Australian Open: Djoković mistrzem po raz czwarty!

/ Mateusz Grabarczyk, źródło: własne, foto: AFP

Novak Djoković zdobył szósty wielkoszlemowy tytuł. W Melbourne wygrał po raz trzeci z rzędu, co nigdy nikomu dotąd się nie udało. W finale pokonał Andy’ego Murraya 6:7(2), 7:6(3), 6:3, 6:2.

KONIEC I to już koniec. Nie tylko tego meczu, ale i całego turnieju. Dziękujemy za wspólnie spędzone dwa tygodnie i wspólnie nieprzespane noce. Do Melbourne wrócimy za rok, a teraz ruszamy dalej. Zostańcie z Tenisklub.pl!

PODSUMOWANIE Djoković dołożył szósty wielkoszlemowy tytuł do swojej kolekcji i potwierdził swoją dominację w męskich rozgrywkach. Nie zrobił tego dziś w najlepszym stylu, ale zwycięzców się nie sądzi. Trzeba jednak być sprawiedliwym i przyznać, że tegoroczny finał nie zachwycił. Obfitował w błędy, których łącznie było aż 107, a efektownych akcji i tenisowych perełek było jak na lekarstwo. Ale może po prostu za bardzo przyzwyczailiśmy się do kosmicznych pojedynków między wielką czwórką i zaczynamy wybrzydzać, gdy raz na jakiś czas zagrają nieco mniej widowiskowo.

DEKORACJA Djoković też nie silił się na złote myśli. Dorzucił tylko radość ze zwycięstwa. No tak, Murray tego akurat powiedzieć nie mógł.

DEKORACJA Murray idealnie wpisał się w schemat. Gorące podziękowania dla Djokovicia i jego teamu, dla własnego teamu, kibiców i sponsorów. "Do zobaczenia za rok".

A oto potwierdzenie moich wcześniejszych słów o Djokoviciu
""
(źródło: AFP)

DEKORACJA Pan z KIA żałuje, że turniej mógł wygrać tylko jeden tenisista. Do dziś nie widzę sensu tego stwierdzenia.

DEKORACJA Na ceremonii dekoracji pojawił się Andre Agassi. To właśnie w Melbourne Amerykanin wygrał swój ostatni wielkoszlemowy turniej. Dokładnie 10 lat temu. Z Rainerem Schuettlerem.

DEKORACJA Zaczynamy dekorację. Zostaniemy na nią, może zawodnicy powiedzą coś więcej poza podziękowaniami dla siebie, sponsorów i kibiców. Chociaż, nie oszukujmy się, nadzieja jest nikła.

KONIEC Za chwilę dekoracja. Djoković dał upust swojej radości tańcem i rykiem lwa z niezwykle szeroko otwartymi ustami. Murray siedzi i myśli.

Z galerii min Murraya:
""
(źródło: AFP)

6:3 Djoković miał sporo szczęścia w ostatnim gemie. Zaczął cudować – zabawa pod siatką w efektownego stop woleja i strzał w ciemno z drajw woleja dokładnie tam, gdzie stał rywal – kosztowały go dwa punkty. Potem trafił smeczem po taśmie, aż wreszcie przeprowadził dwie porządne akcje, które wygrał zasłużenie. Murray biegał tak, jakby dostał nowe nogi, ale nie mógł nic zrobić.

DJOKOVIĆ MISTRZEM AUSTRALIAN OPEN! Pierwszym w historii, który wygrywa w Melbourne trzy razy z rzędu.

5:2 Djoković tylko trochę się starał w tym gemie. Będzie zatem kończył swoim podaniem.

5:1 Na dzień dobry Djoković tak się odchylił przy forhendzie, że dołożył kolejny niewymuszony błąd. Kolejny punkt też powędrował na konto Murraya i można było nieśmiało mieć nadzieję na jakiś zwrot. Djoković chce już spać i na żadne zwroty nie ma ochoty.

4:1 Przełamanie! Zmierza to w jedną stronę. Djoković jest rozluźniony, Murray walczy, ale ewidentnie kończy mu się paliwo. Wygląda na to, że przeszkadza mu też stopa, bo najwięcej błędów Szkot popełnia z powodu złego ustawienia bądź kiepskiego poruszania się po korcie. Mimo tego, to chyba najlepszy fragment meczu. Serb szaleje w ofensywie i defensywie, a Murray daje z siebie, ile może.

3:1 Kolejnymi błędami Djoković zachęcił nieco Murraya do walki w tym gemie. W najważniejszym momencie dwa razy z rzędu pomylił się jednak Szkot.

