Australian Open. Hit nie rozczarował. Osaka obroniła dwie piłki meczowe!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

W nocy z sobotę na niedzielę wyłoniono trzy pierwsze ćwierćfinalistki Australian Open. Wydarzenia zwłaszcza z jednego meczu na długo pozostaną w pamięci kibiców. Naomi Osaka obroniła bowiem dwie piłki meczowe w starciu z Garbine Muguruzą, a następnie rozstrzygnęła spotkanie na swoją korzyść. W najlepszej ósemce turnieju zameldowały się również Serena Williams i Su-Wei Hsieh.

Starcie Naomi Osaki z Garbine Muguruzą było jednym z najlepszych w tegorocznej edycji zawodów. Obie zawodniczki potwierdziły, że do Melbourne przyleciały w wyśmienitej formie, pozwalającej myśleć o zdobyciu głównej nagrody. W grze o trofeum pozostała już jednak tylko Osaka. Japonka w pierwszym pojedynku obydwu zawodniczek pokonała Hiszpakę 4:6, 6:4, 7:5.

– Jeśli mam opisać ten mecz jednym słowem, to była to ,,bitwa”. Jestem bardzo szczęśliwa ze sposobu, w jaki wygrałam ten mecz. Rok temu prawdopodobnie bym go nie wybrała – powiedziała po zakończeniu spotkania Osaka. Pojedynek kosztował ją wiele sił fizycznych, ale też psychicznych. Nie z każdego okresu gry Japonka była zadowolona. Zwykle trzymająca nerwy na wodzy tenisistka, tym razem rzuciła nawet rakietą o kort.

Można było być jednak pod wrażeniem, jak obie tenisistki utrzymywały koncentrację w trakcie pojedynku. To niezwykle istotne podczas tak wyrównanego pojedynku, w którym ani na moment żadnej z zawodniczce nie udało się uzyskać więcej niż 2 gemów przewagi. Przez blisko 2 godziny trwania pojedynku wyczuwalne było bardzo duże napięcie.

Naomi Osaka najciekawsze zaserwowała na sam koniec, gdy od stanu 3:5 w decydującym secie wygrała cztery gemy z rzędu, po drodze broniąc dwóch piłek meczowych.

Ćwierćfinałową rywalką Japonki będzie Su-Wei Hsieh z Tajwanu. Druga z Azjatek pokonała w równolegle rozrywanym spotkaniu 6:4, 6:2 Marketę Vondrouszovą. Czeską zawodniczkę pokonała już po raz drugi w tym sezonie.

Osaka w ciekawy sposób wypowiedziała się o kolejnej przeciwniczce na konferencji prasowej. Japonka powiedziała, że Hsieh byłaby kimś, kogo wybrałaby w grze komputerowej, gdyby była jedną z postaci do wyboru. Zaskakują opinię uzasadniła tym, że jej umysł nie może pojąć wyborów, jakich dokonuje na korcie Tajwanka.

Historia Hsieh z tegorocznego Australian Open na pewno doda też wiary bardziej zaawansowanym wiekowo tenisistkom. Dla 35-latki jest to już bowiem 38. występ w imprezie wielkoszlemowej, a dopiero pierwszy, w którym przedostała się do najlepszej ósemki.

Nie będzie jednak w tym gronie najstarszą zawodniczką. To miano na pewno należeć będzie do Sereny Williams. Największa gwiazda amerykańskiego tenisa pokonała 6:4, 2:6, 6:4 Aryna Sabałenkę i czeka na lepszą z pary Iga Świątek – Simona Halep (początek meczu o 9 polskiego czasu).

23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa cel ma tylko jeden – zwycięstwo w Australian Open. Wygrana z Sabałenką to pierwszy mecz, który pokazał, że ta misja może zakończyć się sukcesem. Wcześniej Williams grała bowiem z dużo niżej notowanymi rywalkami. Tym razem pokonała zawodniczkę z pierwszej dziesiątki rankingu WTA, która wygrała 19 z 20 poprzednich spotkań.


Wyniki

1/8 finału:

Su-Wei Hsieh (Tajwan) – Marketa Vondrouszova (Czechy, 19) 6:4, 6:2
Naomi Osaka (Japonia, 3) – Garbine Muguruza (Hiszpania, 14) 4:6, 6:4, 7:5
Serena Williams (USA, 10) – Aryna Sabałenka (Białoruś, 7) 6:4, 2:6, 6:4