ATP. Juncheng Shang nie obroni tytułu w Chengdu

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Trzeci dzień turnieju ATP 250 w Chengdu nie był udany dla tenisistów gospodarzy. Z marzeniami o obronie tytułu pożegnał się Juncheng Shang. Z kolei w Hangzhou najwięcej powodów do zadowolenia mieli Francuzi oraz Australijczycy.

Dokładnie przed rokiem, triumfując przed własną publicznością, Juncheng Shang przeżywał najlepsze chwile w swojej profesjonalnej karierze. W kolejnych miesiącach los nie był jednak już dla niego tak łaskawy. Podczas Australian Open Chińczyk doznał kontuzji prawej stopy, która wymagała operacji i spowodowała półroczną przerwę. 20-latek z Pekinu przed dwoma dniami wygrał swój pierwszy mecz po powrocie do rozgrywek, ale w następnym musiał już uznać wyższość rywala. Zbyt mocny okazał się dla niego rozstawiony z „czwórką” Brandon Nakashima, który zwyciężył 7:5, 6:3.

Porażkę w piątek poniósł także inny z miejscowych zawodników występujących z „dziką kartą”, Yi Zhou. Sensacyjny pogromca Camerona Norrie’ego z poprzedniej rundy, w starciu z Christopherem O’Connellem, nie był już w stanie sprawić niespodzianki. Australijczyk wygrał 6:2, 6:4 i w ćwierćfinale spotka się z Alejandro Tabilo. Chilijczyk, który ma za sobą nieudane miesiące naznaczone urazami i wypadnięciem z pierwszej setki rankingu, w ostatnich dniach notuje zwyżkę formy. W Guangzhou doszedł do finału imprezy challengerowej, a w Chengdu, po przebrnięciu przez eliminacje, po raz pierwszy w tym sezonie osiągnął najlepszą ósemkę turnieju ATP 250. 28-latek pewnie poradził sobie z oznaczonym numerem drugim Luciano Darderim 6:4, 6:3. Nastrojów Włochom nie poprawił Lorenzo Sonego, który wynikiem 4:6, 4:6 został wyeliminowany przez Marcosa Girona.

W Hangzhou piątek był dniem nadrabiania zaległości spowodowanych opadami deszczu i dokończenia spotkań pierwszej rundy. Jedynym rozstawionym, który pojawił się na korcie był grający z „piątką” Camilo Ugo Carabelli. Argentyńczyk mierzył się z Rinky Hijikatą i panowie zadziwili kibiców trwającą aż godzinę i 42 minuty pierwszą partią. W tie-breaku wygrał ją Australijczyk, a następnie zapisał na swoim koncie również drugą odsłonę. Pomyślnie swoją potyczkę zakończył też jego rodak Aleksandar Vukić, który po trzysetowej rozgrywce uporał się z Davidem Goffinem. Kompletowi awansów reprezentantów Australii do drugiej rundy zapobiegł Sebastian Korda. Amerykanin pokonał bowiem 7:5, 6:3 Adama Waltona.

W pełni zadowoleni mogą być za to Francuzi. Trzysetowe zwycięstwo nad Aleksandarem Kovacevicem odniósł kwalifikant, Valentin Royer. W następnym meczu przyjdzie mu się zmierzyć z „jedynką” całych zmagań, Andriejem Rublowem. Wymagającą batalię z Matteo Arnaldim ma również za sobą Arthur Cazaux. Panowie stoczyli najdłuższy, bo trwający blisko trzy godziny, pojedynek dnia zakończony 6:4, 3:6, 7:5 na korzyść 23-latka Montpellier. Włoch poniósł tym samym już piątą porażkę z rzędu w rozgrywkach.


Wyniki

Chengdu – druga runda gry pojedynczej:

Alejandro Tabilo (Chile, Q) – Luciano Darderi (Włochy, 2) 6:4, 6:3

Brandon Nakashima (USA, 4) – Juncheng Shang (Chiny, WC) 7:5, 6:3

Marcos Giron (USA) – Lorenzo Sonego (Włochy, 8) 6:4, 6:4

Christopher O’Connell (Australia) – Yi Zhou (Chiny, WC) 6:2, 6:4

Hangzhou – pierwsza runda gry pojedynczej:

Rinky Hijikata (Australia) – Camilo Ugo Carabelli (Argentyna, 5) 7:6(2), 6:4

Arthur Cazaux (Francja) – Matteo Arnaldi (Włochy) 6:4, 3:6, 7:5

Sebastian Korda (USA) – Adam Walton (Australia) 7:5, 6:3

Valentin Royer (Francja, Q) – Aleksandar Kovacevic (USA) 4:6, 7:6(6), 6:3

Aleksandar Vukic (Australia) – David Goffin (Belgia) 6:4, 1:6, 6:1