Australian Open: jeszcze nie tym razem – Radwańska pokonana

/ Mateusz Grabarczyk, źródło: australianopen.org/własne, foto: AFP

W piątym podejściu do półfinału wielkoszlemowego turnieju Agnieszka Radwańska doznała piątej porażki. Po wygranym zaciętym pierwszym secie na korcie rządziła już tylko Wiktoria Azarenka, która wygrała 6:7(0), 6:0, 6:2. Polce na pocieszenie zostaje awans na najwyższe w karierze szóste miejsce w światowym rankingu.

Nikt we wcześniejszych czterech pojedynkach w Melbourne nie był w stanie przełamać Wiktorii Azarenki. W ćwierćfinałowej batalii na Rod Laver Arena Polce udało się to zrobić cztery razy w jednym secie, co pokazuje, że Białorusinka nie prezentowała w tej części gry najwyższej formy. Niestety, również Isia grała przeciętnie, przez co ogólny poziom meczu, delikatnie mówiąc, nie zachwycał. Radwańska zaczęła źle – bo od 0:2 – ale błyskawicznie wyrównała. Z festiwalu przełamań pierwsza wyłamała się Polka, która dzięki temu objęła prowadzenie 5:4. Za chwilę przegrywała jednak 5:6, a wszystko i tak skończyło się tie breakiem. Jednostronnym tie breakiem, w którym Azarenka strzelała, gdzie popadnie i nie zdobyła nawet punktu. Mimo zwycięstwa niepokoiło aż szesnaście niewymuszonych błędów na koncie Polki. Niejednokrotnie takiej liczby nie ma po całym pojedynku.

Dalsza część spotkania wyglądała już zupełnie inaczej. Azarenka zdecydowanie poprawiła serwis, a także grę z głębi kortu. Ograniczyła błędy i przejęła inicjatywę na korcie. Radwańska z każdą chwilą gasła w oczach i tylko co jakiś fundowała rywalce i kibicom swoje najlepsze zagrania.  

O drugim secie nie bardzo jest co pisać, bo w dwadzieścia sześć minut Białorusinka rozbiła naszą tenisistkę do zera. Uspokoiła się i zaczęła grać mądrzej, odejmując siły, a dodając precyzji, co momentalnie dało jej przewagę. Radwańskiej nie wychodziło za to zupełnie nic.

W decydującej partii trochę więcej było momentów, które dawały nadzieje na to, że Polka odżyje. Przerwała serię straconych gemów, wyrównując wynik na 1:1. Z każdą chwilą Isia wyglądała na coraz bardziej zmęczoną. Serwowała słabo i wydawało się, że kolejne przełamanie jest tylko kwestią czasu. Stało się to bardzo szybko, bo już w czwartym gemie. Azarenka jednak wyciągnęła w stronę Polki pomocną dłoń, fundując jej chwilę potem kilka prezentów, dzięki czemu Radwańska odrobiła stratę i wróciła do gry. Na więcej stać już jej nie było. Białorusinka wygrała trzy gemy po kolei i awansowała do półfinału imprezy.

Polka po raz piąty walczyła o awans do półfinału imprezy wielkoszlemowej i po raz piąty przegrała. Tak blisko jak dziś nie była jednak nigdy, bowiem nigdy wcześniej nie wygrała nawet seta. Z wyjątkiem pierwszego seta Azarenka zagrała dobre spotkanie, ale Radwańska na pewno nie pokazała swojego najlepszego tenisa, co trochę boli, bo gdyby zaprezentowała się lepiej, mecz byłby bardziej wyrównany. Polka, znana z bardzo niewielkiej liczby popełnianych błędów, dziś psuła na potęgę – aż 31 pomyłek zapisano na jej koncie! Białorusinka miała ich 38, ale oprócz tego 39 piłek kończących. Polka tylko 16.

Występ w Melbourne dał jednak Agnieszce Radwańskiej inne życiowe osiągnięcie – awans na najwyższe w karierze szóste miejsce w rankingu WTA! Już w najbliższy poniedziałek Polka skoczy o dwie pozycje bardzo niewiele tracąc do najlepszej piątki.

Dziś się nie udało. Znowu – chciałoby się dodać. Patrząc jednak bardziej optymistycznie, Agnieszka Radwańska po raz pierwszy w ćwierćfinale turnieju wielkoszlemowego wygrała seta. A biorąc pod uwagę fakt, że dziś daleko była od maksimum swoich możliwości, można wierzyć, że w końcu się uda przeskoczyć ten „mur”. Za niecałe pół roku ukochany dla Isi Wimbledon. Może tam… 


Wyniki

Ćwierćfinał singla:
Wiktoria Azarenka (Białoruś, 3) – Agnieszka Radwańska (Polska, 8) 6:7(0), 6:0, 6:2