China Open 2026: Świątek goni WTA Finals, zapowiedź i analiza drabinki
China Open w Pekinie otwiera chińską końcówkę sezonu, w której zostały już tylko dwa turnieje WTA 1000. Razem z późniejszym Wuhan Open w dużej mierze rozstrzygnie o układzie rankingu na koniec roku, a przede wszystkim o składzie kończących sezon WTA Finals.
To ważny turniej dla Igi Świątek, która zajmuje 10. miejsce w rankingu WTA Race i musi gonić pierwszą siódemkę. Jeśli się nie uda, pierwszy raz od 2020 roku zakończy sezon poza miejscami gwarantującymi udział w WTA Finals. Punktów do odrobienia jest sporo: aż 816 traci do siódmej Karoliny Muchovej, która zajmuje ostatnie gwarantowane miejsce. Nie liczymy tu ósmej Lindy Noskovej, bo jako mistrzyni wielkoszlemowa i tak ma zapas, nawet gdyby wypadła z ósemki. Polka bardzo potrzebuje więc dobrych występów w obu chińskich turniejach.
Azjatycka część sezonu to także kolejny etap walki o pozycję liderki na koniec roku. Prowadzenie przejęła Elena Rybakina po spektakularnym triumfie w US Open. W rankingu WTA jej przewaga jest bardzo bezpieczna, ale w WTA Race wyprzedza Arynę Sabalenkę o około tysiąc punktów. Tegoroczną mistrzynię obu wielkoszlemowych turniejów na kortach twardych czeka więc jeszcze trochę pracy, jeśli chce odeprzeć ewentualny atak rywalki i zakończyć 2026 rok na szczycie.
Wszystkie zawodniczki walczące o najwyższe cele mają w Pekinie wolny los w pierwszej rundzie, podobnie jak cała rozstawiona trzydziestka dwójka. W turnieju nie zagra natomiast zeszłoroczna mistrzyni Amanda Anisimova, która musiała się wycofać z powodu kontuzji lewego nadgarstka. Będzie ją to kosztować utratę tysiąca punktów i wypadnięcie z pierwszej piętnastki rankingu. To nie jedyna nieobecna. Również z powodu urazu nadgarstka z China Open, a wcześniej z finałów Billie Jean King Cup, wycofała się Marta Kostyuk. To mocno komplikuje jej walkę o udział w WTA Finals. Zabraknie też trzeciej zawodniczki świata. Jessica Pegula po dużym obciążeniu w amerykańskiej części sezonu zrezygnowała ze startu z powodu kontuzji pleców. Nie wystąpi również Alexandra Eala. Filipinka wybrała reprezentowanie kraju na Igrzyskach Azjatyckich w Nagoi, mimo że za opuszczenie obowiązkowego turnieju WTA 1000 mogą jej grozić kary.
Rybakina wraca do gry, Linette szuka przełamania
Elena Rybakina wraca do gry po sukcesie na Flushing Meadows i przerwie, którą zrobiła sobie w czasie rozgrywek Billie Jean King Cup. Już pierwszy mecz może być bardzo ciekawy, bo jej rywalką będzie Yuliia Starodubtseva albo Alina Korneeva. Ze Starodubtsevą Rybakina sensacyjnie przegrała w tym sezonie w drugiej rundzie Roland Garros, po tiebreaku trzeciego seta. Zdążyła się już jednak zrewanżować: w drodze po tytuł w US Open wyeliminowała ją w trzeciej rundzie.
Dalej na Rybakinę mogą czekać reprezentantki gospodarzy. Pierwszą rozstawioną rywalką może być Xin Yu Wang. W czwartej rundzie może dojść do rewanżu za ćwierćfinał US Open, jeśli dotrze do niej wracająca do formy Qinwen Zheng. Mistrzyni olimpijska z 2024 roku zasłynęła w Nowym Jorku dwoma niesamowitymi powrotami, w meczach z Madison Keys i Igą Świątek. W Pekinie zacznie od meczu z kwalifikantką, a jeśli wygra, w drugiej rundzie zmierzy się z Anną Kalinskayą. Rybakina i Zheng dominują w statystykach serwisowych na heatmapie pierwszej ćwiartki. Według niej to Rybakina jest wyraźną faworytką tej części drabinki.
Drugą najwyżej rozstawioną w ćwiartce i potencjalną rywalką Rybakiny w ćwierćfinale jest Elina Svitolina. Ukrainka świetnie rozpoczęła sezon i ma w tym roku imponujący bilans 43-13 w rozgrywkach WTA, choć ostatnio szło jej przeciętnie. W US Open odpadła już w trzeciej rundzie po trzysetowym meczu z Kalinskayą. W finałach Billie Jean King Cup w Shenzhen wygrała tylko jeden z trzech meczów, a w finale z Czechami uległa w dwóch setach Lindzie Noskovej. W rankingu WTA Race Svitolina zajmuje szóste, wciąż dość bezpieczne miejsce. Ma około 900 punktów przewagi nad dziewiątą Martą Kostyuk i 1225 nad Igą Świątek.
