Alejandro Gonzalez zakończył karierę

/ Jakub Ślotała , źródło: własne / www.atptour.com, foto: AFP

Nie trafiał na czołówki największych gazet ani portali sportowych. Na zawodowym korcie zarobił 1,154 mln dolarów, czyli połowę z tego co Iga Świątek do kwietnia bieżącego roku, a za największy sukces może uznać urwanie seta Novakowi Dżokoviciowi.  Zakończenie kariery tenisowej ogłosił Kolumbijczyk Alejandro „Gonzo” Gonzalez.

Najlepsze lata, a zarazem jedyne w których wygrywał turnieje rangi Challenger, to sezony 2013/2014. Triumfy w Salinas, rodzimym Medellin oraz Sao Paulo w 2013 roku dały mu awans do rozgrywanego wówczas turnieju ATP Challenger Tour Finals. W fiale przegrał w trzech setach z Filippo Volandrim.

Rok 2014 to przygody życia. Zadebiutował we wszystkich Wielkich Szlemach, brał udział w turniejach ATP Masters 1000 oraz rywalizował z czołówką rankingu. W trzeciej rundzie w Indian Wells Gonzalezowi udało się nawet wygrać seta z ówczesnym wiceliderem zestawienia – Novakiem Dżokoviciem. W połowie tamtego roku osiągnął najwyższą pozycję w rankingu – 70. W październiku tamtego roku wygrał swój czwarty i ostatni turniej rangi Challenger w Cordobie.

Kolejne lata to już powolna wędrówka w dół rankingu, zakończona oświadczeniem o końcu kariery. – Nadszedł czas, aby zakończyć ten cudowny etap – napisał Kolumbijczyk na swoim Twitterze. – Dziękuję wszystkim, którzy śledzili mnie przez te wszystkie lata i wspierali mnie w realizacji wielu celów i marzeń. Czas rozpocząć nowy rozdział w moim życiu – dodał.

,,Gonzo” większość spotkań rozegrał w Ameryce Południowej. Przywiązanie do ojczyzny zaowocowało otwarciem fundacji w Medellin, która każdego roku organizuje turniej dziecięcy.