2:1 Przełamanie! Murray wygląda coraz słabiej fizycznie. Może i ciągle boli go stopa. Przy 15-30 Szkot został ukłuty świetnym forhendem po linii, po którym o mały włos nie zjadł ze złości swojej pięści. Pierwszego break pointa obronił serwisem, drugiego przegrał po dłuższej wymianie.

1:1 Teraz nieoczekiwanie szanse miał Murray. Też prowadził 30-0 przy podaniu rywala. Break pointa doczekał się jednak dopiero pod koniec i tylko jednego. Od tego momentu Djoković trzykrotnie świetnie zaserwował i Murray o wszystkim musiał błyskawicznie zapomnieć.

0:1 Było już 0-30, Djoković już witał się z gąską, a Murray już chciał mówić: mam dość. Ale to była tylko zmyłka. Pomógł serwis, trochę szczęścia i rywal. Przy równowadze Szkot świetnie zaserwował, zaatakował bekhendem i popędził do siatki. Djoković z pozycji a’la Clijsters zagrał kapitalne minięcie pod nogi. Murray jednak zza siebie odpowiedział tak idealnym półwolejem za siatkę, że ręce same składały się do oklasków.

Nie wiem, czy ta pani będzie miała jeszcze okazję do takiego uśmiechu. Murray został przełamany w najgorszym możliwym momencie i może go to trochę załamać. Może, ale nie musi. Pierwsze minuty czwartego seta rozwieją tę wątpliwość.
""
(źródło:
 AFP)

6:3 2-1 dla Djokovicia. Bardzo dobry serwis, skutecznie zakończona następna ostrożna wymiana, jeszcze jedno udanie podanie i… jeszcze jedno załatwiły sprawę.

5:3 Z powodzeniem mógłbym zastąpić wróżbitę Macieja. Przełamanie! Obaj tenisiści się trochę ze sobą pieszczą. Żaden nie chce zaryzykować. Pierwszą, długą wymianę Djoković skończył precyzyjnym forhendem. Potem Murray wpadł na pomysł drop shota. Pomysł średni. Wykonanie jeszcze gorsze. Serb dobiegł, odegrał, i poprawił wolejem. Co prawda na rakietę Szkota, ale ten i tak nie skontrolował piłki. Chwilę potem kończący forhend Djokovicia dał mu trzy break pointy. Dwa zmarnował, ale przy ostatnim Murrayowi nie pomogła siatka.

4:3 Do przełamań w tym meczu jest tak daleko jak z Warszawy do Krakowa. Z doświadczenia wiem, że po takim stwierdzeniu jak na złość jest inaczej, także spodziewam się breaka w następnym gemie.

3:3 Gdy już Djoković przegrał trzy pierwsze piłki, wziął się do roboty. Świetnym półwolejem z końcowej linii zaskoczył Murraya, a potem Murray po dość rozpaczliwym (ale całkiem niezłym) returnie Djokovicia uznał, że nie trzeba się wycofać, aby zagrać precyzyjny forhend. Szybko się przekonał, w jakim dużym jest błędzie. Przy trzeciej piłce na skończenie gema zaserwował już na tyle dobrze, że nic więcej robić nie musiał.

3:2 Kolejny szybki gem. Murraya boli. A oto dowód, że boleć ma prawo.
""
(źródło:
 AFP)

2:2 Wiem, że się powtarzam, ale powtarza się też Djoković. Najpierw z całkowicie niezrozumiałych przyczyn władował bekhend w siatkę. Tłumaczył sam sobie dobitnie, co zrobił źle, ale nie wiem, czy zrozumiał. Dołożył slice’a w aut, a gema podsumował tak nieudanym skrótem, że aż smutno było patrzeć.

2:1 Status quo zachowany. Djoković utrzymuje serwis, choć nie byłby sobą (dzisiaj), gdyby po drodze nie zrobił błędu.

1:1 Patrząc na Djokovicia w defensywie, przypomniała mi się Kim Clijsters. Serb niebywale ślizga się po korcie i jest bliski zrobienia takiego szpagatu, jakie niegdyś prezentowała nam Belgijka. Dwojenie się i trojenie w defensywie nie doprowadziło go jednak do wygrania gema.

1:0 Djoković utrzymuje dobrą dyspozycję z końcówki seta. Posłał dwa asy, zauważył, że Murray narzeka na stopę i od razu to wykorzystał.

