Ciaś w turnieju głównym, Dembek i Żuk już poza nim

/ Maciej Pietrasik , źródło: Korespondencja z Sopotu, foto:

Paweł Ciaś został szóstym Polakiem, który dostał się do singlowej drabinki Sopot Open. Niestety, to jedyne dobre informacje znad polskiego morza. Występ w grze pojedynczej ekspresowo zakończyli bowiem Michał Dembek i Kacper Żuk.

Zanim jeszcze w Sopocie rozpoczęły się gry turnieju głównego, rozegrano eliminacje. Od tego roku w challengerach występuje w nich tylko czterech graczy, a dwóch dostaje się do głównej drabinki. Trzech z tej czwórki stanowili Polacy, więc było pewne, że liczba naszych reprezentantów w turnieju się powiększy.

Szymon Walków dobrze rozpoczął mecz z Aleksandrem Żurbinem, ale w tym turnieju nastawia się głównie na debla, gdzie broni zresztą zdobytego przed rokiem tytułu. Singiel miał być tylko miłym dodatkiem i przetarciem, a zaczęło się od prowadzenia z faworyzowanym Rosjaninem. Utrzymać tego stanu rzeczy Walkowowi się nie udało, lecz porażka 4:6, 4:6 z pewnością nie jest powodem do wstydu.

Paweł Ciaś w Gliwicach po raz trzeci został mistrzem kraju, a w Sopocie rywalizację zaczął od meczu z 16-letnim Filipem Pieczonką, grającym w eliminacjach dzięki „dzikiej karcie”. Różnicę w doświadczeniu było bardzo wyraźnie widać na korcie, a Ciaś oddał rodakowi zaledwie dwa gemy. Oby równie skuteczny był w meczu pierwszej rundy, gdzie zagra z Tomislavem Brkiciem.

Wygrana Ciasia to niestety jedyna dobra wiadomość z Sopotu, bo dwóch Polaków zdążyło się już pożegnać z główną drabinką. Pojedynek Michała Dembka z Facundo Meną otwierał turniej główny, ale jeżeli ktoś przyszedł na korty nieco później, mógł na to spotkanie nie zdążyć. Po 65 minutach było bowiem po wszystkim, a naszego tenisistę stać było tylko na ugranie trzech gemów w drugim secie.

O ile rywal Dembka był wyraźnym faworytem w spotkaniu z Polakiem, to można było się spodziewać, że większą walkę z Aleksandre Metrevelim z Gruzji nawiąże Kacper Żuk. Przeciwnik korzysta w Sopocie z „zamrożonego rankingu”, a trzy lata temu wyszedł ledwie żywy z wypadku samochodowego. Wyrównana rywalizacja toczyła się jedynie do stanu 3:3 w pierwszym secie. Od tego momentu Żuk wygrał tylko jednego gema i w Sopocie może skupić się tylko na deblu. Dziś nie pomogło mu choćby wsparcie obserwującego mecz z trybun Jerzego Janowicza. Choć łodzianin wciąż nie może grać, to pojawił się na turnieju razem z rodzicami i Martą Domachowską. Od pierwszego dnia zmagań w Trójmieście są też między innymi Agnieszka Radwańska i Dawid Celt.

– Nie powiedziałbym, że były to dwa sety walki. Oprócz przeciwnika grałem też z samym sobą. Nie przezwyciężyłem presji, którą sam sobie nałożyłem. Niezbyt często gram takie mecze. Rywal wygrał zasłużenie. Są trzy takie turnieje w Polsce w tym roku. Rzadko się zdarza taka szansa, a nie udało się jej wykorzystać – powiedział po meczu Żuk.

Jutro na pewno zagrają Michał Przysiężny i Daniel Michalski, którzy zmierzą się ze sobą. Być może na korcie zobaczymy też Kamila Majchrzaka, ale na plan gier wciąż musimy jeszcze poczekać.

Z Sopotu, Maciej Pietrasik


Wyniki

Eliminacje singla:

Aleksander Żurbin (Rosja, 1) – Szymon Walków (Polska) 6:4, 6:4

Paweł Ciaś (Polska, 2) – Filip Pieczonka (Polska, WC) 6:0, 6:2

Pierwsza runda singla:

Facundo Mena (Argentyna) – Michał Dembek (Polska, WC) 6:0, 6:3

Aleksandre Metreweli (Gruzja) – Kacper Żuk (Polska, WC) 6:3, 6:1