ATP i WTA Finals. Jak wygląda sytuacja triumfatorów z Indian Wells i Polaków?

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Paula Badosa i Cameron Norrie dzięki fenomenalnym występom w Indian Wells włączyli się do rywalizacji o miejsca w WTA i ATP Finals. Jak wyglądają szanse Hiszpanki i Brytyjczyka na udział w tych prestiżowych zawodach? Czy Iga Świątek i Hubert Hurkacz czują ich oddech na plecach? Postaramy się to wyjaśnić.

Zacznijmy od kobiet, ponieważ do WTA Finals pozostało mniej czasu. Zmagania ośmiu najlepszych singlistek i par deblowych ruszą już 10 listopada. Przypomnijmy, że w tym roku gospodarzem wyjątkowo będzie Guadalajara. Wyjazd do Meksyku niekoniecznie jest po drodze Ashleigh Barty i jej sztabowi, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ. To tyle istotne, że Australijka już dawno zapewniła sobie miejsce w imprezie. Jeśli zdecyduje się je odstąpić, w WTA Finals zagra też dziewiąta zawodniczka rankingu WTA RACE.

Aktualnie sytuacja wygląda następująco: pewne udziału są Ashleigh Barty, Aryna Sabałenka, Barbora Krejczikova i Karolina Pliszkova, a pierwsza w kolejce czeka Iga Świątek. Polka nie zgłosiła się do żadnej imprezy przed WTA Finals, jednak tylko z pozoru jest to ryzykowna decyzja.

Są cztery zawodniczki, które mogą jeszcze wyprzedzić Polkę i zepchnąć ją na dziewiąte miejsce. To startujące w tym tygodniu w Moskwie Maria Sakkari, Garbine Muguruza i Ons Jabeur oraz świeżo upieczona triumfatorka z Indian Wells, Paula Badosa. Mobilizacja w całej tej grupie na pewno jest duża, jednak po pierwsze – to Polka obecnie jest w najlepszej pozycji, po drugie – bardzo prawdpodobna rezygnacja Barty zniweluje emocje, ponieważ wszystkie wymienione zawodniczki wystartują w WTA Finals.

Gdzie wystartują w najbliższych dwóch tygodniach tenisistki zainteresowane występem w WTA Finals?

– Iga Świątek – nigdzie

– Maria Sakkari (traci do Świątek 69 punktów)  – WTA 500 w Moskwie (18-24 października), WTA 250 Courmayeur (25-31 października)

– Garbine Muguruza (traci do Świątek 76 punktów) – WTA 500 w Moskwie, WTA 250 w Klużu (25-31 października)

– Paula Badosa (traci do Świątek 114 punktów) – WTA 250 w Klużu

– Ons Jabeur (traci do Świątek 206 punktów) – WTA 500 w Moskwie i WTA 250 w Courmayeur

Z powyższej rozpiski jasno wynika, że w najgorszej sytuacji jest Badosa. Oczywiście dla Hiszpanki sukcesem jest już fakt, że do samego końca sezonu rywalizuje o miejsce w WTA Finals, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenie i Badosa 24. urodziny na pewno chciałaby świętować w Gudalajarze. Jeśli z imprezy wieńczącej sezon nie wycofa się Barty, Hiszpanka musiałby jednak dojść do finału w Klużu. Z jednej strony przyleci do Rumunii jako faworytka z racji triumfu w Indian Wells, z drugiej – przez całą karierę tylko dwa razy dotarła do starcia o tytuł w głównym cyklu.

A jak wygląda sytuacja u mężczyzn, którzy do finałowego turnieju, w równie wąskim gronie przystąpią 14 listopada? Różnica polega na tym, że więcej zawodników jest już pewnych występu, natomiast o dwa wolne miejsca toczy się bardziej zacięta rywalizacja.

Zacznijmy od tych, których na pewno zobaczymy w Turynie. Na liście pewniaków są: Novak Dżoković, Daniił Miedwiediew, Stefanos Tsitsipas, Alexander Zverev, Andriej Rublow i Matteo Berrettini. Przez długi czas wydawało się, że to zaszczytne grono uzupełni dwóch tenisistów z trójki: Casper Ruud, Hubert Hurkacz, Jannik Sinner. Jednak zupełnie nieoczekiwanie do tej grupy dołączył jeszcze Cameron Norrie, który nie dość, że wygrał w Indian Wells, to ma bardzo ambitne plany na końcówkę sezonu. Nie jest jednak liderem jeśli chodzi o zapełnienie kalendarza. Jeszcze więcej zamierza grać Sinner, który obecnie przebywa w Antwerpii, a później zamierza zbierać punkty w Wiedniu, Paryżu i Sztokholmie. Przyjrzyjmy się dokładnie planom liczących się w walce tenisistów.

– Casper Ruud – ATP 500 w Wiedniu (25-31 października), ATP 1000 w Paryżu (1-7 listopada), ATP 250 w Sztokholmie (7-13 listopada)

– Hubert Hurkacz (strata 60 punktów do Norwega) – ATP 500 w Wiedniu, ATP 1000 w Paryżu, ATP 250 w Sztokholmie

– Cameron Norrie (strata 220 punktów do Norwega) – ATP 500 w Wiedniu, ATP 1000 w Paryżu, ATP 250 w Sztokholmie

– Jannik Sinner (strata 420 punktów do Norwega) – ATP 250 w Antwerpii, ATP 500 w Wiedniu, ATP 1000 w Paryżu, ATP 250 w Sztokholmie

Oceniając szanse zawodników, należy pamiętać, że w Paryżu jest do zdobycia aż tysiąc punktów. Jeśli rozstrzygnięcia będą równie zaskakujące co w Indian Wells, to w ATP Finals możemy zobaczyć nawet Alexandra Bublika… Splot wydarzeń, który sprawi, że dwa wolne miejsca zajmą tenisiści spoza przedstawionej czwórki jest jednak bardzo mało prawdopodobny.