Boynton podziwia Hurkacza za gotowość do pracy

/ Dominika Opala , źródło: www.atptour.com , foto: AFP

Craig Boynton pracował w przeszłości z wieloma znanymi tenisistami. Od byłego lidera rankingu Jima Couriera po Johna Isnera, Sama Querreya i innych. Amerykański szkoleniowiec aktualnie pomaga Hubertowi Hurkaczowi, a w rozmowie z portalem ATPTour.com zdradza tajniki pracy z Polakiem oraz zmiany, które wprowadził do gry naszego tenisisty.

Pod skrzydłami Craiga Boyntona, Hubert Hurkacz awansował do Top 30 rankingu ATP i zdobył pierwszy tytuł w głównym cyklu. Polak i Amerykanin rozpoczęli współpracę rok temu, podczas turnieju w Indian Wells. W rozmowie z ATPTour.com Boynton opowiada, co zmieniło się od tego czasu, za co najbardziej podziwia wrocławianina i wiele więcej.

 

ATP: W zeszłym roku zacząłeś współpracować z Hubertem w czasie sezonu. Jak w takim razie zmieniło się twoje podejście w czasie okresu przygotowawczego?

Craig Boynton: Sposób myślenia jest zawsze taki sam. Ma on pomóc zawodnikowi w rozwoju i doskonaleniu się. W karierze zawodowego tenisisty są różne momenty, kiedy krzywa uczenia się jest bardziej stroma niż w innych chwilach. Mój sposób myślenia polega na tym, że im lepszy jesteś, tym więcej musisz się uczyć. Przygotowując się do tego sezonu miałem jasno określone rzeczy nad którymi chciałem z nim pracować na korcie.

Myślę, że Hubi pracuje nad tym procesem uczenia się i zajmuje się tym, jak być profesjonalnym tenisistą dzień i noc na najwyższym poziomie. To jest coś, na co każdy zawodnik poświęca trochę czasu, aby naprawdę to przepracować i zrozumieć. Myślę, że Hubert jest właśnie w tym momencie i dobrze sobie z tym radzi.

Jaka jest największa różnica pomiędzy grą Hurkacza na początku waszej współpracy a jego obecną grą?

Myślę, że poprawiło się jego rozumienie rzeczy. Nie zawsze jeszcze przekłada się to na lepszą wydajność, ale naprawdę trudne jest, gdy sportowcy mają pytania, a nie mają na nie odpowiedzi. Teraz Hubi zaczyna dostawać odpowiedzi. To zajmuje trochę czasu: otrzymanie odpowiedzi, następnie wdrożenie zmian, a potem wdrożenie zmian i pójście naprzód. Później grasz turnieje i napotykasz pytanie: „Czego muszę się teraz nauczyć?”.

Biorąc kogokolwiek na przykład, obserwujesz jego ścieżkę, widzisz, że podnosi poziom, ale zdarzają się okresy, gdzie następuje regres. Powiedzmy, że wszechświat mówi: „Musisz się czegoś nauczyć, poświęcić trochę czasu i się tego nauczyć”. Krzywa uczenia się Huberta jest bardzo dobra. Szybko przeszedł przez wiele materiałów.

Hurkacz miał świetny początek sezonu, jeśli chodzi o występy w ATP Cup i w Auckland, ale potem przytrafiło się kilka turniejów, w których jego rezultaty tego nie odzwierciedlały. Jak to przyjął? Był w stanie poukładać rzeczy w kontekście poprawy?

Hubert ma niesamowite nastawienie. Zawsze po meczu jest tak: co się stało? Co było dobre? Co było złe? Co może być lepiej? Z czym sobie teraz musisz radzić? Jest w tym naprawdę dobry i wyciągamy z tego z turnieju na turniej.

Do tego momentu mieliśmy dość jasny plan. Wie, dlaczego poszło dobrze i wie, czemu nie wszystko ułożyło się po jego myśli. My właśnie przechodzimy przez ten okres nauki, wdrażania, a potem będzie świetnie grał w tenisa i osiągnie określony poziom.

