ITF. Tomasz Berkieta w ćwierćfinale, zwycięstwo Alana Ważnego

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com; oprac. własne, foto: Pawel Rychter

Czwartkowe rozgrywki na poziomie ITF nie były udane dla większości polskich reprezentantów, ale przyniosły ważne zwycięstwo w singlu. 

Tomasz Berkieta odniósł dziś dwa zwycięstwa choć rozegrał tylko jeden mecz. W drugiej rundzie turnieju w Monastyrze, 19-latek pewnie pokonał zawodnika z Maroko, a kilka godzin później miał zagrać z Damien Salvestre. Rozstawiony z numerem czwartym tenisista automatycznie jednak awansował do ćwierćfinału dzięki walkowerowi rywala.

W 1/8 finału zameldował się również Alan Ważny, który w parze z Karimem Bennanim wyeliminowali rumuńsko-rosyjską parę w rozgrywkach deblowych w Antalyi. W egipskim kurorcie Szarm el-Szejk, zarówno Ina Wawrzkiewicz, jak i Magdalena Hędrzak przegrały swoje mecze o półfinał w grze podwójnej.


Wyniki

M15 Monastyr – I runda singla

Tomasz Berkieta (Polska,4) -Yassine Smiej (Maroko) 6:1, 6:1

M15 Monastyr – II runda singla 

Tomasz Berkieta (Polska, 4) – Damien Salvestre (Francja) Walkower

W15 Szarm el-Szejk – II runda singla

Katarina Kujovic (Belgia) – Magdalena Hędrzak (Polska) 6:1, 6:4

M15 Antalya – II runda debla

Alan Ważny, Karim Bennani (Polska, Maroko, 4) – Stefan Ilie Bogdan Petre, Denis Klok (Rumunia, Rosja) 2:6, 6:3, 10-6

W15 Szarm el-Szejk – Ćwierćfinał debla

Aziz Lamis Alhussein Abdel, Yufei Ren (Egipt, Chiny, 2) – Magdalena Hędrzak, Jelena Grekul (Polska, Ukraina) 6:3, 6:3

W15 Szarm el-Szejk – Ćwierćfinał debla

Darya Kharlanova, Valeriya Yushchenko (Rosja) – Ina Wawrzkiewicz, Camilla Zanolini (Polska, Włochy) 6:4, 6:3

Australian Open. Gdzie się podziały pięciosetówki?

/ Ksawery Styka , źródło: https://x.com/i/status/2016465877948854511/opracowanie własne, foto: East News

Imprezy Wielkiego Szlema słyną z długich zaciętych, pełnych dramaturgii, a często także historycznych pojedynków. Co roku oczy kibiców z całego świata zwracają się kolejno na Melbourne, Paryż, Londyn i Nowy Jork i wyczekują tenisowych emocji na najwyższym światowym poziomie. Jednak tegoroczne Australian Open nie rozpieszcza, jeśli chodzi o długie spotkania, a jedna ze statystyk dobitnie to pokazuje. 

We wszystkich meczach czwartej rundy, po których z racji udziału jedynie zawodników rozstawionych wielu spodziewało się niesamowitych emocji, zaledwie jeden pojedynek nie zakończył się w trzech setach. Jeden nawet się nie odbył, ponieważ Jakub Menszik wycofał się z turnieju przed starciem z Novakiem Dźokoviciem. Mecze zapowiadane jako hity, takie jak: Bublik – De Minaur czy Musetti – Fritz kończyły się w minimalnej liczbie setów.

Podobnie sprawy miały się w ćwierćfinałach, gdzie ponownie żadne spotkanie nie miało w sobie wyczekiwanych “fajerwerków”. Carlos Alcaraz gładko pokonał faworyta gospodarzy – Alexa De Minaura, Jannik Sinner bez problemów uporał się z Benem Sheltonem, Alexander Zverev w czterech partiach zwyciężył z Learnerem Tienem, a po dwóch przegranych setach i kreczu Lorenzo Musettiego do półfinału awansował Novak Dźoković. Patrząc na to wszystko aż chce się zadać pytanie: gdzie podziały się zacięte batalie? Kiedy na korcie centralnym w Melbourne została rozegrana ostatnia pięciosetówka? 

