Adelajda. Jeszcze nie teraz. Liderka rankingu pewnie pokonała Świątek

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek po raz pierwszy w karierze przegrała mecz w Adelajdzie. Broniąca wywalczonego przed rokiem tytułu Polka tym razem w półfinale uległa 2:6, 4:6 Ashleigh Barty. Na liście największych sukcesów naszej reprezentantki wciąż zatem brakuje zwycięstwa nad liderką rankingu WTA. 

Trudno wyobrazić sobie większe wyzwanie w kobiecym tenisie niż pojedynek z Ashleigh Barty na jej terenie. Wspierana przez licznie zgromadzoną publiczność Australijka wywiązała się z roli faworytki i pokonała naszą najlepszą tenisistkę 6:2, 6:4. Do szczęśliwego zakończenia pierwszego turnieju w sezonie pozostało jej jeszcze wygrać w finale z Jeleną Rybakiną. Do tego pojedynku również przystąpi z pozycji faworytki.

A co można powiedzieć o występie Igi Świątek? Jeśli chodzi o osiągnięty rezultat, to lepszy był rok temu. Przypomnijmy jednak, że wtedy turniej rozgrywany był po Australian Open, w związku z czym miał też znacznie słabszą obsadę. Tym razem do Adelajdy przyjechała co druga zawodniczka z czołowej dziesiątki rankingu.

Na tym mocnym tle Świątek wypadła bardzo dobrze. W pierwszych trzech meczach imponowała nie tylko skuteczną grą, ale również spokojem. Podkreślała też, że chce grać bardziej ofensywnie i dominować na korcie przeciwniczki, co do meczu z Barty również jej się udawało. W kontekście zbliżającego się Australian Open najważniejsze jest jednak, że rozegrała kilka meczów z bardzo mocnymi tenisistkami. Każdy taki sprawdzian jest dużo cenniejszy od treningu, a zwycięstwa nad Fernandez czy Azarenką na pewno pozytywnie wpłynęły na pewność siebie. W przyszłym tygodniu Iga Świątek ma zagrać w turnieju w Sydney i tam czeka ją kolejne duże wyzwanie – pojedynek z Emmą Raducanu, sensacyjną triumfatorką US Open.

Świątek wygrywała już w przeszłości z aktualnymi mistrzyniami wielkoszlemowymi, natomiast na coraz dłuższej liście sukcesów brakuje jej zwycięstwa nad liderką rankingu WTA. Chodzi oczywiście o Ashleigh Barty, bo odkąd Polka rywalizuje z najlepszymi, na szczycie notowania nic się nie zmienia.

W Adelajdzie nasza reprezentantka po raz drugi przekonała się o wysokiej jakości gry Australijki. W całym meczu Barty ani razu nie dała się przełamać, choć serwis nie był jej tak mocną bronią jak w ćwierćfinałowym starciu z Sofią Kenin, gdy posłała 17 asów. Tym razem najbardziej imponowała w długich wymianach. Precyzyjne, głębokie forhendy doskonale współgrały z bekhendowymi slajsami. Świątek nie miała recepty na tak urozmaiconą grę przeciwniczki, a skrzydła dodatkowy mogły podcinać akcje, w których Polka miała przewagę, atakowała, po czym Barty w sprytny sposób odwracała jej losy i jednym forhendem załatwiała sprawę.

Niepomyślny rozwój wydarzeń doprowadził do tego, że Iga Świątek była nieco bardziej nerwowa niż w trzech pierwszych meczach. Popełniła chociażby cztery podwójne błędy, w tym jeden przy próbie obronienia break-pointa. Do meczu z Barty od początku turnieju popełniła natomiast tylko jeden.

Barty zasłużenie wygrała 6:2, 6:4 i po raz drugi w karierze pokonała naszą tenisistkę. Zeszłoroczne spotkanie w Madrycie było bardziej wyrównane, lecz również zakończyło się w dwóch setach – 7:5, 6:4.

W finale Australijka zagra z Jeleną Rybakiną. Reprezentantka Kazachstanu wykorzystała bardzo sprzyjające losowanie i dość niespodziewanie zawędrowała na sam koniec turniejowej drabinki. Z jej czterech dotychczasowych przeciwniczek najwyżej notowana jest 40. w światowym rankingu Shelby Rogers.

 


Wyniki

Półfinał:

Ashleigh Barty (Australia, 1) – Iga Świątek (Polska, 5) 6:2, 6:4