0:0 Murray skorzystał z krótkiej przerwy medycznej, aby poprawić stan swojej stopy, na której ma okropne odciski. Trzeci set już się rozpoczął. Szkot ma minę, jakby… no, nieprzyjemną minę ma. Chyba go trochę boli.

12:00
Statystyki są bezlitosne i pokazują, że widywaliśmy już ładniejsze mecze. Ci, co nie wierzą liczbom, wystarczy, że zerkną w telewizor. 40 niewymuszonych błędów ma na koncie Serb, 23 Szkot. Po pierwszym podaniu zdecydowanie więcej punktów wygrywa Murray (88% – 74%), a obaj trafiają niemal równo. Świetny wynik w akcjach przy siatce notuje Djoković (85%), ale nie do końca wierzę temu, kto twierdzi, że był w tych okolicach kortu już aż 27 razy.

Tiebreak
7-3 I już. Niechlujny slice Murraya. 1-1.
6-3 Djoković dominował w wymianie, ale ryzykować nie chciał. Raz jednak forhendem trochę przyspieszył. Wystarczyło. Piłki setowe dla Serba.
5-3
Standardowy dziś błąd Djokovicia. Forhend za linią końcową.
5-2
Dobry serwis Djokovicia. Coraz bliżej wyrównania w setach, ale to ciągle tylko jeden minibreak.
4-2
Długa wymiana. Nikt nie chciał się pomylić. Pomylił się Murray. Chyba on sam nie wie, jak to możliwe, co udowodnił krótkim słowem na "f", które zacytować będziemy mogli dopiero po 23.
3-2
Minibreak. Podwójny błąd serwisowy Murraya.
2-2
Kolejny aut. Tym razem Djokovicia.
2-1
Forhend Murraya ląduje w siatce.
1-1
Murray zakwestionował serwis Djokovicia. Nie miał racji.
0-1
Punkt otwarcia dla Murraya.

6:6 
Murray zaczął od świetnego, niskiego ataku slicem. Djoković nie mógł zrobić nic tylko podnieść piłkę wprost na rakietę nadlatującego do siatki Szkota. Zdając sobie sprawę, jak ważny to moment partii i meczu, Serb się skoncentrował, przyspieszył i wyrównał, chociaż popełnił po drodze podwójny błąd.

5:6 Djoković próbuje wszystkiego. W tym gemie grał odważnie. Przyniosło mu to dwa punkty, jeden wygrany po naprawdę ładnej akcji. Co z tego, skoro finał był taki, że nogi zostawił na trybunach i będąc źle ustawionym wpakował bekhend w siatkę.

5:5 Murray chyba naoglądał się meczów Agnieszki Radwańskiej, bo kierunek zagrań rywala przewiduje dziś prawie tak dobrze, jak Polka. Raz zaowocowało to efektownym minięciem, chociaż nie można nie zaznaczyć, że Djoković wykazał się zdecydowanie za dużym optymizmem, wędrując do siatki po takim a nie innym forhendzie. Potem Szkot był bliski znalezienie celnej odpowiedzi na smecz Serba. W końcówce Djoković przycisnął i wybił Murrayowi jakiekolwiek punkty z głowy.

4:5 Za szybko grają. Nie nadążam. Na sucho. Szkot tak mocno się w tym gemie mobilizował i tak często zaciskał pięść, krzycząc przy okazji "come on", że śmiem przypuszczać, iż planuje za chwile dokonać przewrotu w meczu.

4:4 Djoković zaczął od wolnej wymiany, w której w końcu wyłożył piłkę rywalowi. No to Murray skorzystał i zaatakował forhendem po linii. Potem powinno być 0-30, ale Szkot władował piłkę w siatkę i wydał z siebie okrzyk rozpaczy, po czym jeszcze zdążył mieć o coś do kogoś pretensje. Potem rządził już Djoković. Najpierw wykazał się świetnym refleksem przy siatce, a potem dopomógł Murray.

Z teki rzetelnego statystyka Djoković ma na koncie już 36 niewymuszonych błędów. Nie wiem, czy sam Serb pamięta, kiedy miał tyle w całym meczu. Uderzeń kończących zanotował 21. Murray na remis. Po 17.

3:4 Ale przy swoim podaniu Murray nadal robi swoje. Djoković nie ma wesołej miny. My też, bo mecz jest wyjątkowo słaby.

3:3 Djoković ciągle bardziej walczy sam ze sobą niż z rywalem. Ma fragmenty lepsze, ma gorsze, ale nadal nie traci dystansu. Murray sprawia wrażenie, jakby mu to pasowało i miast przycisnąć Serba i go przełamać, podejmuje czasami bardzo dziwne decyzje taktyczne.