Miedwiediew królem australijskich maratonów 

Jak zauważyli internauci: w tym roku na Rod Laver Arenie nie został rozegrany ani jeden mecz pięciosetowy. Od początku imprezy w sesjach wieczornych, czyli tych teoretycznie bardziej prestiżowych, tylko dwa razy męskie pojedynki rozstrzygały się w czterech setach. Pozostałe były trzysetowymi meczami, z czego kilka przedwcześnie kończyły się kreczami. 

Ostatnim przypadkiem, kiedy na głównej arenie w Melbourne panowie stoczyli batalię na “pełnym dystansie” był ubiegłoroczny mecz Daniiła Miedwiediewa z Tajem Kasiditem Samrejem. Kilka dni wcześniej podobne spotkanie rozegrał Casper Ruud, który również potrzebował pięciu partii, by odeprzeć ataki Jaume Munara. Jeśli chodzi o poprzedni sezon to byłoby na tyle. 

Kolejnych pięciosetówek na Rod Laver Arenie musimy szukać w 2024 roku, kiedy to w meczu o tytuł wracając ze stanu 0-2 Jannik Sinner pokonał Daniiła Miedwiediewa. Wcześniej natomiast Rosjanin w maksymalnej liczbie setów pokonywał kolejno: Alexandra Zvereva i Huberta Hurkacza. 

To zestawienie bardzo dobrze obrazuje, jak bardzo obecna edycja odbiega od niedawnej przeszłości. Jeszcze w poprzednich latach kort Roda Lavera był areną długich pięciosetowych pojedynków, także w kluczowych etapach turnieju i z udziałem największych nazwisk. W tym kontekście tegoroczny brak takich meczów przy jednoczesnej dominacji spotkań trzysetowych i kilku kreczach wyraźnie różni się od wcześniejszych edycji Australian Open. Już w zeszłym roku było zaciętych pojedynków mało, ale w tym sezonie nie ma ich w ogóle. Przed nami jeszcze trzy mecze tegorocznej edycji imprezy. Czy możemy liczyć, że w końcu dojdzie w Melbourne do prawdziwej batalii na “pełnym dystansie”, po której kibice będą mogli wreszcie powiedzieć “wow”? 

Skąd wzięły się turnieje w ramach Wielkiego Szlema? Historie i ciekawostki

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Turnieje Wielkiego Szlema: Australian Open, Roland Garros, Wimbledon i US Open, przyciągają uwagę fanów od ponad stu lat. Ich historia to opowieść o narodzinach nowoczesnego sportu, rywalizacji narodów, innowacjach technologicznych i ewolucji stylów gry.

 

Dla osób, które interesują się zarówno tenisem, jak i obstawianiem wyników meczów, przydatne bywają źródła informacji o serwisach, które oferują zakłady sportowe na tenis. Jednym z takich miejsc jest https://kasyno.onlinepolska.net/pl/, znany portal prezentujący recenzje dobrych kasyn online, a także częściowo omawiający operatorów, u których można znaleźć zakłady bukmacherskie na wydarzenia sportowe, w tym wielkoszlemowe turnieje. Serwis opisuje różne platformy pod kątem rzetelności, oferty gier i warunków promocji, co pomaga kibicom orientować się w szerokiej gamie dostępnych usług. Choć jego głównym tematem są kasyna, dla wielu użytkowników stanowi też punkt odniesienia, gdy chcą sprawdzić, gdzie warto znaleźć rynki zakładów sportowych powiązanych z tenisowymi imprezami najwyższej rangi.

 

Początki tenisa i pierwsze turnieje

 

Tenis, w formie znanej dziś, wywodzi się z XIX-wiecznej Anglii. W 1877 roku w All England Lawn Tennis and Croquet Club w Wimbledon odbył się pierwszy oficjalny turniej tenisowy Wimbledon Championships, który miał wyłonić najlepszego gracza Wielkiej Brytanii. To właśnie Wimbledon jest najstarszym z czterech turniejów Wielkiego Szlema i jego historia w dużej mierze ukształtowała to, czym jest dziś profesjonalny tenis.

