Bracia Bryanowie jak Carla Suarez Navarro?

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Tegoroczny występ na US Open miał być pożegnalnym dla Mike’a i Boba Bryanów. Niepewna sytuacja, jeżeli chodzi o tegoroczną edycję amerykańskiego szlema sprawiła, że pod znakiem zapytania stoi zakończenie kariery przez jeden z najbardziej utytułowanych duetów.

– W ostatnich 21 latach byliśmy wdzięczni, że mieliśmy okazję spełniać swoje marzenia na kortach tenisowych. To była magiczna podróż, ale chcemy ją zakończyć, dopóki jesteśmy jeszcze zdrowi i nadal zdolni do wygrywania – mówił w listopadzie Bob Bryan.

Panująca od końca lutego pandemia koronawirusa może sprawić, że bracia Bryanowie będą zmuszeni zmienić plany. Jak przyznał w rozmowie z portalem atptour.com Mike, brana jest pod uwagę opcja występów w roku 2021.

– Zawsze mówiliśmy, że ostatnim turniejem, w którym weźmiemy udział, będzie US Open. Obecna sytuacja na świecie i w tourze sprawia, że musimy się wstrzymać z decyzją. Niewykluczone jest, że w związku z niemożliwością pożegnania się z publicznością w Nowym Jorku, będziemy rywalizować na zawodowych kortach również w kolejnym sezonie – przyznał Mike, który obecnie spędza czas w domu, z żoną, w oczekiwaniu na narodziny pierwszego syna.

Tym samym Mike’a i Boba Bryanów może spotkać podobny los co Carlę Suarez Navarro oraz Leandra Paesa. Zarówno Hiszpanka, jak i Hindus planowali zakończenie kariery po tym sezonie. Obecna sytuacja sprawiła jednak, że prawdopodobnie zobaczymy ich na zawodowych kortach także w przyszłym roku.