Celt: rodzi się coś ciekawego

/ Anna Niemiec, źródło: Korespondencja z Zielonej Góry, foto: Adam Nurkiewicz/pzt

Reprezentacja Polski zajęła trzecie miejsce w turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Federacji. Pomimo braku awansu do barażu o Grupę Światową II nasza drużyna z występu w Zielonej Górze może być zadowolona.

Dawid Celt rozpoczął konferencję prasową od podsumowania czterodniowych zmagań w hali CRS. – Zaczęliśmy nie najlepiej, porażką z Rosją. Dobrze dysponowanym rywalem, który wysoko zawiesił poprzeczkę i po prostu tego dnia był zespołem sportowo lepszym – wyjaśnił kapitan polskiej ekipy. – Cieszy nas to, że wywalczyliśmy punkt w deblu. Ograć Kasatkinę i Gasparian to duża rzecz. W kontekście całej drużyny jest to pozytywna informacja. Z Danią musieliśmy wygrać, to był nasz cel minimum. Ten mecz trzeba było rozstrzygnąć na swoją korzyść, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo i powrót do tej grupy, w sytuacji kiedy mieliśmy na koncie porażkę z Rosjankami. Dzisiaj z kolei wydarzyła się bardzo fajna rzecz. Zwycięstwo nad faworyzowaną Ukrainą, to duża sprawa. Chciałbym podziękować dziewczynom za cały tydzień, za zaangażowanie, wysiłek, serducho, które zostawiły tutaj w hali w Zielonej Górze. To sama przyjemność pracować z takim zespołem. Podziękowania dla całego sztabu, który uwijał się po nocach, żeby dziewczyny były jak najlepiej przygotowane. Mam nadzieję, że rodzi się coś ciekawego i to doświadczenie, które tutaj zdobyliśmy zaprocentuje w przyszłości.

Naszej reprezentacji nie udało się wywalczyć awansu do barażu o Grupę Światową II, ale Celt z wyniku swoich podopiecznych był zadowolony. – Staram się twardo stąpać po ziemi, nie rzucam słów na wiatr, nie daje szumnych zapowiedzi, że nie wiadomo co zwojujemy. Patrzymy realnie. Jesteśmy na etapie budowania drużyny. Mamy bardzo fajny zespół, w którym jest trochę doświadczenia i trochę młodzieńczej fantazji. Staramy się działać krok po kroku. Uważam, że na ten moment to jest bardzo fajny wynik.

Dawid Celt jako kapitan reprezentacji Polski zadebiutował w zeszłym roku w Tallinie, ale przyznał, że występ w Zielonej Górze był dużo większym przeżyciem. – Przez wiele lat jeździłem z kadrą jako sparingpartner i drugi trener, a w zeszłym roku po raz pierwszy prowadziłem ją w Tallinie. Nie ma jednak tego, co porównywać do Zielonej Góry. Dziewczyny się ze mną zgodzą, że emocji przed własną publicznością było zdecydowanie więcej. Spodziewaliśmy się tego i staraliśmy się do tego przygotować najlepiej, jak było można. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, że pomimo tego, że hala nie była wypełniona po brzegi, to kibice byli w stanie stworzyć niepowtarzalny klimat, który niósł tenisistki, co można było odczuć podczas dzisiejszego debla.
 

Bella Cup