Australian Open. Cirstea zmorą Kvitovej. Odpadła też Andreescu

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

W nocy z wtorku na środę dwie zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu WTA pożegnały się z Australian Open. Petra Kvitova przegrała 4:6, 6:1, 1:6 z Soraną Cirsteą, a Bianca Andreescu 3:6, 2:6 z Su-Wei Hsieh. W grze o turniejowe zwycięstwo wciąż są natomiast Serena Williams oraz Garbine Muguruza. 

Rozstawiona z ,,9″ Kvitova nie przyleciała do Australii w imponującej formie, jednak trudno było się spodziewać, że na tak wczesnym etapie straci szansę na trzecie wielkoszlemowe zwycięstwo w karierze. Tym bardziej, że jej przeciwniczka, Rumunka Sorana Cirstea nigdy w Melbourne nie zachwycała. Startowała dotąd 12 razy w Australian Open i nigdy nie zaszła dalej niż do trzeciej rundy.

W tegorocznej edycji wciąż ma jednak możliwość poprawić ten rezultat. Zwycięstwo 4:6, 6:1, 1:6 nad Petrą Kvitovą na pewno doda jej skrzydeł. Aż trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę osiągnięcia obydwu zawodniczek, ale na kortach twardych rywalizowały ze sobą trzy razy i zawsze górą była Rumunka. Dziś Cirstea zagrała bardzo rozsądnie i w trzecim secie potrafiła skorzystać z zapaści przeciwniczki, której najprawdopodobniej w znaki dał się upał. Rozregulowana Kvitova popełniała błąd za błędem, wydatnie pomagając zbudować dużą przewagę rywalce.

Cirstea o miejsce w 1/8 finału powalczy w piątek z Marketą Vondrouszovą, kolejną reprezentantką naszych południowych sąsiadów. Młodsza z Czeszek pokonała w 2. rundzie 6:1, 7:5 Rebeccę Marino, wracającą do wielkoszlemowej rywalizacji po ośmiu latach przerwy. W drugim secie Vondrouszova dwukrotnie odrobiła stratę przełamania i skończyła mecz serią czterech wygranych gemów.

Do sporej niespodzianki doszło na głównej arenie zmagań. W pierwszym meczu na korcie imienia Roda Lavera Su-Wei Hsieh pokonała 6:3, 6:2 turniejową ,,ósemkę”, Biancę Andreescu. Choć wynik wskazuje na co innego, bardziej wyrównany był drugi set. Najbardziej zaskakujący był początek meczu, gdy zazwyczaj ofensywnie usposobiona Kanadyjka dała się zdominować Azjatce. Od czwartego gema Andreescu uderzała piłki już z pełną mocą, jednak często nie leciały one tak, jak sobie tego życzyła. Hsieh natomiast tradycyjnie wykazywała się olbrzymim sprytem i niekonwencjonalnymi uderzeniami. Po spotkaniu Hsieh stwierdziła, że od kilku lat czuje się znacznie bardziej komforotowo, grając z rywalkami z czołówki. Potwierdza to poniższa statystyka.

W trzeciej rundzie Su-Wei Hsieh może trafić na Venus Williams. Starsza z amerykańskich sióstr musi się jednak najpierw uporać z Sarą Errani. Z kolei młodsza, Serena, już przedostała się na ten szczebel turniejowej drabinki. W drugiej rundzie bez najmniejszych kłoptów poradziła sobie z Niną Stojanović. Siedmiokrotna mistrzyni Australian Open zwyciężyła 6:3, 6:0. Jej kolejną rywalką będzie Rosjanka Anna Potapowa.

Niemal identycznym wynikiem co mecz z udziałem Williams  zakończył się pojedynek innej z faworytek – Garbine Muguruzy. Hiszpanka pokonała 6:3, 6:1 Rosjankę Ludmiłę Samsonową. Do tak wysokich zwycięstw Muguruzy można powoli przywyknąć. Sześć z jej siedmiu ostatnich rywalek nie wygrało więcej niż właśnie cztery gemy. Kazaszkę Zarinę Dijas czeka więc bardzo trudne zadanie w trzeciej rundzie.


Wyniki

Druga runda:

Su-Wei Hsieh (Tajwan) – Bianca Andreescu (Kanada, 8) 6:3, 6:2
Marketa Vondrouszova (Czechy, 19) – Rebecca Marino (Kanada) 6:1, 7:5
Sorana Cirstea (Rumunia) – Petra Kvitova (Czechy, 9) 6:4, 1:6, 6:1
Garbine Muguruza (Hiszpania, 14) – Ludmiła Samsonowa (Rosja) 6:3, 6:1
Zarina Dijas (Kazachstan) – Bernarda Pera (USA) 6:4, 3:6, 6:3
Ons Jabeur (Tunezja, 27) – Anna Karolina Schmiedlova (Słowacja) 6:3, 6:2
Aryna Sabałenka (Białoruś, 7) – Daria Kasatkina (Rosja) 7:6(5), 6:3
Ann Li (USA) – Alize Cornet (Francja) 6:2, 7:6(6)
Anna Potapowa (Rosja) – Timea Babosz (Węgry) 6:2, 6:4
Serena Williams (USA, 10) – Nina Stojanović (Serbia) 6:3, 6:0
Fiona Ferro (Francja) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 17) 6:4, 6:4