Bogactwo Johna Isnera

/ Michał Krogulec, źródło: Enrico Maria Riva/Twitter, foto: AFP

Do rozpoczęcia ostatniego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie pozostał nieco ponad miesiąc. Dla Amerykanina Johna Isnera to dobry czas poprawy wskaźniku zdobyczy punktowych przed własną publicznością.

58% punktów w turniejach ATP w Stanach Zjednoczonych wywalczył John Isner, licząc wszystkie rozegrane w ogóle przez niego mecze w tourze. Przekłada się to na liczbę 13763. Jeśli chodzi o inne kraje, tu statystyka prezentuje się mniej okazale. We Francji Isner zdobył 2945 punktów (12%), w Wielkiej Brytanii 1570 (7%), a w Chinach 1010 (4%). Najmniej zanotował ich w Niemczech, zaledwie 20. Jego bogactwo punktowe rośnie głównie na kortach twardych w USA.

W tym tygodniu John Isner startuje w turnieju ATP 250 w Atlancie, gdzie rozstawiony został z „jedynką”, a więc ma dobrą sposobność na następne zwycięstwa, punkty „u siebie”. W minioną niedzielę był najlepszy na trawie w Newport (ATP 250). W finale pokonał Kazacha Alexandra Bublika, z którym w Atlancie może zagrać w 2. rundzie, jeśli ten upora się z pierwszym rywalem, Amerykaninem Reilly Opelką.

Zupełnie inaczej, co zrozumiałe ze względu na skalę sukcesów na kortach ziemnych, punktuje Rafael Nadal. Hiszpan zanotował najwięcej punktów we Francji 23411, co przeliczyć można na 19,4% wszystkich zdobyczy. Z kolei w Stanach Zjednoczonych Nadal zdobył 22600 punktów (18,6%), w Hiszpanii 14416 (11,9%), a w Wielkiej Brytanii 12060 (10%).