Australian Open. Gdzie się podziały pięciosetówki?

/ Ksawery Styka , źródło: https://x.com/i/status/2016465877948854511/opracowanie własne, foto: East News

Imprezy Wielkiego Szlema słyną z długich zaciętych, pełnych dramaturgii, a często także historycznych pojedynków. Co roku oczy kibiców z całego świata zwracają się kolejno na Melbourne, Paryż, Londyn i Nowy Jork i wyczekują tenisowych emocji na najwyższym światowym poziomie. Jednak tegoroczne Australian Open nie rozpieszcza, jeśli chodzi o długie spotkania, a jedna ze statystyk dobitnie to pokazuje. 

We wszystkich meczach czwartej rundy, po których z racji udziału jedynie zawodników rozstawionych wielu spodziewało się niesamowitych emocji, zaledwie jeden pojedynek nie zakończył się w trzech setach. Jeden nawet się nie odbył, ponieważ Jakub Menszik wycofał się z turnieju przed starciem z Novakiem Dźokoviciem. Mecze zapowiadane jako hity, takie jak: Bublik – De Minaur czy Musetti – Fritz kończyły się w minimalnej liczbie setów.

Podobnie sprawy miały się w ćwierćfinałach, gdzie ponownie żadne spotkanie nie miało w sobie wyczekiwanych “fajerwerków”. Carlos Alcaraz gładko pokonał faworyta gospodarzy – Alexa De Minaura, Jannik Sinner bez problemów uporał się z Benem Sheltonem, Alexander Zverev w czterech partiach zwyciężył z Learnerem Tienem, a po dwóch przegranych setach i kreczu Lorenzo Musettiego do półfinału awansował Novak Dźoković. Patrząc na to wszystko aż chce się zadać pytanie: gdzie podziały się zacięte batalie? Kiedy na korcie centralnym w Melbourne została rozegrana ostatnia pięciosetówka? 

Miedwiediew królem australijskich maratonów 

Jak zauważyli internauci: w tym roku na Rod Laver Arenie nie został rozegrany ani jeden mecz pięciosetowy. Od początku imprezy w sesjach wieczornych, czyli tych teoretycznie bardziej prestiżowych, tylko dwa razy męskie pojedynki rozstrzygały się w czterech setach. Pozostałe były trzysetowymi meczami, z czego kilka przedwcześnie kończyły się kreczami. 

Ostatnim przypadkiem, kiedy na głównej arenie w Melbourne panowie stoczyli batalię na “pełnym dystansie” był ubiegłoroczny mecz Daniiła Miedwiediewa z Tajem Kasiditem Samrejem. Kilka dni wcześniej podobne spotkanie rozegrał Casper Ruud, który również potrzebował pięciu partii, by odeprzeć ataki Jaume Munara. Jeśli chodzi o poprzedni sezon to byłoby na tyle. 

Kolejnych pięciosetówek na Rod Laver Arenie musimy szukać w 2024 roku, kiedy to w meczu o tytuł wracając ze stanu 0-2 Jannik Sinner pokonał Daniiła Miedwiediewa. Wcześniej natomiast Rosjanin w maksymalnej liczbie setów pokonywał kolejno: Alexandra Zvereva i Huberta Hurkacza. 

To zestawienie bardzo dobrze obrazuje, jak bardzo obecna edycja odbiega od niedawnej przeszłości. Jeszcze w poprzednich latach kort Roda Lavera był areną długich pięciosetowych pojedynków, także w kluczowych etapach turnieju i z udziałem największych nazwisk. W tym kontekście tegoroczny brak takich meczów przy jednoczesnej dominacji spotkań trzysetowych i kilku kreczach wyraźnie różni się od wcześniejszych edycji Australian Open. Już w zeszłym roku było zaciętych pojedynków mało, ale w tym sezonie nie ma ich w ogóle. Przed nami jeszcze trzy mecze tegorocznej edycji imprezy. Czy możemy liczyć, że w końcu dojdzie w Melbourne do prawdziwej batalii na “pełnym dystansie”, po której kibice będą mogli wreszcie powiedzieć “wow”?