Choinski bez pary, Moutet w półfinale

/ Damian Kust , źródło: Własne, foto: Pekao Szczecin Open

Ze szczecińskim turniejem pożegnał się Argentyńczyk Federico Delbonis, który nie dał rady kolejnemu Włochowi. Z kolejnym tenisistą z Italii poradził sobe Corentin Moutet.

 

 

Z Pekao Szczecin Open odpadł rozstawiony z szóstką. Argentyńczyk na początku meczu kompletnie nie potrafił się odnaleźć na korcie. Szczególnie po stronie bekhendowej niemal bezustannie miał kłopoty z wchodzeniem w tempo na piłkę. Jednak od stanu 2-6, 0-3 udało mu się wygrać następne sześć gemów z Raulem Brancaccio, doprowadzając do trzeciego seta i pokazując tenis przypominający swoje najlepsze lata. Ta remontada długo nie potrwała, a Włoch domknął spotkanie 6-2, 3-6, 6-1. Brancaccio rozgrywa świetny turniej, a w pierwszej rundzie wyeliminował najwyżej rozstawionego Federico Corię.

 

Choińskiemu zabrakło paliwa, świetny mecz Szewczenki

 

Po wczorajszym maratonie z Chunem-Hsinem Tsengiem, Jan Choiński nie miał kompletnie tzw. “pary” w nogach podczas swojego ćwierćfinałowego meczu z Dennisem Novakiem. Przez chwilę zanosiło się nawet na wynik 0-6 w drugiej partii, ale 26-latek resztkami sił zdobył się na ugranie kilku gemów i uległ 1-6, 3-6. Novak widząc jego kłopoty często używał skrótów i grał na zupełnym luzie.

Panowie mogli po meczu wymienić kilka uwag, bo Choinski choć obecnie reprezentuje Wielką Brytanię przez wiele lat grał jako reprezentant Niemiec i tam się tenisowo wychowywał.

 

Genialny występ zaliczył za to Aleksander Szewczenko, pokonując Roberto Carballesa Baenę 6-2 7-5. Rosjanin wyszedł na mecz wspaniale serwując i niemal każdy forhend grając na pełnej mocy, wiele punktów przy swoim podaniu zamykając w dwóch czy trzech uderzeniach.

Utrata koncentracji Szewczenki pozwoliła jednak Carballesowi Baenie wstać z kolan i wyjść na prowadzenie 5-2 w drugiej partii. Tym razem za pomocą bardzo długich i wyczerpujących fizycznie wymian, 21-latek znowu osiągnął przewagę i wygrał pięć kolejnych gemów by zakończyć spotkanie.

 

Corentin Moutet pokonał w dwóch setach Matteo Arnaldiego 7-6, 7-5. Francuz cały mecz świetnie otwierał kort forhendem inside-out, a do tego dużo lepiej znosił trudne momenty psychicznie. Arnaldi bowiem pierwszego seta oddał podwójnym błędem serwisowym, po czym w ostatnim gemie meczu popełnił kilka prostych niewymuszonych błędów.

 

Brown/Vavassori kontra Jebavy/Pavlasek w finale debla

 

Do finału deblowego awansowali Roman Jebavy i Adam Pavlasek. W wyrównanym starciu z bliźniakami Ivanem i Mateją Sabanowami przegrywali 3-6 w super tie-breaku, ale wygrali następne sześć punktów, rewelacyjnie przecinając piłki na siatce.

 

Również toczący się przy sztucznym oświetleniu “mecz dnia” zakończył się rozgrywanym w formie tie-breaka do dziesięciu punktów trzecim setem. Podobnie jak w ćwierćfinale z Karolem Drzewieckim i Szymonem Walkowem, Dustin Brown świetnie returnował, dzięki czemu razem z Andreą Vavassorim wysunął się na prowadzenie. Luis David Martinez i Cristian Rodriguez nie złożyli broni, ale kiks przy smeczu Wenezuelczyka w zasadzie przesądził sprawę, dając Jamajczykowi i Włochowi przewagę prawie nie do odrobienia.

 

W sobotę fani w Szczecinie obejrzą półfinały singla oraz finał turnieju deblowego. Zaczną o pierwszej po południu Moutet i Szewczenko, a zaraz po nich na kort wyjdą Brancaccio i Novak. Nie przed dziewiętnastą rozegrany zostanie mecz o tytuł gry podwójnej.