Początkowo udział w turniejach brali głównie amatorzy i gracze z wyższych sfer, jednak szybko tenis otworzył się na szersze grono miłośników sportu. Sukces pierwszego Wimbledonu zainspirował organizatorów w innych krajach do zakładania własnych imprez, które z czasem stały się równie prestiżowe.

 

Narodziny Australian Open

 

Choć dziś Australian Open otwiera sezon Wielkiego Szlema w styczniu, jego początki były skromniejsze i znacznie trudniejsze logistycznie. Pierwszy turniej Australian Open odbył się w 1905 roku w Melbourne pod nazwą Australasian Championships. W tamtych czasach podróż do Australii była ogromnym przedsięwzięciem, więc wielu czołowych graczy z Europy i Ameryki z udziału rezygnowało.

Z biegiem lat rywalizacja rosła, a australijscy organizatorzy dbali o to, by ich impreza przyciągała najlepszych tenisistów świata. Zmiany powierzchni kortów oraz modernizacje obiektów sprawiły, że Australian Open stopniowo zyskiwał na prestiżu, aż w końcu stał się pełnoprawnym członkiem Wielkiego Szlema.

 

Roland Garros – francuska „mączka” i narodowa duma

 

Podczas gdy Wimbledon i Australian Open były organizowane w kulturach silnie anglosaskich, we Francji tenis rozwijał się równolegle, ale w innym stylu. Roland Garros, znany także jako French Open, ma swoje korzenie w 1891 roku, kiedy to rozpoczęto mistrzostwa Francji (Championnat de France). Impreza ta jednak początkowo była otwarta tylko dla graczy zrzeszonych we francuskich klubach.

Zmiana ta nastąpiła dopiero w latach dwudziestych XX wieku, gdy turniej stał się bardziej międzynarodowy i został rozegrany na kortach z charakterystyczną nawierzchnią z mączki ceglanej. To właśnie ta powierzchnia najbardziej odróżnia Roland Garros od pozostałych turniejów Wielkiego Szlema. Wymusza inny styl gry, oparty na cierpliwości i precyzji, a nie tylko na sile i szybkości.

 

 

US Open – amerykańska energia i innowacje

 

W Stanach Zjednoczonych rywalizacja tenisowa także rozwijała się od końca XIX wieku, ale dopiero pod koniec lat 60. XX wieku US Open stał się imprezą, która realnie konkurowała prestiżem z Wimbledonem. Pierwszy turniej rozgrywano w 1881 roku, jednak rewolucja przyszła wraz z erą Open Era w 1968 roku. US Open zasłynął też jako pierwszy z turniejów Wielkiego Szlema wprowadzać liczne innowacje, choćby tiebreak w setach, który miał skracać czas trwania meczów. .

 

Era Open i ujednolicenie Wielkiego Szlema

 

Pojęcie Wielkiego Szlema zaczęto stosować dopiero w XX wieku, w miarę jak wszystkie cztery wymienione turnieje stały się dostępne dla zawodowców i uzyskały status eventów o najwyższej randze. Era Open, zapoczątkowana w 1968 roku, oznaczała koniec podziału na amatorów i profesjonalistów, dzięki czemu do rywalizacji mogli przystępować najlepsi gracze niezależnie od statusu.

To z kolei podniosło rangę tych imprez: zwycięstwo na Roland Garros, Wimbledonie, US Open czy Australian Open zaczęło być dla tenisisty synonimem wejścia do historii sportu. Od tego czasu cztery turnieje tworzą nie tylko kalendarzowy szlak rywalizacji, ale też ramy aspiracji zawodników na całym świecie.

 

Ciekawostki związane z Wielkim Szlemem

 

Każdy z turniejów ma swoje unikalne tradycje i anegdoty. Wimbledon, ze swoją obowiązkową białą garderobą i herbatą podawaną na trybunach, uchodzi za najbardziej „brytyjski” ze Szlemów. Roland Garros, ze względu na nawierzchnię z mączki ceglanej, często bywa miejscem dramatycznych powrotów w gorszych warunkach pogodowych. US Open, rozgrywany w nowojorskim upale i w świateł reflektorów, ma reputację imprezy z meczami trwającymi do późnych godzin nocnych. Australian Open natomiast zdobył przydomek „Happy Slam”, ze względu na żywe i przyjazne otoczenie, nowoczesne obiekty i często optymistyczną atmosferę.