To właśnie Svitolina może być pierwszą rozstawioną rywalką Magdy Linette, o ile Polka wygra pierwszy mecz z Kateriną Siniakovą. Linette będzie walczyć o przerwanie złej passy. Od awansu do półfinału w 's-Hertogenbosch w połowie czerwca wygrała tylko jedno z dziewięciu spotkań. Pokonała wtedy nisko notowaną Carol Zhao w pierwszej rundzie w Toronto. Tydzień przed Pekinem poniosła rozczarowującą porażkę z zajmującą wtedy 203. miejsce w rankingu Daryą Astakhovą. Przegrała w tiebreaku trzeciego seta. Siniakova radzi sobie nieco lepiej: w amerykańskiej części sezonu wygrała po jednym meczu w Cincinnati i w US Open.
W tym sezonie na kortach twardych, w drabinkach głównych WTA Tour, Linette rozegrała więcej spotkań. Wygrała 13 z 27, podczas gdy bilans Siniakovej to 8-9. Polka ma lepsze statystyki serwisowe. Wygrywa 67% gemów serwisowych wobec 62% rywalki, a skuteczność pierwszego podania ma na poziomie 65% wobec 62%. Czeszka ma za to wyraźną przewagę przy returnie, choćby w odsetku wygranych gemów returnowych: 36% do 30%. Znacznie skuteczniej broni też break pointów (57% do 49%) i dużo lepiej radzi sobie w tiebreakach. W tym sezonie na kortach twardych w WTA Tour wygrała 75% z nich, a Linette tylko dwa z sześciu.
Świątek, Gauff i Jovic w jednej części drabinki
Iga Świątek nie powinna mieć problemów w drugiej rundzie z Panną Udvardy albo Chinką Xinyu Gao. Dalej jej droga może jednak prowadzić przez uznane nazwiska i zawodniczki w bardzo dobrej formie. Pierwszą rozstawioną rywalką może być Donna Vekic. To była półfinalistka Wimbledonu i finalistka igrzysk olimpijskich, która po dużym kryzysie formy w 2025 roku wróciła do pierwszej czterdziestki rankingu. Po dobrym początku sezonu Vekic znów jest jednak w słabej dyspozycji. Podobnie jak Magda Linette od połowy czerwca wygrała tylko jeden z ośmiu ostatnich meczów, a w Singapurze ugrała zaledwie trzy gemy w spotkaniu z Xin Yu Wang.
Potem poprzeczka będzie tylko rosnąć, bo w czwartej rundzie Świątek może trafić na Ivę Jovic. Osiemnastoletnia Amerykanka jest już w pierwszej piętnastce rankingu. W US Open doszła do czwartej rundy, a w Guadalajarze obroniła tytuł w turnieju WTA 500 bez straty seta. Według heatmapy to właśnie Jovic, obok Świątek i Gauff, stanowi o sile drugiej ćwiartki. Na kortach twardych jest w szerokiej czołówce wszystkich statystyk. Przy serwisie szczególnie dobrze radzi sobie w punktach po drugim podaniu, a odsetek wygranych gemów returnowych stawia ją wśród najlepszych w całym cyklu.
Coco Gauff przystępuje do turnieju bez presji, bo nie jest szczególnie uwikłana w walkę o WTA Finals. Ma ponad 2000 punktów zapasu nad Świątek, a dobrym wynikiem w Pekinie może już oficjalnie zapewnić sobie awans. Przed US Open była jedną z zawodniczek liczących się w walce o pierwsze miejsce w rankingu. Te rozważania zakończyła Rybakina, której do zapewnienia sobie prowadzenia wystarczył awans do półfinału. Tam pokonała Gauff, mimo że cały Arthur Ashe Stadium był po stronie Amerykanki. Gauff wygrała ostatni turniej WTA 1000 w Cincinnati, a przed porażką z Rybakiną miała serię 11 zwycięstw z rzędu. W tym sezonie poprawiła serwis i forehand, które były jej słabymi stronami, i nieco ograniczyła liczbę podwójnych błędów. W całym 2025 roku popełniała ich średnio 6.7 na mecz, w tym sezonie jak dotąd 5.6. Ewentualny półfinał z Gauff byłby już szesnastym pojedynkiem obu zawodniczek. W bilansie bezpośrednich spotkań Świątek prowadzi 10-5.
