ATP. O byciu w czołówce decydują niuanse, czyli Boynton o Hurkaczu

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Na początku marca 2018 roku Hubert Hurkacz był sklasyfikowany na początku trzeciej setki rankingu ATP. Dwa lata później wrocławianin to najwyżej notowany polski tenisista, który zadomowił się w światowej czołówce i może wygrać z każdym.

Po tym jak kontuzji doznał Jerzy Janowicz, polscy kibice nie mieli możliwości dopingować naszych tenisistów grających na najwyższym poziomie. W ciągu dwóch lat sytuacja się zmieniła, a to za sprawą sklasyfikowanego obecnie na 29. miejscu zawodnika.

– Wszystko idzie w dobrym kierunku. Dalszy rozwój kariery Huberta zależy tylko od niego samego. Potrzebuje kontynuować obraną drogę rozwoju i nabierać doświadczenia – powiedział w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie internetowej ATP Craig Boynton, trener polskiego tenisisty.

Umiejętności walki na najwyższym poziomie Hurkacz uczy się, rywalizując z najlepszymi. I ma na swym koncie już kilka cennych wygranych. W styczniu, podczas pierwszej edycji ATP Cup, polski tenisista uporał się z późniejszym finalistą Australian Open – Dominiciem Thiemem. Zresztą było to drugie zwycięstwo naszego tenisisty nad Austriakiem, z którym jeszcze nie przegrał.

Innym klasowym zawodnikiem, z którym Hurkacz toczy zacięte pojedynki, jest Stefanos Tsitsipas. Mimo że Polak z Grekiem wygrał dotychczas tylko raz w sześciu spotkaniach, często o końcowym wyniku decydowały niuanse, co w wywiadzie z atptour.com zauważył trener Polaka.

– Podczas ubiegłorocznego Rolex Shanghai Masters Hubert przegrał ze Stefanosem dopiero w tie-breaku decydującego seta. Polak zrobił wszystko bardzo dobrze, ale o przegranej zdecydowała słaba dyspozycja returnowa, którą miał na poziomie 26%. Gdyby lepiej odgrywał serwis rywala, miał szansę odnieść zwycięstwo – podsumował tamto spotkanie Amerykanin.

Ważną kwestią dla rozwoju zawodnika, jak przyznał Boynton, jest też praca poza turniejami, poza sezonem. Bo jak przyznał, gdy jest się już na turnieju, wykonuje się pracę pod kątem danej imprezy. Z kolei poza sezonem i w czasie wolnym od turniejowej rywalizacji wykonuje się pracę, która później procentuje w spotkaniach o punkty.

– Kiedyś usłyszałem takie zdanie, że aby awansować z miejsca 30. na 20. wcale nie musisz wymyślać jakichś nowych rozwiązań. Ważna jest koncentracja na dopracowywaniu szczegółów. Hubert to tytan pracy, więc jestem spokojny o jego rozwój i już się nie mogę doczekać efektów, jakie w przyszłości uzyska  – podsumował trener Hurkacza.