 

Wielki Szlem a globalny rozwój tenisa

 

Turnieje Wielkiego Szlema nie tylko wyznaczają hierarchię w rankingu tenisistów, lecz również mają ogromny wpływ na popularyzację sportu na całym świecie. Dzięki transmisjom telewizyjnym, mediom społecznościowym i globalnym platformom streamingowym, finały i półfinały stały się wydarzeniami o zasięgu międzynarodowym, które przyciągają miliony widzów.

Dla młodych tenisistów aspiracja do występu czy zwycięstwa w Wielkim Szlemie stanowi najwyższy cel kariery. Nawet gracze, którzy rzadko pojawiają się poza krajowymi obiektami, często marzą o występie na korcie Rolanda Garrosa czy w londyńskim All England.

Historia turniejów Wielkiego Szlema to opowieść o ewolucji tenisa jako sportu globalnego, od klubowych kortów XIX-wiecznej Anglii po nowoczesne areny sportowe w Melbourne, Paryżu, Londynie i Nowym Jorku. Każdy z tych czterech turniejów ma swoją unikalną historię, tradycje i charakter, a razem tworzą serię, która definiuje sukces w światowym tenisie.

 

Australian Open. Jelena Rybakina ponownie w finale

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.ausopen.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina pokonała Jessicę Pegulę 6:3, 7:6(7) i powalczy z Aryną Sabalenką  tegorocznym finale Australian Open. Dla Kazaszki to drugi finał wielkoszlemowy w Melbourne.

Znamy komplet tenisistek, które w sobotnim finale w Melbourne zagrają o tytuł mistrzowski w grze pojedynczej. Do Aryny Sabalenki, która w dwóch setach uporała się z Eliną Switoliną, dołączyła Jelena Rybakina. Mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku również potrzebowała dwóch odsłon, aby zapewnić sobie trzeci w karierze finał imprezy wielkoszlemowej.

Pierwszy raz tenisistka urodzona w Moskwie o tytuł imprezy wielkoszlemowej rywalizowała w 2022 roku na Wimbledonie, gdzie pokonała Ons Jabeur. W kolejnym roku tenisistka z Azji było o jeden wygrany mecz od triumfu w Australian Open. Ostatecznie na jej drodze stanęła Aryna Sabalenka, która i w tym roku będzie finałową rywalką Rybakiny. Przepustką do meczu o tytuł w tegorocznej edycji australijskiej imprezy było zwycięstwo nad Jessicą Pegulą.

Amerykanka, której dotychczasowym najlepszym rezultatem w Australii był ćwierćfinał, do którego dochodziła trzykrotnie, tym razem wygrała o jedno spotkanie więcej. Jednak trzeciego w ogóle, a drugiego singlowego finału imprezy wielkoszlemowej dla zawodniczki z Buffalo nie będzie. Trzecia rakieta Stanów Zjednoczonych w rankingu WTA, szczególnie w drugiej odsłonie postawiła się rywalce.

W pierwszym secie Jelena Rybakina wykorzystała już pierwszą okazję by przełamać serwis Amerykanki, a na zmianę stron Kazaszka schodziła prowadząc 3:0. Ponieważ tenisistka zza Oceanu nie miała ani jednej okazji na odrobienie strat, tę część spotkania na swe konto zapisała turniejowa „piątka”.

Również w drugim secie wyżej notowana zawodniczka jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą podania, aby po chwili stracić serwis. Jednak również piąty gem tej części meczu powędrował do zawodniczki odbierającej podanie. I w ten oto sposób Jelena Rybakina w dziewiątym gemie miała trzy piłki meczowe przy podaniu Jessici Peguli. Jednak rywalka wyszła z opresji, następnie przełamała serwis Kazaszki i doprowadziła do tie-breaka. W tym to finalistka z 2023 roku wyszła na prowadzenie 4-2. Jednak dwie szanse na doprowadzenie do trzeciej partii miała reprezentantka USA. Ostatecznie to turniejowa „piątka” wykorzystując czwartą piłkę meczową, zagwarantowała sobie występ w sobotnim finale.

