Andreozzi przeszedł do historii. W niedzielę to powtórzy?

/ Maciej Pietrasik, źródło: Korespondencja ze Szczecina, foto: Rafał Kucharski

W historii Pekao Szczecin Open żaden tenisista nie był przez dwa lata z rzędu w finałach singla oraz debla. Teraz tej sztuki dokonał Guido Andreozzi. W niedzielę Argentyńczyk może zostać pierwszym, który obroni singlowy tytuł. Przeszkodzić spróbuje mu Josef Kovalik.

Już przed rozpoczęciem sobotnich półfinałów było pewne, że Albert Ramos-Vinolas lub Guido Andreozzi stanie w niedzielę przed szansą na zapisanie się w historii Pekao Szczecin Open. Ramos-Vinolas mógł zostać pierwszym hiszpańskim mistrzem imprezy, Andreozzi chciałby jako pierwszy obronić mistrzowski tytuł. Hiszpan wydawał się faworytem półfinałowego starcia, z rywalem miał zresztą rachunki do wyrównania, bo w tym roku przegrał z nim jedno spotkanie.

Ramos-Vinolas od początku nie serwował jednak najlepiej, a Andreozzi od razu to wykorzystał. Szybko wywalczył breaka, potem dołożył jeszcze jednego i spokojnie kontrolował przebieg meczu. Grał agresywnie, nie pozwalał przeciwnikowi na wiele i w secie otwarcia zwyciężył 6:3. W drugiej odsłonie role się odwróciły i Ramos-Vinolas doprowadził do wyrównania. Decydująca partia okazała się jednak popisem zeszłorocznego mistrza. Andreozzi oddał rywalowi tylko jednego gema, zwyciężył 6:3, 2:6, 6:1 i został pierwszym graczem, który rok po roku zagra w Szczecinie w finałach singla i debla.

– Wiedziałem, że muszę grać agresywnie z forhendu. To był dla mnie bardzo dobry dzień, być może wyglądało to łatwo, ale to był bardzo trudny mecz. Starałem się grać blisko linii końcowej i przejmować inicjatywę. Polska to dla mnie specjalne miejsce. Nie wiem, czemu tak jest, ale zawsze gram tu bardzo dobrze. Jestem szczęśliwy, że znów jestem tu w finale. Każdy moment gry w tenisa sprawia mi radość. Tak samo będzie jutro – powiedział po meczu Andreozzi.

W drugim półfinale rewelacja tegorocznego turnieju, Josef Kovalik, wyeliminował rozstawionego z numerem dwa Marco Cecchinato. Słowak w ciągu ostatnich miesięcy zmagał się z kontuzją nadgarstka, przez co z pierwszej setki spadł aż do czwartej. W Szczecinie awansował do pierwszego singlowego finału od ponad roku. W spotkaniu z Cecchinato już na samym początku wywalczył breaka i wydawało się, że spokojnie utrzyma przewagę do samego końca. Przy 5:4 Kovalik nie wykorzystał jednak setbola, a turniejowy numer dwa doprowadził do wyrównania.

O wszystkim rozstrzygnął dopiero tiebreak, w którym Cecchinato miał dwie piłki setowe. Zacięta rozgrywka padła łupem Kovalika, a Włocha bardzo to denerwowało – wystrzelił piłkę poza kort, a że był to już drugi taki przypadek w ciągu meczu, to został ukarany karą punktu. Im dłużej trwał drugi set, tym przewaga Słowaka była większa. Kovalik zwyciężył 7:6(7), 6:1 i zameldował się w finale. Tym samym z czterech spotkań z Cecchinato wygrał trzecie

– Każdy mecz z nim był trudny i musiałem grać swój najlepszy tenis, aby zwyciężyć. Pierwszy set był bardzo trudny, on miał piłki setowe, ale ich nie wykorzystał. Pozostałem skupiony, a on zaczynał robić coraz więcej błędów. Po meczu z Giustino, kiedy obroniłem trzy piłki meczowe, każde spotkanie traktuję jako bonus. Tak naprawdę nie powinno mnie już tu być. Trudno jest wrócić do gry po półrocznej przerwie. Jestem wdzięczny za każdą wygraną i bardzo szczęśliwy, że zagram jutro w finale – przyznał Słowak.

Turniej Pekao Szczecin Open jest częścią cyklu LOTOS PZT Polish Tour.

Ze Szczecina, Maciej Pietrasik


Wyniki

Półfinały singla:
Guido Andreozzi (Argentyna, 5) – Albert Ramos-Vinolas (Hiszpania, 1, WC) 6:3, 2:6, 6:1
Jozef Kovalik (Słowacja) – Marco Cecchinato (Włochy, 2) 7:6(7), 6:1