Pierwsza runda drugiej ćwiartki przyniosła bardzo ciekawy pojedynek dwóch byłych zawodniczek z pierwszej dziesiątki: Paula Badosa zmierzy się z Darią Kasatkiną. Obie są dziś daleko od poziomu, na jakim grały jeszcze dwa sezony temu. Kasatkina, która reprezentuje obecnie Australię, spadła na 87. miejsce w rankingu. Badosa stale zmaga się z problemami zdrowotnymi, ale w tym sezonie się nie poddała i odbudowywała formę w turniejach WTA 125. Na mączce w Båstad wygrała jeden z nich, a w Jassach doszła do finału. W poprzednim tygodniu awansowała też do półfinału turnieju WTA 250 w São Paulo na kortach twardych. Będzie to ich dziewiąte spotkanie, bilans wynosi 4-4. Ostatnie wygrała Badosa, która potrzebowała aż dziewięciu piłek meczowych, żeby pokonać Kasatkinę 6-1, 6-4 w meczu pierwszej rundy US Open. Przez opady deszczu spotkanie trwało dwa dni.
III ćwiartka: dwie mistrzynie wielkoszlemowe
W trzeciej ćwiartce znalazły się dwie mistrzynie wielkoszlemowe, jedyne w tym sezonie obok Rybakiny: Mirra Andreeva i Linda Noskova. Andreeva zajmuje czwarte miejsce w rankingu WTA Race i jest bardzo bliska awansu. Nawet w razie dużego kryzysu w końcówce sezonu jest podwójnie zabezpieczona. Gdyby obie z Noskovą wypadły z ósemki, do finałów i tak awansuje jedna z nich, bo miejsce dostaje najwyżej notowana mistrzyni wielkoszlemowa z pozycji 8-20. Nad Noskovą Andreeva ma 1500 punktów przewagi.
Po sukcesie w Roland Garros Andreeva miała słabe trzy miesiące, choć w US Open była bardzo blisko wyeliminowania Coco Gauff. Miała ogromną szansę wygrać ten mecz w dwóch setach, ale nie wykorzystała swoich okazji i Amerykanka wróciła do gry. W Azji zagrała już jako najwyżej rozstawiona w turnieju WTA 250 w Singapurze, ale niespodziewanie gładko, w dwóch setach, przegrała w ćwierćfinale z Leylah Fernandez.
Noskova całkiem dobrze odnajduje się w nowej roli mistrzyni Wimbledonu. W US Open doszła do ćwierćfinału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką po pasjonującym meczu na bardzo wysokim poziomie, 7-10 w decydującym tiebreaku. W Billie Jean King Cup wygrała wszystkie trzy mecze bez straty seta i walnie przyczyniła się do zwycięstwa Czech.
Noskova zacznie od wymagającego spotkania ze zwyciężczynią pojedynku Eleny-Gabrieli Ruse z Lilli Tagger. Osiemnastoletnia Austriaczka dwa miesiące temu wygrała w Pradze pierwszy turniej w karierze i dzięki temu zajmuje wysokie miejsce na heatmapie tej ćwiartki. Wysoko jest też Daria Snigur, która doszła tam do finału. Ukrainka zacznie turniej od meczu z kwalifikantką, a jeśli wygra, w drugiej rundzie może sprawić kłopoty Jasmine Paolini. Paolini ma w tym sezonie w WTA Tour na kortach twardych bilans zaledwie 10-8.
Chwalińska i Fręch na drodze Sabalenki
Czwarta ćwiartka jest pełna ważnych nazwisk. Są w niej dwie Polki, Maja Chwalińska i Magdalena Fręch, a także Aryna Sabalenka i walcząca o WTA Finals Karolina Muchova. Jest tu również Naomi Osaka, jedyna obok Świątek i Gauff była mistrzyni China Open w tegorocznej stawce.
Chwalińska przyjeżdża do Pekinu podbudowana świetnym występem w Singapurze, którym udowodniła, że potrafi grać na kortach twardych. Przed tym turniejem jej bilans w drabinkach głównych WTA Tour na tej nawierzchni wynosił zaledwie 4-8. Występy w amerykańskiej części sezonu też nie napawały optymizmem: jeden wygrany mecz w Cincinnati i szybka porażka w US Open. W Singapurze pokazała jednak, że wciąż jest w niej zawodniczka, która doszła do finału Roland Garros. W drodze do półfinału w świetnym stylu pokonała 6-2, 6-2 Elise Mertens. Było to jej pierwsze zwycięstwo nad rywalką z pierwszej dwudziestki rankingu WTA. Z Mertens grała już wcześniej w Paryżu i również oddała Belgijce tylko cztery gemy, ale Mertens zajmowała wtedy 21. miejsce. Mimo równie efektownego początku meczu z Leylah Fernandez Polce nie udało się awansować do finału. Ten występ może jednak okazać się kluczowy dla odzyskania pewności siebie po kilku trudnych miesiącach, w których doszedł jeszcze uraz po Wimbledonie.