Sobotnie spotkanie będzie piętnastym pojedynkiem obu pań. Dotychczasowy bilans jest korzystny dla Aryny Sabalenki, która wygrywała ośmiokrotnie.


Wyniki

Półfinał:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 5) – Jessica Pegula (USA, 6) 6:3, 7:6(7)

Puchar Davisa. Zapowiedź lutowego starcia Kanady z Brazylią

/ Peter Figura , źródło: własne, foto: Peter Figura

W nadchodzącym meczu rundy kwalifikacyjnej Pucharu Davisa w kanadyjskim Vancouver reprezentacja gospodarzy spotka się z Brazylią.  Ubiegły rok był pierwszym od dłuższego czasu, kiedy Kanada nie dostała się do finałowej fazy rozgrywek.

Tak, ubiegły rok to była negatywna niespodzianka, ale to spowodowało, iż nasz zespół jest bardzo zmotywowany, aby ten awans nastąpił w tym roku – powiedział w rozmowie kapitan reprezentacji klonowego liścia, Frank Dancevic. – Co prawda gramy z bardzo mocnym zespołem Brazylii, ale jestem przekonany, że nasza drużyna jest przygotowana do tego meczu i gotowa podjąć wyzwanie. Oczywiście liczymy na wsparcie publiczności, z którym zawsze spotykaliśmy sie w Vancouver, oraz że kibice będą mieli okazję zobaczyć początek naszej drogi to finałowej ósemki rozgrywek – zakończył Dancevic.

Będzie to siódme spotkanie obu zespołów i jak na razie Brazylia wygrała cztery spotkania a Kanada dwa. Ostatni raz obie drużyny grały ze sobą w 2007 rynku w Brazylii, a gospodarze wygrali ten mecz 3:1.

Być może niezbyt fortunny kalendarz rozgrywek, kiedy to Davis Cup przypada na okres pomiędzy Australian Open a turniejem w Indian Wells, spowodował, iż w drużynie kanadyjskiej nie wystąpią Felix Auger Aliassime i Denis Shapovalov. Frank Dancevic powołał do reprezentacji następujących zawodników: Gabriel Diallo (#41 ATP), Liam Draxl (#145 ATP), Alexis Galarneau (#214 ATP), Nicolas Arsenault (#503 ATP) i Cleeve Harper (#96 ATP – debel).

 

W drużynie brazylijskiej zabraknie Joao Fonseki, a w Vancouver wystąpią: Joao Lucas Reis Da Silva (#207 ATP), Gustavo Heide (#241 ATP), Matheus Pucinelli De Almeida (#291 ATP), Orlando Luz (#897 ATP) oraz Rafael Matos (#43 ATP – debel).

Wydaje się, że w dalszym ciągu faworytem spotkania będzie drużyna Kanady, której najlepszy zawodnik – Gabriel Diallo wystąpi w barwach swojego kraju po raz dziesiąty z rzędu. Jak do tej pory ma rekord zwycięstw 4:1 w spotkaniach rozgrywanych w Kanadzie, zaś ogólnie w całej swojej daviscupowej karierze cieszy się rekordem 6:6. Do czołówki światowego tenisa Diallo dostał się w 2024 roku, kiedy „przełamał” pierwszą setkę światowego rankingu. W tym samym roku Diallo wygrał swój pierwszy turniej – Liberna Open (ATP 250) i awansował do ćwierćfinału turnieju ATP 1000 w Madrycie. To pozwoliło mu na osiągnięcie najwyższego jak do tej pory miejsca w rankingu ATP – 23.

Mimo że w obu drużynach nie wystąpią czołowi ich zawodnicy, spotkanie w Vancouver będzie z cala pewnością ciekawe i pozwoli również na pokazanie się zawodnikom notowanym nieco niżej w rankingu ATP.

