najszerzej uśmiechać, patrząc na najnowsze notowanie rankingu WTA. Polska tenisistka zanotowała największy awans spośród zawodniczek notowanych w top 50 zestawienia najlepszych tenisistek świata.

Spośród dwóch reprezentantek naszego kraju, które rywalizowały w ostatnim tygodniu lutego podczas imprez głównego cyklu, lepszy wynik uzyskała Magdalena Frech, która dotarła do finału turnieju WTA 500 w meksykańskiej Meridzie. Co prawda lepszą od Łodzianki w meczu o tytuł okazała się Cristina Bucsa.

Jednak punkty za dotarcie do finału sprawią, że Polka w najnowszym notowaniu rankingu WTA przesunęła się z 57. miejsca na 36. Tym samym doszło do zmiany na pozycji numer dwa w polskim tenisie. Magda Linette, która z Meridą pożegnała się po meczu drugiej rundy, spadła z miejsca 47. na pozycję 49.

Do żadnej zmiany nie doszło w top 20 rankingu. Tym samym liderką rankingu WTA pozostaje Aryna Sabalenka, która przewaga nad Igą Świątek wynosi 3087 punktów. Podium uzupełnia Jelena Rybakina. Przed paniami teraz impreza WTA 1000 w Indian Wells, po której zostanie opublikowane następne zestawienie najlepszych tenisistek świata.

Austin. Najcenniejszy triumf Peyton Stearns

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Peyton Stearns pokonała Taylor Townsend w finale turnieju WTA 250 w Austin. Dla zwyciężczyni to drugi tytuł mistrzowski, a pierwszy na kortach twardych w imprezie takiej rangi.

Rozgrywany w ostatnim tygodniu lutego turniej rangi WTA 250 w amerykańskim Austin zakończył się po myśli gospodarzy. W meczu o tytuł zmierzyły się bowiem dwie reprezentantki Stanów Zjednoczonych. Lepszą okazała się wyżej notowana z zawodniczek, chociaż do zwycięstwa potrzebowała ponad dwie godziny.

Mecz lepiej rozpoczęła niżej notowana z Amerykanek, która przełamała turniejową „czwórkę” już w gemie otwarcia. W dziewiątym gemie Townsend nie wykorzystała dwóch piłek setowych, a chwilę później serwując na seta, nie wygrała nawet punktu. Losy tej części meczu rozstrzygnął tie-break. W nim Stearns prowadziła już nawet 6-3. Ostatecznie seta zakończyła za piątą szansą, samemu broniąc jeszcze jednej piłki setowej dla Townsend.

Kluczowym dla losów drugiej partii okazał się jedenasty gem. Po tym jak panie w sumie czterokrotnie straciły swój serwis od stanu 4:4 spotkanie ponownie się wyrównało. Ostatecznie jednak nie doszło do kolejnego tego dnia trzynastego gema. Peyton Stearns wyszła na prowadzenie 6:5 z przewagą przełamania, aby po zmianie stron zakończyć mecz za pierwszą piłką meczową po blisko 2,5 godzinach gry.

Dla Amerykanki to najcenniejszy triumf w karierze. Poprzednio zawodniczka z Cincinnati triumfowała w imprezie głównego cyklu w 2024 roku na kortach ziemnych w Rabacie.


Wyniki

Finał:

Peyton Stearns (USA, 4) – Taylor Townsend (USA, WC) 7:6(8), 7:5

 

Merida. Magdalena Fręch zatrzymana w finale

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch nie zdobyła drugiego tytułu imprezy głównego cyklu w karierze. W finale turnieju WTA 500 w Meridzie Polka w trzech setach przegrała z Cristiną Bucsa. 

Trzecia rakieta naszego kraju ma za sobą słodko-gorzki tydzień w meksykańskiej Meridzie. Magdalena Fręch w niedzielnym finale stanęła przed szansą na drugi tytuł mistrzowski. Jednak lepsza w finale okazała się Hiszpanka, która w Meridzie triumfowała nie tylko w singlu jak i w deblu.

Spotkanie lepiej rozpoczęła Bucsa, która dwukrotnie przełamując serwis Fręch, wyszła na prowadzenie 3:0. Co prawda Polka jedną stratę serwisu odrobiła, ale od stanu 3:1 kolejne trzy gemy wygrała rywalka, kończąc pierwszą odsłonę po 38 minutach. Druga partia rozpoczęła się podobnie do pierwszej. Z tą różnicą, że to nasza reprezentantka wygrała trzy pierwsze gemy. Zawodniczka z Półwyspu Iberyjskiego odrobiła tylko jedną stratę przełamania i panie mogły się szykować do decydującej odsłony.

W tej Cristina Bucsa przełamała serwis Magdaleny Fręch i wyszła na prowadzenie 3:1. Hiszpanka, serwując na mecz, straciła podanie. Jednak kolejnej zmiany stron już nie było. W dziesiątym gemie Łodzianka kolejny raz tego dnia straciła swe podanie i to tenisistka z południa Europy mogła się cieszyć z premierowego triumfu w karierze.


Wyniki

Finał:

Cristina Bucsa (Hiszpania) – Magdalena Fręch (Polska) 6:1, 4:6, 6:4