Adelajda. Świątek grała jak w transie. Finalistka US Open nie miała nic do powiedzenia

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Jeśli Iga Świątek gra tak dobrze już w drugim meczu w sezonie, to nie możemy się doczekać, co jeszcze pokaże nam w 2022 roku. Spotkanie z Fernandez to był pokaz skutecznej gry w tenisa. Polka wygrała 6:1, 6:2 i pewnie awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Adelajdzie. 

Przewaga Polki na korcie była tak duża, że w pewnym momencie można było wręcz współczuć jej kompletnie bezradnej przeciwniczce. To nie tak, że Leylah Fernandez rozgrywała słabe spotkanie. Kilka razy potrafiła zaskoczyć forhendem, mimo że pozycja do ataku wcale nie wydawała się wygodna, kilka razy też odważnie podbiegła do siatki i skończyła akcję dobrym wolejem. Mimo to podtrzymujemy – finalistka ubiegłorocznego US Open była dziś bezradna.

Iga Świątek była dziś niemal bezbłędna. Wychodziło jej wszystko, co akurat sobie zaplanowała. O ile w meczu pierwszej rundy z Saville prowadziła wymiany na własnych warunkach głównie dzięki forhendowi, tak dzisiaj bodaj najcenniejszą bronią był kros z bekhendu. Ale Polkę można chwalić za każdy element gry. Również za serwis, do którego spora część osób miała zastrzeżenia po pierwszym spotkaniu. Świątek nie serwuje może asów, ale Fernandez bardzo często nie potrafiła dobrze dostawić rakiety do nadlatującej z dużą rotacją piłki i przestrzeliwała return.

Jednostronne spotkanie zakończyło się zwycięstwem Polki 6:1, 6:2 już po godzinie i 14 minutach. Byłoby znacznie krótsze, gdyby nie dwa pierwsze gemy pojedynku, które w sumie trwały blisko 20 minut. Któż mógł się wtedy spodziewać, że Polka tak zdominuje rywalkę.

Świątek na pewno należy też pochwalić za utrzymanie koncentracji. Nawet gdy wysoko prowadziła, nie popełniała prostych, niewymuszonych błędów, które mogłyby być punktem zaczepienia dla Fernandez. Zamiast tego niemiłosiernie punktowała rywalkę, sprawiając czasem wrażenie osoby znajdującej się w transie.

Fernandez przyjęła natomiast dotkliwą porażkę z dużą klasą. Nie uciekała się do niesportowych zachowań, nie rzucała rakietą ani nie oskarżała za całe niepowodzenie swojego boksu trenerskiego. Wręcz przeciwnie, wykazała się wolą walki nawet przy stanie 1:6, 1:5, 0:40. Wysiłek został wynagrodzony, ponieważ odrobiła straty i dołożyła jednego gema do swojego mizernego wyniku.

Co dalej czeka naszą reprezentantkę w Adelajdzie? W piątek zagra o awans do półfinału z lepszą z pary Wiktoria Azarenka – Priscilla Hon. Nie wiadomo jeszcze, o której godzinie dojdzie do tego pojedynku.

Przypomnijmy, że Świątek startuje w tym turnieju jako obrończyni tytułu. Przed rokiem zawody WTA 500 w Adelajdzie zostały rozegrane jednak po Australian Open, tym razem inaugurują sezon.


Wyniki

Druga runda:

Iga Świątek (Polska, 5) – Leylah Fernandez (Kanada) 6:1, 6:2