"Kolejny aut? No nie gadaj!"
""
(źródło: AFP)

2:3 Djoković nie umie na razie zachwycić publiczności umiejętnościami tenisowymi, próbuje więc piłkarskimi. Idzie mu znacznie lepiej, co udowodnił pięknym wolejem z lewej nogi prosto w trybuny. Nie pomogło mu to jednak w zdobyciu gema.

2:2 Nie do końca Djoković sobie poradził ze słabościami. Słabości, na jego szczęście, ma też Murray i trochę mu pomógł wyrównać na po dwa. Akcji kończonych błędami jest jednak ciągle dużo i ciągle więcej niż tego, na co wszyscy czekamy.

2:1 Murray zauważył, że nie ma żartów i że kryzys Djokovicia minął. Serb wrócił do normalnej gry, chociaż to ciągle nie jest gra wybitna. Szkot prowadził 30-0, stracił przewagę szybko, ale końcówka była jego.

1:1 Wiadomo było, że w końcu kryzys Serba minie. Po trzech pierwszych punktach nikt chyba nie pomyślał, że to będzie teraz. Djoković jak w transie wyrzucał kolejne piłki, dając w prezencie rywalowi trzy break pointy. I potem wszystko się zmieniło. Najpierw udany drajw wolej, potem pomoc ze strony Murraya, aż wreszcie udana akcja forhendowa dały mu równowagę. Przewagę wypracował sobie po wygrywającym forhendzie! Pierwszej szansy na skończenie gema jeszcze nie wykorzystał, ale drugą już tak. Strzelił forhendem (i znów trafił!), a skończył akcję efektownym drop shotem.

Cały komentarz do niemocy Djokovicia.

""
(źródło: AFP)

0:1 Istnieje niebezpieczeństwo, że sędziowie zedrą sobie gardło. Częstotliwość okrzyków "aut!" po zagraniach Djokovicia jest zatrważająca. Serb kontynuuje serię błędów i jedyne, co jest w stanie na razie zrobić, to rozłożyć bezradnie ręce. As Murraya kończy gema na sucho.

0:0 Drugi set – start.

10:56 Nie odważyłbym się napisać, że oglądamy piękny mecz. 37 niewymuszonych błędów w jednej partii to dość sporo, jak na dwóch czołowych tenisistów świata. Szczególnie często myli się Djoković, który pod koniec całkowicie się już rozregulował. Murray miał problemy z serwisem, ale z każdą chwilą trafiał częściej i robił z tego większy użytek.

Tiebreak
2-7 Strzał na całego Djokovicia. W aut. Pierwszy set, Murray!
2-6 Strzał na całego Djokovicia. Na linii.
1-6 
Wyrzucający serwis. Powtórka z forhendu w to samo miejsce. Pięć piłek setowych.
1-5 
Djoković chyba zapomniał, jak należy grać forhend. Znowu aut.
1-4 
Długa wymiana zakończona smeczem Djokovicia na słowo honoru. W linię.
0-4 
Najlepsza forma Murraya przyszła w najważniejszym momencie. Djoković w głębokiej defensywie.
0-3 
Kolejny strzał w aut Djokovicia.
0-2 
Świetna akcja Murraya. Precyzyjnymi zagraniami rozgonił Djokovicia po korcie i skończył akcję forhendem po linii.
0-1
Podwójny błąd Djokovicia. Podwójne jęknięcie ze złości.

6:6 Djoković przez połowę gema sprawiał wrażenie, jakby nie chciał tie breaka. Potem popełnił jednak dwa niewytłumaczalne błędy, a as Murraya zakończył sprawę.

6:5
Realizator skupił się na wyszukiwaniu skutków bliskiego spotkania Djokovicia z kortem. I znalazł. Serb ma starty naskórek na kolanie i łokciu, ale nie przeszkadza mu to ani trochę w niczym, co udowodnił wygrywając kolejnego gema do 15, popełniając po drodze pierwszy podwójny błąd serwisowy.

5:5 
Murray wreszcie nie musiał bronić się przed przełamaniem. Pomógł mu w tym Djoković.

A tak Djoković walczył o piłkę na kolanach i łokciach
""
(źródło: AFP)

5:4 Djoković znów dość pewnie wygrywa swojego gema przy niemałej pomocy rywala. Murray najpierw dostał prezent od Djokovicia, bo piłka odbiła się wysoko na taśmie, ale zmarnował go, wymyślając drop shota. Potem bekhendem o mały włos nie ustrzelił kogoś na trybunach. Djoković też się dwa razy pomylił, ale jak trzeba było już kończyć, to posłał asa.

