Australian Open: panie nas rozgrzeją?

/ Michał Jaśniewicz, źródło: własne, foto: AFP

Drugi dzień zmagań w Melbourne i nadzieja na kolejne emocje. Wszystko wskazuje, że tym razem nie tylko mecze męskie podniosą nam adrenalinę, ale również kobiece.

W poniedziałek w rozgrywkach panów mieliśmy cały szereg emocjonujących pięciosetówek, natomiast mecze kobiet przeszły bez większego echa. We wtorek sytuacja ta może ulec zmianie.

Szlagierowa zapowiada się „polski” mecz, otwierający wtorkową rywalizację na Hisense Arena. O godzinie 1 w nocy na kort wyjdą Caroline Wozniacki i Sabine Lisicki. Będzie to czwarty pojedynek pomiędzy tymi tenisistkami. Pierwszy mecz (właśnie w Melborune, pięć lat temu) wygrała Dunka, jednak w dwóch kolejnych (oba w 2009 r.) górą była Niemka.

Po „polskim” spotkaniu na Hisense Arena pojawi się Serena Williams, która nie powinna mieć większych problemów z pokonaniem Ediny Gallovits-Hall. Na korcie centralnym zaplanowana na wtorek dwa spotkania kobiece. Broniąca tytułu Wiktoria Azarenka zmierzy się z Moniką Niculescu, a na koniec sesji wieczornej Yanina Wickmayer rywalizować będzie z Jarmilą Gajdosovą.

Na uwagę zasługuje konfrontacja Petry Kvitove z Francescą Schiavone. Leworęczna Czeszka nie błyszczy formą na początku sezonu (porażka w II rundzie turnieju w Brisbane z Pawliuczenkową i I rundzie Syndey z Cibulkovą 1:6, 1:6!), a obecność na korcie Włoszki gwarantuje zaciętą rywalizację. Nie można wykluczyć długiego spotkania i niespodzianki na koniec.

Nas interesować będzie oczywiście najbardziej mecz Urszuli Radwańskiej z Jamie Hampton (pełną zapowiedź tego meczu można przeczytać tutaj).

Wśród panów trudno przewidywać we wtorek sensacyjne rozstrzygnięcia. Na Rod Laver Arena Andy Murray zagra z Robinem Haasem; a Roger Federer z Benoit Paire. Dla lokalnych kibiców najważniejszym wydarzeniem będzie jednak mecz Bernarda Tomicia, który otworzy sesję wieczorną na korcie centralnym pojedynkiem z Leonardo Mayerem.

Z tenisistów czołowej dziesiątki rankingu najtrudniejszą przeprawę może mieć Jo-Wilfired Tsonga. Zmierzy się on ze swoim rodakiem i dobrym kolegom – Michaelem Llodrą. Panowie zagrają ze sobą po raz piąty. Wszystkie dotychczasowe pojedynki wygrywał Tsonga, ale co ciekawę w aż trzech z nich Llodra kreczował. Dwie pozostałe konfrontacje miały zacięty przebieg i niewykluczone, że podobnie będzie jutro na Hisense Arena.

Wiele atrakcyjnych wymian, a i pięciosetowej batalii może dostarczyć mecz Gaela Monfisla z Ołeksandrem Dołgopołowem (sesja wieczorna na Margaret Court Arena).


POGODA

Prognozy pogody na wtorek w Melbourne są w pełni optymistyczne. Będzie słoneczny dzień, z temperaturą dochodzącą maksymalnie do 30 stopni Celsjusza. Podobnie jak w poniedziałek, nieco utrudniać rywalizację może wiatr. Dopiero na czwartek zapowiadane są duże upały (do 40 stopni), zaś w piątek i sobotę jest ryzyko deszczu.

""
(źródło: accuweather.com)

PLAN GIER

Rod Laver Arena
Od 1 w nocy:

Andy Murray (Wielka Brytania, 3) – Robin Haase (Holandia)
Wiktoria Azarenka (Białoruś, 1) – Monica Niculescu (Rumunia)
Roger Federer (Szwajcaria, 2) – Benoit Paire (Francja)

Od 9 rano:
Bernard Tomic (Australia) – Leonardo Mayer (Argentyna)
Yanina Wickmayer (Belgia) – Jarmila Gajdosova (Australia)

Hisense Arena
Od 1:

Caroline Wozniacki (Dania, 10) – Sabine Lisicki (Niemcy)
Serena Williams (USA, 3) – Edina Gallovits-Hall (Rumunia)
Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 7) – Michael Llodra (Francja)
Juan Martin Del Potro (Argentyna, 6) – Adrian Mannarino (Francja)

Margaret Court Arena
Od 1:

Sara Errani (Włochy, 7) – Carla Suarez Navarro (Hiszpania)
Petra Kvitova (Czechy, 8) – Francesca Schiavone (Włochy)
Sloane Stephens (USA, 29) – Simona Halep (Rumunia)
Marin Cilić (Chorwacja, 12) – Marinko Matosevic (Australia)

Od 9:
Gael Monfils (Francja) – Ołeksandr Dołgopołow (Ukraina, 18)

Kort numer 2:
Od 1:
Maria Kirilenko (Rosja, 14) – Vania King (USA)
James Duckworth (Australia) – Benjamin Mitchell (Australia)
Richard Gasquet (Francja, 9) – Albert Montanes (Hiszpania)
Urszula Radwańska (Polska, 31) – Jamie Hampton (USA)

Pełen plan gier na wtorek.