Tie-break Tenisklubu #74. Koniec oczekiwania Muchovej, wyjątkowy tydzień w turniejach ATP
Po ponad sześciu latach Karolina Muchova ponownie mogła cieszyć się ze zwycięstwa w imprezie WTA. W Doha odniosła największy sukces w swojej karierze. W zmaganiach panów na trzech kontynentach doszło z kolei do sytuacji, która nie miała miejsca od ponad czterech dekad.
Zawodniczka tygodnia
Z uwagi na swoje umiejętności, ale też liczne kontuzje i zaledwie jeden tytuł w karierze, Karolina Muchova uważana była za jedną z najbardziej pechowych i niespełnionych zawodniczek rozgrywek WTA. Ostatnie dni nieco jednak ten obraz zmieniły. Podczas turnieju WTA 1000 w Dosze Czeszka odniosła najcenniejszy ze swoich triumfów. Na katarskich kortach zademonstrowała pełnię swego talentu i w większości pojedynków zanotowała pewne zwycięstwa. Była też w stanie odwrócić losy meczu, kiedy było to koniecznie, tak jak w półfinale z Marią Sakkari, gdy miała do odrobienia stratę seta oraz straconego serwisu. W decydującej potyczce poradziła zaś sobie z rewelacją ostatnich miesięcy, Victorią Mboko, dzięki czemu przerwała serię pięciu przegranych finałów. Mistrzynią zawodów WTA została po raz pierwszy od września 2019 roku, kiedy to wygrała zmagania w Seulu.
A first-ever WTA 1000 title for Karolina Muchova 🏆 pic.twitter.com/tdgGepXFqB
— Sky Sports Tennis (@SkySportsTennis) February 14, 2026
Statystyka tygodnia
Zanim omówimy bohaterów ubiegłotygodniowych turniejów ATP przyjrzymy się zdarzeniu, którego mogliśmy być świadkami po raz pierwszy od nieco ponad 44 lat. Otóż w finałach wszystkich trzech imprez panów – w Rotterdamie, Dallas oraz Buenos Aires – znaleźli się dwaj najwyżej rozstawieni zawodnicy poszczególnych zawodów. W Holandii byli to Alex de Minaur i Felix Auger-Aliassime, w Stanach Zjednoczonych Taylor Fritz oraz Ben Shelton, zaś w Argentynie Francisco Cerundolo i Luciano Darderi. Poprzednio taka sytuacja miała miejsce w październiku 1981 roku, gdy rozgrywano zmagania w Wiedniu, Tokio i Melbourne. W całej erze Open był to dopiero trzeci taki tydzień. Pierwszy wydarzył się niewiele wcześniej, bo w październiku 1980 roku, kiedy to najwyżej rozstawieni tenisiści walczyli o trofea w Barcelonie, Brisbane oraz Tel Avivie.
Zawodnik tygodnia
Także i w tym sezonie Alex de Minaur potwierdził, że znakomicie czuje się w hali Rotterdam Ahoy i po raz trzeci z rzędu znalazł się w finale holenderskiej imprezy. Po tym jak w poprzednich latach musiał uznawać wyższość aktualnych dominatorów rozgrywek, Carlosa Alcaraza i Jannika Sinner, tak teraz, gdy stanął naprzeciwko Felixa Augera-Aliassime’a, musiał mieć poczucie otwierającej się przed nim wielkiej szansy. Australijczyk świetnie z niej skorzystał i oddał słabiej tego dnia dysponowanemu fizycznie Kanadyjczykowi zaledwie pięć gemów. Przerwał w ten sposób jego zapoczątkowana w Montpellier serię ośmiu wygranych pojedynków. 27-latek z Sydney wywalczył już 11. tytuł w całej karierze, ale pierwszy w turnieju rozgrywanym pod dachem.