Miałem tak z Johnem Isnerem. Pamiętam, kiedy John dotarł na 19. miejsce na świecie, przez osiem miesięcy nie mogliśmy przekroczyć tej granicy. Pracowaliśmy, pracowaliśmy, pracowaliśmy, zajęło to trochę czasu, a potem nagle, znikąd, szybko awansował do czołowej „dziesiątki”.

John cofnął się nieco, był w okolicach 50. miejsca w rankingu, a potem wygrał w Newport i był już na swojej drodze. Wydawało się, że bez względu na to, co zrobił lub co ja zrobiłem, po prostu nie mógł przełamać bariery 19. miejsca. To jednak nie powstrzymywało nas od ciężkiej pracy i próby rozwiązania problemów. Jeśli raz przez to przejdziesz, to ulepszysz to, co robisz po drugiej stronie.

Kariera Huberta jest cały czas młoda, ale ile z tego wypełniania luki jest pracą techniczną, a ile jest to czymś, co nie pozwala mu na zdobycie pewności siebie i zrobienie następnego kroku?

Nie sądzę, że to kwestia techniki. Patrzę na innych tenisistów i sportowców w innych sportach, nie nauczyłbyś się, jak oni to robią. Jak Reggie Miller, jak rzuca piłkę do kosza albo Jim Furyk w golfie… oni są po prostu naprawdę dobrzy. Nie sądzę, żeby to był aspekt techniczny. Są rzeczy, z którymi możesz zrobić porządek, możesz postawić stopę przy serwisie w danym miejscu, a nie w innym. Są drobiazgi, które mogą pomóc, ale przede wszystkim jest zobowiązanie, że będziesz grać w sposób, który da ci najlepszą szansę na wygraną.

Chodzi o to, aby pozostać zaangażowanym w wielkich meczach, w wielkich turniejach oraz przechodzić przez te pojedynki, przez te turnieje. To, co zrobiłeś, tworzy pewność siebie, a kiedy to się dokona, wtedy rzeczy idą po twojej myśli i oczekujesz, że tak się właśnie stanie. Kiedy idziesz na kort, wiesz, czego oczekujesz i że będziesz grać dobrze. Wchodzisz do szatni i wiesz: „Mam przeciwników pod kontrolą, jeśli będę oddany”. Ale potem zawsze wracasz na kort i próbujesz coś uporządkować.

Nie sadzę, że istnieje przełącznik do włączania i wyłączania forehandu. Myślę, że to tylko pewność siebie i wyczucie czasu. Jeśli awansowałeś do Top 50 czy Top 30, to jest to naprawdę trudne. Trudno to zrobić, jeśli masz coś, co jest tak technicznie nieuzasadnione. Po prostu nie możesz pokonać zawodników z czołówki, z Top 20, z Top 30, jeśli nie jesteś dobry.

W poprzednim sezonie Hurkacz pokonał czołowych zawodników i szybko wspiął się w rankingu. Z czego jesteś bardziej zadowolony?

Nie jestem niezadowolony z niczego, więc powiedziałbym tylko, że jest gotowy, by przejść tę podróż z otwartymi ramionami i z otwartym sercem, i jest gotowy zrobić wszystko, co trzeba. Właśnie to najbardziej w nim podziwiam; że on chce po prostu robić wszystko, co trzeba, pracować tak ciężko, jak tylko potrzebujemy pracować, wykonywać tyle ćwiczeń, ile musimy, podróżować na tyle turniejów, ile musimy, po to tylko, aby zmaksymalizować swoje umiejętności i spróbować wygrać duże turnieje. To jest dla mnie najbardziej przyjemne.

Praca, ulepszenia tu i tam są świetne, ale jego gotowość do odbudowania się następnego dnia po tym, jak stało się coś złego, z dobrym nastawieniem, z chęcią do pracy i bycia trenowanym jest godne mojego największego podziwu.