Chwalińska jest rozstawiona z numerem 17, a jej pierwszą rywalką będzie Dayana Yastremska albo Caty McNally. Niegdyś bardzo obiecująca Ukrainka wypadła z pierwszej setki rankingu. W tym sezonie ma w głównym cyklu bilans 11-20, a na kortach twardych 6-12. McNally wydaje się obecnie groźniejszą rywalką, i to nie tylko ze względu na ranking. Ma dodatni bilans w głównym cyklu (26-21, w tym 14-12 na kortach twardych). Ostatnio w Toronto doszła do trzeciej rundy, gdzie wyeliminowała m.in. Lindę Noskovą w dwóch setach. Statystycznie jest też naprawdę groźna przy returnie. Wygrywa 40% punktów przy pierwszym podaniu rywalek i pod tym względem należy do ścisłej czołówki stawki.
Pierwszą rozstawioną rywalką Chwalińskiej może być Anastasia Potapova. Miała świetny sezon na mączce, z półfinałem w Madrycie, finałem w Linzu i bilansem 14-4. Na kortach twardych radzi sobie słabiej, w drabinkach głównych ma bilans 11-10. Niedawno doszła jednak do czwartej rundy US Open, a po drodze pokonała m.in. Amandę Anisimovą.
Magdalena Fręch rozpocznie występ w China Open od meczu z bardzo obiecującą Chorwatką Petrą Marcinko. Dwudziestolatka w poprzednim sezonie dominowała w turniejach ITF i WTA 125 i zdobyła łącznie pięć tytułów. Przejście do WTA Tour przyniosło jej pierwszy w karierze tytuł, na mączce w Rabacie, oraz półfinał na trawie w Eastbourne. Na kortach twardych radzi sobie jednak bardzo słabo. W drabinkach głównych cyklu wygrała tylko 2 z 11 spotkań. Oba zwycięstwa odniosła w australijskiej części sezonu, ponad osiem miesięcy temu. Licząc wszystkie rozgrywki, jej bilans na tej nawierzchni w 2026 roku to 5-13. Wliczają się w to dwa zwycięstwa nad bardzo nisko notowanymi rywalkami z Danii w kwietniowych rozgrywkach Billie Jean King Cup. We wszystkich statystykach Marcinko wypada wyraźnie gorzej od Polki, choć dość dobrze atakuje drugi serwis: wygrywa ponad połowę punktów po drugim podaniu przeciwniczek.
Jeśli Fręch wygra, trafi na kolejną dwudziestolatkę, wyżej notowaną Czeszkę Nikolę Bartunkovą. Zajmująca 34. miejsce w rankingu Bartunkova doszła w tym sezonie do półfinału w Monterrey, a w US Open do trzeciej rundy. Statystyki obu zawodniczek są zróżnicowane. Przy serwisie mają bardzo zbliżone liczby, choć Bartunkova wygrywa o 3 punkty procentowe więcej punktów po pierwszym podaniu. Fręch lepiej broni za to break pointów (58% do 55%). W statystykach returnowych ma przewagę około 1-2 punktów procentowych w każdej kategorii poza wykorzystaniem break pointów, gdzie Czeszka notuje 47% wobec 43% Polki. Fręch może też liczyć na tiebreaki, w których mniej doświadczona rywalka radzi sobie bardzo słabo. W okresie rankingowym na kortach twardych Bartunkova wygrała tylko jeden z ośmiu.
Dalej robi się trudniej, bo w trzeciej rundzie Fręch może trafić na Sabalenkę, która wraca do rywalizacji po kolejnym rozczarowującym finale wielkoszlemowym. Sabalenka teoretycznie może zagrać z dwiema Polkami z rzędu: z Fręch w trzeciej rundzie i z Chwalińską w czwartej. W tej ćwiartce są też Muchova i Osaka. Muchova zacznie od meczu z Katie Boulter albo kwalifikantką. Brytyjka, mistrzyni turnieju w Ostrawie, ugrała z Muchovą tylko jednego gema w drugiej rundzie US Open. Muchova ma dość dogodny początek drabinki, a w Billie Jean King Cup wygrała oba mecze, w których wystąpiła. Na Osakę, która dominuje w statystykach serwisowych tej ćwiartki, może trafić w czwartej rundzie. W wyścigu do WTA Finals, przy nieobecności Kostyuk, to Muchova wydaje się bezpośrednią rywalką Świątek o miejsce w ósemce.
Maciej Myrta






