Charleston. Z piekła do nieba i z powrotem. Fręch przegrała z Buzarnescu

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Magdalena Fręch był o krok od dużej niespodzianki i wyeliminowaniaw pierwszej rundzie turnieju w Charleston faworyzowanej Mihaeli Buzarnescu. Polka, mimo że przegrała z kretesem pierwszą partię, potrafiła zmobilizować się i walczyć do końca z dużo wyżej sklasyfikowaną rywalką. Ostatecznie uległa jej niestety 1:6, 6:5, 5:7.

Dzisiejszy pojedynek był pierwszym pomiędzy Fręch a Buzarnescu. Na papierze, zdecydowaną faworytką była Rumunka. Buzarnescu zajmuje bowiem 30. miejsce w rankingu WTA, a w zeszłym roku zamykała nawet czołową dwudziestkę. Na korzyść Polki przemawiała jednak znajomość kortów, ponieważ przebiła się do drabinki przez kwalifikacje oraz nie najlepsza dyspozycja Rumunki w ostatnim czasie. Buzarnescu w tym sezonie wygrała tylko jeden mecz.

Spotkanie rozpoczęło się z kilkugodzinnym opóźnieniem, spowodowanym opadami deszczu. Pierwszy set to całkowita dominacja tenisistki z Bukaresztu. Świetna gra poskutkowała błyskawicznym objęciem prowadzenia 5:0, co było zaliczką nie roztrwonienia. Polka próbowała, ale nie była w stanie znaleźć sposobu na świetnie dysponowaną przeciwniczkę. Dopiero przy stanie 0:4 pojawiła się iskierka nadziei, bowiem Fręch wywalczyła trzy break-pointy, jednakże nie zdołała ich wykorzystać. Po chwili jeszcze obroniła swój serwis, ale było już za późno na ratowanie seta.

W drugiej partii sytuacja się odmieniła. Fręch najpierw ,,na sucho" wygrała swój gem serwisowy, później przełamała Rumunkę, a następnie dała się odłamać. W tej partii nastąpił jednak spadek skuteczności gry Buzarnescu. Trzydziesta rakieta świata zaczęła się mylić, jej serwis nie był już tak groźny, a Polka zaczynała grać lepiej. Przy stanie 3:2, Fręch ponownie przełamała rywalkę, by po stracić serwis. Na szczęście przy stanie 5:4, w myśl przysłowia “do trzech razy sztuka”, jeszcze raz zdobyła breaka, który oznaczał wyrównanie stanu meczu.

Decydujący set to jeszcze lepsza sytuacja wyjściowa Fręch. Dobra gra i błędy rywalki przełożyły się na prowadzenie 4:1 z jednym przełamaniem. Po chwili Rumunka zaczęła się poprawiać. Zdobyła breaka powrotnego i przegrywała już tylko 3:4, bez straty przełamania. Po kolejnym, długim i pełnym błędów z obu stron gemie, wyrównała stan meczu. Później zrobiło się niezwykle groźnie, gdy Buzarnescu przełamała Fręch i objęła prowadzenie na 6:5. Doświadczona Rumunka nie wypuściła takiej okazji z rąk i dołożyła ostatniego gema w meczu.

Polce należą się jednak spore brawa za walkę w dzisiejszym meczu. Mimo że przegrała, to zdobyła cenne doświadczenie i udowodniła, że może walczyć na równi z czołowymi tenisistkami świata.


Wyniki

Pierwsza runda singla
:Mihaela Buzarnescu (Rumunia, 14) – Magdalena Fręch (Polska, Q) 6:1, 4:6, 7:5