Manama. Doświadczeni rywale za mocni dla Matuszewskiego i Kadhe

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Peter Figura

Drugi set mógł dać nadzieję na zwycięstwo, ale ostatecznie Piotr Matuszewski i Arjun Kadhe nie zagrają w półfinale. W ćwierćfinale gry podwójnej turnieju ATP 125 w Manamie przegrali z parą Marcelo Demoliner/Jean-Julien Rojer 3:6, 6:1, 8:10.

Polak i Indus udanie rozpoczęli swój udział w turnieju w Bahrajnie. W pierwszej rundzie pokonali polską parę Szymon Kielan/Filip Pieczonka 4:6, 6:2, 10:3.

Pierwszy set nie poszedł po myśli Kadhe i Matuszewskiego. W czwartym gemie ich serwis został przełamany do zera. To wystarczyło, aby rywale zdobyli kluczową przewagę i utrzymali ją do końca seta. Tym samym po ponad 30 minutach gry triumfowali w pierwszej partii.

Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Od początku zdominowała go polsko-indyjska para. Udało jej się przełamać podanie Demolinera i Rojera łącznie dwa razy. Była to bardzo krótka para. Kadhe i Matuszewski wygrali 26 punktów, podczas gdy przeciwnicy o połowę mniej.

O tym kto awansuje do półfinału zadecydował super tie-break. Lepiej zaczęła go brazylijsko-holenderska para, która zapisała trzy pierwsze punkty z rzędu na swoim koncie. Polsko-indyjski duet szybko jednak odrobił straty i nawet wyszedł przez chwilę na prowadzenie. Od stanu 7:7 przeciwnicy zdobyli kluczową przewagę, która ułatwiła im drogę do zwycięstwa. Wykorzystali drugą piłkę meczową i to właśnie oni zagrają w półfinale.


Wyniki

Ćwierćfinał debla:

Marcelo Demoliner, Jean-Julien Rojer (Brazylia, Holandia, 3) – Arjun Kadhe, Piotr Matuszewski (Indie, Polska) – 6:3, 1:6, 10:8

Phan Thiet. Daniel Michalski zameldował się w ćwierćfinale

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Materiały Lotos

Daniel Michalski może cieszyć się z awansu do drugiego w tym sezonie ćwierćfinału. W drugiej rundzie turnieju ATP 50 Challenger w Phan Thiet pokonał Omara Jasikę 6:4, 1:6, 6:1.

Pierwszy set nie mógł zacząć się lepiej dla Michalskiego. Udało mu się przełamać podanie rywala już w pierwszym gemie. Następnie powiększał swoje prowadzenie. Australijczyk odrobił część strat, ale to nie wystarczyło, aby zawalczyć o zwycięstwo. Warszawianin mógł pochwalić się dobrym podaniem. Wygrał 70% punktów po pierwszym serwisie oraz 83% po drugim. Po blisko 40 minutach znajdował się bliżej awansu do 1/4 finału.

Początek drugiego seta nie zapowiadał tego, co może się stać potem. Polak był ponownie blisko przełamania serwisu rywala w pierwszym i trzecim gemie. Nieoczekiwanie jednak Jasika znalazł pierwszy sposób na podanie Michalskiego, który nieco obniżył poziom gry.  Wygrał łącznie pięć gemów z rzędu i doprowadził do wyrównania.

O tym kto zamelduje się w ćwierćfinale zadecydował trzeci set. Kluczowy był pierwszy gem, który trwał bardzo długo. Doszło w nim do ośmiu stanów równowagi, a reprezentant Polski obronił dwa break pointy. Ostatecznie wyszedł z opresji i chwilę później bez żadnych problemów przełamał serwis Australijczyka. Wrócił do gry i oddalił szanse rywala na zwycięstwo. Dobrze returnował i to pomogło mu zbudować przewagę. Jasika zapisał tylko jednego gema na swoim koncie w tym secie i pożegnał się z turniejem.

W ćwierćfinale Michalski podejmie reprezentanta Francji – Florenta Baxa.


Wyniki

Druga runda:

Daniel Michalski (Polska, 7) – Omar Jasika (Australia) – 6:4, 1:6, 6:1

Australian Open. Aryna Sabalenka pierwszą finalistką

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Aryna Sabalenka pokonała Elinę Switolinę w pierwszym z półfinałów tegorocznego Australian Open. Tym samym liderka rankingu powalczy o trzeci tytuł mistrzowski w Australii.

