Australian Open. Federer znowu musiał odrabiać straty

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Roger Federer i Tennys Sandgren uzupełni stawkę ćwierćfinalistów w dolnej połowie drabinki Australian Open. Szwajcar awans wywalczył po 4-setowej przeprawie z Martonem Fucsovicsem, w trakcie której musiał odrabiać straty. Jednak w porównaniu do tego co przeszedł w meczu 3. rundy, dzisiejsze zwycięstwo może uznać za przekonujące.

Choć Federer mierzył się na razie tylko z nierozstawionymi zawodnikami, po stronie strat ma już zapisane trzy sety. Przypomnijmy, że olbrzymie problemy sprawił mu w spotkaniu 3. rundy John Millman, który był dwie piłki od wyeliminowania jednej z najwększych gwiazd turnieju. Federer jednak przetrwał, a dziś odniósł kolejne zwycięstwo. Wynik 4:6, 6:1, 6:2, 6:2 dobrze oddaje to, co działo się w jego pojedynku z Węgrem Martonem Fucsovicsem. Od początku drugiej partii było to wyjątkowo jednostronne widowisko i znając jego rozstrzygnięcie, pierwszy set można uznać za wypadek przy pracy. Jednak kiedy rozstawiony z ,,3″ Szwajcar przegrywał pierwszego seta, w jego boksie panowały minorowe nastroje. Ivan Ljubicić i spółka mieli zapewne przed oczami męczarnie Federera sprzed dwóch dni, kiedy również przegrał pierwszą partię 4:6. Na ich szczęście scenariusz dalszej części starcia z Fucsovicsem był zgoła odmienny od tego z 3. rundy.

Trudno w to uwierzyć, ale Federer już po raz 15. awansował do ćwierćfinału australijskiego lewy Wielkiego Szlema. Nikt oprócz niego nie może poszczycić się takim osiągnięciem. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie imprezy wielkoszlemowe, Szwajcar w najlepszej ósemce znalazł się po raz 57.

Przy tak wyśrubowanych rekordach blado wyglądałby osiągnięcia niemal wszystkich tenisistów, a już na pewno Tennysa Sandgrena. Tymczasem to właśnie 28-letni Amerykanin będzie kolejnym rywalem Federera. On w ćwierćfinale Wielkiego Szlema zagra po raz drugi. Pierwszy raz też miał zresztą miejsce w Melbourne. Dwa lata temu Sandgren przedstawił się w Australii szerokiej publiczności. Aktualnie jego popularność jest na pewno większa, jednak wciąż nie jest to zawodnik z pierwszych stron sportowych gazet.

W 1/8 finału Sandgren pokonał 7:6(5), 7:5, 6:7(2), 6:4 rozstawionego z numerem ,,12″ Fabio Fogniniego. Imponował zwłaszcza przygotowaniem fizycznym, bo choć Fognini nie oszczędzał mu przebieżek z lewa do prawa i z powrotem, dzielnie znosił trudy pojedynku. W pomeczowym wywiadzie powiedział, że był na to przygotowany. Posłużył się nawet słowem wojna, aby oddać jak niszczycielska była intensywność niektórych wymian. Z kolei do spotkania z Rogerem Federer odniósł się w powszechny sposób. Tak jak dla wielu innych tenisistów z niższych miejsc, pojedynek w tak zaawansowanej fazie Wielkiego Szlema z legendą tenisa będzie dla niego spełnieniem marzeń. Wcześniej nie mieli okazji ze sobą rywalizować.

Przypomnijmy, że wcześniej wyłoniono pierwszą parę ćwierćfinałową w dolnej połowie drabinki. Utworzyli ją Serb Novak Dźoković i Kanadyjczyk Milos Raonic.

 


Wyniki

Niedzielne mecze 1/8 finału singla mężczyzn (sesja wieczorna):

Tennys Sandgren (USA) – Fabio Fognini (Włochy, 12) 7:6(5), 7:5, 6:7(2), 6:4
Roger Federer (Szwajcaria, 3) – Marton Fucsovics (Węgry) 4:6, 6:1, 6:2, 6:2