Podsumowanie sezonu w rozgrywkach WTA: Część druga. Iga Świątek coraz bliżej karierowego Wielkiego Szlema, piorunująca końcówka sezonu Rybakiny
Iga Świątek sięgając po tytuł mistrzyni Wimbledonu, w finale zrobiła coś, czego w meczu finałowym imprezy wielkoszlemowej nie widzieliśmy od blisko czterdziestu lat. Na nowojorskich kortach dominację na twardej nawierzchni potwierdziła Aryna Sabalenka. Z kolei sezon zakończył się niespodziewanym triumfem Jeleny Rybakiny.
Po pierwszej części sezonu 2025 kibice Aryny Sabalenki oraz Igi Świątek mogli czuć się zawiedzeni. Liderce rankingu nie udało się obronić tytułu mistrzowskiego na kortach w Melbourne. Z kolei czterokrotna mistrzyni Roland Garros i obrończyni tytułu, musiała uznać wyższość rywalek w drodze do kolejnego tytułu. Jednak to, co najlepsze w trwającym sezonie w wykonaniu liderki oraz wiceliderki rankingu miało dopiero nadejść.
Drugą połowę tenisowego roku 2025 Iga Świątek rozpoczęła od występu w Bad Homburg. Do tego niemieckiego uzdrowiska polska tenisistka przybyła po rocznej nieobecności. I drugi występ w turnieju za naszą zachodnią granicą polska tenisistka zakończyła finałem, który ostatecznie przegrała z Jessicą Pegulą. Jednak dwa tygodnie później żaden polski kibic nie rozpamiętywał już porażki z Amerykanką. Wszystko za sprawą historycznego występu na kortach Wimbledonu.
Zatrudniając Wima Fisette’a w październiku 2024 roku ówczesna liderka światowego rankingu miała na swym koncie cztery tytułu mistrzyni Roland Garros oraz triumf podczas US Open 2022. Do tego w CV polskiej tenisistki znajdowały się półfinał Australian Open 2022 oraz ćwierćfinał Wimbledonu uzyskany sezon później. Wybór Belga na szkoleniowca wydawał się właściwy, jeżeli weźmiemy pod uwagę wyniki jego podopiecznych podczas australijskiego oraz londyńskiego turnieju wielkoszlemowego. Belg jest bowiem postrzegany jako specjalista od gry na kortach szybkich.
Właśnie w Londynie Iga Świątek osiągnęła największy sukces w 2025 roku. W siedmiu spotkaniach Wimbledonu rozstawiona z numerem ósmym Polka straciła zaledwie jednego seta, a do historii imprez wielkoszlemowych przeszedł jej finał z Amandą Anisimovą.
W ciągu niespełna godziny Iga Świątek nie oddała Amerykance nawet gema. Tym samym została drugą tenisistką w historii finałów wielkoszlemowych, a pierwszą w tym stuleciu, która wygrała finał turnieju Wielkiego Szlema wynikiem 6:0, 6:0. Poprzednio ta sztuka udała się w 1988 w Paryżu Steffi Graf, która takim samym rezultatem zakończyła spotkanie z Nataszą Zwieriewą.
Wprawdzie Amanda Anisimova doznała druzgocącej porażki w meczu finałowym przeciwko Polce. Jednak zrewanżowała się naszej tenisistce, pokonując Igę Świątek w 1/4 finału US Open, a następnie docierając do (również przegranego) finału. W nim górą była Aryna Sabalenka. Tym samym liderka rankingu trzeci sezon z rzędu notuje przynajmniej jeden triumf w imprezie wielkoszlemowej.
Jesień udanie rozpoczęła się dla Igi Świątek. Wychowana w duchu olimpijskim polska tenisistka zaliczyła idealny debiut w turnieju WTA 500 w Seulu, czyli mieście, gdzie 37 lat wcześniej podczas Igrzysk Olimpijskich w wioślarstwie rywalizował jej ojciec. W meczu finałowym wiceliderka rankingu wprawdzie przegrała pierwszą odsłonę z Jekaterinę Aleksandrową 1:6. Jednak ostatecznie to reprezentantka Polski świętowała końcowe zwycięstwo. Tydzień przed imprezą w Korei Południowej zapadły rozstrzygnięcia podczas turnieju tej samej rangi w Guadalajarze. Tytułu nie obroniła Magdalena Fręch, która tym razem odpadła po meczu ćwierćfinałowym.
Przełom września i października należał do Amerykanek, które nie miały sobie równych podczas China Open (Amanda Anisimova) oraz Wuhan Open (Coco Gauff). Dla polskich kibiców szczególnie ważny był ten drugi turniej. Ćwierćfinałowa porażka Igi Świątek w mieście znanym z wybuchu pandemii koronawirusa sprawiła, że fotel liderki rankingu na koniec roku zapewniła sobie Aryna Sabalenka.
Zwycięstwami w dwóch ostatnich w sezonie turniejach WTA 500 podzieliły się Jelena Rybakina (w Ningbo) oraz Belinda Bencic (w Tokio). Triumf Kazaszki był tym bardziej cenny, że dał mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku przepustkę do kończącego sezon turnieju WTA Finals, który w dniach 1-8 listopada został rozegrany w Rijadzie.
Wielu komentatorów zastanawiało się, w jakiej formie przybędzie do Arabii Saudyjskiej tenisistka, która jako ostatnia uzupełniła grono finalistek. Czy wystarczy jej sił na rywalizacje w imprezie dla ośmiu najlepszych singlistek kończącego się 2025 roku. Obawy okazały się niepotrzebne. WTA Finals 2025 Jelena Rybakina zakończyła z kompletem pięciu wygranych spotkań. W 1/2 finału turniejowa „szóstka” odwróciła losy spotkania po przegranej pierwszej odsłonie z Jessicą Pegulą. Z kolei w finale potrzebowała dwóch setów, aby zatrzymać Arynę Sabalenkę. Szczególne wrażenie zrobił tie-break drugiej odsłony, wygrany przez tenisistkę pochodzącą z Moskwy bez straty, chociażby punktu.
Na fazie grupowej występ w Rijadzie zakończyła z kolei Iga Świątek. Polka, która w pierwszym spotkaniu oddała tylko trzy gemy Madison Keys, w dwóch kolejnych pojedynkach – przeciwko Amandzie Anisimovej oraz Jelenie Rybakinie – nie wykorzystała prowadzenia 1:0 w setach i skończyła rywalizację z bilansem spotkań 1:2.
Dla Igi Świątek występ w Rijadzie nie był ostatnim tegorocznym startem. Z Arabii Saudyjskiej liderka naszej reprezentacji przybyła do Gorzowa Wielkopolskiego. Najlepsza polska tenisistka poprowadziła Biało-Czerwone do zwycięstwa nad Nową Zelandią oraz Rumunią w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup. Nowy rok wiceliderka rankingu przywita na Antypodach, gdzie 2 stycznia rozpocznie się czwarta edycja United Cup, a reprezentacja Polski będzie bronić tegorocznego finału.