Najlepsza obecnie tenisistka świata kolejny raz pokazuje, że pierwszy w sezonie turniej wielkoszlemowy to jej ulubiona impreza, a na kortach Melbourne Parku czuje sie doskonale.
Dwukrotna mistrzyni rywalizacji singlowej oraz triumfatorka turnieju deblowego z 2021 roku w tegorocznej edycji jeszcze nie straciła seta. W czwartkowym meczu 1/2 finału turniejowa „jedynka” pokonała w dwóch setach Elinę Svitolinę.

W pierwszym secie to zawodniczka z Odessy miała szansę na wygranie gema przy serwisie rywalki już na początku. Ostatnie Sabalenka wyszła z opresji, a w czwartym i ósmym gemie sama odebrała podanie Svitolinie. Druga odsłona rozpoczęła się od prowadzenia reprezentantki naszych wschodnich sąsiadów, która wyszła na prowadzenie 2:0. Od tego momentu jednak uczestniczka trzech ostatnich finałów przegrała jedynie gema. Tym samym czwarty rok z rzędu Aryna Sabalenka wystąpi w finale Australian Open.

Finałową rywalkę liderki rankingu wyłoni mecz między Jeleną Rybakiną i Jessicą Pegulą.


Wyniki

Półfinał:

Aryna Sabalenka (1) – Elina Svitolina (Ukraina, 12) 6:2, 6:3

Australian Open. Wypowiedzi Igi Świątek po porażce z Jeleną Rybakiną

/ Mikołaj Zachciał , źródło: , foto: East News

Po przegranym ćwierćfinale Australian Open Iga Świątek podczas konferencji prasowej udzieliła kilku odpowiedzi na tematy nurtujące dziennikarzy oraz samych kibiców.

Na samym starcie Polka przyznała, że po turnieju chce skupić się na poprawie tych samych elementów gry co przed jego rozpoczęciem. Nic szczególnego nie ulegnie zmianie, jeśli chodzi o plany treningowe. Jako jedną z przyczyn porażki tenisistka wskazała serwis, który teoretycznie działał na normalnym poziomie, jednak w paru momentach spotkania mógłby pomóc odrobinę mocniej. W pierwszej partii o zwycięstwie decydowało parę punktów i to właśnie serwis mógłby pomóc w ich zdobyciu.

Chwilę później warszawianka odniosła się znowu do podania – tym razem Kazaszki. Na pytanie, czy była zaskoczona jego mocą, oraz jak reagowała w głowie, wiedząc, że niewiele można z tym zrobić, odpowiedziała: Taki jest jej styl gry, nie byłam zaskoczona. Przeżywałam już podobne emocje w meczach przeciwko niej. Jedyne, co można zrobić w takich momentach, to skupić się na własnym podaniu, jednak ono nie pomagało, więc trudno było utrzymać dobry dla mnie wynik – dodała.

Pojawił się również temat startów w turniejach WTA 1000. Polka przyznała, że w tym roku zamierza zmienić podejście i opuścić niektóre ważne turnieje. Nigdy tego nie robiła, ale to niezbędne, jeśli chce poprawić swoją grę w wielu aspektach. Możemy się więc spodziewać kilku wycofań Świątek z ważniejszych imprez w kalendarzu.

Tenisistka miała także okazję wypowiedzieć się na temat przeskoku z sesji nocnych na dzienną oraz wiążących się z tym trudności i zmian w harmonogramie dnia. Wiceliderka rankingu mówiła, że lubi warunki panujące na kortach w sesji dziennej. Mimo wszystko rytm dnia jest zupełnie inny dla obu sesji, a więc organizacja czasu przed spotkaniem wymagała paru zmian. Zawodniczka przyznała jednak, że nie był to spory problem, a sama ma sposoby, jak radzić sobie z drastyczną zmianą godzin rozgrywanych meczów.