Iconic. 2026 champion Alex de Minaur, with his #abnamroopen trophy in hand and the snow falling from above, meets the unmistakable Erasmusbrug. ❄️🏆📸 pic.twitter.com/LbN50QFnZr
— ABN AMRO Open (@abnamroopen) February 15, 2026
Moment tygodnia
Na kortach w Buenos Aires również swój trzeci finał, choć nie z rzędu, rozgrywał urodzony w tym mieście Francisco Cerundolo. Podczas tegorocznych zmagań Argentyńczyk mógł w końcu powetować sobie przegrane w decydujących pojedynkach z ubiegłego roku oraz sprzed pięciu lat. Przez cały tydzień rywalizacji żaden z rywali nie zdołał postawić go pod ścianą i odebrać mu choćby seta. W finale zademonstrował pełną dominację nad Luciano Darderim i w efekcie zaliczył z pewnością najprzyjemniejszy „upadek” na mączkę w swojej karierze. Chwilę później, wraz z licznym gronem swoich bliskich, mógł świętować czwarty tytuł w karierze, który bez wątpienia musiał być dla niego tym najważniejszym.
Worth the wait 😎
The moment @FranCerundolo became a champion in Buenos Aires for the first time 🇦🇷#ArgOpen pic.twitter.com/hxMloitkI0
— Tennis TV (@TennisTV) February 15, 2026
Mecz tygodnia
Spotkanie finałowe w Dallas pomiędzy Taylorem Fritzem, a Benem Sheltonem nie było jedynie potyczką między dwoma najwyżej rozstawionymi graczami w imprezie, ale także najlepszymi obecnie amerykańskimi tenisistami. Pojedynek był godny swojej rangi, a zwycięsko wyszedł z niego młodszy i nieznacznie niżej notowany Shelton. 23-latek z Atlanty, tak jak w swoich poprzednich dwóch meczach, odwrócił losy rywalizacji po przegraniu pierwszej partii. Tym razem znalazł się jednak w jeszcze większych tarapatach, bowiem w decydującej odsłonie musiał bronić trzech piłek meczowych. Dokonał tego w bardzo efektowny sposób, a niedługo potem rozstrzygnął na swoją korzyść dramatyczną końcówkę. Zapobiegł w ten sposób trzeciemu triumfowi Fritza w Teksasie i sam mógł celebrować czwarty tytuł w karierze.
🚨 POINT OF THE WEEK 🚨@BenShelton #DALOpen pic.twitter.com/aXvsjL7ncu
— Tennis TV (@TennisTV) February 15, 2026
Liczba tygodnia
Podczas rywalizacji w Dallas kolejny kamień milowy w swojej karierze osiągnął Marin Czilić. 37-letni Chorwat, w meczu pierwszej rundy z Learnerem Tienem, odniósł jubileuszowe, 600. zwycięstwo w turniejach głównego cyklu rozgrywek ATP. Został tym samym drugim – obok Novaka Dźokovicia – aktywnym zawodnikiem, który może pochwalić się takim osiągnięciem. Jednocześnie stał się także samodzielnym rekordzistą pod względem wygranych meczów w swoim kraju, zostawiając w tyle byłego opiekuna, Gorana Ivanisevicia. Czilić nie poprzestał w Teksasie na tym jednym zwycięstwie i dotarł do półfinału zmagań, w którym to po dwóch tie-breakach uległ rozstawionemu z „jedynką” Taylorowi Fritzowi.
Pożegnanie tygodnia
Na koniec pewne nietypowe pożegnanie. Zakończenie kariery, w wieku zaledwie 25 lat, ogłosiła bowiem Destanee Aiava. Australijka nie byłą znana szerokiej publiczności, gdyż najwyżej znajdowała się na 147. miejscu w rankingu WTA, ale jej oświadczenie o rozbracie z tenisem wraz z końcem sezonu odbiło się szerokim echem. W przeciwieństwie do większości takich komunikatów, zawodniczka z Melbourne nie skupiła się na podziękowaniach, czy przywołaniu najlepszych wspomnień, a krytyce tenisowej społeczności. Nie szczędząc wulgaryzmów odniosła się do obrażających ją osób w social mediach, a kulturę całej dyscypliny określiła jako rasistowską, mizoginistyczną, homofobiczną oraz wrogą. Nam pozostaje mieć nadzieję, że Australijka w nowym rozdziale swojego życia odnajdzie szczęście i spokój, którego nie dał jej tenis.


