BJK Cup. Trzygodzinny dreszczowiec bez szczęśliwego zakończenia

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Po pierwszym dniu rywalizacji w Bytomiu pozostaje niedosyt. Nasze reprezentantki tylko remisują z Brazylią 1:1 w meczu rozgrywanym w ramach Billie Jean King Cup. Najpierw Magdalena Fręch pokonała Carolinę Meligeni Alves, jednak później niespodziewanej porażki, po niemal trzech godzinach walki, doznała Urszula Radwańska. 

Dla najbardziej doświadczonej z naszych reprezentantek był to pierwszy występ w narodowych barwach po długiej przerwie. Po raz ostatni z orzełkiem na piersi walczyła w pamiętnym meczu ze Szwajcarią w 2015 roku. Wówczas zakończyła singlową karierę słynnej Martiny Hingis.

Tym razem jej rywalką była zawodniczka z zupełnie innej półki. Laurę Pigossi widzieli wcześniej w akcji tylko najbardziej zagorzali kibice tenisowi znad Wisły. W rankingu WTA 26-latka zajmuje dopiero 326. miejsce.

W Bytomiu jest okazja, żeby przyjrzeć jej się z bliska i trzeba Brazylijce oddać, że robi bardzo dobre wrażenie. Zagrała odważniej od swojej poprzedniczki, Caroliny Meligeni Alves, a co pewien czas oferowała też coś ekstra, jak chociażby bardzo precyzyjne loby. W całym meczu Urszula Radwańska miała duże problemy, gdy wybierała się do siatki. Nawet jeśli piłka znajdowała się w jej zasięgu, często popełniała błędy.

Lepiej wyglądała gra Polki z końcowej linii, ale Pigossi w tym elemencie wcale nie była gorsza. Zawodniczki nie oszczędzały się i niektóre wymiany kosztowało je dużo zdrowia. W trzecim secie zemściło się to niestety na Polce, która, choć woli walki nie można było jej odmówić, zachowała mniej sił. Była to najbardziej jednostronna odsłona rywalizacji, zakończona zwycięstwem Brazylijki 6:2.

Tym bardziej szkoda pierwszego seta, w którym Radwańska najpierw nie wykorzystała prowadzenia 5:3, a później dwóch piłek setowych w tie-breaku. Problemy z postawieniem przysłowiowej kropki nad ,,i” miała również rywalka, która w tie-breaku straciła pięciopunktową zaliczkę (6-1). W końcu jednak wykorzystała siódmą piłkę setową.

Ostatecznie Pigossi wygrała 7:6(9), 3:6, 6:2 w 2 godziny i 53 minuty. Na pewno straciła dużo sił, a już w sobotę o 12 zmierzy się z Magdaleną Fręch. To będzie niezwykle istotne spotkanie, biorąc pod uwagę, że po pierwszym dniu remisujemy z Brazylią 1-1.


Wyniki

Polska – Brazylia 1-1

Piątek:

Magdalena Fręch – Carolina Meligeni Alves 6:4, 6:3
Urszula Radwańska – Laura Pigossi 6:7(9), 6:3, 2:6

Sobota:

Magdalena Fręch – Laura Pigossi
Urszula Radwańska – Carolina Meligeni Alves
Weronika Falkowska, Paula Kania Choduń – Gabriela Ce, Luisa Stefani