4:4 Murray dołożył piątego break pointa do tych obronionych. Szkot znów się męczył przy swoim podaniu. Serwis pomagał mu niespecjalnie, chociaż w kluczowych momentach akurat dał o sobie znać.

4:3 Murray mógł, i co tu dużo mówić, powinien prowadzić 30-15 przy podaniu rywala. Djoković znów jeździ po korcie jak po lodowisku, co w końcu kosztowało go przywitanie się z podłożem. Jego waleczność została doceniona chyba i przez Murraya, który miast skończyć akcję, wyłożył piłkę Serbowi, który błyskawicznie powstał. Dwie następne akcje także padły łupem Djokovicia i Serb znowu o gema z przodu.

3:3 Jest pierwsza perełka! Djoković, leżąc na korcie, wygrał punkt!

3:3 Poprzednie swoje gemy Murray wygrywał w czterech akcjach, teraz potrzebował dwunastu. Szkot obronił po drodze cztery break pointy, chociaż prawdę mówiąc, powinien podziękować rywalowi, że ten nie chciał ich wykorzystać. Murray zaprasza Djokovicia do długich wymian, co w wielu sytuacjach kończyło się dla niego niespecjalnie radośnie. Radośni za to jesteśmy my, bo oglądamy coraz ciekawszy mecz.

3:2 Chyba się zaczyna. Po dwóch pierwszych piłkach można było przypuszczać, że będzie jak w poprzednich gemach, ale po chwili zrobiło się po 30. Zaniepokojony Djoković podkręcił tempo i zdobył przewagę, którą roztrwonił strzelając forhendowym drajw wolejem w korytarz deblowy, co było jego ósmym niewymuszonym błędem. Murray ma 2. Ostatnia akcja była pierwszą, po której widownia wstała z miejsc. Cierpliwy Szkot długo spokojnie przebijał, aż w końcu przyspieszył forhendem po krosie i popędził do siatki. Zagrał niezłego stop woleja do bekhendu, ale Djoković dobiegł i fenomenalnie minął Szkota.

2:2 Murray ciągle nie traci punktu przy swoim podaniu. Poprawił serwis. Trzy akcje wygrał dzięki niemu – w tym raz był to as. Czwarty punkt podarował Djoković. Chciał zagrać bardzo nieprzyjemnego slice’a, ale piłka zatrzymała się na taśmie.

2:1 Djokoviciowi za to serwis od początku pomaga i w wielu akcjach otwiera mu drogę do zdobycia punktu. Tak było i tym razem. Murrayowi udało się, co prawda, odgryźć, ale nie na tyle, aby choćby pomyśleć o break poincie.

1:1 
Murray ani razu nie trafił pierwszym podaniem, ale wygrał gema bez straty punktu. Na razie szaleństw nie ma, obaj zawodnicy sprawiają wrażenie, jakby jednak chcieli kilku spokojnych minut zanim przejdą do zachwycania publiczności.

1:0 Już w pierwszej akcji Murray pokazał, że nie ma zamiaru bawić się w jakieś spokojne początki. Odważną akcję zakończył kończącym forhendem po linii. Djoković ostudził jego zapędy dwoma dobrymi serwisami. Pierwszy (i jedyny na razie) niewymuszony błąd Szkota i jeszcze jedno wygrywające podanie Serba dały liderowi rankingu pierwszego gema. 

9:40 Gospodarze też mają swojego reprezentanta w męskim finale. Spotkanie poprowadzi Australijczyk John Blom.

Gotowi? 🙂

 

9:37 Andy Murray wygrał losowanie i wybrał odbiór podania. Mecz serwisem rozpocznie więc obrońca tytułu.

9:36 Bohaterowie wieczoru w Melbourne są już na korcie, zaraz zaczniemy rozgrzewkę.

  

 

 

Filmowa zapowiedź finału:
 

 

09:25 To już ostatni mecz Australian Open. Szkoda, bo, jak zwykle, przez te dwa tygodnie działo się wiele i naprawdę było na co popatrzeć. Zwieńczeniem tego znakomitego turnieju będzie pojedynek Novaka Djokovicia i Andy’ego Murraya. Życzę sobie i Wam, aby był on tak rewelacyjny jak starcie Serba ze Stanislasem Wawrinką w 1/8 finału. I obyśmy posiedzieli tu do obiadu. Zapraszam na ostatnią relację z Australian Open.