287 tygodni Rogera Federera

/ Krzysztof Domaradzki, źródło: atpworldtour.com/własne, foto: AFP

Coraz mniej tenisowych rekordów nie znajduje się rękach Rogera Federera. Dzisiaj Szwajcar swoją bogatą kolekcję osiągnięć wzbogacił o jeszcze jeden wyczyn – stał się rekordzistą w liczbie tygodni spędzonych na prowadzeniu w męskim rankingu.

Federer, który w poniedziałek rozpoczął 287. tydzień na szczycie zestawienia ATP Tour, w męskim tenisie króluje już tak długo, że trudno przypomnieć sobie, kiedy rozpoczęła się jego dominacja. Szwajcar pierwszy wielkoszlemowy turniej – Wimbledon – wygrał już w 2003 r., ale na top męskiego tenisa wspiął się dopiero kilka miesięcy później – 2 lutego, dzień po triumfie w Australian Open. Nikt wówczas nie przypuszczał, że hegemonia Federera utrzyma się przez ponad 4 lata.

Prowadzenie w rankingu ATP Tour Szwajcar stracił 237 tygodni później. 18 sierpnia 2008 r. na pozycji lidera zluzował go Rafael Nadal. Hiszpan nie utrzymał jednak przewodnictwa tak długo, jak tego oczekiwał. 6 lipca 2009 r. Federer – po szóstym zwycięstwie w Wimbledonie – odzyskał prowadzenie w rankingu. Utrzymał się na nim przez 48 tygodni.

Kiedy wydawało się, że Szwajcar na szczyt już nie wróci, ten zaskoczył tenisowy świat ponownie. Federer rozprawił się w półfinale Wimbledonu z Novakiem Djokoviciem, a następnie pokonał w finale Andy’ego Murraya, dzięki czemu siódmy raz w karierze wygrał w Londynie, a dzień później ponownie objął prowadzenie w rankingu.

Dzisiaj rozpoczął się 287. tydzień prowadzenia Szwajcara. Tym samym 17-krotny triumfator imprez wielkoszlemowych stał się samodzielnym rekordzistą w liczbie tygodni spędzonych na prowadzeniu. Federer poprawił wynik Pete’a Samprasa, który dominował w latach 90. Trzeci w rankingu wszech czasów jest Ivan Lendl (270 tygodni). Czwartą pozycję zajmuje Jimmy Connors (268), a piąte John McEnroe (170).

Z zawodników, którzy wciąż zawodowo parają się tenisem, znajduje się zaledwie pięciu byłych liderów rankingu ATP Tour: Rafael Nadal (102 tygodnie na prowadzeniu), Lleyton Hewitt (80), Novak Djoković (53), Andy Roddick (13) oraz Juan Carlos Ferrero (8). Wydaje się, że żaden z wymienionych zawodników nie ma szans, aby poprawić rezultat Federera.