Auckland: po pierwszy finał w sezonie

/ Mateusz Grabarczyk, źródło: , foto: AFP

Jamie Hampton będzie rywalką Agnieszki Radwańskiej w walce o finał w Auckland. I nic nie wskazuje na to, żeby miała to być ostatnia przeciwniczka Polki w tym turnieju…

Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Radwańska wygrywa mecz za meczem, nie tracąc zbyt wiele gemów, a o stracie seta nawet nie myśląc. Dodatkowo, co jest chyba nawet ważniejsze, Polka jest ze swojej gry zadowolona i sama przyznaje, że z każdym pojedynkiem czuje się coraz lepiej. To znakomity prognostyk nie tylko przed półfinałem z Hampton, ale przede wszystkim przed zbliżającym się Australian Open.

Rok młodsza Amerykanka nie jest naszej tenisistce obca. Panie grały ze sobą trzykrotnie i trzykrotnie górą była Radwańska. Dwa razy bardzo zdecydowanie (6:0, 6:1 i 6:4, 6:3), a raz trochę musiała się namęczyć, by ostatecznie zwyciężyć po kreczu rywalki w trzecim secie. To pamiętny, bardzo dziwny mecz, w którym Polka zdobyła dwa gemy bez gry ze względu na to, że Hampton korzystała z pomocy medycznej z powodu skurczów (w sytuacji, w której znalazła się Amerykanka czas gry „leciał”). Wszystkie atuty są po stronie Polki i jeśli reguła, o której sama mówiła („każdego dnia gram lepiej”), to o wynik możemy być spokojni.

Już rok temu Radwańska pokazała, że początek sezonu jej się udaje. Jedyną tenisistką, która przez pierwsze miesiące była ją w stanie zatrzymać, była grająca jak natchniona Wiktoria Azarenka. Polka w ciągu trzech miesięcy zdobyła tytuły w Dubaju i Miami, była w ćwierćfinałach Australian Open i Indian Wells, a także półfinałach Sydney i Doha.