Końcówka konferencji to ciekawe pytanie dotyczące edycji z lat 2025 i 2026 australijskiego szlema. Zawodniczka myśli, że przed rokiem zagrała odrobinę lepiej. Trudno jednak według niej porównywać ze sobą obie edycje. W zeszłym roku podczas turnieju zaczynała się dopiero współpraca z Wimem Fissettem. W związku z tym nastąpiło dużo zmian w samej grze Polki. W tym roku było odrobinę inaczej. Świątek nie zdążyła zmienić wszystkich rzeczy, które chciała usprawnić przed sezonem, dlatego pracowała nad nimi jeszcze tutaj (w Australii). To wszystko nie ma jednak dużego znaczenia. Jak mówi Iga, turnieje należy rozpatrywać w kategorii tych udanych. W uzupełnieniu wypowiedzi dodała, że wygrywanie szlemów to najtrudniejsze wyzwanie w tej dyscyplinie. Mimo wszystko spróbuje poprawić swoje wyniki w Australian Open, wracając do Melbourne w przyszłym roku.

Warto odnotować jeszcze jedno pytanie, tym razem na temat ciągłej obecności mediów wokół graczy. Problem podniosła już wcześniej Coco Gauff, a Iga Świątek w dzisiejszej rozmowie przyznała jej rację. – Pytanie, czy jesteśmy zawodniczkami, czy może zwierzętami w zoo? – w ten sposób wypowiedź zaczęła Polka. – Dobrze byłoby mieć nieco prywatności i nie być ciągle obserwowanym. Potrzeba miejsca, w którym da się poprawiać umiejętności techniczne bez udziału osób trzecich. Na Roland Garros jest to możliwe, ale ciągle jest wiele lokalizacji, gdzie można o tym tylko pomarzyć – mówi Świątek.

Jannik Sinner skomentował awans do półfinału AO

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.ausopen.com, własne , foto: East News

Jannik Sinner wygrał kolejny mecz w Australian Open. Włoch awansował do półfinału imprezy a potem wziął udział w konferencji prasowej.

Pojedynek obrońcy tytułu z Benem Sheltonem zakończył się po trzech setach. Wicelider rankingu ATP pewnie wypunktował słabości rywala a jego przygoda w Melbourne trwa nadal. Podczas spotkania z dziennikarzami Jannik omówił to, co działo się na korcie oraz inne tematy:

Nasze mecze są zacięte, więc cieszę się że były tylko trzy sety. Ben to wspaniały gracz a nasze potyczki są interesujące.

Mam swoje obowiązki przedmeczowe, ale oczywiście śledziłem, co stało się z Lorenzo Musettim. To dla niego bardzo niefortunne. Spotkania z Novakiem w formule best of 5 są wymagające. Mam nadzieję że kontuzja nie będzie długotrwała. Uraz na początku sezonu to nieprzyjemna sprawa.

Pojedynek z Dźokoviciem będzie ciężki. Dobrze się znamy, więc zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Wygrałem z nim w tym turnieju i oczywiście to sporo zmienia, ale – gdy są nowe zawody – musisz to powtarzać raz za razem. Gra przeciwko Novakowi to jedno z największych wyzwań w naszym sporcie. Moja rutyna będzie podobna. Mam nadzieję na dobry mecz, ale wiem, że bywa różnie. Taki jest sport. Nie nakładam na siebie dodatkowej presji. Kolejny półfinał mnie cieszy, bo Australia to moje wyjątkowe miejsce.

To prawda, że pora meczu ma znaczenie. Chodzi tak o wiatr jak i temperaturę. Piłka zachowuje się inaczej w zależności od tych okoliczności. Ponadto zmienia się rutyna, zwiazana z pójściem spać i wstaniem. Gdy jest gorąco wybieram strój z większą liczbą białych elementów.

– Dominacja moja i Carlosa? Nie lubię tak tego ujmować. Każdy mecz to wyzwanie a ja skupiam się na realizacji mojego potencjału. W tourze jest wielu świetnych graczy a sezon jest długi. Jeszcze wiele się wydarzy – podsumował Sinner.

W półfinałach Australian Open – poza Sinnerem i Dźokoviciem – zagrają także Carlos Alcaraz i Alexander Zverev.