Becker: Moim największym rywalem zawsze był mężczyzna w lustrze

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisnet.com, foto: AFP

Boris Becker, trzykrotny mistrz Wimbledonu, wyznał, że jego największym przeciwnikiem zawsze był on sam. W czasie chatu z Christopherem Kasem za pośrednictwem kanału „tennisnetnews” Niemiec podzielił się także anegdotą z igrzysk olimpijskich z 1992 roku. 

Były niemiecki tenisista Christopher Kas prowadzi cykl rozmów za pomocą transmisji na Instagramie. Ostatnio jego gościem był Boris Becker, który podzielił się z fanami przemyśleniami na temat swojej kariery.

Sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy wyznał, że to on sam był swoim największym rywalem – „Człowiek w lustrze” zawsze sprawiał mi najwięcej problemów. Becker wyjaśnił także wątpliwości na temat tego, kiedy został najlepszym tenisistą na świecie. Niemiec pierwszy raz został liderem rankingu ATP w styczniu 1991 roku, jednak, jak zaznacza, wtedy istniały jeszcze dwa równoległe rankingi. Dlatego też uważa, że już w 1989 roku był najlepszy na świecie.

Trzykrotny triumfator Wimbledonu opowiedział również anegdotę z igrzysk olimpijskich z 1992 roku w Barcelonie. Becker zdobył wówczas złoty medal w grze podwójnej w parze z Michaelem Stichem. Tenisiści ci nie pałali do siebie sympatią, a kluczową rolę w tym sukcesie odegrał Niki Pilic, który kazał usiąść im przy stole i rozmawiać. Jak się okazało, to pomogło. Jednak Becker i Stich nie świętowali jeszcze tego triumfu, gdyż ten drugi wyjechał zaraz po meczu. Niemieccy mistrzowie nie zjedli więc obiadu dla zwycięzców, ale Becker przyznał, że cały czas mają to w planach.